Forum Kościół Rzymskokatolicki Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 List Kongregacji Nauki Wiary - "Samaritanus bonus" Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31666 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:07, 01 Lut 2021 Powrót do góry

List Kongregacji Nauki Wiary: "Samaritanus bonus" w sprawie opieki nad osobami znajdującymi się w krytycznych i końcowych fazach życia, w których eutanazja jest określana jako „akt wewnętrznie zły”.


KONGREGACJA NAUKI WIARY
LIST
"Samaritanus bonus"
o opiece nad osobami w krytycznych i końcowych fazach życia



Spis treści

Wstęp

I. Troska o bliźniego

II. Żywe doświadczenie Chrystusa cierpiącego i przepowiadanie nadziei

III. „Serce Samarytanina, które widzi”: życie ludzkie jest darem świętym i nienaruszalnym

IV. Przeszkody kulturowe, które przesłaniają świętą wartość każdego życia ludzkiego

V. Nauczanie Urzędu Nauczycielskiego

1. Zakaz eutanazji i samobójstwa wspomaganego
2. Moralny obowiązek wykluczenia uporczywej terapii
3. Opieka podstawowa: obowiązek nawadniania i odżywiania
4. Opieka paliatywna
5. Rola rodziny i hospicjum
6. Towarzyszenie oraz opieka prenatalna i pediatryczna
7. Terapie przeciwbólowe i pozbawienie świadomości
8. Stan wegetatywny i stan minimalnej świadomości
9. Sprzeciw sumienia ze strony pracowników służby zdrowia i katolickich ośrodków opieki zdrowotnej
10. Opieka duszpasterska i wsparcie sakramentalne
11. Rozeznanie duszpasterskie wobec tych, którzy proszą o eutanazję lub samobójstwo wspomagane
12. Reforma systemu edukacji i szkolenia pracowników służby zdrowia

Zakończenie

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31666 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:29, 01 Lut 2021 Powrót do góry

"Kiedy prawo staje się tyranem" - taki tytuł nosi artykuł poświęcony przypadkom zaprzestania odżywiania i karmienia kolejnych pacjentów nie będących w stanie terminalnym, o czym decydują lekarze i sądy wbrew woli rodziny. Pisze podsekretarz Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia w artykule o współczesnej tyranii prawa wobec ludzkiego życia, który ukazał się na łamach watykańskiego dziennika L’Osservatore Romano.

Nutrizione e idratazione sono una cura dovuta alla persona del paziente
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]



"Kiedy prawo staje się tyranem"

Image

Prof. Gabriella Gambino, podsekretarz Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia.


Watykan zabiera pośrednio głos w sprawie zagłodzonego Polaka

„Kiedy prawo staje się tyranem” – taki tytuł nosi artykuł poświęcony przypadkom zaprzestania odżywiania i karmienia kolejnych pacjentów nie będących w stanie terminalnym, o czym decydują lekarze i sądy wbrew woli rodziny. I choć nie ma w nim mowy o sprawie zagłodzonego na śmierć w Wielkiej Brytanii Polaka, to można odebrać ten głos, jako pośredni komentarz Watykanu. Artykuł został bowiem opublikowany w dzienniku L’Osservatore Romano, będącym nieoficjalnym głosem Stolicy Apostolskiej, a jego autorką jest prof. Gabriella Gambino, podsekretarz Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia.

Włoska bioetyk zauważa, że na świecie coraz częściej słychać o chorych, którzy umierają z powodu braku wody i pożywienia, a więc nie z powodu swego terminalnego stanu. Wskazuje, że decyzje podejmowane są coraz częściej przez lekarzy na podstawie wyroków sądów, które z góry dekretują wcześniejszą śmierć bazując na rzekomych ocenach przyjętych w „najlepszym interesie” pacjenta, który sam się nie może wypowiedzieć. Tym samym życie niektórych ludzi uznawane jest za mniej użyteczne, pożądane, potrzebne. W tym kontekście prof. Gambino przypomina o fundamentalnej zasadzie medycyny, jaką jest ciągłość opieki, czyli gwarancja leczenia, które staje się wypełnieniem misji wiernej ochrony życia ludzkiego, aż do naturalnej śmierci, o czym przypomina list Kongregacji Nauki Wiary „Samaritanus bonus” na temat opieki nad osobami w krytycznych i terminalnych fazach życia. Włoska bioetyk wskazuje, że jest to zasada przynależna nie tylko naukom medycznym, ale także każdemu państwu prawa, gdyż wynika ona z prawa do życia i zdrowia, którym przeniknięte są współczesne systemy prawne.

