Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 O uczynkach miłosiernych co do duszy - ks. Adam Martyna Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30340 Przeczytał: 358 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:24, 27 Sty 2013 Powrót do góry

O uczynkach miłosiernych co do duszy

Pytanie: W jaki sposób możemy okazać miłosierdzie względem duszy bliźniego?

Odpowiedź: Miłosierdzie chrześcijańskie jest nie tylko dobrym uczynkiem. Jest ono również naszym obowiązkiem. Czasy obecne cechuje szczególny kult Bożego Miłosierdzia, związany z objawieniami świętej Faustyny. Jednakże nie możemy być prawdziwymi czcicielami Bożego Miłosierdzia, nie będąc miłosiernymi wobec naszych braci i sióstr. Uczynki miłosierne, które w sposób szczególny pomagają jakże nieraz udręczonej duszy bliźniego, określił Kościół w katechizmie. Jest ich siedem:

1. Grzeszących upominać.
2. Nieumiejętnych pouczać.
3. Wątpiącym dobrze radzić.
4. Strapionych pocieszać.
5. Krzywdy cierpliwie znosić.
6. Urazy chętnie darować.
7. Modlić się za żywych i umarłych.

Tylko Pan Bóg wie, ilu grzeszników trafiło do nieba, bo znalazł się w ich życiu ktoś, kto odważył się powiedzieć: "To, co czynisz, jak postępujesz jest grzechem. Ściągnie na ciebie karę Bożą". Dzisiaj mówi się o tolerancji powszechnej, która obejmuje nie tylko osobę grzesznika, ale także jego grzechy. I to jest błąd zasadniczy. O ile zawsze należało mieć szacunek dla człowieka, choćby i grzesznego, to najwięksi święci nie wahali się napiętnować, nieraz bardzo surowo, grzechów ludzkich.

Dzisiaj środowiska liberalne domagają się szacunku dla samego grzechu. W naszym życiu spotykamy wielu ludzi zagubionych, wątpiących. Taki stan wywołuje głębokie cierpienie. Pan Bóg potrzebuje nas, by takim ludziom nieść sens życia, wiarę w dobro. A ilu znajdujemy na naszej drodze zmartwionych, a nawet załamanych? Można powiedzieć, że obecne czasy są wyjątkowo ciężkie i jakże trudno dziś o człowieka radosnego.

Pocieszanie takich strapionych ludzi to rodzaj jałmużny do jakiej jesteśmy zobowiązani wobec naszych bliźnich. Nie zawsze stać nas na pomoc materialną, ale dobre pocieszające słowo jest dostępne zawsze. Trzeba tylko wczuć się w położenie tej biednej matki, tego bezrobotnego sąsiada, tego głodnego dziecka. Oczywiście, czasem nie wystarczy pocieszyć, trzeba jeszcze zaradzić, na ile możemy, ludzkiej biedzie. Niemniej pociecha pozostanie zawsze tanim, a jakże nieocenionym środkiem pomocy bliźniemu.

Od czasu do czasu spotyka nas krzywda. Co wtedy robimy? Czy potrafimy za osobą krzywdzącego dostrzec także człowieka? Czy pragniemy zemsty? Bardzo często zemsta jest uczuciem, które "pielęgnujemy w naszych sercach". A tymczasem przykład Pana Jezusa, Matki Najświętszej i tylu świętych każe nam zapominać o krzywdach, tak jak Bóg zapomina nam nasze grzechy, ilekroć Go o to prosimy. To nie jest takie łatwe, ale przecież Pan Jezus nie powiedział nigdy, że Jego droga będzie łatwa. Znoszenie cierpliwe krzywd przychodzi z trudem, ale jest możliwe, jeżeli tylko będziemy pamiętać o Męce Pańskiej i Bożym Miłosierdziu, które tyle razy wybaczało nam już nasze grzechy. Jeżeli ktoś umie cierpliwie znosić krzywdy, to potrafi także chętnie darować urazy.

