Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 "Papież, który uwierzył"- o wpływie Wojtyły na ... Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28823 Przeczytał: 249 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:55, 08 Sty 2016 Powrót do góry

"Papież, który uwierzył" - o wpływie Wojtyły na kult Bożego Miłosierdzia

Image

Tę książkę można czytać z pasją i wielkim zainteresowaniem - uważa kard. Kazimierz Nycz, który wziął udział w promocji najnowszej publikacji Ewy K. Czaczkowskiej. Spotkanie prezentujące książkę "Papież, który uwierzył" odbyło się 7 stycznia w Warszawie.

Po bestsellerach - "Siostra Faustyna. Biografia świętej" i "Cuda świętej Faustyny", Ewa Czaczkowska przedstawia czytelnikowi książkę dotyczącą wpływu Karola Wojtyły na kult Bożego Miłosierdzia, pytając, jak potoczyłyby się losy tego orędzia, gdyby nie Jan Paweł II.

Ewa Czaczkowska podkreśliła podczas prezentacji książki, że św. Jan Paweł II, jeszcze jako kleryk uwierzył, że to, co otrzymała s. Faustyna od Jezusa jest prawdą. - Ten papież wierzył, że to przesłanie, które jest zapisane w Dzienniczku jest prawdziwe, i że s. Faustyna była osobą świętą - wyjaśniła autorka.

- Książka pokazuje w sposób fascynujący, ale nie sensacyjny kulisy działania Kościoła - powiedział prowadzący spotkanie prasowe Marek Zając.

W latach 50. większość polskich biskupów prosiła o wyciszenie kultu Bożego Miłosierdzia, a Stolica Apostolska sprzeciwiała się mu. Z niektórych kościołów usuwano wizerunki Jezusa Miłosiernego. O tym, że Faustyna została wyniesiona na ołtarze, a jej przesłanie mogło trafić do serc milionów wiernych na całym świecie, w ogromnej mierze zadecydowały nieustępliwe działania Karola Wojtyły.

Autorka odsłania watykańskie kulisy, ukazując nieznane fakty dotyczące zaangażowania biskupa Wojtyły na rzecz kultu Bożego Miłosierdzia. Dociera do jego korespondencji z Watykanem z czasów, gdy był metropolitą krakowskim. Przybliża znaczenie pojęcia miłosierdzia w papieskim nauczaniu. Przedstawia opowieść o niezwykłym duchowym porozumieniu dwojga polskich świętych - mistyczki i papieża - połączonych wiarą w Boże Miłosierdzie.

- Tę książkę można czytać z pasją i wielkim zainteresowaniem - powiedział kard. Kazimierz Nycz. Odnosząc się do tytułu książki - "Papież, który uwierzył" - metropolita warszawski wyjaśnił, że chodzi nie o to, że papież Jan Paweł II uwierzył w Boże Miłosierdzie, ale o to, że uwierzył w to, co Jezus przekazał Faustynie.

Choć - jak dodał ks. prof. Jan Machniak z UPJPII w Krakowie - papież mógł nie uwierzyć, bo wielu ludzi w tamtych czasach Faustynie nie wierzyło.

Wszystkie problemy dotyczące kultu Bożego Miłosierdzia, zdaniem kard. Nycza były jednak potrzebne, by zobaczyć jak Pan Bóg w swojej opatrzności działa i jak Kościół jest ostrożny w ogłaszaniu prawdziwości prywatnych objawień.

- Coraz bardziej się przekonuję, że dobrze jest, jeśli pewne tematy trudne przekazują nam katolicy świeccy, bo robią to językiem bardziej komunikatywnym niż potrafi to zrobić nawet dobry teolog. Sądzę, że dla wielu ludzi - duchownych i świeckich, ta książka może być źródłem wiedzy o tym, co tak naprawdę papież nauczał o Bożym Miłosierdziu - powiedział kard. Nycz.

Książka ukazała się w ogłoszonym przez Franciszka Jubileuszu Miłosierdzia, choć - jak przyznaje autorka - materiały do publikacji zaczęła zbierać już jesienią 2014 roku, nie wiedząc jeszcze wówczas o zamiarach papieża.

Publikacja składa się z dwóch części - historycznej, w której autorka prezentuje dokumenty i wypowiedzi świadków wydarzeń, oraz teologicznej - w której przestawia to, co o Bożym Miłosierdziu mówił i pisał Jan Paweł II.


