Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 O CNOTACH NASZEGO SPRAWIEDLIWEGO OJCA MAKAREGO WIELKIEGO Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
piotr_wojcik
Gość




PostWysłany: Wto 10:51, 17 Lip 2007 Powrót do góry

O CNOTACH NASZEGO SPRAWIEDLIWEGO OJCA MAKAREGO WIELKIEGO (wybór)

119,12 Pewnego razu, kiedy abba Makary wracał z wadi do swojej celi, spotkał po drodze diabła z sierpem. Diabeł usiłował go uderzyć, ale nie mógł tego uczynić. Wtedy powiedział: "Nic nie mogę przeciw tobie Makary. Robię to samo, czego i ty dokonujesz- pościsz — ja wcale nie jem; czuwasz—ja w ogóle nie śpię. Tylko w jednej rzeczy przewyższyłeś mnie." Abba Makary zapytał: "Cóż to za rzecz?" Diabeł odparł: "Twoja pokora. To właśnie z jej powodu, nie mogę ci nic zrobić". Wtedy święty wyciągnął ręce a demon zniknął. Abba Makary odszedł chwaląc Boga.

122,1 Abba Makary powiedział: "Sidła nieprzyjaciela są tym, co nazywamy nocą i ciemnością, jak powiedział Paweł: "Nie należymy do nocy ani do ciemności, ale należymy do dnia". Zaprawdę Syn Boży jest dniem a diabeł jest nocą. Lecz jeśli serce wychodzi częściowo ze zmagań, one ponownie, przez zazdrość, będą szukać współzawodnika. Wówczas zaczynają obarczać serce walką z rozpustą i upodobaniem do chłopców. W tych walkach zwykle serce tak słabnie, iż jest rzeczą niemożliwą, by człowiek ustrzegł czystość. Ukazują mu ogrom dnia, cierpienie cnót i cierpkość życia. Wielkie jest cierpienie i słabość ciała, jeśli serce jest w tym słabe. Jeśli zaś jest słabe w tym i jeśli ono rozprzęga się w cierpieniu walk, a równocześnie odrzuci od siebie serce złe i będzie błagać Boga w jękach duszy cierpiącej, wtedy Bóg dobry i litościwy dla swego stworzenia wyśle moc świętą, która opanuje serce, da mu płacz, pociechę oraz zapał, tak ze człowiek stanie się mocniejszy niż jego nieprzyjaciel i ten nie będzie miał nad nim przewagi. Będzie się on bać mocy, która mieszka w nim, jak to Paweł apostoł powiedział: "Walczcie, abyście otrzymali moc." To jest właśnie moc, o której głosił Piotr, mówiąc: "Dziedzictwo niezniszczalne i niepokalane, które jest zachowane dla was w niebie, wy bowiem jesteście strzeżeni przez wiarę mocą Bożą". Kiedy dobry Bóg widzi serce silniejsze od nieprzyjaciela, wtedy — widząc jego postępowanie - odbiera mu moc. Z obawą dopuszcza nieprzyjaciela do niego, aby walczyło z nim w nieczystości, przyjemności oka, próżnej chwale, pysze, która jest jak statek bez steru, błąkający się tu i tam. Jeśli serce za sprawą nieprzyjaciela staje się bardzo słabe, wtedy Bóg dobry i litościwy dla swego stworzenia, znów wysyła doń świętą siłę i ona bierze pod jarzmo Pocieszyciela duszę, serce, ciało i resztę członków, jak to powiedział Pan nasz Jezus Chrystus: "Weźcie moje jarzmo na siebie i poznajcie, że ja jestem cichy i pokornego serca". Wtedy Bóg dobry zaczyna otwierać oczy serca, aby nauczyć je wielbić Boga w pokorze i skrusze serca, jak rzekł Dawid: "Ofiarą dla Boga jest serce skruszone i pokorne", bowiem dzięki cierpieniom tych walk pokora i skrucha mieszkają w sercu. Wtedy moc odsłania umysłowi i sercu rzeczy niebieskie: śpiew i chwałę dla tych, którzy wytrwają. I jeśli człowiek znosi cierpienie, nie wiele to jest przy darach, które Bóg mu da, jak to powiedział apostoł: "Cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się nam objawić". Wtedy w obecności serca zaczynają się objawiać kary i ci których ukarano i wiele innych, o których mówić nie mogę wcale. I Pocieszyciel umacnia zamiary serca, którymi są czystość duszy i reszty członków oraz wielka pokora, czuwanie, wiedza czujna, umieszczanie się poniżej wszelkiego stworzenia, nie spoglądanie na to co złe w żadnym człowieku, czystość oczu i pilnowanie języka, czystość nóg, sprawiedliwość rąk i służba modlitw, cierpienie ciała, czuwanie dla Boga. Rzeczy te są wyznaczone dla niego z miarą i roztropnie, nie w bojaźni, ale w stałości. Jeśli rozum postępuje według roztropności przykazań Ducha, wtedy moc cofa się i w sercu trwają walki, niepokoje i namiętności ciała. Niepokoją one serce poruszeniami, uderzeniami strzał wroga. Lecz jeśli serce nawraca się, strzeże przykazań Ducha, wtedy ponad nim jest ochrona. Wówczas człowiek wie, że stałość jest to spoczynek, jak mówi Dawid: "Panie od kiedy wołałem do Ciebie, spocząłem według mojego zamysłu."