Prof. Gambino podkreśla, że wykorzystywanie prawa do spowodowania śmierci chorych jest wynikiem postępującej praktyki eutanatycznej, o której mowa we wspomnianym liście. Jest ona wynikiem kultury odrzucenia osób najbardziej bezbronnych i bezdusznej wydajności struktur opieki zdrowotnej, które czynią medycynę i prawo narzędziami tyranii. Stąd dwuznaczne używanie takich pojęć jak: godna śmierć, współczucie, najlepsze dobro, poszukując w decyzjach sądów jakiegoś przebłysku „pozwolenia-zgody” pacjenta na wcześniejszą śmierć, tak jakby to wystarczyło do usprawiedliwienia niezwykłej decyzji o pozbawieniu kogoś życia. Bioetyk przypomina stanowisko Kościoła o tym, że „odżywianie i nawadnianie nie są terapią medyczną, ale stanowią formę pielęgnacji należnej osobie pacjenta, pierwotną i niezbywalną. Obowiązkowy charakter tej pielęgnacji chorego poprzez odpowiednie nawadnianie i odżywianie może wymagać w niektórych przypadkach zastosowania sztucznych metod, pod warunkiem, że nie jest ono szkodliwe dla chorego oraz nie powoduje niedopuszczalnego cierpienia dla pacjenta”. Prof. Gambino podkreśla, że zaprzestanie odżywiania i nawadniania jest formą porzucenia pacjenta, sprzeczną z wszelkimi zasadami deontologii i porównywalną do eutanazji, gdyż zaniechanie opieki niesie ze sobą śmierć pacjenta. „Jest to śmierć celowo sprowokowana przez tych, którzy powinni się nim opiekować” – zauważa włoska bioetyk przestrzegając przed uleganiem tej utylitarystycznej perspektywie.

Podsekretarz watykańskiej Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia przypomina, że „nienaruszalna wartość życia ludzkiego jest podstawową prawdą naturalnego prawa moralnego oraz istotną podstawą porządku prawnego” i nie można dać się zwieść niebezpiecznej perspektywie utylitarystycznej. „Po Norymberdze wkroczyliśmy w erę praw człowieka właśnie po to, aby człowiek z powrotem znalazł się w centrum, wraz ze swą nienaruszalną godnością i cennością jego życia” – wskazuje włoska bioetyk przypominając, że dziś prawo - ogołocone z wszelkich wartości i opierające się na zasadzie pozornej racjonalności argumentów sędziowskich - staje się zimnym narzędziem, które odbiera wszelką nadzieję.

Prof. Gambino pisze też o narzędziach prawnych, które odbierają rodzinie wszelką nadzieję. Nazywa to brakiem szacunku wobec tych, którzy wierzą w działanie Boga w najtrudniejszych życiowych próbach. „Poszanowanie wolności religijnej oznacza prawo do nadziei, do respektowania własnej wiary chrześcijańskiej w przykazaniu - nie zabijaj. Państwo prawa musi to uwzględniać” – zauważa włoska bioetyk. Podkreśla, że tylko ciepło miłosierdzia jest w stanie przywrócić człowieczeństwo do lodowatego prawa postmodernizmu. „Wszyscy w tym pokładamy nadzieję. Kościół nie przestanie tego powtarzać” – pisze podsekretarz Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia w artykule o współczesnej tyranii prawa wobec ludzkiego życia, który ukazał się na łamach watykańskiego dziennika L’Osservatore Romano.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31666 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:49, 01 Lut 2021 Powrót do góry

Cytat:

Watykan zabiera pośrednio głos w sprawie zagłodzonego Polaka



Poniżej ciekawa rozmowa z prof. Wojciechem Maksymowiczem o śmierci Polaka w Plymouth.

Prof. Maksymowicz o śmierci Polaka w Plymouth: to było morderstwo prawne

Image

Było to morderstwo prawne. Doprowadzano do śmierci pacjenta, zasłaniając się szczytnymi określeniami, jak „godność człowieka”, jednocześnie nie dając szansy na podjęcie próby terapii – ocenił prof. Wojciech Maksymowicz. Były wiceminister nauki, neurochirurg, dyrektor Kliniki “Budzik” odniósł się do sporu dotyczącego Polaka, odłączonego od aparatury podtrzymującej życie. Mężczyzna zmarł we wtorek w szpitalu w południowo-zachodniej Anglii. Część bliskich pana Sławomira oraz polskie władze do końca walczyli, by mężczyzna mógł być leczony w Polsce. Według szpitala w Plymouth, gdzie przebywał, doszło u niego “do poważnego i trwałego uszkodzenia mózgu”. Pomoc mężczyźnie zaoferowali polscy lekarze z kliniki “Budzik”, jednak brytyjski Sąd Opiekuńczy orzekł, że podtrzymywanie życia mężczyzny nie jest w jego najlepszym interesie.