Fragment książki, dotyczący wizji św. s. Faustyny o Janie Pawle II, [link widoczny dla zalogowanych]

Ewa K. Czaczkowska, "Papież, który uwierzył", wyd. Znak, Kraków 2016

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 14:13, 24 Kwi 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28823 Przeczytał: 249 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:38, 26 Sty 2016 Powrót do góry

Czaczkowska: Wojtyła broni Faustyny

Image

28 września 1958 roku, katedra na Wawelu. Karol Wojtyła (w środku) został wyświęcony na biskupa. Współkonsekrowanymi byli biskupi Franciszek Jop ( z lewej) i Bolesław Kominek (z prawej). Święceń udzielał metropolita krakowski i lwowski abp Eugeniusz Baziak

Były dwa główne powody wydania przez Święte Oficjum dekretu zakazującego nowego kultu. Na pierwszy złożyło się między innymi rozpowszechnianie wyrwanych z kontekstu albo niedokładnych fragmentów „Dzienniczka" siostry Faustyny, drugim zaś było – co może dziś szokować – stanowisko większości polskich hierarchów.

Karol Wojtyła, obdarzony szczególnym rodzajem wrażliwości duchowej, nie miał wątpliwości, jak pokazują następne wydarzenia, co do prawdziwości objawień siostry Faustyny i szczególnej aktualności przesłania o Bożym Miłosierdziu. Dlatego również po wojnie jako młody ksiądz wracał do kaplicy w Łagiewnikach. Kronika sióstr odnotowuje, że ksiądz Wojtyła kilkakrotnie głosił kazanie w trzecią niedzielę miesiąca w czasie mszy świętej i nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia.

Ostrzeżenie z Watykanu

Święte Oficjum przyjęło dekret w sprawie kultu Bożego Miłosierdzia 19 listopada 1958 roku, ale opublikowano go w formie notyfikacji cztery miesiące później. W dokumencie z listopada 1958 roku Święte Oficjum kwestionowało nadprzyrodzoność objawień siostry Faustyny, sprzeciwiało się wprowadzeniu święta Miłosierdzia Bożego, zakazywało rozpowszechniania obrazków i pism propagujących nabożeństwo w formach proponowanych przez siostrę Faustynę oraz udzieliło poważnego ostrzeżenia księdzu Michałowi Sopoćce, nakazując, aby „zaprzestał obrony i propagowania tych objawień i nabożeństwa". Jednocześnie pozostawiało „roztropności biskupów" decyzję o stopniowym usuwaniu obrazów namalowanych według wizji siostry Faustyny. Dokument ten rozesłano do biskupów, generałów zakonów oraz ośrodków krzewiących nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. W notyfikacji ogłoszonej 6 marca w „Acta Apostolicae Sedis" mowa jest jedynie o wspomnianym zakazie rozpowszechniania obrazów i pism propagujących nabożeństwo Bożego Miłosierdzia w formach przedstawionych przez siostrę Faustynę oraz oddaniu „roztropności biskupów" sprawy usuwania ze świątyń obrazów z podpisem „Jezu, ufam Tobie".

Skąd te różnice w treści dokumentów?

Ksiądz Julian Chróściechowski, marianin, od czasów drugiej wojny światowej propagujący kult Bożego Miłosierdzia we Francji, pisał, że już kilka dni po wydaniu dekretu Święte Oficjum wyjaśniło, iż „jeśli dekret ten okaże się nieskuteczny, to Święte Oficjum wyda publiczne oświadczenie w tej sprawie i poda je do wiadomości wszystkich wiernych". To stało się właśnie w postaci ogłoszenia notyfikacji. Nie miała ona „na celu unieważnienia pierwszego dekretu, lecz raczej podanie go, aczkolwiek w formie złagodzonej, do wiadomości publicznej". Również postulator w procesie beatyfikacyjnym księdza Michała Sopoćki ksiądz, a obecnie biskup, Krzysztof Nitkiewicz w jednym z wywiadów podkreślał, że „dekret nie został wprawdzie opublikowany, ale taka była wówczas praktyka, że ogłaszano tylko notyfikację zawierającą główną treść dokumentu". 22 marca 1959 roku, dwa tygodnie po ogłoszeniu dokumentu, ksiądz Michał Sopoćko w liście do biskupa włocławskiego Antoniego Pawłowskiego pisał, że dekret Świętego Oficjum nie był dla niego niespodzianką, albowiem przepowiedziała to siostra Faustyna, a „od paru lat nadchodziły wieści z Rzymu o tym usiłowaniu pewnych czynników", którym sprzeciwiał się papież Pius XII. W opinii księdza Sopoćki powodem wydania dekretu były „pewne nieścisłości dogmatyczne w »Dzienniczku« (...), kolory narodowe na obrazie oraz brak poparcia przez Najdostojniejszy Episkopat". Sopoćko był jednak dobrej myśli, wierzył, że kult Bożego Miłosierdzia „oczyszczony od ludzkich pierwiastków jeszcze bardziej się spotęguje i pogłębi".

