Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Śmierć - zdarzenie tak pewne jak 2x2=4! Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28884 Przeczytał: 294 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:39, 13 Wrz 2010 Powrót do góry

"Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego" (Łk 7, 12).

Zwyczajne, codzienne zdarzenie. A jednak ludzie nie chcą słyszeć o śmierci, chociaż to tak pewne, iż ona przyjdzie, jak dwa razy dwa jest cztery. Św. Franciszek z Asyżu powitał ją na łożu śmierci tymi słowy: "Bądź mi pozdrowiona, siostro śmierci!" Patrzył na nią z punktu widzenia wieczności. Dla niego był to powrót do ojczyzny, podróż do krainy szczęśliwości, wędrówka do Boga, umiłowanego Ojca na niebie. Bądź rozsądny, nawiąż ty także siostrzane stosunki ze śmiercią - a nauczy cię wiele dobrego i obejdzie się kiedyś z tobą z miłością.

Czego uczy cię śmierć, niech ci powiedzą Norny, stare boginie przeznaczenia. Pierwsza z nich Urdh, przeszłość, woła na ciebie: stracony! Tak jest i także twoja przeszłość przepadła na zawsze w olbrzymim oceanie czasu. "To wszystko jak cień przeminęło" (Mdr 5, 9). Przeminęło! Minęły lata dziecięce, minęła młodość; rozwiały się nadzieje wszelkie, wszystkie prace, walki lat ubiegłych. Bezpowrotnie minęły głupstwa, złości, grzechy. Niczego z tego wszystkiego nie można odmienić, odwołać - chyba grzechy i szaleństwa zmyć przez szczerą skruchę i pokorne samooskarżenie się w sakramencie pokuty.

Ta więc skrucha i oskarżenie się powinny wykiełkować z rozważania o śmierci. One najlepszą stanowią zbroję na to, co ma nadejść, na godzinę śmierci. Wtedy możesz mówić ze spokojem: "Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?" (1 Kor 15, 55).
Jeżeli jeszcze przez chrześcijańskie życie i dobre uczynki gromadzisz sobie zasługi, wtedy będzie można także nad twoją mogiłą wyryć: "Co minęło, nie powróci, lecz zachodząc blaski siało; długo jeszcze drogę złoci, choć go oczom już nie stało!"

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich za msza.net.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:50, 27 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28884 Przeczytał: 294 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:44, 13 Wrz 2010 Powrót do góry

"Właśnie wynoszono umarłego - jedynego syna matki" (Łk 7, 12).

Druga bogini losu, Werdandi, teraźniejszość, powiada: "Zagłębiaj się!" Powinieneś zagłębiać się teraz i zawsze w tym, co minęło. Bo i czymże jest to wszystko? "Marność nad marnościami! Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi" (Koh 1, 2-4). To zatapianie się w przeszłość uczy powagi, uczy przede wszystkim rozumu, odrywa od głupstw, rzeczy przemijających i przywiązania do ziemi, naświetla wszystko promieniami wznioślejszymi - promieniami wieczności.

Powinieneś zagłębiać się w sobie samym. Potrzeba ci tego! I to na gwałt potrzeba! Ty wraz z wieloma współczesnymi ci zatapiasz się we wszystkim możliwym, ale zapominasz o tym, co ci najbliższe, co Apostoł ma na myśli w następujących słowach: "Siebie samych badajcie, siebie samych doświadczajcie" (2 Kor 13, 5).

A może są w twoim wnętrzu drzwi, które wiecznie stoją pod ryglem, okno, które po wsze czasy jest mocno zawarte okiennicą? Na cóż się przyda samo-okłamywanie? Przy śmierci musisz przecie rozewrzeć drzwi i otworzyć okno - i to na pełne, oślepiające światło wieczności! Może to być wtedy wielce bolesne i zatruć ci gorzko chwilę śmierci.

