Forum Nauka Kościoła Katolickiego Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Sługa Boży ks. Michał Sopoćko Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:46, 01 Wrz 2008 Powrót do góry

ks. Michał Sopoćko

BEATYFIKACJA

Sługi Bożego ks.Michała Sopoćki
w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku, 28 września, godz. 11:00.


Kapłan według Serca Chrystusowego. Sam Chrystus zapewnil Faustynę:

"Jest to kapłan według serca mojego, miłe sa mi wysiłki jego(...) przez niego upodobalo mi się rozgłosić cześć do milosierdzia mojego"
(Dzienniczek, 1256 )

Można się zapoznać z osobą Sł. Bożego M. Sopoćki tu:

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:51, 01 Wrz 2008 Powrót do góry

Więcej można przeczytać też tu:


http://www.traditia.fora.pl/kult-nspj-i-intronizacja-nspj,47/jezus-krol-milosierdzia-ks-michal-sopocko,652.html#2317
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:56, 28 Wrz 2008 Powrót do góry

Teresa napisał:
ks. Michał Sopoćko

BEATYFIKACJA

Sługi Bożego ks.Michała Sopoćki
w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku, 28 września, godz. 11:00.


Kapłan według Serca Chrystusowego. Sam Chrystus zapewnil Faustynę:

"Jest to kapłan według serca mojego, miłe sa mi wysiłki jego(...) przez niego upodobalo mi się rozgłosić cześć do milosierdzia mojego"
(Dzienniczek, 1256 )

Można się zapoznać z osobą Sł. Bożego M. Sopoćki tu:

[link widoczny dla zalogowanych]


Nowy, polski błogosławiony - Ksiądz Michał Sopoćko

Dziś t.j. 28.09.2008 r. został ogłoszony błogosławionym Ksiądz Michał Sopoćko, spowiednik i kierownik duchowy św. s. Faustyny Kowalskiej. Uroczystościom beatyfikacyjnym, które odbyły się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku, przewodniczył prefekt Kongregacji ds. Kanonizacyjnych, ks. abp Angelo Amato.

Wspomnienie liturgiczne ks. Michała Sopoćki od dnia beatyfikacji będzie obchodzone 15 lutego. Jest to data śmierci błogosławionego, obchodzona kiedyś jako dzień imienin s. Faustyny. Data beatyfikacji też jest symboliczna – 28 września w archidiecezji białostockiej obchodzony jest jako Dzień Modlitw o Świętość Kapłanów, a zarazem rocznica śmierci abp. Edwarda Kisiela, który rozpoczął przed laty starania o beatyfikację ks. Sopoćki, a w swoim testamencie zapisał, że wszystkie swoje cierpienia ofiaruje w intencji kapłanów diecezji, „aby byli święci”.

Radio Watykańskie:

„Miłosierdzie Boże zwycięży” – rozmowa z kard. H. Gulbinowiczem o ks. M. Sopoćce

- Ksiądz Kardynał miał w swoim długim i ciekawym życiu wiele bliskich kontaktów z ks. Michałem Sopoćko. Czy pamięta Ksiądz Kardynał pierwsze spotkanie?

Kard. H. Gulbinowicz: Był Wielki Tydzień 1935 lub 1936 r. Byłem w szóstej klasie szkoły podstawowej. W Wilnie istnieje piękna tradycja, że w Wielką Sobotę trzeba odwiedzić wszystkie świątynie, w których są Groby Pana Jezusa. Postanowiłem więc z kolegą pójść do różnych kościołów i zobaczyć, jak to wygląda. Weszliśmy do jednego z nich i przeżyliśmy ogromne zaskoczenie. Nie było skał, wielu kwiatów czy świec, tylko z filaru zwisał jasnoczerwony materiał, jakby tron. Na tronie tym ustawiona była monstrancja, a na dole figura zmarłego Chrystusa, przy niej trochę kwiatów, parę świec. Skrytykowaliśmy to, jak to młodzież potrafi. Wydawało nam się, że kościół był zupełnie pusty i mogliśmy sobie pozwolić na taką krytykę. Nagle zza filaru wychodzi ksiądz i tłumaczy nam: „Słuchajcie, chłopcy! Chrystus Pan, umierając na krzyżu, dokonał odkupienia ludzkości. Powinien być za to uwielbiony. Okazał w stosunku do rodzaju ludzkiego swoje wielkie miłosierdzie. Chrystus naprawił wszystko to, co Adam popsuł”. My tak słuchaliśmy, ale najważniejsze było, że on na nas nie krzyczał za to, że w kościele zachowywaliśmy się głośno. To nas bardzo ujęło. Jak wróciłem do domu, zapytałem: Co to za ksiądz, co to za kościół? Wtedy wyjaśniono mi, że to ks. Michał Sopoćko, który jest spowiednikiem siostry Faustyny. To było moje pierwsze spotkanie z nim. On mi się wtedy nie przedstawił, ja też mu nie powiedziałem mojego nazwiska, bo bałem się, że dostanę po uszach, ale to wszystko potoczyło się dosyć sympatycznie.