134,8 Kiedy abba Makary rozmawiał szczerze z braćmi, powiedział. "Zdarzyło mi się raz, że zatrzymałem się w wadi zbierając liście palmowe. Podeszła do mnie hiena rwąc włosy, jakby pokazując, ze płacze — jakby była kozłem — a jej łzy spływały na ziemię. Upadła do moich stóp, zmoczyła je swoimi łzami. Usiadłem i zająłem się nią, głaskałem ją rękoma i zdumiewałem się nad jej płaczem a ona przyglądała mi się. Następnie chwyciła moją szatę i ciągnęła mnie. Szedłem za nią w mocy Pana mego Jezusa Chrystusa i kiedy przyprowadziła mnie do miejsca, w którym mieszkała, gdzie znalazłem pozostawione tam 3 młode. Kiedy usiadłem, chwyciła je i położyła jedno za drugim na moim łonie. Dotknąłem ich i stwierdziłem, że są zniekształcone — mają brodę na plecach. Ulitowałem się nad nimi i powiedziałem: "Opiekunie wszystkiego, Panie nasz Jezu Chryste, który posiadasz wielki skarbiec litości, zmiłuj się nad istotą, którą stworzyłeś". Kiedy to wypowiedziałem bardzo płacząc przed Panem moim Jezusem Chrystusem, wzniosłem rękę, uczyniłem krzyż, znak zbawienia nad nimi a On je uzdrowił. Kiedy położyłem małe obok hieny, zajęła się nimi. Podeszły pod jej łono, ssały mleko a ona cieszyła się nimi i była dla nich łagodna. Przyglądała mi się z radością. Ja zaś podziwiałem dobroć Boga, miłosierdzie Pana naszego Jezusa Chrystusa, Jego litość nawet dla dzikich zwierząt, o które ona się troszczy. Wstałem i odszedłem chwaląc wielką dobroć Pana naszego Jezusa Chrystusa i ogrom Jego litości dla wszystkich istot, które stworzył."

137,15 Kiedy abba Ewagriusz siedział z abba Makarym, abba Pojmenem i abba Pafnucym, uczniem sprawiedliwym i szczerym, zapytał abba Makarego o wolną wolę. Rzekł im abba Makary: "Z wolnąwoląjest tak: człowiek wyda 1000 solidów na swoje pragnienia, na swój wybór. I one będą dlań jak jeden zaledwie obol. Jeśli jego wybór, wart jednego obola zostanie pogwałcony, to człowiek zapłaci grzywnę 1000 solidów z powodu pogwałcenia wyboru." Zapytał go: "Co oznacza to słowo?" Rzekł im abba Makary: "Szukajcie, patrzcie i rozważajcie słowo." I oni rozważali stwierdzając, że słowo jest prawdziwe. I pokutowali, a abba Makary modlił się nad nimi i odprawił ich chwalących Pana naszego Jezusa Chrystusa.