Przypomina się nam tutaj scena z Ewangelii, kiedy Pan Jezus mówi do Piotra, że ma wybaczyć nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy, gdy zajdzie taka potrzeba. Czasem nie pomagają napomnienia, nasi wrogowie jakby zacięli się w swojej złości na nas. Ale wystarczy raz odpłacić dobrem za otrzymane zło i długo panosząca się w ludzkim sercu nienawiść topnieje jak brudny śnieg przy wiosennym słońcu. To, czego nie dokonała prowadzona nieraz latami wojna, nienawiść, tego dokonał jeden uczynek miłosierny, polegający na przebaczeniu w Imię Pana Jezusa Chrystusa. Z reguły nienawiść zawsze rodzi nienawiść, zło wywołuje zło jeszcze większe, dopiero przerwanie tego łańcucha złości i nienawiści przez miłosierdzie, przebaczenie, może uleczyć nieraz bardzo stare rany.

I wreszcie modlitwa. Nie wyłączająca nikogo. Ani żywych, ani zmarłych. Obejmująca wszystkich. Dzisiaj nie ceni się modlitwy. Ceni się skuteczne działanie. Jakieś tam klęczenie na kolanach? To nie dla współczesnego człowieka. A jednak kiedy przyjrzymy się Panu Jezusowi, zauważymy, ze On, będąc Synem Bożym modlił się bardzo często i długo. Żył modlitwą. Jeszcze na krzyżu, kiedy dopełniały się chwile Jego ziemskiego żywota, modlił się za zabójców. Modlitwa jest darem, jałmużną, na którą stać każdego. Więcej, możemy ją dawać nie tylko tym, których spotykamy wokół siebie, ale również tym, którzy już odeszli, którym może powinniśmy byli okazać naszą serdeczność za życia, a nie zdążyliśmy... Zawsze wtedy pozostaje modlitwa, która dla nich jest wielkim dobrodziejstwem, a dla nas dobrym uczynkiem, wysługującym nam niebo. Pan Jezus mówi, że tylko miłosierni dostąpią miłosierdzia. Starajmy się w naszym życiu praktykować jak najwięcej uczynków miłosiernych. Pamiętajmy, że miłosierdzie wobec bliźniego nie może skończyć się tylko na pamięci o jego cielesnych potrzebach. Również dusza ludzka potrzebuje miłosierdzia...

ks. Adam Martyna

Przymierze z Maryją nr 13 listopad/grudzień 2003 r.
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:35, 05 Lis 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30340 Przeczytał: 358 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:29, 27 Sty 2013 Powrót do góry

Cytat:
1. Grzeszących upominać.


Nauka moralna

Do uczynków miłosiernych zalicza się także upominanie grzesznych.

Pan Jezus wyraźnie powiada: "Jeśliby zgrzeszył przeciw tobie brat twój, idź a karz go", to znaczy: upomnij go, przemów do niego od serca. Bernard święty mówi: "Niechaj nikt nie schlebia występkowi; niechaj nikt nie udaje, jakoby grzechu nie widział. Niechaj nie mówi: Czy jestem stróżem brata mego? Gdy milczysz, gdzie możesz upomnieć, - zezwalasz, a wiemy, że obaj winni karania, i ten, co źle czyni, i ten, kto na złe zezwala". Czy nie byłby okrutnikiem ten, kto widząc ślepego nad brzegiem przepaści, nie wołałby nań, by nie szedł dalej? Święty Augustyn naucza, że większym okrutnikiem jest ten, mogąc brata swego upomnieniem od śmierci wiekuistej zachować, nie czyni tego dla lenistwa.