Dlatego daleko lepiej zawczasu wnikać w swoje wnętrze, by usunąć to, co się kłóci z wiecznością. Wtedy śmierć będzie lekka, a nawet wesoła. Wesoła, jak św. Franciszka z Asyżu, o którym notuje z miłością jego pierwszy biograf: "Ze śpiewem na ustach szedł na śmierć!" Trzymaj się też tej praktyki, by codziennie z uwagą i zastanowieniem przeczytać coś o jednej z prawd wiecznych. Będzie to praktyczne i najmędrsze wnikanie w siebie a owocem tego niezawodnym będzie dobra śmierć i pełne szczęśliwości wieczne życie. "Rozważmy, oceńmy swe drogi, powróćmy do Pana" (Lm 3, 40).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich za msza.net.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:50, 27 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28884 Przeczytał: 294 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:16, 14 Wrz 2010 Powrót do góry

Potem przystąpił, dotknął się mar. (Łk 7, 14).

Prędzej czy później i ty znajdziesz się na marach. Słuchaj więc pilnie trzeciej bogini przeznaczenia, której na imię Skuld, czyli przyszłość. Napomina cię: "Zatoniesz!"

I ty także zatoniesz w morzu wieczności. Wieczność zaś ta będzie dokładnie taka, jaką ją sobie sam zbudujesz. Albowiem napisano: "Zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu" (Koh 12, 5). A jak kiedyś zapadniesz w chwili śmierci w wieczność, tak pozostaniesz na zawsze!

Trzeba, żebyś się naprzód oswoił po chrześcijańsku z tą myślą o przejściu do wieczności. Zawczasu zestawiaj bilansy. Ewentualne długi, które mogłyby w momencie przejścia do wieczności mocno zaciążyć, staraj się wyrównać. Sporządź testament swój i przeznacz coś dla ubogich i pamiętaj o spokoju duszy własnej. To wszystko nie przyspieszy ci śmierci ani o minutę!

Staraj się oswoić po chrześcijańsku z tą myślą, ale nie tak, jak ci, co nie mają już cienia nadziei. Owszem jak ci, co w ten sposób pełni ufności wyznają za Apostołem: "Zawsze będziemy z Panem" (1 Tes 4, 17). U Pana, o którym budząc w nas ufność, śpiewa Kościół św. w prefacji: "W którym nam zabłysła nadzieja szczęśliwego zmartwychwstania, tak, iż tych, których niechybny los śmierci zasmuca, przyszłej nieśmiertelności obietnica pociesza. Dla twych wiernych bowiem, Panie, życie nie ustaje, lecz się przemienia, a gdy przybytek ziemskiego tego żywota w proch się rozsypie, wieczne dla nich w niebiesiech przygotowuje się mieszkanie".

A kiedy zjawią się przed tobą wysłańcy zapowiadający ci śmierć, kiedy srebrna nić przewinie ci się poprzez włosy, gdy osłabnie wzrok, zaciążą nogi i oddech stanie się trudny, nie bój się wtedy w niechrześcijański sposób. Mów raczej spokojnie: "Błyskawice zapowiadające śmierć! Zbliża się koniec! Twoja, Panie, niech się spełni wola!" "Przyjdź, Panie Jezu!" (Ap 22, 20).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich za msza net.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:51, 27 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28884 Przeczytał: 294 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:45, 15 Wrz 2010 Powrót do góry

"Ci, którzy je nieśli, stanęli - i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań!" (Łk 7, 14).

Gdy umrzesz, wtedy dusza twoja święcić będzie natychmiast triumf zmartwychwstania do innego, nowego życia. I dałby Bóg, by do życia wiecznie szczęśliwego.