Co zrobić z obrazem

Tymczasem jednak dla czcicieli Bożego Miłosierdzia nadszedł trudny czas. To od wrażliwości i przekonań ordynariuszy diecezji oraz przełożonych zakonnych zależało, czy znajdujące się w wielu świątyniach obrazy Jezusa Miłosiernego namalowane według objawień siostry Faustyny pozostaną lub będą usunięte. W wielu kościołach w Polsce były ze ścian zdejmowane.

Kraków miał szczęście. Życzliwy stosunek do kultu Bożego Miłosierdzia prawdopodobnie miał już kardynał Adam Stefan Sapieha, który wprawdzie nie wszczął procesu beatyfikacyjnego siostry Faustyny Kowalskiej, ale w 1951 roku zezwolił na udzielenie na siedem lat odpustu zupełnego wiernym, którzy będą się modlić przed obrazem Jezusa Miłosiernego w Łagiewnikach w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Jego następca, administrator apostolski archidiecezji krakowskiej arcybiskup Eugeniusz Baziak w 1959 roku zdecydował, że mimo notyfikacji Świętego Oficjum obraz Jezusa Miłosiernego pozostanie w kaplicy w Łagiewnikach. Co więcej, wydanie notyfikacji sprawiło, że obraz, który do tej pory był wystawiany w bocznym ołtarzu tylko raz w miesiącu – w trzecią niedzielę – został tu już na stałe. Informacja o dekrecie Świętego Oficjum przyjętym 19 listopada 1958 roku dotarła do Łagiewnik w sobotę przed trzecią niedzielą miesiąca, gdy obraz był już zawieszony. Nazajutrz miało być przed nim odprawione nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia. W poniedziałek siostry Imelda Wróbel i Beata Piekut udały się do arcybiskupa Baziaka z pytaniem, co zrobić z obrazem. Biskup nakazał zostawić go tam, gdzie się znajduje. Siostrze Imeldzie, strwożonej, że obraz będzie zakrywać wizerunek Serca Jezusowego, arcybiskup Baziak odpowiedział: „A czy ten Pan Jezus miłosierny nie ma serca?".

Kardynał Marian Jaworski, który w latach 50. ubiegłego wieku był sekretarzem arcybiskupa Baziaka, a od 1951 roku przyjaźnił się z księdzem, a potem biskupem Wojtyłą, twierdzi, że arcybiskup Baziak interweniował też w Watykanie w obronie kultu Bożego Miłosierdzia w formach podanych przez siostrę Faustynę. Napisał w tej sprawie pismo.

– To było wtedy, gdy arcybiskup Baziak po raz pierwszy pojechał do Watykanu jako administrator archidiecezji krakowskiej. Wiem, że na pewno udział w powstaniu dokumentu miał biskup Wojtyła. Pismo uzasadniało całą tajemnicę kultu Bożego Miłosierdzia – mówi kardynał Jaworski.

Arcybiskup Baziak po raz pierwszy po wojnie udał się do Watykanu w 1959 roku, czyli już po przyjęciu i ogłoszeniu przez Święte Oficjum zakazu kultu w formach podanych przez siostrę Faustynę Kowalską. Datę tej podróży wymienił w liście z listopada 1977 roku do Kongregacji Nauki Wiary kardynał Karol Wojtyła. Niestety, kopii pisma arcybiskupa Baziaka z 1959 roku nie udało się odnaleźć w archiwum kurii krakowskiej, a archiwa watykańskie generalnie udostępniają dokumenty powstałe do lutego 1939 roku.

