Forum Nauka Kościoła Katolickiego Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Lourdes: Komisja lekarska orzekła nowe uzdrowienia Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
stefan
Moderator


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 1368 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:12, 18 Gru 2008 Powrót do góry

Lourdes: Komisja lekarska orzekła pięć nowych uzdrowień

2008-12-02

Pięć przypadków uzdrowień, do jakich doszło podczas pielgrzymek do Sanktuarium Maryjnego w Lourdes orzekł tamtejszy Międzynarodowy Komitet Medyczny.

Jego współprzewodniczący prof. François-Bernard Michel poinformował, że dotyczą one obywateli Francji w wieku 40-69 lat, którzy powrócili do zdrowia w ciągu ostatnich czterech lat. Dodał, że wszystkim uzdrowieniom towarzyszyła widoczna przemiana duchowa chorych.

Jedno z uzdrowień dotyczy kobiety, która obecnie ma 40 lat. Od 1993 r. chorowała na stwardnienie rozsiane. Straciła władzę w nogach i poruszała się na wózku inwalidzkim. 20 maja 2004 r. w czasie kąpieli w basenie z wodą ze źródła, które wytrysnęło w czasie objawień Matki Bożej w Lourdes, kobieta po modlitwie odzyskała władzę w nogach. Od tej pory kolejne badania nie wykazują u niej żadnych objawów choroby.

Od pierwszego uzdrowienia, czyli od 1 marca 1858 r. chorzy napływają do Lourdes, spodziewając się uzdrowienia ciała lub szukając sił do znoszenia cierpienia. Kościół katolicki uznał oficjalnie 67 cudów spośród prawie 7 tys. uzdrowień, nie dających się wyjaśnić naukowo. Siedem pierwszych cudów przyczyniło się do uznania objawień za prawdziwe. Jednak, jak zauważa prof. Michel, trzeba czuwać, „by drzewo cudów nie ukryło lasu uzdrowień”.

Biskup Tarbes i Lourdes Jacques Perrier, który jest współprzewodniczącym Komitetu wyjaśnił, że wspomniane pięć uzdrowień nie zostało uznanych za cuda, gdyż nie spełniają wszystkich kryteriów takiego orzeczenia, przyjętych w 2006 r. Ujawnił też, że w 2008 r. kolejne 60 osób zgłosiło w sanktuarium swoje uzdrowienie.

KAI
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:29, 09 Gru 2011 Powrót do góry

Uznane kolejne uzdrowienie w Lourdes

68. z kolei uzdrowienie w Lourdes zostało oficjalnie uznane przez Kościół. W dziejach francuskiego sanktuarium, gdzie w 1858 r. miały miejsca słynne objawienia maryjne, zgłoszono łącznie ok. 7 tys. uzdrowień. Jednak w trosce, by nie zarzucać Kościołowi łatwowierności, nie śpieszy się on z ich uznawaniem i stosuje bardzo rygorystyczne kryteria, w 2006 r. jeszcze zaostrzone.

Każde zgłoszone uleczenie bada najpierw ekipa lekarska z Lourdes. Kiedy uzna je za „stałe” i „stwierdzone”, fakt muszą jeszcze zbadać dwie komisje medyczne, w tym jedna międzynarodowa, zbierająca się w Lourdes tylko raz do roku. Z kolei aspekty religijne sprawy bada komisja z diecezji, z której pochodzi uzdrowiony, pod przewodnictwem tamtejszego biskupa, który w przypadku pozytywnej opinii podaje ją do wiadomości. To właśnie miało miejsce w niedzielę 27 marca w przypadku Serge’a François, uzdrowionego przed dziewięciu laty, 12 kwietnia 2002 r.