- Potem były kolejne spotkania podczas studiów seminaryjnych. Czym odróżniał się ks. Sopoćko od innych profesorów?

Kard. H. Gulbinowicz: Kiedy ks. Sopoćko przyjechał do Białegostoku i zaczął wykłady na Papieskim Wydziale Teologicznym, wybrałem go jako swojego spowiednika. Jemu zawdzięczam dopuszczenie mnie do niższych święceń, subdiakonatu, a potem diakonatu; to on mi właśnie jako spowiednik na to pozwolił. Jeśli chodzi o jego wykłady z katechetyki, były bardzo praktyczne. Pokazywały, jak trafić do psychiki dzieci czy młodzieży. Słuchaliśmy ich zawsze z zainteresowaniem, bo były ilustrowane rozmaitymi przykładami. Czasem te przykłady nas rozśmieszały, ale student lubi takie zagrania profesora. Czym się poza tym wyróżniał? Wiedzieliśmy, że był stuprocentowym abstynentem. Nie pił, nie częstował i w swojej obecności nikomu nie pozwalał spożywać alkoholu. My byliśmy wychowywani w kierunku abstynencji. Warto wspomnieć, że najstarszą organizacją w wileńskim seminarium było właśnie Kółko Abstynentów. Dlatego też on chciał, żeby ta piękna tradycja w seminarium została uratowana.

Na spotkaniach był zawsze konkretny. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek nie odpowiedział na chrześcijańskie przywitanie ze strony studentów. My, młodzi, wiedzieliśmy, że on zawsze stanie po naszej stronie. Na podstawie przecieków z posiedzeń rady pedagogicznej wiadomo było, że brał w obronę tych, którzy budzili jakieś zastrzeżenia. Był zatem człowiekiem miłosierdzia i przy każdej okazji o nim nam mówił. Kiedy przychodził na wykłady, rozmawialiśmy też o siostrze Faustynie. Pytaliśmy, kto księdzu profesorowi podpowiedział, że powinno się ją posłać do lekarza psychiatry, by zbadać, czy nie ma jakichś zaburzeń. Zresztą, to była decyzja ogromnie praktyczna, gdyż pewność, że to był człowiek całkowicie pełen rozeznania i świadomości, była bardzo istotna. W Wilnie, trzeba pamiętać, zachowywano w tym względzie pewną ostrożność. Ludzie Wschodu mają bowiem to do siebie, że czasem im się coś wydaje. Nie należy się zatem dziwić abp. Jałbrzykowskiemu, który jako metropolita wileński był na tym punkcie bardzo wrażliwy.

- Ksiądz Kardynał był ordynariuszem ks. Sopoćki. Jeszcze za jego życia, w 1973 r., uroczyście umieścił obraz Bożego Miłosierdzia w prokatedrze białostockiej, a to świadczyłoby, że Ksiądz Kardynał popierał jego wielkie zaangażowanie na rzecz upowszechnienia prawdy o Bożym Miłosierdziu, oczywiście, na ile to wtedy było możliwe...