Co do tego upomnienia należy jednakże pamiętać o pewnych regułach. I tak: upomnienie ma pochodzić z miłości. Jedynym celem upomnienia ma być miłość Boga i miłość bliźniego. Upomnienie ma się dziać w skrytości, w cztery oczy między tobą a nim. Kto bliźniego strofuje wobec innych, to już nie miłość, i chybia celu. Św. Franciszek Salezy pisze: "Wszelkie strofowanie to rzecz przykra i gorzka, lecz w ogniu miłości przyprawiona, staje się lekarstwem".

Poza tym trzeba jeszcze uważać na następujące okoliczności: występek bliźniego winien być pewny, oczywisty. Nie szukaj tego, co masz strofować; strofuj, co sam widzisz, inaczej byłbyś szpiegiem życia bliźniego. Upomnienie należy w pierwszym rzędzie do przełożonych - ojca, matki, opiekuna, zwierzchnika. Jeżeli ci nie uczynią tego z grzesznego niedbalstwa, i nie ma nikogo odpowiedniejszego, można spełnić ten obowiązek miłosierdzia, ale wtedy tylko, gdy są widoki, że upomnienie odniesie pożądany skutek. Daj pokój, jeżeli miarkujesz, że bliźni śmiałby się z ciebie, że cię wyszydzi lub zelży. Tak samo, gdy nie znasz człowieka. Nie upominaj bliźniego, gdy jest w gniewie, bo to tyle znaczy, co oliwy do ognia dolewać. Upominanie ma być względem poddanych - ojcowskie; względem równych - łaskawe; względem przełożonych - pokorne, pełne uszanowania.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:34, 05 Lis 2016, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30340 Przeczytał: 358 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:31, 22 Sty 2014 Powrót do góry

środa, 22 stycznia 2014
uczynki miłosierdzia co do duszy


Drodzy Czytelnicy,

Czy ktoś z Was może wie, kto i kiedy z katechizmowego katalogu uczynków miłosierdzia co do duszy wywalił "grzeszących napominać" i "modlić się za żywych i umarłych"?

-----------------------------------

Katechizm Katolicki kard. Gasparriego

535. Jakie są uczynki miłosierne co do duszy?

Uczynki miłosierne co do duszy są następujące:

1. wątpiącym dobrze radzić;
2. nieumiejących pouczać;
3. grzeszących upominać;
4. strapionych pocieszać;
5. urazy chętnie darować;
6. przykrych cierpliwie znosić;
7. za żywych i umarłych się modlić.


Katechizm Kościoła Katolickiego
2447Uczynkami miłosierdzia są dzieła miłości, przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy. Pouczać, radzić, pocieszać, umacniać, jak również przebaczać i krzywdy cierpliwie znosić - to uczynki miłosierdzia co do duszy. Uczynki miłosierdzia co do ciała polegają zwłaszcza na tym, by głodnych nakarmić, bezdomnym dać dach nad głową, nagich przyodziać, chorych i więźniów nawiedzać, umarłych grzebać. Spośród tych czynów jałmużna dana ubogim jest jednym z podstawowych świadectw miłości braterskiej; jest ona także praktykowaniem sprawiedliwości, która podoba się Bogu.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30340 Przeczytał: 358 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:11, 22 Sty 2014 Powrót do góry

Cytat:
Drodzy Czytelnicy,

Czy ktoś z Was może wie, kto i kiedy z katechizmowego katalogu uczynków miłosierdzia co do duszy wywalił "grzeszących napominać" i "modlić się za żywych i umarłych"?

O nowym KKK jest tu:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/pytania,59/katechizm-kosciola-katolickiego,7855.html#50974

Może warto sięgnąć do tej pozycji:

ks. Michel Simoulin
Czy nowy katechizm jest katolicki?

(...)
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30340 Przeczytał: 358 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:33, 05 Lis 2016 Powrót do góry

Jakże mądre pouczenia! Kultura napominania!