Pochodzący z Angers we Francji mężczyzna, dziś już emeryt, cierpiał na paraliż lewej nogi i silne bóle. Podczas pielgrzymki do Lourdes po kąpieli w wodzie z cudownego źródełka powrócił do zdrowia. Rok później odbył nową pielgrzymkę do sanktuarium i zgłosił tam cud. Wyzdrowienie było kompletne, pozwalając mu na pójście pieszo do Santiago de Composteli trasą długości ponad półtora tysiąca kilometrów. Jednak dopiero w grudniu 2008 r. międzynarodowa komisja lekarska w Lourdes uznała uzdrowienie za medycznie niewytłumaczalne. Trzeba było jeszcze czekać ponad dwa lata na decyzję Kościoła. Ogłosił ją w niedzielę bp Emmanuel Delmas z diecezji Angers, do której należy Serge François. „Stwierdzone uzdrowienie można uznać za osobisty dar Boga dla tego człowieka, wydarzenie łaski i znak Chrystusa Zbawiciela” – czytamy w oświadczeniu biskupa, który zresztą zbiegiem okoliczności sam jest z wykształcenia lekarzem.

Dodajmy, że poprzednie, 67. z kolei uzdrowienie w Lourdes, zostało oficjalnie uznane przez Kościół przed sześciu laty, w 2005 r. Doznała go ponad pół wieku temu, w 1952 r., chora na serce Włoszka Anna Santaniello.

Spośród 68 uzdrowień uznanych przez Kościół 80 proc. dotyczy kobiet. Najmłodszy uzdrowiony miał zaledwie 2 lata. Sześć osób zostało uzdrowionych z wstawiennictwem Matki Bożej z Lourdes, choć wcale nie odwiedziło tego sanktuarium. Większość, bo 50 osób zostało uzdrowionych w kontakcie z wodą z Lourdes (w tym 39 wykąpało się w basenach znajdujących się przy Grocie Massabielskiej). Najwięcej uzdrowionych pochodzi z Francji (56), Włoch (6) i Belgii (5), ponadto po jednej osobie z Niemiec, Austrii i Szwajcarii.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:27, 01 Mar 2020, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:34, 09 Gru 2011 Powrót do góry

Uzdrowienia w Lourdes: lekarze znów rozkładają ręce

W Lourdes oficjalnie ogłoszono dwa nowe przypadki niewytłumaczalnych uzdrowień, jakie dokonały się w tym sanktuarium. O uznaniu ich za takie zadecydowało kolegium lekarzy ekspertów. Badanie obu przypadków było bardzo skrupulatne i trwało kilkadziesiąt lat. Miały one bowiem miejsce w 1965 i 1989 r.

O tym, czy uznane zostaną za cud, zadecyduje opinia biskupa. Francuscy biskupi bardzo rzadko dają się przekonać do cudu. Na ponad 7 tys. uzdrowień, które od 1858 r. lekarze uznali za niewytłumaczalne, tylko 67 zostało uznanych przez Kościół za cudowne. Niemniej niewytłumaczalne uzdrowienia wciąż się w Lourdes zdarzają. Ostatnie miało miejsce w kwietniu bieżącego roku.

Za: Radio Watykańskie (08/12/2011)


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:33, 01 Mar 2020, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Avensis
Użytkownik


Dołączył: 20 Sie 2012
Posty: 40 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:56, 28 Sie 2012 Powrót do góry

Uzdrowienia w Lourdes i ateiści

Znany badacz cudownych uzdrowień w Lourdes, prof. medycyny Auguste Vallet twierdzi, że "medycyna nie zna takiej choroby, z której w Lourdes nie dokonałoby się w niewytłumaczalny dla nauki sposób, dobrze udokumentowane cudowne uzdrowienie".

Dla wielu ludzi Lourdes i inne sanktuaria pozostają bardzo czytelnym znakiem Bożego działania. W ten sposób kochający Bóg apeluje do ludzkich serc z prośbą o nawrócenie, o otwarcie się na tajemnicę Jego Miłości. Niestety są jednak ludzie, których cuda te nie przekonują, ponieważ ich zdaniem nie są tak spektakularne i oczywiste, aby swoją oczywistością niejako zmusiły wszystkich do ich przyjęcia. Wszyscy sceptycy i różnej maści agnostycy i ateiści stawiają zarzut zawarty w pytaniu: dlaczego w Lourdes nikomu nie odrosła amputowana ręka czy noga? Według nich tylko wtedy daliby się przekonać. Tak argumentował swój brak wiary między innymi słynny pisarz Emil Zola, który chociaż był naocznym świadkiem cudownego uzdrowienia dwóch umierających kobiet to jednak nie uwierzył. Co więcej, napisał paszkwil zaprzeczający oczywistym faktom.