Kard. H. Gulbinowicz: Moja sakra biskupia odbyła się 8 lutego 1970 r. Wiedziałem wówczas, że ks. Michał Sopoćko żyje i działa. Przyszedłem akurat wtedy, kiedy były trudności z obrazem Miłosierdzia Bożego, kiedy Rzym miał inne zdanie, aniżeli pragnął tego ks. Sopoćko. Przychodził on do mnie i ciągle miał jakieś sprawy związane z kultem Miłosierdzia Bożego. Te jego jego postulaty, pisma trzeba było doręczać Prymasowi. Pamiętam pierwsze takie pismo. Ksiądz profesor prosił, żebym je przedstawił na sesji episkopatu. Ja jako początkujący, niemający doświadczenia biskup, pytałem Prymasa, jak to zrobić. Prymas powiedział mi wtedy: „Najgorsze za nami. Rzym wycofał się ze swych zastrzeżeń, ale w tej chwili atmosfera w episkopacie jest taka, że z tym pismem i projektem ks. prof. Sopoćki trzeba zaczekać”. Ja posłuchałem i po powrocie z konferencji powiedziałem księdzu profesorowi, że Prymas radzi sprawę odłożyć. Nie był tym bardzo zachwycony i powiedział: „A Miłosierdzie Boże zwycięży!”.

Ksiądz Prymas powrócił do całej sprawy, kiedy uznał za stosowne. Uważałem, że musi być ktoś, kto zrobi pierwszy krok. W pacierzach mówiłem siostrze Faustynie: „Słuchaj, powiedz ks. Sopoćce, żeby to on naciskał”. Przyszedł więc ksiądz profesor i powiedział, że ma bardzo ważną sprawę: Rzym wycofał się z tych zastrzeżeń, a ludzie chcą nadal czcić Miłosierdzie Boże w naszej katedrze (wtedy jeszcze prokatedrze) w Białymstoku, więc trzeba koronkę do Miłosierdzia Bożego odmawiać itd. Wtedy zaprosiłem wikariusza generalnego i kanclerza, i powiedziałem im, że po wysłuchaniu księdza profesora doszedłem do wniosku, iż powinniśmy postąpić zgodnie z jego radą. Poleciłem ks. Sopoćce, by wybrał stosowne miejsce w prokatedrze. I wybrał – nad grobem arcybiskupa Jałbrzykowskiego. Kiedy mówiłem: „Poczekajmy jeszcze trochę”, on był twardy i mówił: „Jemu też potrzebne jest Boże Miłosierdzie”. Na co ja: „Chyba tak, ale przenieśmy obraz między dwa ołtarze, gdzie ludzie będą mogli w większym skupieniu odmawiać koronkę”. I tam, między ołtarzem św. Antoniego i bardzo pięknym ołtarzem Matki Bożej Częstochowskiej, został umieszczony. Wtedy zaczęto tam właśnie odmawiać o godzinie 15.00 koronkę do Miłosierdzia Bożego, z czego korzystało coraz więcej ludzi.

Ks. Sopoćko cieszył się z tego wszystkiego. Myślałem, jak by go jakoś w archidiecezji uhonorować. Wniosłem na posiedzeniu kapituły, żeby ks. Sopoćkę włączyć w jej grono. Wtedy jeszcze była to wileńska kapituła metropolitalna. On był chyba jednym z ostatnich kanoników mianowanych zanim Jan Paweł II powołał diecezję białostocką, która później stała się metropolią. Potem musiałem już pojechać do Wrocławia, a na niego przyszła godzina przejścia do Domu Ojca.

- Po śmierci ks. Sopoćki Ksiądz Kardynał prowadził jego pogrzeb. Uczestniczyły w nim tłumy ludzi. Pomimo 33 lat od jego śmierci nie słabnie zainteresowanie jego osobą. Czym pociągał ks. Sopoćko sobie współczesnych i co mógłby zaoferować nam?

Kard. H. Gulbinowicz: Zawsze zyskujemy, kiedy do człowieka podchodzimy z życzliwością, dobrocią, cierpliwością i szacunkiem. Właśnie taką cechę posiadał ks. Sopoćko. Pamiętam jeszcze jego wskazówki jako spowiednika, jego rady, pouczenia. Nigdy nie było w nim chęci, by człowieka jakoś podeptać, jego uwagi zawsze były podnoszące na duchu. „Jezu, ufam Tobie” – często powtarzał. Myślę, że pociągał właśnie tą niezmierną życzliwością do człowieka, a w życzliwości jest zawsze miłosierdzie. Chrystus podzielił się z nim darem swojego nieskończonego Miłosierdzia do człowieka i on to w życiu realizował.