Dla zrozumienia trudności i delikatności materii, przed którą stanął Karol Wojtyła jako metropolita Krakowa (został nim w 1964 roku), starając się o zniesienie notyfikacji i beatyfikację siostry Faustyny Kowalskiej, musimy najpierw opisać powody wydania dekretu przez Święte Oficjum. Były dwa główne. Na pierwszy złożyły się przekłamania w oficjalnym, przekazanym do Watykanu odpisie i tłumaczeniu „Dzienniczka" na język francuski i włoski oraz rozpowszechnianie wyrwanych z kontekstu albo niedokładnych jego fragmentów. Do tego doszły nieprawidłowości w rozwoju kultu spowodowane brakiem jego dostatecznych podstaw teologicznych, w tym błędna interpretacja obrazu z podpisem „Jezu, ufam Tobie" (między innymi objaśnianie znaczenia bladoczerwonych promieni jako kolorów polskiej flagi), a także błędy w rozumieniu obietnic przypisanych do poszczególnych form kultu, co prowadziło do zabobonnego ich traktowania. Drugim powodem, równie istotnym, a może nawet decydującym dla Świętego Oficjum, było stanowisko większości polskich biskupów. Ta informacja dla czcicieli Bożego Miłosierdzia, głównie w Polsce, może być szokująca, ale takie są fakty.


Jezu, ufam Tobie

Zainteresowani takim stanowiskiem Świętego Oficjum byli głównie prymas Stefan Wyszyński i arcybiskup Antoni Baraniak – mówi kardynał Stanisław Dziwisz.

Z kolei postulator w procesie beatyfikacyjnym księdza Michała Sopoćki biskup Krzysztof Nitkiewicz w jednym z wywiadów stwierdził: „Wprawdzie w Rzymie głośno było o uzdrowieniu kuzynki kard. Eugene'a Tisseranta [kardynała francuskiego – przyp. red.] za wstawiennictwem św. Faustyny, ale wobec głosów, które docierały z Polski, taka, a nie inna decyzja Kongregacji [Świętego Oficjum – przyp. red.] była nieunikniona".


Jakie to były głosy?

Chodzi o opinie polskich biskupów, które zostały przekazane do Watykanu 4 maja 1957 roku przez prymasa Stefana Wyszyńskiego. Zostały zawarte w odpowiedzi na pismo Świętego Oficjum z 7 stycznia 1957 roku, w którym proszono prymasa o opinię na temat rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia w diecezjach w Polsce, a konkretnie o informacje, „jak rozpowszechniona jest ta pobożność w Polsce i czy została zaaprobowana przez polskich biskupów". Z zachowanego w Archiwum Diecezjalnym we Włocławku pisma kardynała Wyszyńskiego do biskupa Antoniego Pawłowskiego – takie listy prymas rozesłał w lutym 1957 roku do wszystkich ordynariuszy – wynika, że każdy biskup miał odpowiedzieć na trzy pytania. Dotyczyły one: opinii danego biskupa na temat nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia, informacji, jak szeroko ten kult jest rozpowszechniony w diecezji oraz czy ma aprobatę biskupa. Na ankietę odpowiedziało 17 biskupów, czyli ordynariusze wszystkich ówczesnych diecezji. Biskup włocławski w obszernym, sformułowanym po łacinie czterostronicowym piśmie pozytywnie ustosunkował się do samego kultu Bożego Miłosierdzia i jego rozwoju. Podkreślił, że wszystkie modlitwy związane z tym kultem są zgodne z najstarszą tradycją Kościoła i pożyteczne dla duchowości wiernych. Również obraz z podpisem „Jezu, ufam Tobie" – uznał – powinien być zaaprobowany do użytku Kościoła. Pisał, że wprawdzie zgodnie z opiniami specjalistów niedziele powinny być wolne od innych świąt, jednak teksty liturgiczne w drugą niedzielę wielkanocną wychwalają niewyczerpane Boże Miłosierdzie, dlatego ustanowienie Niedzieli Bożego Miłosierdzia sprawiłoby, że wiara w nie, głoszona od początku Kościoła, nabrałaby jeszcze większego znaczenia. Biskup włocławski informował, że w jego diecezji jedna parafia w 1952 roku otrzymała imię Bożego Miłosierdzia, kilka kościołów filialnych nosi imię Bożego Miłosierdzia i Matki Miłosierdzia. W 20 kościołach są obrazy Jezusa Litościwego, zwane też przez wiernych Bożym Miłosierdziem, które są umieszczone zazwyczaj w bocznych kaplicach (w żadnym kościele w ołtarzu głównym), a kult ich jest prywatny, nie publiczny. Dodał też ciekawą obserwację: „Pobożność ta rozwija się raczej w miastach. Rozwijają ją szczególnie ci, którzy po zakończeniu wojny przyjechali ze Wschodu". Biskup Antoni Pawłowski, jak widać, był przychylny kultowi Bożego Miłosierdzia, co wynika także z innych dokumentów zachowanych w jego archiwum. Być może wiązało się to z tym, że przed wojną trzy lata mieszkał w Wilnie, wykładał na Uniwersytecie Stefana Batorego i tam poznał księdza Michała Sopoćkę, z którym po wojnie utrzymywał kontakt, także listowny. Niestety, pełne odpowiedzi innych biskupów na pytania Świętego Oficjum nie są znane. Były one przechowywane w Archiwum Prymasa Polski, co odnotowano w katalogu archiwum. Najprawdopodobniej zostały przez kogoś wypożyczone, być może do procesu beatyfikacyjnego siostry Faustyny, i już do archiwum nie wróciły albo – co jednak wydaje się mało prawdopodobne – zostały wysłane do Świętego Oficjum bez pozostawienia kopii. Wyciąg ze streszczenia opinii biskupów o nabożeństwie Bożego Miłosierdzia znajduje się w positio procesu beatyfikacyjnego siostry Faustyny, czyli podstawowym dokumencie o życiu i cnotach Sługi Bożej. Został on sporządzony (nie wiadomo, czy ze streszczenia prymasa, czy na podstawie wszystkich opinii biskupów) przez urzędnika Świętego Oficjum w 1958 roku. Korzystał z niego, co oczywiste, autor positio.

