Forum Nauka Kościoła Katolickiego Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Akt oddania się Panu Jezusowi według ks. Dolindo Ruotolo Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:54, 21 Kwi 2009 Powrót do góry

Akt oddania się Panu Jezusowi według ks. Dolindo Ruotolo

Ksiądz Dolindo Ruotolo, świątobliwy kapłan urodzony w Neapolu, cieszył się wielkim szacunkiem ojca Pio, który zwykł mawiać do przybywających do San Giovanni Rotondo Neapolitańczyków: „Macie księdza Dolindo, po co do mnie przychodzicie?”. Pozostawił on akt oddania Jezusowi, a właściwie zapis słów przez Niego wypowiedzianych - podobnie jak zapisywała je s. Faustyna. Cały tekst tchnie nawoływaniem do dziecięcej ufności:

Jezu, Ty się tym zajmij!

Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.

Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.

Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.

A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi.

Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie... Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego.

Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.

Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widząc was wzburzonymi.

Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk.

Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.

Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość.


(Z pism sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo)
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 20:58, 25 Maj 2017, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:26, 26 Sie 2011 Powrót do góry

Ks. Dolindo Ruotolo
[link widoczny dla zalogowanych]

Strona główna ks. Dolindo Ruotolo:
[link widoczny dla zalogowanych]

Strona do powyższej modlitwy wersja po angielsku:
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:55, 20 Gru 2014 Powrót do góry

Trochę inne tłumaczenie i jakby więcej ? Nie wiem z jakiego tekstu to tłumaczone, bo wersja angielska jest tu:

[link widoczny dla zalogowanych]

można też przejść do włoskiej wersji.


Akt oddania się Panu Jezusowi wg Don Dolindo

Don Dolindo Ruotolo, neapolitański kapłan, który zmarł w opinii świętości, spisał niżej przedstawioną, a otrzymaną od Pana Jezusa naukę o oddaniu się Panu Bogu.

JEZUS: Dlaczego pozwalacie się niepokoić i wprowadzać w błąd? Oddajcie Mi swoje zmartwienia, a wszystko ucichnie. Zaprawdę powiadam wam, każde pełne ufności, prawdziwe i całkowite oddanie się Mi, przyniesie taki efekt, jakiego sobie życzycie i rozwiąże waszą trudną sytuację.

Oddać się Mi nie oznacza: bać się, niepokoić i wątpić, i w takim stanie kierować do Mnie swoją niespokojną modlitwę, aby wam pomógł. Oddać się Mi oznacza: spokojnie zamknąć oczy duszy i pozwolić, abym mógł was przenieść na drugi brzeg – jak dziecko, śpiące w ramionach matki.

Tym, co was wyprowadza z równowagi i co wam szkodzi jest nieustanne rozmyślanie nad waszymi problemami i zamęczanie się przekonaniem o konieczności rozwiązania wszystkiego samemu, i za wszelką cenę. Jak wiele czynię, gdy dusza w swoich duchowych i materialnych potrzebach zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie i pełna ufności mówi: „Troszcz się Ty”, i zamyka oczy, i spoczywa w moich ramionach! Macie mało łask, gdy się (sami) trudzicie, aby je otrzymać; macie ich wiele, gdy wasza modlitwa jest pełna ufności do Mnie.

W cierpieniu modlicie się, abym wam je zabrał, ale w taki sposób, jak wy sobie tego życzycie. Zwracacie się do Mnie, ale jednocześnie chcecie, abym dopasował się do waszych życzeń. Jesteście jak chorzy, którzy proszą lekarza o pomoc, a jednocześnie sami sobie ją przepisują.

Nie róbcie tak, ale módlcie się jak nauczyłem was w modlitwie „Ojcze nasz”. „Święć się imię Twoje” tzn.: bądź błogosławiony w naszych potrzebach i kłopotach; „Przyjdź królestwo Twoje” tzn.: przyczyń się do zbudowania Twojego Królestwa w naszych sercach i w świecie; „Bądź Wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi” tzn.: decyduj Ty w naszych potrzebach, tak jak jest najlepiej dla naszego wiecznego i doczesnego życia. Jeśli mi naprawdę powiecie: „Bądź wola Twoja” albo „Troszcz się Ty”, wtedy wkraczam z całą Moją mocą i rozwiązuję najtrudniejsze sytuacje.