- Gdy Ksiądz Kardynał wspomina dziś ks. Sopoćkę, jaka jego cecha wysuwa się na pierwszy plan?

Kard. H. Gulbinowicz: Wiara, że Bóg posługuje się człowiekiem w realizacji swoich planów. Gdyby on nie miał tej wiary, zabrakłoby cierpliwości i tego pozytywnego „uporu”, że pomimo ataków z różnych stron, przekreślania jego dotychczasowego myślenia czy działania, jednak zwycięży. Z tego wypływa zaufanie Bogu, które zostało wyrażone bardzo prosto i przystępnie dla każdego człowieka. Zatem pierwsze musi być zawierzenie, a potem przychodzi następne: „Jezu, ufam Tobie!”.

- 28 września w Białymstoku odbędzie się beatyfikacja ks. Sopoćki. Czyim patronem może on być dzisiaj?

Kard. H. Gulbinowicz: Ks. Sopoćko powinien być patronem tych, którzy doświadczają w życiu rozmaitych niepowodzeń, napotykają sytuacje, kiedy wszystko przemawia na ich niekorzyść. Oby nie zapomnieli wtedy, że jest Bóg, który chce dla nich dobra. Dlatego właśnie, kiedy nie wiemy, co zrobić, kiedy nam się wydaje, że jesteśmy u kresu sił, że już nic nie warto – wtedy trzeba zaufać. Zaufać temu, że Bóg nas zna lepiej niż my samych siebie.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:08, 22 Wrz 2009 Powrót do góry

Cytat:
28 września w Białymstoku odbędzie się beatyfikacja ks. Sopoćki.

Przemilczany apostoł Miłosierdzia Bożego

Ks. infułat Stanisław Strzelecki

28 września 2009 r. minie rok od beatyfikacji księdza Michała Sopoćki, żarliwego apostoła kultu Miłosierdzia Bożego. Nie jest bynajmniej rzeczą przypadku, że akt beatyfikacji dokonał się w Białymstoku. W tym bowiem mieście ksiądz Sopoćko przeżył 28 lat życia, wypełnionych do końca ofiarnym trudem w służbie Miłosiernego Zbawiciela. Ten heroiczny trud rozpoczął się w Wilnie, gdy ksiądz Sopoćko został kierownikiem duchowym siostry Faustyny Kowalskiej. Pan Bóg przez nią wprowadził go na apostolską drogę, której najdłuższy etap wiódł przez Białystok.
(...)

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 23:12, 18 Kwi 2020, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:44, 15 Lut 2012 Powrót do góry

Cytat:
(...)Wspomnienie liturgiczne ks. Michała Sopoćki od dnia beatyfikacji będzie obchodzone 15 lutego. (...)


W dniu 15 lutego obchodzimy wspomnienie bł. ks. Michała Sopoćki. Od 1933 r. był on spowiednikiem i kierownikiem duchowym św. s. Faustyny Kowalskiej - autorki Dzienniczka.

W Dzienniczku można znaleźć fragmenty odnoszące się bezpośrednio do jej spowiednika. Siostra Faustyna zapisała m.in taką obietnicę Pana Jezusa:

Tyle koron będzie w koronie jego, ile dusz się zbawi przez dzieło to. Nie za pomyślność w pracy, ale za cierpienie nagradzam (Dzienniczek, 90).

Inny fragment dotyczący ks. Sopoćki mówi:

W pewnej chwili prosił mnie jeden kapłan* żebym się pomodliła na jego intencję; obiecałam się pomodlić i poprosiłam o umartwienie. Kiedy otrzymałam pozwolenie na pewne umartwienie, uczułam w duszy pociąg taki, aby w dniu tym odstąpić wszystkie łaski, jakie dobroć Boża mnie przeznaczyła, dla tego kapłana, i prosiłam Pana Jezusa, ażeby raczył wszystkie cierpienia i utrapienia zewnętrzne i wewnętrzne, jakie w dniu tym miał ten kapłan cierpieć, aby Bóg raczył na mnie to dopuścić. Bóg przyjął w części to moje pragnienie i zaraz, nie wiadomo skąd, zaczęły wyrastać różne trudności i przeciwności do tego Stopnia, że jedna z sióstr powiedziała głośno te słowa, że: Pan Jezus ma coś w tym, że wszyscy ćwiczą siostrę Faustynę. — A fakty były podnoszone tak bezpodstawne, że jedne siostry to podnosiły, a drugie przeczyły temu, a ja w milczeniu ofiarowywałam się za tego kapłana. Jednak nie na tym koniec, doznałam cierpień wewnętrznych. Najpierw ogarnęło mnie zniechęcenie i niechęć do sióstr, później jakaś niepewność zaczęła mnie męczyć, nie mogłam się skupić do modlitwy, głowę moją zaczęły zaprzątać różne sprawy. Kiedy zmęczona weszłam do kaplicy, jakiś dziwny ból ścisnął moją duszę i zaczęłam cicho płakać; wtem usłyszałam w duszy głos taki: Córko Moja, czemuż płaczesz, przecież sama się ofiarowała[ś] na to cierpienie, wiedz, że jest to maleńka cząstka, co tyś przyjęła za duszę tę. On więcej jeszcze cierpi. - I zapytałam się Pana: Dlaczego tak z nim postępujesz? Odpowiedział mi Pan, że dla potrójnej korony, która mu jest przeznaczona: dziewictwa, kapłaństwa i męczeństwa. W tej chwili radość zapanowała w duszy mojej na widok tak wielkiej chwały, jaką otrzyma w niebie. W tej chwili zmówiłam Te Deum, za tę szczególną łaskę Bożą, że się dowiedziałam, że Bóg tak postępuje z tymi, których ma mieć blisko siebie; a więc niczym są wszystkie cierpienia w porównaniu z tym, co nas czeka w niebie. (Dzienniczek, 596)

* bł. ks. M. Sopoćko w swych wspomnieniach o siostrze Faustynie tak pisze: „...trudności moje doszły do punktu kulminacyjnego w styczniu 1936 r. O tych trudnościach nikomu nie mówiłem, aż dopiero w dniu krytycznym prosiłem S. Faustynę o modlitwę. Ku memu wielkiemu zdziwieniu w tymże dniu wszystkie trudności prysły, jak bańka mydlana, zaś S. Faustyna opowiedziała mi, że przyjęła na siebie moje cierpienia i tegoż dnia doznała ich tyle, jak nigdy w życiu...”

Ks. Michał Sopoćko zmarł w domu Sióstr Misjonarek przy ul. Poleskiej 15 lutego 1975 r., w dzień wspomnienia świętego Faustyna, patrona siostry Faustyny Kowalskiej. Ciało ks. Michała Sopoćki spoczywa w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku. 28 września 2008 r. w tym właśnie sanktuarium miała miejsce uroczysta beatyfikacja ks. Michała.

W 2007 roku Watykan zatwierdził cud dokonany za wstawiennictwem ks. Sopoćki. Do wydarzenia doszło kilkanaście lat temu, już po śmierci duchownego. Jeden z byłych kleryków seminarium duchownego w Białymstoku, będący najprawdopodobniej w depresji, wypił żrącą substancję. Był o krok od śmierci. Ówczesny rektor uczelni poprosił wszystkich kleryków, by modlili się za wstawiennictwem ks. Sopoćki o uzdrowienie młodego mężczyzny. I zdarzył się cud. Chłopak odzyskał zdrowie. Niedługo później założył rodzinę.

Kiedy mię spotka upokorzenie niezasłużone. Gdy kolce zbyt boleśnie ranić będą głowę moją, złożę ją w ręce Twoje, Zbawicielu, pamiętając, że na kim ciąży grzech, ten znosić winien wszelką wzgardę, wszelkie poniżenie i zapomnienie, będę dziękował Bogu, że pozwala mi odpokutować za grzechy w tym życiu.

Bł. Ks. Michał Sopoćko
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
bratek
Użytkownik


Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 147 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:00, 10 Sty 2013 Powrót do góry

Ksiądz Sopoćko po wojnie miał wiele trudności z głoszeniem Miłosierdzia Bożego. Polecam ciekawy artykuł, poniżej skany:

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

(proszę kliknąć na skan to się powiększy do czytania)
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)