Trzeba tutaj jednak odnotować bardzo dobrze udokumentowany historyczny fakt, oficjalnie przez władze Kościelne uznanego cudu odzyskania amputowanej nogi po trzech latach od jej odcięcia. Ten niezwykły fakt miał miejsce 27.04.1641 r. w Saragossie w Sanktuarium Matki Bożej "Virgen del Pilar". Trzeba tutaj mocno podkreślić, że jest to jeden z nielicznych historycznych faktów, które zostały bardzo precyzyjnie udokumentowane i co do jego autentyczności nie może być wątpliwości. Znany jest historykom jako "el milagro de Calanda". Bardzo rygorystyczne badania historyczne stwierdzają, że młodzieniec Miguel-Juan Pellicer z miejscowości Calanda miał amputowaną poniżej kolana prawą nogę, która została pogrzebana na cmentarzu szpitala w Saragossie. Trzy lata po amputacji, po gorącej modlitwie do Matki Bożej, w nocy, w sposób niewytłumaczalny odcięta noga została na nowo połączona z kikutem. Ten niezwykły cud odbił się głośnym echem w całej chrześcijańskiej Europie XVII w., ale i w XVIII prowokował nieudane próby jego kwestionowania ze strony racjonalistów Oświecenia.

Wracając do cudownych uzdrowień w Lourdes, warto tutaj przypomnieć jedno z nich, najbardziej szokujące lekarzy i obserwatorów. 16.02.1867r. Piotr de Rudder pracował jako robotnik u hrabiego du Bus de Ghisignies w Jabbecke (Belgia). Właśnie tego dnia upadło na jego lewą nogę ścinane drzewo i potrzaskało kości na liczne odłamki, co uniemożliwiało zrośnięcie. Na koszt hrabiego opiekowało się Piotrem po kolei kilkunastu lekarzy, jednak noga się nie goiła, tylko pokryła się zgangrenowanymi tkankami i ropiejącymi przetokami. Wszyscy lekarze, łącznie z profesorem Thiriart, chirurgiem dworu królewskiego, stwierdzili konieczność amputacji.

Chory jednak z uporem, pomimo strasznych cierpień, nie zgadzał się na odcięcie nogi. W tym też okresie w Oostacker pod Gandawą zbudowano kaplicę i grotę na cześć objawień Matki Bożej w Lourdes. Grota stała się sławna w Belgii, gdyż miały tam miejsce cudowne uzdrowienia. De Rudder postanowił udać się do Oostacker, by uprosić dla siebie cudowne uzdrowienie. 5 kwietnia 1875 r. poprosił żonę swego pracodawcy, panią du Bus, o pieniądze na podróż. Hrabina ogląda chorą nogę i notuje w dzienniczku: "De Rudder odwinął bandaże nasiąknięte ropą i krwią, czuć było nieznośny fetor. Widać było, jak oba końce złamanych kości wystawały z ran". 7 kwietnia 1875 r. w towarzystwie żony udaje się do groty Oostacker. Złożono Piotra przed grotą, gdzie napił się wody ze źródła i siedząc przed figurą Matki Bożej żarliwie zaczął się modlić, prosząc o odpuszczenie grzechów i łaskę uzdrowienia. Nagle Piotr doznał dziwnego wstrząsu, odrzucił kule przeszedł kilka kroków, klęknął u stóp figury Niepokalanej i zawołał: Boże, jestem uzdrowiony! Jego żona z wrażenia zemdlała. Wszyscy obecni na widok tego, co się wydarzyło, z płaczem cisnęli się wokół cudownie uzdrowionego. Zdziwienie i płacz szybko przeszły w radość religijnego uniesienia. Spontanicznie uformowała się procesja z uzdrowionym Piotrem na czele, która kilkakrotnie obeszła grotę, śpiewając pieśni religijne. Później został przebadany przez komisję lekarską. Okazuje się, że noga w jednym momencie została całkowicie uzdrowiona, bandaże same opadły, złamane kości, piszczel i kość strzałkowa, same się zrosty, chociaż brakowało 6 cm kości, zniszczonych przez zgorzel w ciągu długich lat choroby, rany się zabliźniły. Dla wszystkich lekarzy, którzy leczyli Piotra, było oczywiste, że zdarzył się nieprawdopodobny cud. Kto dokonał tego dzieła? Naukowiec dr Le Bec napisał, że dla utworzenia fragmentu kości, który nagle zastąpił ubytek piszczelą i kości strzałkowej u połamanej nogi Ruddera, trzeba było 5 g wapna. W organizmie chorego nie było tej ilości wapna w stanie wolnym.