142,9 Pewien brat zapytał abba Makarego: "Mój ojcze, popadłem w występek." Rzekł mu abba Makary: "Mój synu, napisane jest: "Nie pragnę śmierci występnego, ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył". Nawróć się więc mój synu, a zobaczysz człowieka radosnego, Pana naszego Jezusa Chrystusa, Jego twarz wypełnioną radością z twego powodu. Podobnie jak twarz piastunki pełna jest radości z powodu dziecka, kiedy ono wyciąga do niej swe rączki i buzię. Choćby ono było brudne, to ona nie unika zabrudzonej pieluszki i jej zapachu, lecz lituje się nad dzieckiem i tuli je do piersi z twarzą pełną radości, a cokolwiek by się nie przydarzyło będzie to dla niej słodkie. Jeżeli więc istota stworzona lituje się nad swoim dzieckiem, to o ileż bardziej (lituje się) nad nami miłość naszego Stworzyciela".

143,5 Pewien brat prosił abba Makarego: "Poucz mnie o pojęciu pokuty". Odrzekł mu abba Makary: "Pokuta nie odnosi się tylko do zginania kolan, na podobieństwo drzewa szadufu, które daje wodę wznosząc się i opadając. Ale jest jak roztropny złotnik, który chcąc wykonać łańcuch z ogniw złotych, srebrnych, żelaznych i ołowianych, naciąga go dotąd, aż łańcuch stanie się mocny. Tak też jest z pokutą: wszystkie cnoty zależą od niej."

143,12 Bracia zapytali abba Makarego wielkiego: "Czy miłosierdzie jest ponad uczynkami?" Odrzekł im, że tak. Bracia powiedzieli: "Przekonaj nas." I wtedy abba Makary zobaczył, że są zmartwieni i tchórzliwi, a chcąc ich podnieść na duchu, powiedział: "Widzicie kupca sprzedającego klientowi i mówiącego: Zarobiłem na tobie; ale jeśli zobaczy, że tamten jest ponury, dodaje mu trochę i ów odchodzi radosny. Podobnie jest z uczynkami, jeśli one stoją przed Bogiem, dawcą dóbr i sędzią sprawiedliwym smutne, wtedy Jego wnętrzności o obfitym miłosierdziu poruszają Go i uczynki wychodzą w radości, szczęściu i wesołości". Kiedy bracia usłyszeli to umocnili się a abba Makary zobaczył, że się radują dodał: "Jak miarka oliwy rozwesela duszę w obecności króla tego świata, tak trochę cnoty raduje przed Królem istot niebieskich i ziemskich, przed tym, który ma liczne skarby miłosierdzia Panem naszym Jezusem Chrystusem. Jest bowiem napisane: Od czasu Jana Chrzciciela, aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je, dalej bierzmy je i my gwałtem na miarę królestwa niebios, a pochwycimy tego, który jest Królem na wieki, Pana naszego Jezusa Chrystusa." Kiedy bracia to usłyszeli, upadli na twarz, wielbili jego stopy i odeszli radośnie, chwaląc Pana naszego Jezusa Chrystusa.

146,4 Zapytał go ten brat: "Czym jest wysoki lot, mój ojcze?" Odrzekł mu abba Makary: "Jeżeli orzeł wzlatuje wysoko w powietrze i wolny jest od sideł myśliwego, jeśli zaś usiądzie wpada w pęta. Podobnie jest z duszą, jeżeli ona zaniedbuje się i schodzi z wysokości cnoty, to wpada w sidła duchowego myśliwego".

153,3 Pewien brat zapytał abba Makarego: "Podaj mi wyjaśnienie tego słowa: "Myśli mego serca u Ciebie Panie". Starzec odrzekł mu: " Nie ma innego rozmyślania doskonałego oprócz imienia zbawiennego i błogosławionego Pana naszego Jezusa Chrystusa mieszkającego stale w twoim sercu, jak to jest napisane: "Jak jaskółka będę krzyczał i jak turkawka będę rozmyślał". W ten sposób sługa Boży, będzie trwał w imieniu zbawiennym Pana naszego Jezusa Chrystusa."

160,1 Abba Makary wielki powiedział: "Rozmyślaj o imieniu Pana naszego Jezusa Chrystusa w skrusze serca, przez wymawianie go swymi wargami, przez przyciąganie go do siebie. Nie twórz sobie w umyśle Jego wizerunku, ale wołaj do Niego: "Mój Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną" a w odpoczynku zobaczysz Jego boskość spoczywającą w tobie. Imię błogosławione, którego wzywał Jan Ewangelista mówiąc: Światłość świata, słodycz nienasycona, chleb życia i prawdy, oczyści człowieka wewnętrznego na podobieństwo czystości Adama, kiedy ten przebywał w raju."