Odpowiedź księdza Wojtyły

Streszczenie zawiera niezwykle interesującą informację. Na pytania Świętego Oficjum w archidiecezji krakowskiej odpowiedział monsignore Karol Wojtyła. Nie arcybiskup Eugeniusz Baziak, ale ksiądz Wojtyła. Według słów watykańskiego urzędnika Wojtyła, nie wypowiadając się co do wartości objawień siostry Faustyny Kowalskiej, podkreślał, że „litania do Bożego Miłosierdzia, nowenna i koronka, modlitwy dotyczące Miłosierdzia Bożego w niczym nie sprzeciwiają się objawieniu Bożemu i nie zawierają nic przeciwnego pobożnej tradycji i zwyczajom chrześcijańskim". Positio w procesie beatyfikacyjnym siostry Faustyny było przygotowywane pod kierownictwem postulatora ojca Antoniego Mruka przez kilkadziesiąt lat, od stycznia 1968 do 1992 roku (kiedy to zostało zatwierdzone i przyjęte przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych), czyli w dużej mierze w czasie pontyfikatu papieża Wojtyły. Nie dziwi więc, że autor wymienił Wojtyłę jako tego, kto już w ankiecie w 1957 roku wypowiadał się pozytywnie o kulcie Bożego Miłosierdzia.

Piszący tę część positio, popełnił jednak błąd: przedstawił księdza Wojtyłę jako ówczesnego (przypomnijmy: chodzi o rok 1957) administratora apostolskiego archidiecezji krakowskiej. Administratorem był wówczas arcybiskup Eugeniusz Baziak (zmarł w roku 1962), a ksiądz Wojtyła, wykładowca KUL i duszpasterz akademicki, przygotował odpowiedź w jego imieniu. Sporządzając tę opinię, Wojtyła musiał już znać „Dzienniczek" i orędzie Bożego Miłosierdzia przekazane siostrze Faustynie przez Jezusa.

Czy ksiądz Wojtyła pisał w imieniu i dla arcybiskupa Baziaka dwa pisma na temat kultu Bożego Miłosierdzia w 1957 i 1959 roku? Czy chodzi może o jedno i to samo pismo? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie, niemniej z informacji zamieszczonych w positio procesu beatyfikacyjnego siostry Faustyny oraz relacji kardynała Jaworskiego bezspornie wynika, że z opinią księdza, a potem biskupa Wojtyły w sprawie nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia bardzo się liczył arcybiskup Baziak. Z tego powodu powierzył mu napisanie opinii dla Świętego Oficjum. Prawdopodobnie inni ordynariusze również zlecali współpracującym z nimi księżom przygotowanie odpowiedzi na pytania Watykanu, ale chyba się nie zdarzało, aby ujawnili nazwisko swojego eksperta.