Jeśli jednak widzisz, że sytuacja wciąż się pogarsza, zamiast się polepszać, nie niepokój się. Zamknij oczy i mów do Mnie z ufnością: „Bądź wola Twoja, troszcz się Ty”. Powiadam tobie, że się zatroszczę i zadziałam jak lekarz, i uczynię cud, jeśli taka zajdzie konieczność. A gdy zobaczysz, że stan chorego się pogarsza, nie niepokój się, ale zamknij oczy i mów: „Troszcz się Ty”. Powiadam Tobie, będę się troszczyć.

Zamartwianie się i niepokój oraz rozmyślanie nad następstwami jakiejś trudnej sytuacji nie są zgodne z oddaniem się Mi. Przypomina to zachowanie dziecka, które oczekuje od matki troski o jego sprawy, a jednocześnie wszystko chce robić samemu, i tak przeszkadza tylko swojej matce.

Zamknijcie więc oczy i pozwólcie Mi działać. Zamknijcie oczy i nie kierujcie swoich myśli w przyszłość, na kształt jakiejś pokusy. Spocznijcie we Mnie, uwierzcie w Moją dobroć, a przyrzekam wam, na Moją miłość, że gdy w swoich trudnych sytuacjach zwrócicie się do Mnie: „Troszcz się Ty”, to zatroszczę się w pełni, pocieszę, uwolnię i poprowadzę.

A gdy będę zmuszony prowadzić was inną drogą, aniżeli ta, jaką uważacie za słuszną, wtedy was o tym pouczę i poniosę na moich ramionach, gdyż w takiej sytuacji nie ma lepszego lekarstwa aniżeli wkroczenie Mojej Miłości. Jednak zatroszczę się tylko wtedy, gdy zamkniecie oczy tzn., gdy rzeczywiście i w pełni Mi zaufacie.

Moje dzieci, chcecie same wszystko ocenić, poznać, o wszystkim decydować i tak zawierzacie się ludzkim możliwościom, albo jeszcze gorzej – ludziom, gdy wierzycie w ich pomoc, a to z kolei uniemożliwia moje działanie. O, jak bardzo pragnę waszego całkowitego oddania się Mi, aby Was obdarować; i jak bardzo zasmuca Mnie, gdy widzę was zmartwionych i niespokojnych. To szatan stara się wprowadzić was w taki stan, aby was oddzielić ode Mnie i od mojego działania, abyście zawierzyli się jedynie i całkowicie ludzkiej inicjatywie. Dlatego zaufajcie jedynie Mi, spocznijcie we Mnie, oddajcie Mi się we wszystkim, a uczynię cuda, w takim stopniu, w jakim Mi się oddacie i w jakim przestaniecie ufać sobie.

Ofiaruję wam skarby łask, gdy staniecie się ubodzy. Jeśli macie swoje własne źródła pomocy, również te najmniejsze, albo takich szukacie, znajdujecie się na naturalnej płaszczyźnie i idziecie naturalnym biegiem rzeczy, w który często wkracza szatan. Nikt, kto wszystko przedyskutuje, omówi, rozpatrzy albo wyważy i zaplanuje nie uczyni cudu, nawet święty. Ten, kto odda się Bogu działa z Bogiem!

Gdy jednak będziesz widział, że nadal wszystko coraz to bardziej się komplikuje, to także i wtedy mów z zamkniętymi oczami duszy: „Troszcz się Ty”. I odwróć swoją uwagę w inną stronę, ponieważ twój niespokój utrudnia ci widzieć zło i jednocześnie Mi ufać. Czyń tak we wszystkich swoich potrzebach. Czyńcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie cuda. Zatroszczę się o to, przyrzekam to wam.

W takiej postawie oddania się módlcie się zawsze, a będziecie mieć wielki pokój i spokój, także wtedy, gdy ofiaruję wam łaskę ofiary, zadośćuczynienia i miłości, która włoży (na was) cierpienie. Powiesz, że to niemożliwe? A zatem zamknij oczy i mów całą swoją duszą: „Jezu, troszcz się Ty”. I nie obawiaj się, Ja się zatroszczę, i będziesz wielbić Moje Imię.

Wszystkie twoje modlitwy nie mają takiej wagi jak ten jeden jedyny akt pełnego ufności oddania się Mi; przemyśl to.

Nie ma bardziej skutecznej Nowenny aniżeli ta: „O Jezu, oddaję się Tobie, troszcz się Ty”.