Skąd się więc ono wzięło?

Wszyscy lekarze, którzy leczyli Ruddera, po zbadaniu uzdrowionej nogi nawrócili się. Również hrabia du Bus, senator antyklerykalnej, masońskiej partii, zadeklarowany i walczący z Kościołem mason-ateista, kiedy zobaczył Ruddera wracającego w pełni zdrowia z pielgrzymki, nawrócił się. Powiedział wtedy do żony: "Nigdy nie wierzyłem w cuda. Lecz jeżeli de Rudder został uzdrowiony, to jest to prawdziwy cud. W ten cud ja wierzę".

Czy jest możliwe, aby 6 cm brakującej kości w jednym momencie wzięło się z niczego?

Oczywiście, że cud ten jest mniej spektakularny od tego, który miał miejsce w Saragossie, ale również w Oostacker dokonało się stworzenie z niczego brakujących kości i ciała.

9 kwietnia dr Affenaer, lekarz Piotra de Rudder, ze łzami w oczach powiedział: "Jest pan uzdrowiony, Pańska noga jest nogą dziecka nowo narodzonego. Tego, czego nie potrafiła uczynić medycyna, mogła dokonać Maryja".

Dr Van Hoestenbergke ze Stalhille, znany ateista, z pokorą pochylił czoło przed wszechmocą Boga. W czasopiśmie: "Revue des Ouestions Scientifigues" razem z dr Royer i dr Deschamps, opisał cud z naukową dokładnością, stwierdzając, że nie można tego uzdrowienia wyjaśnić siłami natury.

To cudowne wydarzenie badała specjalna komisja złożona z 22 lekarzy, katolików; innowierców i ateistów. Uzdrowienie to było przedmiotem licznych badań, również w Holandii, Anglii, Niemczech, Włoszech. W r.1892 dr Hoestenberghe napisał do dr Boissaire: "Bytem niewierzącym, ale cud Piotra de Rudder otworzył mi oczy". Przed cudem rodzinna wieś Piotra słynęła z niewiary i złych obyczajów. Po uzdrowieniu ludzie się nawrócili i wszyscy zaczęli chodzić do kościoła.

Piotr Rudder zmarł 22.03.1892r. Siedem lat później dr Van Hoestenberghe z ekshumowanego ciała Ruddera wyjmuje piszczele i kości strzałkowe i daje ostateczny dowód podwójnego złamania i uzdrowienia. Dr Diday, który wcześniej bluźnił przeciw świętości Lourdes, a potem stał się jej obrońcą, napisał: "Jeżeli ręka była Boża, to jednak ślad, który zostawiła, jest na wskroś ludzki".

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:53, 12 Paź 2012 Powrót do góry

Lourdes: uznanie kolejnego cudu

Uzdrowienie w Lourdes sparaliżowanej włoskiej zakonnicy zostało oficjalnie uznane za cud. Z ponad 7 tys. przypadków niewytłumaczalnych uzdrowień zgłoszonych w tym sanktuarium maryjnym od 1884 r. Kościół oficjalnie uznał za cudowne tylko 68.