Anna Rasińska (KAI): Jak Pan Profesor ocenia sprawę Polaka mieszkającego w Wielkiej Brytanii, który decyzją sądu i szpitala został odłączony od aparatury?

Prof. Maksymowicz: Na usta cisną się tylko określenia bardzo jednoznaczne. To bulwersujące, skandaliczne, rządzenie ludzkim losem za pomocą decyzji prawnika. Według mnie było to morderstwo prawne. Doprowadzano do śmierci pacjenta, zasłaniając się szczytnymi określeniami, jak „godność człowieka”, jednocześnie nie dając szansy na podjęcie próby terapii. Mimo, że z oficjalnego komunikatu szpitala niezaprzeczalnie wynika, że szansa istniała.

KAI: Czy klinika „Budzik” ma pacjentów w podobnym stanie?

– Mamy głównie takich pacjentów, na tym polega idea placówki. Zajmujemy się m.in. intensywną neurorehabilitacją pacjentów w śpiączce, chorych z upośledzeniem przytomności po różnych zdarzeniach, np. niedokrwieniu mózgu (tak jak w tym przypadku), po urazach, z powodu zakrztuszenia, upośledzenia wentylacji itp.

KAI: Czy pacjenci w podobnym stanie wybudzali się?

– Tak. Oczywiście jest to najtrudniejszy rodzaj uszkodzeń, które powstają w wyniku długotrwałego niedokrwienia mózgu, po nagłym zatrzymaniu krążenia, ale każdy przypadek jest inny.

Tutaj syn pacjenta zareagował szybko, właściwie wdrażając działania reanimacyjne. Za chwilę przyjechał ambulans i wdrożył działania fachowe. Niedokrwienie nie trwało długo. Chociaż praca serca została przywrócona w wyniku stymulacji elektronicznej, dopiero po dłuższym czasie, była prowadzona wentylacja sztuczna, sztuczne oddychanie, masaż serca… Po to właśnie się to robi – żeby dać człowiekowi szansę.

KAI: Czyli nie jest potrzebny dostęp do dodatkowej dokumentacji medycznej, aby ocenić stan zdrowia pacjenta i jego rokowania?

– Oczywiście szczegółowo należy badać pacjenta bezpośrednio i zlecić jeszcze inne, dodatkowe badania, których w Plymouth nie zrobiono. Cześć z nich jednak wykonano. Moi współpracownicy z fundacji Ewy Błaszczyk, na czele z dr. Jackiem Szczygielskim, mieli możliwość zapoznania się z ich wynikami. Brali też udział w wideokonferencji z lekarzami prowadzącymi pacjenta, którzy udostępnili całą dokumentację pozwalającą na określenie wyjściowego stanu zdrowia pacjenta. Po czym wiemy, że stan pacjenta wyraźnie się poprawiał. Z nakazu sądu doszło jednak do odłączenia aparatury podtrzymującej życie, w postaci głównie respiratora. Okazało się jednak, że to nie spowodowało śmierci Polaka. Przeciwnie, była to sposobność, by zobaczyć, że jest on w na tyle nie najgorszym stanie, że sam oddycha. I umarł właściwie sam oddychając.

Z ostatniej obserwacji w przeddzień śmierci tzw. zespołu opieki paliatywnej, wynika, że stan się pogarszał, a przerwy między oddechami były coraz dłuższe. Kiedy to usłyszałem, nie mogłem spać w nocy. Jestem starym lekarzem, który zawsze pracował z chorymi z ciężkimi uszkodzeniami mózgu, ale takiego podejścia, narzuconego wyrokiem sądu, nie jestem w stanie zaakceptować.

KAI: Czy w tym przypadku doszło do śmierci mózgowej?

– Nie, w żadnym momencie nie doszło tu do śmierci mózgowej. Śmierć mózgu to śmierć osobnicza. Kiedy ktoś jest w stanie śmierci mózgowej, po prostu już nie żyje. Te pojęcia są mylone i nadużywane przez osoby, które się na tym nie znają. Stan pacjenta nie miał nic wspólnego ze śmiercią mózgową.

Jeden z publicystów katolickich mówi, że u Polaka pracował tylko pień mózgu. To nie jest prawda.
Z badań tomograficznych wynika, że u pacjenta pracowała również część kory mózgowej oraz, że uszkodzeniu uległy głównie tylne części mózgu, natomiast przednie, związane m.in. z myśleniem i psychiką, nie były tak bardzo uszkodzone. Zatem istniała szansa nawet na powrót kontaktu z chorym.