[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:51, 27 Sie 2015 Powrót do góry

Ks. Dolindo Ruotolo: musimy walczyć z grzechem!
(...)
http://www.traditia.fora.pl/katechizm-nauka-katolicka,15/ks-dolindo-ruotolo-musimy-walczyc-z-grzechem,13490.html
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:09, 29 Cze 2017 Powrót do góry

Jezu, Ty się tym zajmij! Komu Jezus zostawił tę potężną modlitwę?

Ta przepiękna modlitwa została zapisana przez sługę Bożego w liście z dnia 6 października 1940 roku. Kapłan pisał go do Eleny Montelli, kobiety ze ścisłego grona swych córek duchowych, tak zwanych „Gołębic Eucharystycznych”.

Nowe tłumaczenie

[link widoczny dla zalogowanych]



Przejmująca jest spisana przez ks. Dolindo obietnica Jezusa: „Daję ci słowo, na Moją miłość, że się zajmę”. Bo „tysiąc modlitw nie jest wartych tyle, co ten jeden akt oddania”.


Tłumacząc przed kilku laty włoską książkę, natknęłam się na tych kilka słów: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Fakt, że zostawił je sam Jezus, zrobił na mnie wrażenie. Lakoniczny przypis, że „modlitwę spisał ks. Dolindo Ruotolo, mistyk z Neapolu” niewiele mi jednak mówił.

Zatrzymałam się nad wyłowioną w sieci informacją, że to do niego odsyłał penitentów „w trudnych sprawach” sam św. o. Pio. Kim więc był ten kapłan? I czemu to jemu Jezus zostawił tak potężną modlitwę? Podróż jego śladami i historia, z którą się zderzyłam, pozostaną we mnie do końca życia.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:56, 28 Maj 2019 Powrót do góry

Odnośnie modlitwy: Jezu, Ty się tym zajmij!

Zagrożenie związane z modlitwą księdza Dolindo.

Modlisz się słowami "Jezu, Ty się tym zajmij"? Potrzebujesz cudu lub pomocy w swoim życiu? "W tym może być też diabeł" - przed złymi owocami modlitwy ks. Dolindo ostrzega Włodzimierz Zatorski OSB.


Karol Wilczyński: Co jest najważniejsze w naszej modlitwie? Czy jest coś, czego pragnie w niej Bóg?

Włodzimierz Zatorski OSB: Spotkanie. Bóg pragnie się z nami spotkać. I, co chyba jeszcze ważniejsze, pragnie, byśmy chcieli się z Nim spotkać. My musimy być na to spotkanie otwarci.

Dlaczego?

Życie w rozumieniu biblijnym jest spotkaniem, rozgrywa się w przestrzeni spotkania, w przestrzeni miłości. Dlatego też w życiu duchowym najważniejsza jest współpraca z łaską. Sama łaska niczego w nas nie dokona, bo Bóg szanuje naszą wolność... Na siłę też nie będzie nic robił. Łaska jednak jest do zbawienia koniecznie potrzebna, bez łaski nic nie zdziałamy. Dlatego najważniejsza jest właśnie współpraca.

Jak ojciec widzi współpracę z Bogiem, skoro mówię "Jezu, Ty się tym zajmij"? Moja praca polega na tym, żeby Mu powierzyć mój problem.

Właśnie: powierzyć, nie oddać w całości. Często słyszę takie słowa: "Pomóż sobie, a Pan Bóg ci pomoże". Takie słowa, pewnie z lekkim przegięciem, akcentują aktywność człowieka. Jest w tym jednak trochę prawdy. Pozostawienie formuły "Jezu, Ty się tym zajmij" samej sobie, pozostawia na boku tę naszą aktywność.

"No, skoro Pan Jezus się tym zajmuje, to ja już nie muszę..."

To jest postawa, której się obawiam w kontekście słów: "Jezu, Ty się tym zajmij". Boję się, że mogą prowadzić nas do postawy bezsilności i bezczynności. A modlitwa nie może do niej prowadzić. Nie można liczyć na to, że Bóg sam nam coś załatwi.

Jak zatem mam współpracować z Panem Bogiem?