168,14 Pewnego razu abba Makary przechodził wraz z braćmi przez pewną wieś i usłyszał chłopca, mówiącego do matki: "Mamo, pewien bogaty człowiek kocha mnie i okazuje mi względy, ja zaś nienawidzę go. A pewien biedak nienawidzi mnie, ja zaś go kocham." Abba Makary zdziwił się bardzo kiedy to usłyszał. Bracia zapytali go: "Cóż to za słowo, nasz ojcze, ze zdziwiłeś się tak bardzo?" Starzec uderzył się w piersi i powiedział: "Jakże wielka tajemnica zawiera się w tych słowach." Oni zaś błagali go: "Poucz nas o niej." Powiedział im: "Zaprawdę moje dzieci, Pan jest bogaczem, kocha nas, my zaś nie chcemy Go słuchać. Wróg nasz, diabeł, jest biedny, nienawidzi nas, a my kochamy i jego samego, i jego plugastwa, próżne pragnienia oraz resztę jego upodobań."

194,4 Abba Makary powiedział: "Pewnego razu, gdy siedziałem w celi, usłyszałem coś, jakby głos sokoła, a gdy wyszedłem ujrzałem wielkiego smoka. Kiedy mnie zobaczył, zgiął kolana i oddał mi cześć. Następnie wstał i zwrócił ku mnie swą twarz. Wtedy zobaczyłem jakiś okruch w jego prawym oku. Kiedy przywdziałem miłosierdzie Pana naszego Jezusa Chrystusa i niezwyciężoną siłę krzyża, chwyciłem go, uderzyłem w paszczę i powiedziałem: "Panie mój Jezu Chryste, otworzyłeś oczy ślepego od urodzenia, ulituj się nad słabością tego zwierzęcia, które stworzyłeś." Gdy to powiedziałem, okruch wypadł z jego oka. Smok zgiął swój kark trzy razy i ucałował moje stopy. Odprawiłem go i on poszedł sobie a ja oddałem chwałę Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi za Jego miłosierdzie, obfite nawet dla zwierząt, o które również się troszczy."

195,1 Abba Ewagriusz zapytał abba Makarego, gdy siedział u niego z innymi braćmi: "W jaki sposób szatan znajduje te wszystkie złe myśli, które podrzuca braciom?" Abba Makary odpowiedział mu: "W rękach rozpalającego w piecu jest wiele iskier i on nie waha się ich odrzucić. Diabeł podobny jest do palacza i nie waha się wrzucać swe złe iskry - to jest nieczystości - do serca każdego człowieka. Wiemy też, że woda gasi ogień i zwycięża jego siłę. Podobnie jest ze wspomożeniem Obrońcy, Pana naszego Jezusa Chrystusa i z niepokonaną mocą krzyża. Jeżeli zrzucimy przed nimi nasze słabości, to ugaszą wszystkie złe twory szatana, wypełnią nasze serce i rozpaląje w Duchu Świętym ogniem niebieskim i stanie się ono pełne radości"