Do zdarzenia doszło w lipcu 1965 r. Siostra Luigina Traverso od lat już nie chodziła. Do sanktuarium Matki Bożej w Lourdes przywieziono ją na noszach. Była w ciężkim stanie. Wykonane kilka dni przed pielgrzymką badania lekarskie nie pozostawiały najmniejszej nadziei na wyzdrowienie. Z ogromną wiarą zakonnica poprosiła o zanurzenie w basenie z wodą wypływającą ze źródła w grocie objawień Matki Bożej. Gdy później uczestniczyła w uroczystej procesji eucharystycznej, poczuła w ciele dziwne ciepło i zarazem chęć stanięcia na nogi. Kiedy zaniesiono ją do pokoju poprosiła towarzyszącego jej grupie biskupa o błogosławieństwo. Ten powiedział, by uklękła. Choć nie robiła tego od lat, samodzielnie zeszła z łóżka i spełniła jego prośbę. Po powrocie z pielgrzymki lekarze orzekli, że medycyna nie jest w stanie wytłumaczyć jej wyleczenia. Teraz Kościół potwierdził, że był to cud.

Przy sanktuarium maryjnym w Lourdes działa Biuro Ocen Medycznych oraz Lourdzki Międzynarodowy Komitet Medyczny zajmujący się badaniem zgłaszanych przypadków uzdrowień. 80 proc. uznanych przez Kościół cudów dokonanych w Lourdes dotyczy kobiet, 55 z nich było Francuzkami, siedem Włoszkami, a trzy pochodziły z Belgii.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:18, 01 Mar 2020, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:49, 22 Lip 2013 Powrót do góry

Lourdes: oficjalne uznanie kolejnego cudu

Image

Uzdrowienie Włoszki, Danili Castelli, które nastąpiło po jej pielgrzymce do Sanktuarium w Lourdes w 1989 r., zostało oficjalnie uznane za kolejny cud dokonany w tym miejscu. Wiadomość podał szef Biura Badań Medycznych w Lourdes Allessandro De Franciscis informując, że stosowny dekret został promulgowany przez ordynariusza włoskiej diecezji Pavia bp. Giovanniego Giudiciego. Jest to już 69. oficjalnie uznane cudowne uzdrowienie, które miało miejsce w tym francuskim sanktuarium.

Danila Castelli urodziła się w 1946 r. Gdy miała 34 lata zaczęły się jej problemy ze zdrowiem. Z czasem zdiagnozowano u niej proces nowotworowy. W ramach leczenia usunięto narządy rodne i częściowo trzustkę. Jednak później pojawiły się przerzuty do innych narządów. Kiedy w 1989 r. jej stan zdrowia znacznie się pogorszył, jej mąż będący lekarzem, zaplanował operację w Mayo Clinic w Ameryce. Chora poprosiła jednak o wyjazd do Lourdes. Zaraz po wyjściu z basenów przy sanktuarium poczuła się wyjątkowo dobrze. Wkrótce po tym zgłosiła swoje uzdrowienie do Biura Badań Medycznych w Lourdes. Równocześnie zaprzestała wszelkich dalszych terapii.

Po przeprowadzonych pięciokrotnie badaniach w latach 1989, 1992, 1994, 1997 i 2010 członkowie Biura jednomyślnie uznali uzdrowienie Castelli za niewytłumaczalne z punktu widzenia aktualnie posiadanej wiedzy medycznej. Została całkowicie wyleczona ze swojej choroby i nie miało to żadnego związku z podjętymi wcześniej terapiami i przeprowadzonymi operacjami.

Danila Castelli, od momentu powrotu z Lourdes w 1989 r., prowadzi w pełni normalne życie. „Dekret ten jest wspaniałą okazją do ponownego odnalezienia świeżości z radości życia z Panem. Jest ponownym zaproszeniem do podjęcia drogi, i przychodzi, jak zawsze, w momencie doskonałym, ponieważ czas Boga jest doskonały” – powiedziała uzdrowiona Włoszka.

[link widoczny dla zalogowanych]


Na stronie francuskiej mamy o tym cudzie. Deo gratias!