Natychmiast? Bez żadnej zwłoki? To zależy od ciebie, całkowicie od ciebie! Jak to, to nie idzie się najpierw do czyśćca? Co do tego to dobrze sądzisz, większość zmarłych musi rzeczywiście przejść przez miejsce oczyszczenia. Jednak nie tylko jest możliwe, ale nawet całkiem łatwe dla chrześcijanina zmarłego normalną śmiercią, by wejść do nieba bez czyśćca. Zdarza się to daleko częściej, niż się powszechnie przypuszcza. Do takiego twierdzenia uprawnia nas cudowna moc sakramentu ostatniego namaszczenia św. Olejem.

O namaszczeniu św. Olejem tak uczy św. Tomasz Akwinu: "Ten sakrament przygotowuje bezpośrednio ludzi do nieba". Kościół zaś święty oświadcza na soborze trydenckim, że namaszczenie św. Olejami nie tylko powoduje odpuszczenie grzechów i wlewa laskę, lecz zmazuje także pozostałości grzechu tzn. kary należne za grzech! Jeżeli więc chrześcijanin w godzinę śmierci wyspowiadał się i przyjął Wiatyk św., to następnie przez udzielone sobie namaszczenie zostanie zmazane wszystko, co mogłoby z grzechów lub z kar za grzechy ciążyć na jego duszy. Zwykle następująca potem generalna absolucja dokonuje reszty. Kto więc tak odchodzi - a iluż chrześcijan ma to szczęście! - w tym według oświadczenia św. Tomasza "nie ma już niczego, co mogłoby duszy opuszczającej ciało stanąć na drodze do gorąco pożądanej chwały niebieskiej".

Nie przejmuj się więc strasznymi historiami o biednych duszach pokutujących, a trzymaj się wiernie nauki Kościoła. Ale bądź przekonany także, że lepiej ostatnie namaszczenie św. Olejem przyjąć trzy razy za wcześnie, niż raz za późno. Lepiej pięć razy za dużo, niż raz jeden za mało! Czytaj co pisze Apostoł: "Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone" (Jk 5, 14.15).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich za msza net.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:51, 27 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28884 Przeczytał: 294 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:29, 16 Wrz 2010 Powrót do góry

"Jezus oddał go jego matce" (Łk 7, 15).

W tej czczonej przez tłum matce i wdowie dopatrują się Ojcowie symbolu Kościoła św. Jest on matką, gdyż ciągle rodzi Chrystusowi nowe dziatki. Jest wdową od chwili, gdy Chrystus, oblubieniec, został mu odjęty. On też w czci jest na całym globie ziemskim. Przyłącz się i ty do wszystkich wiernych dzieci Kościoła i szanuj go jako oblubienicę Króla, jako ustawicznie żyjącego Chrystusa. Czcij go w pierwszym rzędzie przez uległość jego wskazaniom i decyzjom. Czcij przez ofiarną i pełną oddania się służbę jako świecki apostoł lub apostołka. Czcij go cnotliwym i pobożnym życiem.

Z czcią złącz też miłość. Kościół ma do miłości niezaprzeczone prawo. On przygarnął cię z matczyną miłością przy sadzawce chrzcielnej i uczynił dziecięciem Boga i dziedzicem nieba. Z matczyną miłością towarzyszył ci w dalszym życiu sakramentami, sakramentaliami i modlitwami. Z matczyną miłością gotów jest zawsze osłodzić ci i ułatwić wejście do wieczności. Teraz pojmujesz, że Chrystus wtedy dopiero powierzył św. Piotrowi swój Kościół, gdy ten po trzykroć wyznał: "Panie, Ty wiesz, że cię miłuję" (J 21, 15).

Miłuj i ty także Kościół św. Miłuj go tak, jak ukochał go sam Chrystus, choćby to trzeba było okupić utratą dóbr doczesnych. Albowiem "Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie" (Ef 5, 25). Idź w ślady św. Augustyna, który woła do ciebie: "Miłujmy Chrystusa jako Ojca; miłujmy Kościół jako Matkę". Nie pozwól nigdy, by atakowano Kościół św., nigdy nie popieraj dzienników i pism, które przy każdej sposobności występują przeciw Kościołowi. "Dbajcie o sprawy Matki waszej! Bezecny, kto hańbi swą Panią, wilk! Podnieście swe oczy ku górze! Hydra! Zmiażdżyć jej łeb potworny!" (św. Augustyn).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich za msza net.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:52, 27 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28884 Przeczytał: 294 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:06, 31 Paź 2011 Powrót do góry

"Udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający" (J 4, 47).