196,4 Abba Makary wielki rzekf: "Wiadomo o waszych sercach, że radujecie się głosem Pana. Słuchajcie Go nie tylko po to, by słuchać, ale by pobrać naukę i wypełnić ją Każdy bowiem, kto słucha słów Bożych ze wszystkich swoich sił, jest tym, który bierze mądrość po to, by ją wypełnić. Wielu słuchało słowa Bożego, ale nie słuchali w mocy Bożej i w Jego radości, dlatego nie poczynili postępów. Pan nasz Jezus Chrystus mówi o nich tak: Kto ma uszy do słuchania niechaj słucha, a gdyby oni nie przestali słuchać, nie musiałby znowu wołać: Kto ma uszy do słuchania niechaj słucha. Pan nasz Jezus Chrystus zna naturę diabelską, która walczy z duszami, nie pozwala im słuchać słowa Bożego i zbawić się — dlatego powiedział: Kto ma uszy do słuchania niechaj słucha. Bo gdyby oni słuchali, uczyniliby postępy i przezwyciężyliby wszelkie namiętności duszy i ciała. Jeżeli (diabeł) nie pozwala duszy słuchać słowa Bożego w mocy, to dusza nie czyni postępów, ani nie znajduje sposobu na zwalczanie namiętności ciała, jako że słowo Boże nie jest w niej umieszczone Jeżeli wróg zapanuje nad nią, to ona nie znajduje sposobu, by odrzucić ze swego serca wszelkie złe namiętności. Zaś dusza, z którąjest słowo Boże, zdolna jest uniknąć namiętności i wyrzuca z siebie szatana, a ten ucieka zawstydzony. Tak bowiem jest napisane u apostoła: Słowo Boże jest skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku. Widzimy zatem, że jeśli pozwala się człowiekowi słuchać słowa Bożego, to on odrzuca namiętności. Ale jeśli nie pozwala mu się słuchać, jego dusza staje się jak z ołowiu, nie wyrzuca nic ze swych myśli. Dlatego diabeł nienawidzi tych, którzy są tego rodzaju. Jeżeli więc ci, którzy są tego rodzaju trwają przez całe życie w ascezie i dziewictwie, a nie idą na przód, to ani nie znają słodyczy Boga, który jest słodszy od plastra miodu, ani nie znają mocy Bożej, która jest silniejsza niż cokolwiek i dzień po dniu umacnia duszę i serce. Jest bowiem napisane: Serce sprawiedliwych mężniejsze jest niż serce lwa. Widzicie więc, moje dzieci, że serce sprawiedliwych jest silne A dlaczego ono jest silne? Ponieważ oni pozwalają sobie jeść pokarm duchowy — słowo Boże i dlatego ich dusza jest silna, tak jak ludzie, którzy pozwalają sobie spożywać pokarm cielesny i dlatego dzień za dniem są mocni. Jeżeli jednak nie pozwoli im się jeść tego pokarmu, ciało ich słabnie i jeśli wrogowie walczą z nimi, szybko ich pokonują. Teraz, moi kochani, przygotujcie sobie coś do jedzenia z pokarmu duchowego, by nabrać odwagi i zwyciężyć wroga. A dlaczego nie pozwolono im jeść? Ponieważ ich serce nie jest prawe, nie walczą z pragnieniami serca, ich serce jest skalane, ponieważ nie wzięli żadnego poznania Boga. Oto dlaczego demony nie pozwalają im jeść pokarmu świętego, by nie umocnili swoich dusz. I z tej przyczyny spędzają cały czas swego życia w trwodze serca, w jego odrętwieniu i zmartwieniach. Przez całe życie oskarżają siebie i swoich towarzyszy. Moi kochani, strzeżcie się więc tego złego owocu, byście żyli i by zaliczono was do udziału Boga w Chrystusie Jezusie, naszym Zbawicielu."

202,4 Abba Pojmen powiedział: "Za każdym razem gdy siedzieliśmy u abba Makarego, nie mogliśmy powiedzieć żadnego słowa, którego by wcześniej nie znał, był bowiem nosicielem Ducha Świętego i w jego sercu mieszkał Duch proroczy, jak w Eliaszu i wszystkich innych prorokach. Był on odziany w pokorę jak w płaszcz, przez moc Pocieszyciela, który mieszkał w nim. Widać było, ze jest wypełniony łaską Bożą, a chwała Pana była na jego twarzy. Pocieszenie Ducha Świętego, który był w nim, przechodziło na każdego, kto siedział wokół niego. Gdy zostaliśmy napełnieni radością, weselem i pociechą jego słów żywych i pełnych łaski, odeszliśmy do naszych cel oddając chwałę Bogu i Jego słudze abba Makaremu, na chwałę Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, teraz i zawsze i na wieki wieków amen."

[link widoczny dla zalogowanych]
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30124 Przeczytał: 552 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:38, 19 Lip 2007 Powrót do góry

Piękny tekst! Św. Makary Wielki, pustelnik z Egiptu (300-390). Miał ponoć dar czynienia cudów, które ściągały doń uczniów.

Ciekawą osobliwością tego tekstu , autora NN "O cnotach naszego sprawiedliwego ojca Makarego Wielkiego" jest silny akcent, jaki kładzie się w nim na pojęcie Miłosierdzia Bożego, ale nie tylko , już we wstępie mamy pokazaną moc POKORY!, pojęcie POKUTY!, Wolnej Woli....