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:15, 01 Mar 2020, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30758 Przeczytał: 306 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:39, 01 Mar 2020 Powrót do góry

WSZYSTKO ZALEŻY OD WOLI BOŻEJ

Image

Rozmowa z Patrickiem Theillier’em, lekarzem, byłym dyrektorem Biura Medycznego przy sanktuarium w Lourdes, autorem książki „Cuda Lourdes. Uzdrowienie przez Maryję”.


11 lutego 1858 r. Matka Boża ukazała się Bernadetcie Soubirous w małym francuskim mieście. Dlaczego tak odległe w czasie, pozornie nieistotne wydarzenie o lokalnym zasięgu wciąż porusza ludzi?

Objawienia, które rozpoczęły się 160 lat temu, miały niewątpliwie wielki wpływ na ludzkość. Doszło do nich we Francji w czasach, gdy dominował racjonalizm. W dodatku Matka Boża ukazała się prostej dziewczynce z ubogiej rodziny, w niewielkiej miejscowości. To pokazuje, że Boże znaki często przeczą ludzkiej logice i przekonaniom uznawanym za najbardziej nawet rozsądne. Później Lourdes zasłynęło z wielkich cudów, które przyczyniły się do rozpowszechnienia objawień oraz przesłania, jakie Maryja powierzyła Bernadetcie. Wreszcie pod koniec XIX w. do popularyzacji wydarzeń, o których mówimy, przyczynili się misjonarze. Oni poniekąd „wyeksportowali” Lourdes poza granice Francji, nadając miastu międzynarodowy rozgłos. Przesłanie Lourdes jest w gruncie rzeczy bardzo proste dla nas, to ewangeliczne: „tak - tak, nie - nie”. Można je streścić jednym słowem: „Nawróćcie się!”. Nic dziwnego, że to miejsce leżące w sercu Pirenejów stało się celem licznych pielgrzymek z Francji i całego świata.

Kiedy doszło do pierwszego cudownego uzdrowienia w Grocie Massabielskiej?

Pierwszą uzdrowioną osobą, o której wiemy, była Catherine Latapie. W momencie uzdrowienia kobieta miała 38 lat i cierpiała na paraliż ręki. Powstał on wskutek urazu splotu ramiennego, po upadku z drzewa, do którego doszło w 1856 r. Pielgrzymkę do miejsca objawień, słynnej groty, Catherine odbyła nocą. Usłyszała głos, by udała się do Lourdes i przeszła na nogach aż 7 km. Trzeba dodać, że była w końcowej fazie ciąży, co oznacza, że wędrówka kosztowała ją naprawdę wiele wysiłku. Gdy kobieta dotarła do groty, uklęknęła i zaczęła się modlić. Obmyła się też w źródełku. Gdy wstała z kolan, paraliż po prostu minął. Niedługo po powrocie do domu urodziła syna. Dała mu na imię Jan, na cześć Jana Chrzciciela. Gdy chłopak był dorosły, wybrał życie kapłańskie. Prawda, że to niezwykłe - uzdrowienie i cud nowego życia…

Przez wiele lat pracował Pan jako lekarz, a później dyrektor Centrum Medycznego przy sanktuarium w Lourdes. Na czym polega jego działalność?

Biuro powstało w 1883 r. Zajmuje się gromadzeniem świadectw, dobrowolnie przesyłanych przez pielgrzymów, i ich weryfikacją po kątem medycznym. Pracownicy biura mają także wgląd w uzdrowienia, jakie dokonały się w Lourdes na przestrzeni już 160 lat. Ja sam miałem wielkie szczęście, że akurat niedługo po tym, gdy przeniosłem się w okolice Lourdes z północy Francji, tamtejszy biskup poszukiwał nowych kandydatów do pracy w biurze. Zgłosiłem się i zostałem wybrany. Dzisiaj wiem, że zaprowadziła mnie tam Matka Boża.

Jak wygląda badanie cudu?