Przede wszystkim wymaga to realnego zaangażowania, autentycznej więzi. Bóg obdarował nas rozumem i wolną wolą, żebyśmy z nich korzystali. W Katechizmie Kościoła katolickiego jest napisane, że "Bóg pragnie, byśmy Go pragnęli" (KKK 2560). A żebyśmy Go pragnęli, to musimy wejść z Nim w relację i Go poznać. Musimy się zaangażować. Konkretnie zaangażować. Co to znaczy? Ogólnie to, że z modlitwą, z relacją z Panem Bogiem, związana jest pewna praktyka życiowa. Człowiek musi żyć zgodnie z przykazaniem Jezusa: przykazaniem Miłości.

Co to ma do naszej modlitwy?

Tylko wtedy, gdy żyjemy w harmonii z tym przykazaniem, możemy prawdziwie modlić się w imię Jezusa. "O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje" (J 16,23).

Trzeba pamiętać, że modlitwa w czyimś imieniu oznacza coś o wiele więcej. W Biblii "imię" to "istota", w imieniu zawiera się cały charyzmat, powołanie. Chrystus, Syn Boży, nie bez powodu otrzymuje to imię - Jezus. Jehoszua po hebrajsku oznacza: "Jahwe zbawia".

Używając tego imienia, przypominamy, że Jezus nie przyszedł potępiać, ale zbawiać. Syn Człowieczy "nie przyszedł, by Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu" [Mt 20,28]. Modląc się w Jego imię w sposób autentyczny, trzeba działać i żyć zgodnie z tą podstawową prawdą o zbawieniu.

Ale to nie wszystko. Jezus chce, byśmy angażowali się, podążali Jego misją zbawienia. Święty Paweł pisze, że jesteśmy "Ciałem Chrystusa" (1 Kor 12,27). To jest jedno z wielu wezwań, by zaangażować się w to dzieło, które zaczął Jezus, żyjąc na ziemi.

Dobrze, ale co mają zrobić osoby w trudnej sytuacji? Wiele ludzi nie widzi już możliwości działania. Stąd korzystają z modlitwy "Jezu, Ty się tym zajmij" - nie widzą tego, w jaki sposób mogliby odmienić swoje życie. Na przykład Artur wpadł w spiralę długów. To się przełożyło na jego życie małżeńskie i rodzinne. W chwili największej bez nadziei, "w chwili utraty chęci do życia" - jak to nazwał autor świadectwa - zwrócił się do Jezusa w tej modlitwie. Czy w takich chwilach nie jest jednak dobrze zawierzyć się Bogu w taki sposób?

OK, stał się cud. Ale trzeba zwrócić uwagę na to, że sam cud nigdy nie wystarczy. Ludzie często uważają, że cud to właściwy i pożądany "efekt" modlitwy. A to nie jest to, o co chodzi. W działaniu Boga - jak pisze św. Jan od Krzyża, mistyk - nie chodzi o objawienia czy cuda, bo w tym może być też diabeł.

Ale te cuda są często bardzo dobre!

Cóż, to trzeba za nie podziękować i skupić się na tym, co jest istotą działania Boga.

To znaczy?

Spotkanie. Skupmy się na spotkaniu z Nim. Cud może być tylko sposobem, znakiem, który nie musi być skuteczny. Wystarczy poczytać Biblię i zobaczyć, jak Panu Jezusowi "dziękowali" ci, których uzdrowił. Znamienny jest przypadek uzdrowienia dziesięciu trędowatych - poza jednym uzdrowionym z trądu Samarytaninem, obcym - nikt nie przyszedł Mu podziękować. Nie mówiąc już o tym, że gdy Jezus zaczął mieć kłopoty, zaczął się Jego proces w Jerozolimie, to nie widzimy żadnego uzdrowionego, który by Mu chciał pomóc. Gdy krzyczeli "ukrzyżuj, ukrzyżuj", to gdzie jest cała grupa ludzi, których Pan Jezus uzdrowił? Dlaczego nie wołali "uwolnij, uwolnij"?

Oni wszyscy byli uzdrowieni, doświadczyli cudu tak jak Artur. Ja nie przeczę, że to jest cud, bo to prawdopodobnie jest łaska Boga. Ale to jest tylko znak. Pan Jezus też traktował te uzdrowienia, które zostały opisane w Ewangelii, tylko jako znak. Jako coś, co ma przemówić do człowieka, co ma prowadzić do jego przemiany. Cud nie jest realizacją więzi, relacji z Bogiem, bo nie o to w tej relacji chodzi. Cud ma sprawić, że człowiek się zaangażuje, wejdzie w dzieło zbawienia Pana Jezusa całym sobą.