Fragment książki „Papież, który uwierzył. Jak Karol Wojtyła przekonał Kościół do kultu Bożego Miłosierdzia", która ukaże się 7 stycznia 2016 roku nakładem wydawnictwa SIW Znak. Autorka była przez wiele lat dziennikarką „Rzeczpospolitej". Opublikowała m.in. książki „Ksiądz Jerzy Popiełuszko" (2004), „Kardynał Wyszyński. Biografia" (2009) i „Siostra Faustyna. Biografia Świętej" (2012)

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 14:20, 24 Kwi 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28823 Przeczytał: 249 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:50, 24 Kwi 2017 Powrót do góry

Prawda o Bożym Miłosierdziu ma swoje umocowanie nie tylko w Nowym, ale również w Starym Testamencie. Św. Augustyn, który komentując słowa Ozeasza (Oz 11, 5) mówi: „Łatwiej jest Bogu powstrzymać gniew aniżeli miłosierdzie”.

Być może dla polskiego czytelnika szokiem będą informacje, zawarte w książce, że biskupi polscy bali się rozpowszechnienia kultu Bożego Miłosierdzia z powodu… potencjalnej „konkurencji”, jaką nowa forma pobożności mogła stanowić dla nabożeństwa do Serca Jezusowego. Ksiądz Michał Sopoćko, kierownik duchowy siostry Faustyny, musiał przekonywać kard. Wyszyńskiego, że jedna pobożność uzupełnia drugą. Ale nie przekonało to większości hierarchów.



Papież, który uwierzył

Z Ewą K. Czaczkowską, publicystką, autorką książki „Papież, który uwierzył. Jak Karol Wojtyła przekonał Kościół do kultu Bożego Miłosierdzia”, rozmawia Jolanta Krasnowska-Dyńka.

Po biografii św. s. Faustyny i „Cudach świętej Faustyny” mamy „Papieża, który uwierzył”. To kolejna publikacja dotycząca kultu Bożego Miłosierdzia. W dodatku ukazała się w Roku Miłosierdzia. Celowy zamiar czy przypadek?

Myśl napisania książki pojawiła się tuż po wydaniu w czerwcu 2014 r. zbioru reportaży „Cuda świętej Faustyny”, a zatem jeszcze zanim papież Franciszek ogłosił Rok Miłosierdzia. Planowałam, że książka ukaże się przed Niedzielą Miłosierdzia w 2016 r. Jednak ze względu na decyzję Ojca Świętego wydanie publikacji zostało przyspieszone. Przyznam, że bardzo się cieszę, iż ukazała się ona w Roku Miłosierdzia, trzeba bowiem właśnie w tym szczególnym czasie przypominać postać Karola Wojtyły i to, co zrobił dla szerzenia tajemnicy i kultu Bożego Miłosierdzia. Uznajmy więc, że moment wydania książki i ogłoszenie Roku Miłosierdzia to szczęśliwy przypadek, choć... nic nie jest przecież dziełem przypadku.

Rzeczywiście po przeczytaniu Pani najnowszej publikacji czytelnik ma wrażenie, że w życiu nie ma przypadków. Św. s. Faustynę i Jana Pawła II - choć nigdy się nie spotkali - łączyło niezwykłe porozumienie duchowe. Dużo w ich losach zbieżności. Z dzisiejszej perspektywy można chyba zaryzykować stwierdzenie, że bez apostołki Bożego Miłosierdzia nie byłoby apostoła Bożego Miłosierdzia?