Grzesznych upominać - ks. prof. Tadeusz Guz
(...)
https://www.youtube.com/watch?v=543BevuTmmg&feature=em-subs_digest
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30340 Przeczytał: 358 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:58, 27 Sie 2017 Powrót do góry

Ks. prof. Franciszek Spirago

KATECHIZM KATOLICKI dla Ludu Bożego

t. 1-3


Image

Katolicki katechizm ludowy, stosownie do potrzeb czasu i pedagogicznie opracowany przez Ks. Prof. Franciszka Spirago. Przełożył na polski za zezwoleniem autora Ks. Dr. Wojciech Galant, Profesor teologii w Przemyślu, Podkomorzy Jego Świętobliwości Piusa X.

Katechizm, jeden z najobszerniejszych, wydany został w Przemyślu, gdy pasterzem diecezji był św. Józef Sebastian Pelczar.

W części pierwszej znajduje się wykład zasad i dogmatów wiary katolickiej.

W części drugiej nauka obyczajów

W części trzeciej nauka o środkach łaski

Fragment z Katechizmu:

Co nam mówi Kościół o uczynkach miłosierdzia co do duszy?

Uczynki miłosierdzia co do duszy to:

1) nieumiejętnych nauczać,
2) wątpiącym dobrze radzić,
3) grzeszących upominać i karać,
4) krzywdy cierpliwie znosić,
5) urazy chętnie darować,
6) strapionych pocieszać,
7) modlić się za bliźnich.

Nieumiejętnych nauczać możemy albo w sprawach religii, albo w innych pożytecznych kwestiach, ustnie, lub przez dobre pisma. Uczynek miłosierdzia spełniali zatem wszyscy Apostołowie, kaznodzieje, misjonarze w krajach pogańskich, spełniają go katecheci, spowiednicy, chrześcijańscy pisarze i wszyscy nauczyciele. „Najbardziej Boskim z dzieł Bożych jest, współpracować z Bogiem nad zbawieniem duszy człowieka.” (św. Dionizy) Kto drugich poucza w sprawach religii, osiągnie w Niebie wyższy stopień szczęśliwości i godności. Powiada Daniel: „Ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze [będą świecić]” (Dan 12, 3).

Wątpiącym dobrze radzić jest wprawdzie uczynkiem miłosierdzia; należy jednak wpierw zastanowić się dobrze i nie narzucać swej rady bliźniemu natrętnie. Dobrą radę dał Józef w Egipcie Faraonowi, Jezus bogatemu młodzieńcowi, Gamaliel Wysokiej Radzie.

Grzeszącego bliźniego powinniśmy upomnieć, o ile uczynić to możemy bez szkody dla siebie i jeżeli spodziewać się można, że upomnienie poskutkuje.

Byłby okrutnikiem bez serca, kto widząc ślepego, stojącego nad brzegiem przepaści, nie ostrzegłby go o niebezpieczeństwie; daleko większym okrutnikiem jest, kto może wybawić brata swego od śmierci wiecznej, a nie czyni tego z lenistwa. (św. Augustyn.) Kto może coś naprawić, a nie czyni tego, ma bez wątpienia współudział w grzechu. (św. Grzegorz Wielki). Bóg żądać będzie od nas zdania rachunku z liczby dusz bliźnich naszych, jeśli zaniedbujemy pracy nad zbawieniem ich, choć mamy ku temu sposobność (św. Grzegorz Wielki) Jeśli ktoś zabłoci sobie suknię, zwracamy mu na to uwagę; jeśli jednak skalany jest na duszy plamami brudu, pozwalamy mu zginąć (św. Jan Chryzostom). Bogobojni mężowie nie zapominali nigdy o upominaniu bliźnich. Noe nawoływał do pokuty grzeszącą ludzkość, dobry łotr skarcił łotra wiszącego po lewej stronie krzyża, biskup Ambroży zganił u drzwi kościoła cesarza Teodozjusza za popełnione morderstwo. (Spirago, Przykł.) Skutki nagany podobne są do działania soli. Sól piecze zranione miejsca, jednak czyści je i goi; nagana nie jest przyjemna, ale pożyteczna. Nie mamy obowiązku upominania, jeśliby mogłaby z tego dla nas wyniknąć większa szkoda. Nie musimy bowiem miłować bliźniego więcej, niż nas samych (jedynie przełożony nie może kierować się tym względem; spełnia bowiem w tym razie obowiązek nie miłości, lecz sprawiedliwości). Można także zaniechać upomnienia, jeśli z góry wiemy, że takowe na nic się nie przyda. Jaki byłby sens upominać i karcić człowieka zupełnie pijanego? Można to zrobić później, gdy wytrzeźwieje.