To pokazuje inna historia z Ewangelii: o człowieku, który trzydzieści osiem lat był sparaliżowany i siedział koło sadzawki [J 5,1-18]. I Jezus po uzdrowieniu go ostrzega: nie grzesz, żeby nie spotkało cię coś gorszego niż ten paraliż. Mężczyzna mimo to idzie i donosi faryzeuszom. Cud nic w nim nie zmienia.

Pamiętajmy, cud nie jest celem. Jest znakiem, który powinniśmy wykorzystać do wewnętrznej przemiany i do spotkania z Jezusem.

Czy uważa zatem ojciec, że to źle, jeśli modlimy się, oczekując jednocześnie cudu?

W pewnym momencie taka modlitwa zaczyna być zła, tak. Oczywiście, na pewnym poziomie modlitwa o cud może być dobra. Przecież Pan Jezus modli się w Ogrójcu: "Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich!". Modli się o interwencję, prosi Boga, by działał. Ale od razu dodaje: "Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!" (Łk 22,42). I w tym drugim zdaniu leży cały sens.

Bo co to znaczy powierzyć się Bogu? Przede wszystkim, jak uczyli mnisi - ojcowie pustyni spędzający całe życie na modlitwie i pracy - odrzucić własne wyobrażenia. To nasze myśli, marzenia, wyobrażenia są pierwszą przeszkodą w modlitwie. Zamiast powierzyć wszystko Panu Bogu, planujemy nasze życie za Niego. Tak nie można. Nie należy oczekiwać cudu, który został przez nas dokładnie określony, opisany i przedstawiony "na piśmie". A potem mieć pretensje.

Czy w takim razie mamy zwracać się do Boga w trudnych sytuacjach? Jak to robić?

Oczywiście, że tak! Bóg jest naszym ratunkiem, naszym wyzwoleniem. I trzeba się o ten cud czasem modlić. Ale jeśli całe życie jesteśmy na tym poziomie, jeśli tylko na tym polega nasza relacja z Jezusem, to wtedy to jest problem. Bo wtedy nie tyle stoimy w miejscu, jeśli chodzi o tę więź, ale właściwie cofamy się. Prosząc cały czas tylko o cuda, idziemy w przeciwnym kierunku.

Jako dzieci Boga otrzymaliśmy od Niego bardzo dużo na pewnym etapie. Ale jeśli - jako dorośli mężczyźni - będziemy traktować naszego Rodzica jako kogoś, kto tylko daje, kogoś, od kogo należy tylko brać, to znaczy, że czegoś tu brakuje. W życiu duchowym to oznacza tragedię. Bo Bóg stawia nam wymagania, pragnie od nas wielu rzeczy. Mówi o tym Księga Syracha: "Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie!" (Syr 2,1).

Ta sama księga mówi też "Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj!" (Syr 2,6).

Właśnie. Żeby wzrastać, pogłębiać naszą więź, Bóg chce, byśmy robili coś więcej: byli Mu wierni i prostowali swe drogi. Angażowali się.

Kiedy mówimy "Jezu, Ty się tym zajmij", to kluczowe jest właśnie to "zajmij się". Co ono dla nas znaczy? Czy mówiąc tę modlitwę, jesteśmy otwarci na to, że powierzam Bogu w całości swoją sprawę i całe życie? A zarazem, że jestem gotów przyjąć to, czego On tak naprawdę dla mnie chce? Że jestem otwarty na to, by współpracować z Jego łaską? Jeśli tak, to ta modlitwa jest OK.

Ale czasami nie jest OK?

Nie. Jeśli "Jezu, Ty się tym zajmij" oznacza, że powierzam Ci to w całości, ale samemu nie mam zamiaru już nic robić, nie chcę się zmieniać i nie zamierzam współpracować z Bogiem, to nie jest to dobra modlitwa. Tylko jeśli chcę ostatecznie przemienić swe serce, stanąć bliżej Boga, ta modlitwa może być autentyczna.

Czy jest jakaś inna modlitwa, którą modli się ojciec w trudnych chwilach? W czasie zwątpienia?

Tak, używam często tak zwanych aktów strzelistych na wzór Modlitwy Jezusowej. Wołam: "Jezu, Synu Boga Żywego, zmiłuj się nade mną". Albo modlę się tak jak celnik w świątyni: "miej litość dla mnie, grzesznika!" (por. Łk 18,13). To są wezwania, które służą mi, gdy jest mi trudno.