To skomplikowana procedura, wymagająca namysłu wielu osób. Wszystko zaczyna się oczywiście od otrzymania świadectwa. Gdy pracowałem w Biurze Medycznym, wpływało mniej więcej jedno takie świadectwo na tydzień. Następnie świadectwo to jest omawiane w kręgu różnych lekarzy, niekoniecznie tam pracujących. Sięgamy po specjalistów, szukając medycznego wytłumaczenia zjawiska. Po dokładnym przestudiowaniu świadectwa i ocenie, że może mieć ono znamiona cudowności, omawiamy je na forum Komitetu Medycznego Lourdes zbierającego się raz do roku. To grupa 30 specjalistów. Ci, zapoznawszy się z naszą relacją, głosują. By wynik był pozytywny, cud musi stwierdzić 2/3 głosujących, czyli sporo.

Potem następuje już etap eklezjalny, gdy Kościół zajmuje się oceną, czy w danym przypadku doszło do cudu, czy też nie. Stosowny dokument zostaje przekazany biskupowi diecezji, który zresztą jest członkiem komitetu. On decyduje, czy ogłosić cud.

Nie jest to łatwa droga, czego dowodzi niewielka ilość uznanych przez Kościół cudów względem świadectw. W archiwum znajduje się ponad 7 tys. informacji o różnych uzdrowieniach, jednak kanonicznie uznano zaledwie 66 cudów. Kościół w tej sprawie działa bardzo ostrożnie, co jest oczywiście uzasadnione i powinniśmy to uszanować.

Wyróżnia Pan trzy stopnie cudownych uzdrowień. Czym charakteryzują się poszczególne z nich?

Już św. Tomasz z Akwinu wyróżnił trzy rodzaje cudów. Pierwszy ich stopień to te, do których dochodzi ponad naturą, są poza jakimikolwiek jej prawami, czego przykładem był „cud słońca” w Fatimie. Drugi to wydarzenia, które dzieją się przeciw naturze. To na przykład Zmartwychwstanie. I trzeci - odbywa się poza porządkiem natury jako takiej, czego przykładem jest właśnie uzdrowienie. W Lourdes nigdy nie doszło do innych cudów niż te trzeciego stopnia.

Co jest konieczne, aby wyleczenie zostało uznane jako cudowne, tj. pochodzące od Boga?

Kościół przyjmuje tutaj metodę kanonisty, kard. Prospero Lambertiniego, który do historii przeszedł też zresztą jako papież Benedykt XIV. Jakie podał warunki uznania uzdrowienia za cudowne? Przede wszystkim człowiek musi zostać uzdrowiony z trudnej w leczeniu choroby. Po drugie, musi być ona w stadium zaawansowanym, wykluczającym wyleczenie przy pomocy medycyny. Po trzecie, do uzdrowienia doszło bez udziału lekarstw lub istnieje pewność, że stosowane medykamenty okazały się nieskuteczne. Po czwarte, powrót do zdrowia był nagły, nie może to być proces. Po piąte, uzdrowienie powinno być całkowite i definitywne. Po szóste, uzdrowienia nie poprzedzało żadne przesilenie sprawiające, iż może być ono wytłumaczalne z punktu widzenia medycznego. I wreszcie po siódme - nie ma możliwości powrotu choroby. Uznanie cudu uzdrowienia przez Kościół wiąże się więc z bardzo restrykcyjnymi wymogami. Jak Pani widzi, wielu zostało powołanych, niewielu jednak wybranych.

Jak podkreśla Pan w książce „Cuda Lourdes…”, uzdrowienia obejmują całą osobowość człowieka, nie tylko jego ciało. Jak takie wydarzenie potrafi zmienić człowieka?

Upieram się przy tym, że Bóg nie tylko uzdrawia ciało, lecz przede wszystkim duszę. Uzdrowienie musi obejmować całość ludzkiej natury. Dlatego tak ważne jest podczas oceny cudu, by porozmawiać z osobą utrzymującą, że została uzdrowiona. Należy mieć pewność, że nie doszło jedynie do fizycznej zmiany, ale również duchowej. Jeśli tak nie jest, trudno traktować takie uzdrowienie jako coś rzeczywistego. Dlatego świadectwa, które opisuję w swojej książce „Cuda Lourdes”, dotyczą przede wszystkim przemiany ludzkiego serca, której często towarzyszy uzdrowienie fizyczne. Przemiana człowieka to jest wielki cud, nawet jeśli nie zawsze jest on uznawany instytucjonalnie przez Kościół.