Upominając bliźniego, trzymać się należy porządku, przepisanego przez Chrystusa. Należy więc najpierw upomnieć go w cztery oczy; gdy to nie poskutkuje, możemy zganić go przy jednym lub dwóch świadkach. A gdyby i to nie pomogło, wtedy dopiero zwrócić mamy na jego postępowanie uwagę przełożonych (Mt 18, 15).

Upominać mamy bliźniego łagodnie i z miłością. Im więcej oszczędzamy bliźniego przy naganie i im więcej miłości mu okazujemy, tym skuteczniejszą będzie nagana. Gwóźdź wbić można łatwiej i głębiej, jeśli przedtem posmarujemy go tłuszczem; podobnie skuteczniej działają słowa nagany jeśli udzielamy jej z łagodnością. (Św. Marc.) Jeśli nagana ma przynieść pożytek, niech będzie jako łagodny deszczyk. Tylko łagodny, lekki deszczyk wsiąka w ziemię i użyźnia ją; deszcz ulewny rozrywa tylko ziemię, spłukuje ją nie przynosząc pożytku. Tak samo rzecz się ma z upomnieniem (Korneliusz a Lapide). Niczym zielona łupina orzecha, tak i nagana ma z natury rzeczy pewną gorycz w sobie; należy ją więc posłodzić łagodnością (św. Franciszek Salezy). Owoc niedojrzały jest ciężkostrawny i wywołuje boleści w żołądku. Podobnie działa i nagana, mieszcząc w sobie ciężkostrawną prawdę, należy więc starać się ogrzać ją i ugotować przy ogniu miłości. (św. Franciszek Salezy) Surowość niech łączy się z łagodnością, jak róża z cierniem. Dobrze jest zatem przed udzieleniem nagany podnieść dobre strony, a po naganie dodać przyjazną zachętę. Podobnie czyni łucznik, który najpierw naciąga łuk, nim wypuści strzałę. Natomiast nic nie wskóramy, a jedynie szkodliwie wpłyniemy na bliźniego, jeśli upomnienie będzie szorstkie i grubiańskie. „Grzesznik nie może się skłonić do poprawy życia, jeśli nie ma przeświadczenia, że się go szczerze miłuje.” (św. Alfons) Gdybyśmy chcieli wędrowca sprowadzić na dobrą drogę kopaniem i potrącaniem, to pewnie pójdzie drogą całkiem przeciwną; podobnie zacina się w uporze człowiek, którego chcemy gwałtownymi wyrzutami przywieść do zmiany usposobienia (Wen.). Spłoszonych koni woźnica nie poskramia biczem i krzykiem, tylko uspokajaniem; tak też powinien postępować chrześcijanin z bliźnim, który zbłądził z prawej drogi (A. Stolz). Należy potępiać tylko błędy bliźniego, ale nie naruszać osoby. (Aby upomnienie było uprawnione i skuteczniejsze, trzeba, aby ten, który bliźniego upomina, sam był wolnym od błędu, o który bliźniego upomina. Stąd istnieje zasada: każdą poprawę należy zaczynać od siebie. Rodzice jednak i przełożeni mają prawo i obowiązek, nawet wtedy upomnieć dzieci i podwładnych, gdyby sami podlegali błędowi, o który podwładnych upominają, a podwładni i w tym wypadku obowiązani są, ze czcią wysłuchać strofowania i je spełnić – Przypis tłumacza) „Kto nawrócił grzesznika z jego błędnej drogi, wybawi duszę jego od śmierci i zakryje liczne grzechy”. (Jk 5, 20)