Ustawicznie spotykamy się ze śmiercią. Ustawicznie też usiłują ludzie za wszelką cenę jej uniknąć. Zupełnie to zresztą zrozumiałe, bo śmierć stała się karą za grzech pierwszych rodziców. Otrzymali przestrogę: "Z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz" (1 Rdz 2, 17). Przed upadkiem grzechowym cieszył się człowiek nieśmiertelnością. Czytamy przecie: "Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła" (Mdr 2, 23.24).

Mimo tego i śmierć ma swe jaśniejsze strony. Ona kładzie kres nędzom na tym padole płaczu. "Ciężkie jarzmo [spoczęło] na synach Adama, od dnia wyjścia z łona matki, aż do dnia powrotu do matki wszystkich" (Syr 40, 1). Tego gniecie strasznie ubóstwo, tamtego choroba; jeden łamie się pod nawałem pracy, drugi nie widzi wyjścia ze zgryzot: jeden pada pod prześladowaniem i zniechęca go niewdzięczność, drugi jęczy w pokusach i udrękach duchowych. Nie ma kącika bez krzyżyka! Słusznie woła św. Augustyn: "Cóż innego oznacza życie, jak udrękę! A śmierć zamyka okres wszelkich cierpień; zwala z bark naszych gnębiące jarzmo." Dlatego jakże słuszną jest rada Mędrca: "Nie bój się wyroku śmierci, pamiętaj o tych, co przed tobą byli" (Syr 41, 3). Śmierć kładzie też kres naszemu wygnaniu.

Już starożytni mawiali o swoim życiu ziemskim jako o "latach pielgrzymki" (1 Rdz 47, 9). Wyznawali, iż na ziemi są tylko wygnańcami i pielgrzymami. Nadto Apostoł narodów taką robi uwagę: "Ci bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny [niebieskiej]" (Hbr 11, 14). Otóż śmierć przecina pasmo dni wygnańczych i wciska nam w rękę klucz do bram właściwej ojczyzny. Jakże więc mądra jest rada św. Efrema: "Nie lękaj się śmierci, lecz oczekuj rozstania się z tym światem z taką radością, z jaką wygnańcy oczekują kresu swej tułaczki".

Dlaczego więc w sposób niechrześcijański i nieporządny wzdrygać się przed śmiercią? Mów sobie w obliczu śmierci ze Zbawicielem: "Opuszczam świat - ten nędzny świat - i wracam do Ojca!" [J 16, 28].

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:52, 27 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28884 Przeczytał: 294 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:26, 01 Lis 2011 Powrót do góry

"Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko" (J 4, 49).

Słyszałeś nieraz o takich, którzy przy śmierci swoich bliskich nie mogli ochłonąć z bólu i smutku. Także o takich, którzy w podobnych wypadkach zrywali z religią, podnosili pięść ku niebu i w rozpaczliwym gniewie pytali: "Jakże mógł mi Bóg coś podobnego uczynić?!"

Głupi, którzy tak czynią! Jak gdyby wszechpotężny Bóg i Stwórca musiał postępować według ich woli. On, o którym czytamy: "Bóg jest Panem nieba i ziemi" (Dz 17, 24). A mizerny człowieczek chce z tym Panem się prawować? Jest to niedorzecznością, a równocześnie zuchwalstwem.