Przekonanie o tym towarzyszyło mi od momentu, kiedy opisywałam historię kultu Bożego Miłosierdzia w książce „Siostra Faustyna. Biografia Świętej”. Od tego momentu coraz bardziej zaczęłam odkrywać rolę, jaką Karol Wojtyła - ksiądz, biskup, a potem papież - odegrał w rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia. I, co zastanawiające, chociaż ta historia działa się na naszych oczach, nie dostrzegaliśmy, że Jan Paweł II jest człowiekiem oddanym kultowi Bożego Miłosierdzia i to już od czasu II wojny światowej. Dopiero dziś, kilkanaście lat po śmierci Papieża Polaka, widać to wyraźnie. Jakby historia, dopełniając się, odsłoniła się nam w pełni. Nawet kard. Stanisław Dziwisz przyznał, iż dopiero po odejściu Jana Pawła II zrozumiał, że był to papież miłosierdzia. Tymczasem on sam pojął to już znacznie wcześniej, bo w 1981 r. po raz pierwszy publicznie powiedział, że przed nim i jego pontyfikatem Bóg postawił zadanie szerzenia kultu miłosierdzia. Bez wątpienia jednak nie byłoby jego jako apostoła Bożego miłosierdzia bez św. s. Faustyny. Jej przesłanie dotarło do Karola Wojtyły w czasie II wojny światowej, gdy był studentem podziemnego seminarium krakowskiego. Choć - jak sam wspominał - wówczas niewiele wiedział o Bożym Miłosierdziu, zaczął zastanawiać się nad tą tajemnicą Boga, nabierając przeświadczenia, iż jest ono niezwykle potrzebne ludziom właśnie w czasie wojny, a potem także w okresie komunizmu, jak również dzisiaj, w XXI w. O swoich duchowych związkach z s. Faustyną zaczął mówić publicznie dopiero na kilka lat przed jej beatyfikacją, nie chcąc - jak można się domyślać - być pomówionym o to, że wywiera nacisk na proces, który rozpoczął w Krakowie już w 1965 r. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, można stwierdzić, iż Papież Polak dokończył dzieło s. Faustyny. I bez wątpienia pomogły w tym ich wspólne polskie, krakowskie korzenie czy doświadczenie.

Dlaczego przez tak długi czas pisma św. s. Faustyny i propagowane przez nią nabożeństwo były traktowane przez Kościół z podejrzliwością?

Po pierwsze - nie było teologicznych podstaw kultu Bożego Miłosierdzia według wskazówek przekazanych przez Jezusa św. s. Faustynie, a jedynie prywatna interpretacja czcicieli Bożego Miłosierdzia. W spontanicznie rozwijającym się kulcie były przekłamania. W ręcznych odpisach modlitw czy fragmentów „Dzienniczka”, które ludzie przekazywali sobie w czasie wojny i po niej, były błędy. Po drugie - kiedy po wojnie Stolica Apostolska zainteresowała się nowym kultem, do Watykanu przekazano niedokładny odpis „Dzienniczka”, który ważył na jego treści teologicznej. Do tego dochodziły naturalne obawy, ostrożność związana z wprowadzaniem nowego kultu. Poza tym część polskich biskupów obawiała się, że kult miłosierdzia może przesłonić kult Serca Jezusowego.

Jak wynika z książki, wśród tych hierarchów był ówczesny biskup siedlecki.

O tym, że rozwojowi kultu Bożego Miłosierdzia w formach podanych przez s. Faustynę była przeciwna większość ówczesnego episkopatu Polski, po raz pierwszy powiedział publicznie w 2008 r. kard. Dziwisz. Na sprzeciw episkopatu być może miał wpływ również fakt, że w 1957 r. rozpoczęła się Wielka Nowenna przed milenium chrztu Polski, której program skupiał się wokół kultu maryjnego. Dlatego wprowadzanie nowego kultu mogło być postrzegane jako rozpraszanie duchowej i duszpasterskiej energii. Są to jednak przypuszczenia. Niemniej faktem jest, że episkopat Polski w 1957 r. poprosił Święte Oficjum, czyli dzisiejszą Kongregację Nauki Wiary, by kult Bożego Miłosierdzia w formach przedstawionych przez s. Faustynę został wyciszony. Warto podkreślić, że nie wszyscy biskupi wypowiedzieli się wówczas negatywnie, co również było zasługą ówczesnego ks. K. Wojtyły.

Ostatecznie Janowi Pawłowi II udało się przekonać Kościół do kultu Bożego Miłosierdzia. Jednak zajęło mu to trochę czasu. Poza tym musiał wykazać się ogromną dyplomacją. Z jednej strony polscy biskupi, którzy nie byli do końca zgodni w tej kwestii, a z drugiej jego wiara w orędzie Bożego Miłosierdzia.