Kto bliźniego upomni, jest jak żeglarz śpieszący na pomoc rozbitkowi. Ileż trudów zadał sobie św. Jan Ewangelista, by uratować młodzieńca, który, nawrócony już przedtem, został później rozbójnikiem. Sam wyruszył w góry, by odszukać go, a gdy młodzieniec na jego widok począł uciekać, biegł za nim, wołając: „Dlaczego uciekasz, synu mój, przed ojcem twoim, bezbronnym starcem? Nie lękaj się! Ja sam prosić będę dla ciebie o przebaczenie u Chrystusa i zadośćuczynię za ciebie.” Słowa te, pełne miłości, przywiodły do skruchy młodzieńca. (Spirago Przykł.) Nie można z większą zaciętością prześladować Chrystusa, niż wtedy gdy mu się zabiera dusze; podobnie, nie można więcej Go uczcić, niż przyprowadzając doń dusze zbłąkane (św. Augustyn). Jałmużna tego rodzaju większą ma wartość, niż cały świat; bo jedna dusza w większej jest cenie, niż cały wszechświat (św. Augustyn). Nic nie da się porównać z wartością duszy. Choćbyś rozdał niezmierzone sumy pieniężne ubogim, jest to niczym w porównaniu z nawróceniem jednej duszy (św. Jan Chryzostom). Kto nawróci jednego grzesznika, większej nagrody jest godny, niż gdyby uratował od śmierci syna królewskiego; ratuje bowiem syna Króla niebieskiego, i to nie od śmierci doczesnej, ale od śmierci wiecznej.

Cierpliwe znoszenie niewinnie doznanej krzywdy przynosi pożytek nie tylko nam, ale i bliźniemu! Powstrzymuje go bowiem od większych błędów i prowadzi łatwiej do poznania swej niesprawiedliwości.

Dawid zniósł cierpliwie obelgę Semeja, co spowodowało, że tenże uznał swój błąd i prosił króla o przebaczenie (l Sm. 16, 10). Nie tracimy nic na tym, że cierpliwie znosimy krzywdę. Niewinność nasza musi wyjść kiedyś na jaw, a wtedy tym większa czeka nas nagroda za cierpliwość. Wielką jest też zasługą, nie uniewinniać się, jeśli jesteśmy o coś oskarżani (św. Teresa). Wielu jednak postępuje jak jeż, który po najlżejszym dotknięciu zwija się w kłębek – mają oni w pogotowiu mnóstwo wymówek i usprawiedliwień – wystarczy tylko wyrzec słówko o nich. Lecz możemy też i bronić się przeciw wyrządzanej nam niesprawiedliwości, jeśli cierpliwe jej znoszenie mogłoby nam raczej szkodę przynieść, niż pożytek. Na drobną zniewagę nie należy zważać, lecz przeciw zarzutowi ciężkiej zbrodni trzeba się bronić (św. Franciszek Salezy). A najlepiej jest obierać złotą drogę środkową, wskazaną przez roztropność.

Przebaczamy obrażającym nas, jeżeli nie mścimy się na nich, lecz przeciwnie obchodzimy się z nimi uprzejmie i staramy się o ile możności czynić im dobrze.

Józef nie zemścił się na braciach swych, gdy miał ku temu sposobność, lecz przeciwnie uścisnął ich, ucałował i obsypał podarunkami. Król Dawid przebaczył Semejowi i nie mścił się na nim. Jeśli odpuszczamy obrażającym nas, odpuści nam i Bóg grzechy nasze, jak tego nas uczy Chrystus w „Ojcze nasz.” Kto przebacza drugim, może liczyć na przebaczenie u Boga. (Patrz rozdział o miłości dla nieprzyjaciół, str. 47 i n.)