Z powyższego tekstu 168,14:

"Mamo, pewien bogaty człowiek kocha mnie i okazuje mi względy, ja zaś nienawidzę go. A pewien biedak nienawidzi mnie, ja zaś go kocham."
Pięknie to zdanie tłumaczy Ojciec Makary:

"Jakże wielka tajemnica zawiera się w tych słowach."
Powiedział im: "Zaprawdę moje dzieci, Pan jest bogaczem, kocha nas, my zaś nie chcemy Go słuchać. Wróg nasz, diabeł, jest biedny, nienawidzi nas, a my kochamy i jego samego, i jego plugastwa, próżne pragnienia oraz resztę jego upodobań."


Wyjątki ze wstępu ks. prof. Marka Starowieyskiego do Księgi Starców (Kraków, 1983 s. 29-31):


Cytat:
"Ideałem, do którego dąży mnich jest hesychia, słowo greckie, bardzo trudne do przełożenia. Opuściwszy świat człowiek musi wyciszyć w sobie wszystko to, co jest ze świata i zbliżyć się do życia anielskiego, życia nieba. (...) Ciszę mnicha zakłócają pokusy pochodzące od szatana. Są one wielorakie, dobrze dostosowane do człowieka. Są to więc pycha, nieczystość, chęć odejścia i powrotu do świata i wiele innych. Walka z pokusami przybiera formy niesłychanie drastyczne i (...) jest tym cięższa, że mnich ma za przeciwnika najstraszliwszego wroga - szatana. (...) Dla Ojców Pustyni szatan jest wielką realnością(...) Jemu to właśnie opierają się oni umocnieni w wierze. (...) Poprzez walkę z pokusą, poprzez posty i umartwienia mnich zadaje sobie nieustanny gwałt, ciągle zaczyna od nowa, ciągle niszczy w sobie starego człowieka, i umierając sobie samemu przyodziewa się w nowego. (...) W walce o hesychia człowiek musi opanować swą chęć posiadania przez ubóstwo, chęć wywyższenia się przez pokorę, chęć nasycenia przez posty; musi opanować język i brzuch, jak to dosadnie stwierdzają ojcowie. Najważniejszą tu jednak jest pokora, bo gdy jej zabraknie, wszystko jest na nic. Ona jedynie może ,. poskromić szatana i on się jej najbardziej lęka."


Z powyższego cytatu:

Cytat:
Dla Ojców Pustyni szatan jest wielką realnością


Uważam, że dla nas wszystkich dziś, we współczesnym świecie, również jest realnością!!! i ogromnym zagrożeniem! Ale wszystko możemy w Tym, który nas umacnia, tj. z Jezusem Chrystusem i z Niepokalaną, przed Którą całe Piekło drży!!! To POKORA MARYJI!!!


--------------------------------------------***--------------------------------------


S. MAŁGORZATA BORKOWSKA OSB
ŻYWY PRZYKŁAD MAKAREGO

To wielce popularne imię nosiło na pustyni wielu, ale dwóch zasłynęło szczególnie: dla rozróżnienia zwano ich jednego Aleksandryjczykiem, drugiego Egipcjaninem. Trzeba pamiętać, że helleńska Aleksandria, jakkolwiek już od wieków była stolicą, najpierw królestwa Ptolomeuszy, później zaś prowincji egipskiej w państwie rzymskim, nigdy w potocznym języku nie została zaliczona do „Egiptu”. Pierwszy Makary był więc mieszczaninem ze stolicy, drugi chłopem; pierwszy może Grekiem, drugi na pewno Koptem. Makary Aleksandryjczyk zasłynął głównie z wyczynowych postów; Makary Egipcjanin jest osobowością o wiele ciekawszą.

Pochodził z Dolnego Egiptu, z Delty, gdzie urodził się około roku 300, a więc jeszcze pod koniec epoki prześladowania chrześcijan. Jako dziecko pasł bydło, jako młody człowiek był poganiaczem wielbłądów. Pracował na linii przewozu towarowego, która dostarczała do Aleksandrii sodę z Nitrii. (Te pustynne strony, nawiasem mówiąc, także nie były uważane za „Egipt”). Tam za każdym pobytem oglądał rozwijające się osiedle pustelników; może zdarzało mu się także wędrować jeszcze dalej na południe, do nowego osiedla, zwanego Cele. Był człowiekiem uczciwym (już jako dziecko nie chciał kraść z innymi owoców) i niewątpliwie inteligentnym mimo braku wykształcenia, przedsiębiorczym i ruchliwym.