Czy słowa "Jezu, Ty się tym zajmij" mogą być takim aktem strzelistym? Jezus w jednym z objawień mówi księdzu Dolindo o akcie "prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania". Wspomniał ojciec o ojcach pustyni, którzy byli prawdziwie oddani.

Różnica jest jednak zasadnicza! Proszę zauważyć, że gdy wołam do Jezusa: "Ty się tym zajmij", to przy okazji mówię Mu, czym ma się zająć. A powinniśmy wołać jak Jezus w Ogrójcu: "Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!". A mówimy "Jezu, Ty się tym zajmij", wiedząc, JAK On ma się tym zająć. A potem są pretensje. "Bo tak chciałem, tak się modliłem, a nie wyszło, Pan Jezus nie wysłuchał...".

Na czym zatem polega niewysłuchana modlitwa?

Przede wszystkim na naszych fałszywych wyobrażeniach, które budują w nas rozmaite oczekiwania względem Boga. Popatrzmy na to poprzez przykład Jezusa w Ogrójcu. W innym miejscu mówi się, że "został wysłuchany" (Hbr 5,7). Ale - po ludzku rzecz biorąc - Jezus nie został przecież wysłuchany. Bo jednak Ojciec nie zabrał tego kielicha. Tyle że z perspektywy Bożej został wysłuchany, stał się zbawieniem dla świata. I zmartwychwstał. Tego jednak nie widać z perspektywy ludzkiej. Nie widać tego, że Bóg daje według swojej miary, a nie miary oczekiwań człowieka.

I Jego miara jest zawsze inna niż ludzkie wyobrażenie.

Dlatego modlitwa "Jezu, Ty się tym zajmij" może być na pewnym poziomie, dla pewnych ludzi, całkowicie w porządku. Ale w pewnym momencie może też być przeszkodą - o ile jest związana z naszymi wyobrażeniami, o ile jest osadzona w tych naszych oczekiwaniach. A przecież nie o to chodzi. Chodzi o wypełnienie się Bożej woli.

Jak poznać wolę Boga? To nie jest proste.

Nie jest. Ale mamy jej szukać. Tutaj mamy się zaangażować.

Jak w tym świetle rozumieć zatem słowa "Jezu, Ty się tym zajmij"?

W samej tej formule nie ma mowy o woli Boga. Ale jeśli ją rozumiemy w taki sposób, że "Jezu, Ty się tym zajmij, tak jak Ty chcesz. I jeśli chcesz, bym coś zrobił, to powiedz, rządź mną, poddaję się Twojej woli", to jest to OK. Jeśli jednak w słowach "Jezu, Ty się tym zajmij" nie ma nic więcej, to - przynajmniej po polsku - brzmi to jak zwolnienie się z odpowiedzialności. I to jest błędne.

To, że dzięki tej modlitwie zdarzają się cuda - na przykład uratowanie Artura z bankructwa - to z tego cudu nie wynika jeszcze to, że człowiek, który doświadczył tego cudu, wszedł na drogę zbawienia. To, czy on tę łaskę cudu wykorzysta do tego, by pójść za Jezusem, zależy od jego zaangażowania. Bo przecież może też postawić się w centrum wielkiego wydarzenia, pomyśleć: "Patrzcie, jaki jestem wielki, doświadczyłem takiego cudu". To jest wtedy antyświadectwo!

Jak rozpoznać w takim razie, że modlitwa tak naprawdę, w Bożym rozumieniu, została wysłuchana?

Po owocach. A pierwszym owocem modlitwy jest pokora. Są jeszcze inne - miłość, radość, pokój, opanowanie, przebaczenie, wdzięczność... To są owoce, które wymienia św. Paweł w Liście do Galatów (5,22-23). Ale moim zdaniem najpierw jest pokora. Ona jest nie do podrobienia. "Po owocach ich poznacie" - mówi Jezus.

Owocem jest też odrzucenie wad, o których mówi św. Paweł w Liście do Kolosan [3,8]. Owocem nie jest cud.

* * *
Fragment wywiadu z ojcem Włodzimierzem Zatorskim OSB pochodzi z książki "Jesteś w dobrych rękach. Poznaj prawdziwą moc modlitwy Jezu, Ty się tym zajmij ks. Dolindo"

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)