Do uzdrowień dochodziło także poza Lourdes, bez związku z wodą z groty…

Osobiście znam przypadki nieuznane przez Kościół - niespełniające warunków określonych przez kard. Lambertiniego - jednak trudno mieć wątpliwości z naszego punktu widzenia, że za sprawą modlitwy do Matki Boże doszło w tych przypadkach do cudownej ingerencji. W życiu chrześcijan nie ma przypadków! Myślę o dwóch sytuacjach z ostatnich lat, które wywarły na mnie największe wrażenie. Pierwszy to wypadek samochodowy, któremu uległo małe dziecko. Jego rodzice żarliwie modlili się do Matki Bożej o uzdrowienie. Drugi dotyczy żołnierza, który spadł w przepaść w wąwozie. Jego rodzice również otoczyli go modlitwą. Pokrzywdzeni zapadli w śpiączkę. Po pewnym czasie jednak wybudzono ich, a obecnie są rehabilitowani - zarówno dziecko, jak i ów żołnierz wracają do zdrowia. W tych przypadkach z pewnością wiele zrobiła medycyna, a więc Kościół zapewne nie uzna ich za przypadki „cudownego uzdrowienia”. Ale przecież nawet tam, gdzie do powrotu do zdrowia przyczyniają się lekarze, działa Bóg. Jako ludzie wierzący nie możemy mieć w tej sprawie wątpliwości. Modlitwa ma cudowną siłę. Wszystko zależy od woli Bożej.

Czy jakiś powrót do zdrowia, o którym Pan słyszał albo go badał, można uznać za szczególny?

Trudne pytanie, ponieważ każde jest wyjątkowe. Jedno zapadło mi wyjątkowo w pamięć. Pewna kobieta została uzdrowiona z poważnej choroby jelita grubego po kąpieli w basenie. Przyjechała do Lourdes z wielką wiarą, ale kiedy opowiadała mi o tym cudzie, wyznała, że… jest muzułmanką. Została jednak uzdrowiona, musiała więc dokonać się w niej wielka duchowa przemiana. I faktycznie, niedługo potem przyjęła chrzest. Jest to chyba jedno z najpiękniejszych uzdrowień, jakie znam.

Czy osoby wyleczone wracają do sanktuarium? Czy znane są ich losy?

Oczywiście! Uzdrowieni powracają w to miejsce, spotykają się też z lekarzem, któremu powierzali swoje świadectwo. Dla mnie to było niesamowite przeżycie móc spotkać te osoby kolejny raz, widzieć, jak ta przemiana w nich działa. Co więcej, jestem z uzdrowionymi w stałym kontakcie. Dzwonimy do siebie, rozmawiamy. Otrzymuję też od nich regularnie kartki z podróży. Kilka dni temu dostałem taką z Japonii. Dziękczynienie Bogu za otrzymane łaski łączy ludzi w niesamowity sposób. To jedna z najważniejszych rzeczy - dziękować Bogu za to, co otrzymujemy.

Jak my, ludzie wierzący, powinniśmy odczytywać cuda, do których doszło i nadal dochodzi za sprawą Matki Bożej z Lourdes?

Jako działanie Boga w naszym życiu. To dowody, że On jest stale obecny. Zmienia nas, jeśli tylko Mu zaufamy i pozwolimy czynić w naszym życiu wielkie rzeczy. Te cuda to również znaki dla niewierzących. Mogą oni je odczytywać jako swoisty dowód na istnienie Boga. Często bowiem odrzucenie wiary wiąże się z buntem przeciwko Bogu, pytaniem: „Co takiego ja zrobiłem Jemu, że mnie odrzucił?”. Te pytanie pojawiają się w chwilach dla nas trudnych. Cuda w Lourdes dowodzą jednak, że Bóg jest dobry, pełen miłości i miłosierdzia. Zaś Matka Boża jest naszą matką, która pragnie, byśmy dostąpili zbawienia.

Dziękuję za rozmowę.

Echo Katolickie 7/2018

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)