Pocieszamy strapionych, okazując im szczere współczucie, znajdując dobro w ich zmartwieniach i dopomagając im w potrzebie.

Wyrażanie drugim współczucia jest powszechnie przyjęte, choć nie zawsze szczere. Pocieszać można bliźniego w różny sposób. Ubogich i nieszczęśliwych możemy pocieszyć, przypominając im Opatrzność Bożą i przyszłe szczęście w Niebie; grzesznikowi możemy przypomnieć nieskończone miłosierdzie Boże itp. Najszlachetniej postępujemy, jeżeli staramy się dopomóc nieszczęśliwemu. Tak pocieszył Chrystus matkę młodzieńca z Naim i siostry Łazarza. Smutek jest chorobą umysłu, szkodzącą człowiekowi (Przyp. 25, 20). Pocieszający strapionych spełnia podobny uczynek, jak ten, kto pielęgnuje chorych (św. Grzegorz Wielki). Pociecha w utrapieniu, to jakby deszcz w czasie posuchy (św. Chryzostom). Wielka to pociecha dla strapionego, jeśli ma kogoś, kto z nim szczerze współczuje (św. Ambroży).

Modlitwa za żywych i umarłych jest bardzo miła Bogu. Przynosi pożytek i tym, za których się modlimy, i nam.

Wolą Boga jest zwłaszcza byśmy modlili się za rodziców naszych i dobroczyńców, za Papieża, za panującego, za biskupa i duszpasterzy, wreszcie także za nieprzyjaciół naszych [Łk 6, 28]. Powiada św. Paweł, że dobrą i miłą Bogu rzeczą jest, jeśli modlimy się za wszystkich ludzi, zwłaszcza za królów i wszystkich sprawujących władzę (l Tm 2, 3). Czytamy także w Piśmie świętym: „Świętą i zbawienną jest myśl, modlić się za umarłych, aby byli od grzechów uwolnieni.” (2 Mach. 12, 46). Nie tracąc nic, zyskujemy bardzo wiele, jeśli wstawiamy się do Boga za bliźnim (św. Gertruda). Modlitwa, sprawowana za innych, pomnaża nasze zasługi (św. F. Salezy). Modlitwa zjednywa nam także błogosławieństwo Boże. Juda kazał złożyć ofiary za poległych wojowników, odniósł też świetne zwycięstwo nad Nikanorem (2 Mach. 15). Pamiętać jednak należy, że nie zawsze modlitwa za drugich skutkuje natychmiast. Święta Gertruda żaliła się raz w objawieniu, że nie widzi żadnej poprawy u ludzi, za których się modli. Chrystus rzekł jej na to: „Żadna szczera modlitwa nie jest bezowocną, chociaż nieraz zakrytym jest człowiekowi, w jaki sposób owoc ten się objawia.” Wiemy z Pisma świętego, że Abraham wstawiał się do Boga za Sodomą, Mojżesz modlił się za naród swój, chrześcijanie za uwięzionego Piotra. I Chrystus modlił się przy Ostatniej wieczerzy za uczniów Swych nieprzyjaciół. „Jeśli Pan przepędzał noce na modlitwie, to pewnie nie chciał nic dla Siebie wyjednać, tylko modlił się, by wybłagać coś dla ciebie” (św. Ambroży). Zbawiciel jest nam więc w tym względzie najpiękniejszym przykładem. Tego też nauczył nas Chrystus w „Ojcze nasz”, byśmy modlili się za wszystkich, mówiąc np.: „Chleba naszego powszedniego daj nam”, i „Odpuść nam nasze winy.” (By modlitwa, zanoszona za kogoś, była skuteczniejszą, ważnym jest, by osoba za którą ją zanosimy, samemu się modliła. Nie mówi bowiem Chrystus: „Niech proszą za was”, lecz: „Proście, a otrzymacie.”

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)