KAI: Czyli można śmiało powiedzieć, że mamy tu do czynienia z przypadkiem eutanazji, a nie z zaniechaniem uporczywej terapii?

– Nie ma tu mowy o zaniechaniu uporczywej terapii. Definicja uporczywej terapii dotyczy zupełnie innych przypadków. To oczywista eutanazja, polegająca na nieudzieleniu pomocy choremu.

Muszę powiedzieć, że to wyjątkowo bestialski rodzaj eutanazji – niepodanie pacjentowi jedzenia i picia. Pracuję również na oddziale covidowym i wielu chorych pod respiratorem nie może przecież samodzielnie sięgnąć po pokarmy, a jednak żyją. Czy w takim razie powinniśmy powiedzieć, że nie będziemy ich utrzymywać przy życiu? Zwłaszcza, że tylko jeden na pięciu przeżyje? Mamy uznać, że się nie opłaca?

W tamtym przypadku szansa była oczywiście mniejsza, ale jednak wciąż była. Jako lekarze musimy trzymać się tej możliwości. W „Budziku” zawsze staramy się wykorzystać nawet najmniejszą szansę.

KAI: Jakie są kryteria uporczywej terapii?

– Uporczywa terapia dotyczy sytuacji stosowania metod kosztownych, bardzo skomplikowanych, inwazyjnych, wiążących się z nadmiernym cierpieniem lub naruszeniem godności pacjenta.

Podawanie pokarmów nie jest ani inwazyjne, ani kosztowne, ani bardzo obciążające. To zabiegi dotyczące zwykłej pielęgnacji.


Elementem uporczywej terapii może być sztuczne wentylowanie pacjenta respiratorem, ale musi być spełniony jeszcze drugi warunek – pacjent musi cierpieć na chorobę nieuchronnie prowadzącą do śmierci i nie rokuje żadnej poprawy w tym zakresie.

Ta sytuacja jest zupełnie inna. Oczywiście doszło do dużego uszkodzenia mózgu. Mogło się ono zakończyć śmiercią, jednak po jakimś czasie chory był już w stanie utrwalonym, tzw. wegetatywnym. Miał żyjący mózg, choć uszkodzony, było to stabilne uszkodzenie. Jeśli takim pacjentom zapewnimy pielęgnację i opiekę, mogą żyć latami. Niewykluczony jest również powrót do kontaktu z otoczeniem. Popełniono rzecz straszną, którą ja nazywam prawnym morderstwem.

Dokonano również manipulacji informacyjnej. Niestety spotykamy się z tym coraz częściej, ponieważ mamy wielu zwolenników „łatwego życia”, dla których najważniejsza jest własna wygoda. Nawet bliscy mogą odejść w sposób kontrolowany, ponieważ taka opieka jest kłopotliwa dla rodziny, lekarzy, instytucji. Trzeba stworzyć specjalne ośrodki rehabilitacyjne itp. Eutanazja stwarza możliwość pozbycia się takiego „kłopotu”.

KAI: Dlaczego według Pana Profesora brytyjscy lekarze ostatecznie zdecydowali się na odłączenie pacjenta?

– Ciężko powiedzieć, być może mają taką procedurę opisaną w postępowaniu. W Polsce chory najpierw trafia na intensywną terapię. Kiedy dochodzi do stabilizacji parametrów życiowych i nie jest już potrzebna intensywna terapia, zmienia miejsce pobytu. Szuka się dla niego miejsca np. w klinice „Budzik” czy oddziałach leczenia śpiączki.

Może brytyjskie procedury zalecają przeniesie pacjenta, ale na tamten świat… Może to właśnie miało miejsce. To już pytanie do sądu. Niestety w dzisiejszych czasach o wszystko musimy pytać sądu. Nawet, gdy chcemy ratować życie pacjentowi. To zaczyna być niepokojące. A przecież czasem trzeba to robić z sekundy na sekundę, nie czekając na czyjś wyrok.

Trzeba być bardzo czujnym, robi się z tej spawy spór ideologiczno-religijny. I faktycznie głównie redakcje katolickie pytały mnie o zdanie. Przeciwnicy mówią, że to jest sprawa katolików. Pamiętajmy, że prawo ogólne jest wynikiem głosowania w parlamencie. Dlatego musimy być bardzo ostrożni, by większość polskiego społeczeństwa nie zaczęła myśleć na zasadzie „kłopot z głowy” i by te grupy nie wymuszały na nas rozwiązań pod wpływem podobnych głosów.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)