K. Wojtyła miał niezwykłą religijną i duchową intuicję, dzięki której potrafił odczytywać znaki czasu. Dlatego od początku był przekonany zarówno do prawdziwości orędzia o Bożym Miłosierdziu przekazanego s. Faustynie, jak i jej świętości. I to właśnie on w 1957 r., kiedy większość hierarchów była kultowi przeciwna, napisał pozytywną opinię na temat kultu Bożego Miłosierdzia. Zrobił to na polecenie i w imieniu ówczesnego metropolity krakowskiego Eugeniusza Baziaka. Ten fakt pokazuje, że K. Wojtyła już w 1957 r. musiał być znany w środowisku krakowskich księży jako osoba, która zna kult w formach przekazanych przez s. Faustynę i jest przekonana do jego prawdziwości. Droga księdza, a potem kardynała Wojtyły jako orędownika Bożego Miłosierdzia była konsekwentna, zdeterminowana, a jednocześnie bardzo ostrożna i dyplomatyczna. Wojtyła, który jako arcybiskup Krakowa przez kilkanaście lat starał się o zniesienie wydanego przez Watykan zakazu kultu Bożego Miłosierdzia w formach podanych przez s. Faustynę, umiejętnie poruszał się po meandrach życia watykańskiego. Pomagał mu w tym czciciel Bożego Miłosierdzia Andrzej Maria Deskur. To on - ksiądz, a potem kardynał - pracując w kurii rzymskiej, torował drogę przyjacielowi z Krakowa.

Czy podczas pracy nad książką dowiedziała się Pani o Janie Pawle II bądź kulcie Bożego Miłosierdzia czegoś, co Panią totalnie zaskoczyło?

Wiedziałam, że Wojtyła przyjaźnił się z kard. Deskurem, ale nie wiedziałam, iż tym, co ich łączyło, było również Boże Miłosierdzie. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wielką rolę w historii K. Wojtyły i Bożego Miłosierdzia odegrał kard. Deskur. Był on wsparciem, pomocą i inspiracją w staraniach o zniesienie notyfikacji, a potem beatyfikację s. Faustyny, co opisałam w książce. I zapewne nie jest to przypadek, że jeden mieszkał w Rzymie, a drugi w Krakowie. Miałam okazję przeczytać kilka listów, które wymienili między sobą. Lektura tej korespondencji bardzo mnie poruszyła, pokazuje bowiem, jak głęboka i serdeczna łączyła ich relacja. Zaskoczona byłam oczywiście opinią ks. Wojtyły pisaną dla Watykanu w 1957 r., a także listem do Pawła VI z prośbą o cofnięcie przynajmniej części zakazów nałożonych na kult Bożego Miłosierdzia. Patrząc na rozwój tego kultu z dzisiejszej perspektywy, nieustannie zadziwia i fascynuje mnie logika, według której to wszystko się ułożyło.

Może dlatego, że to Boża logika?

Z pewnością. Dzisiaj w pełni odsłoniła się treść wszystkich wydarzeń, np. to że K. Wojtyła był arcybiskupem Krakowa do momentu odwołania notyfikacji, a kilka miesięcy później został papieżem. Gdyby głową Kościoła został wówczas ktoś inny, kto nie miałby wrażliwości na ten kult, nie miał krakowskich i polskich korzeni oraz wynikających z nich doświadczeń wojny i totalitaryzmów, być może nie rozwinąłby się on w takiej postaci, jak dzisiaj. Być może nie byłoby tak wielu czcicieli Bożego Miłosierdzia, a s. Faustyna nie zostałaby świętą. Naprawdę rola Wojtyły, a potem Jana Pawła II w szerzeniu tego kultu jest nie do przecenienia.

Tytuł „Papież, który uwierzył”, brzmi nieco prowokacyjnie. Czy zastanawiała się Pani, jak potoczyłyby się losy orędzia o Bożym Miłosierdziu przekazanego przez s. Faustynę, gdyby Jan Paweł II w nie nie uwierzył?

Bóg na pewno by sobie z tym poradził. Pewnie pojawiłaby się nowa osoba, która doprowadziłaby to dzieło do końca. Przecież orędzie o Bożym miłosierdziu było dane przed s. Faustyną trzem innym zakonnicom, ale nie udało im się dotrzeć z nim do szerszego grona. Gdyby nie Jan Paweł II, być może cały proces rozwoju kultu znacznie by się wydłużył, ale Bóg swój zamiar doprowadziłby do końca. Wielkością Jana Pawła II jest to, że właściwie odczytał zamiary Boga wobec siebie, a potem konsekwentnie szedł tą drogą. Nie mam wątpliwości, że wszystko, co się wydarzyło, było w Bożych planach zamierzone.

Dziękuję za rozmowę.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)