Głupi, którzy tak czynią! Jak gdyby wszystkowiedzący i najlepszy Bóg nie umiał wszystkim pokierować jak najlepiej. Woła on na nas krótkowzrocznych i ciasnego poglądu: "Myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje - nad waszymi drogami i myśli moje - nad myślami waszymi" [Iz 55, 8]. To jednak nie ulega żadnej wątpliwości, że w wieczności poznamy jasno, że było to łaską bożą, że Pan to lub owo dziecię wcześnie przeniósł do ogrodu niebieskiego; że było to łaską bożą, iż żona, mąż, brat, siostra zostały nam niejako wyrwane od naszego boku. Wtedy z uwielbieniem i czcią zawołamy: "Bóg dobrze uczynił wszystko" (Mk 7, 37).

Głupi, którzy to czynią! Bo ostatecznie śmierć przynosi przecież życie lepsze, bo wieczne i szczęśliwe. Jest ona zapowiedzią przeobfitej, wszystko przewyższającej chwały. I nad tym mielibyśmy się jeszcze smucić, biadać i na to narzekać? Dlatego koniec z niechrześcijańską żałobą! Chrześcijańskiej żałobie niech towarzyszy cicha, ale głęboka radość ze szczęśliwego losu naszych umiłowanych zmarłych. Św. Ambroży pisze: "To życie wypełnione jest tylu nieszczęściami, że śmierć w porównaniu z nim zdaje się dobrodziejstwem, a nie karą".

Nie zazdrośćmy więc naszym zmarłym wybawienia od wszelkiego zła. Nigdy więc nie smuć się wbrew woli Bożej! Nigdy też nie smućcie się "jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei" (1 Tes. 4, 13).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:53, 27 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28884 Przeczytał: 294 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:49, 27 Sie 2016 Powrót do góry

Pius XI: Niech kapłani z zapałem i bezustannie przypominają o śmierci!

Niech kapłani z zapałem i bezustannie przypominają wiernym tak zbawienną myśl o śmierci!
Niech zakonnice, przede wszystkim te, które z powołania mają czuwać przy chorych i umierających, troszczą się o przygotowanie ich do dobrej śmierci!
Niech nauczyciele i nauczycielki starają się przekonać swoich uczniów, że najważniejszym zadaniem na ziemi jest troska o wieczne zbawienie!
Niech rodzice dołożą wszelkich starań, aby swoim dzieciom zapewnić wieczną szczęśliwość! Wreszcie niech wszyscy stowarzyszeni współzawodniczą w gorliwości o zbawienie bliźnich i swoich krewnych, co do których mają poważne obawy, że mogą im grozić surowe kary Sądu Ostatecznego!

Pius XI, Breve z dnia 2 lutego 1923 r.

[link widoczny dla zalogowanych]

(...)


 Różaniec do Siedmiu boleści Matki Bożej

Stowarzyszenie propaguje odmawianie Różańca do Siedmiu Boleści Matki Bożej. Wydaje także informacyjny biuletyn „Nadzieja i Życie”, w którym czytelnicy dzielą się doświadczeniem uzyskanych łask dla swoich bliskich, a także przemiany ich serca, zwłaszcza w ostatnich godzinach życia. Liczne świadectwa i listy potwierdzają, jak wielu odchodziło z tego świata pojednanych z Bogiem, pełnych pogodnej nadziei. Członkowie oraz zelatorzy ADS mogą korzystać z odpustów, po wypełnieniu odpowiednich praktyk pobożnych.

 Historia Stowarzyszenia ściśle związana z kultem Matki Boskiej Bolesnej

Kult ten ma swoje główne źródło w Ewangelii, a jego podstawą są prorocze słowa starca Symeona: "A Twoją duszę przeniknie miecz" (Łk 2,35). Szczytowym momentem boleści Maryi jest Jej obecność pod Krzyżem Chrystusa, Jej Syna (por. J 19, 25-27).

(...)


Odpust w godzinę śmierci?
(...)
http://www.traditia.fora.pl/pytania,59/odpust-w-godzine-smierci,7599.html
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)