Był żonaty, ale żonę stracił około roku 330, i wtedy doszło do głosu powołanie pustelnicze. Makary osiadł najpierw jako asceta „w Egipcie”, czyli na pustynnym pobrzeżu zamieszkanego terenu; poza okolicami Delty niemal każda wieś egipska graniczyła przecież z pustynią. Spodobał się okolicznym wieśniakom, którzy właśnie potrzebowali nowego diakona, więc siłą (!) doprowadzili Makarego do biskupa, żeby nałożył na niego ręce... Gdy go po wyświęceniu puścili, diakon im uciekł, gdyż nie czuł się wezwany do kariery duchownej. Osiadł przy innej wsi, gdzie został dla odmiany niewinnie oskarżony o gwałt na pewnej dziewczynie, poturbowany i wyśmiany. Pokornie utrzymywał tę nową „żonę” z własnej pracy, póki ona sama w skrusze nie wyznała, kto naprawdę jest ojcem jej dziecka. Teraz z kolei ludzie zaczęli wynosić pod niebiosy cnotę Makarego, więc znowu uciekł. Na starość będzie opowiadał tę historię z wyraźnym uśmiechem jako wyjaśnienie, dlaczego założył Sketis.

Nazwę „Sketis” nosiła górzysta, zupełnie bezludna część pustyni na południe od Cel. Makary mógł osiąść w Celach, jeśli Nitria była dla niego jeszcze zbyt blisko „Egiptu” — ale tu doszła chyba do głosu jego wrodzona fantazja: dlaczego by nie spróbować żyć jeszcze dalej, w górach? Po wodę i po surowce do pracy będzie tam bardzo daleko, ale nie aż tak daleko, żeby silny i przedsiębiorczy mężczyzna nie dał sobie rady. (Możliwe zresztą, że już wtedy niektórym śmiałkom była znana metoda zbierania na pustyni porannej rosy). Drogi w te góry nie ma, tym lepiej: nie przyjdą gapie. Co w nich się kryje, nikt jeszcze dotąd nie sprawdził, to nic: on sprawdzi pierwszy. Poszedł. Nie było go długo. Jeśli wierzyć przypisywanej mu później opowieści, przewędrował nie tylko góry Sketis, ale i całą pustynię aż do stepów Sudanu, i tam spotkał dwóch pustelników, którzy nie mieli najdosłowniej nic, nawet odzienia, a żywili się ziołami wśród stada bawołów, które ich najwyraźniej zaakceptowały. Makary będzie o nich opowiadał z szacunkiem: nie jestem sam mnichem, alem mnichów widział. Nie został jednak z nimi (i z bawołami), tylko wrócił na północ i ostatecznie osiedlił się w Sketis. Ponieważ widywano go co jakiś czas przychodzącego stamtąd, wkrótce znaleźli się uczniowie, którzy się do niego przyłączyli; także liczni starcy, zachęceni takim przykładem, opuścili przeludnione już Cele, by osiąść w miejscu wymagającym większego trudu. To nowe osiedle pustelnicze różniło się od poprzednich tym zwłaszcza, że pustelnie były tu jeszcze bardziej rozrzucone, oddalone od siebie nawet bardziej niż w Celach. Niemniej wkrótce zbudowano w centrum Sketis kościół, znalazło się wśród mieszkańców kilku kapłanów (także i Makary około roku 340 został kapłanem) i sława tej tajemniczej osady, do której nadal nie było drogi, zaczęła się rozszerzać po chrześcijańskim świecie. Do dziś jej nazwa przetrwała w rosyjskim słowie skit, oznaczającym właśnie osiedle pustelników.

Makary był tam głównym autorytetem i mistrzem przez pół wieku, gdyż umarł dopiero w roku 390. Jak na starca (w obu znaczeniach tego słowa), był wyjątkowo ruchliwy. To, że około roku 373 musiał się udać na dwuletnie wygnanie, nie było oczywiście jego decyzją, tylko wrogich mu arian; ale mamy relację o jego przynajmniej kilkakrotnych odwiedzinach u Antoniego, od którego siedziby dzieliła go cała szerokość Egiptu z Nilem pośrodku. W apoftegmatach spotykamy go wiecznie wędrującego: przechadza się po pustyni, odwiedza regularnie swoich mieszkających w oddaleniu uczniów, sam chodzi aż do bagien nitryjskich po liście potrzebne do uzyskiwania włókien, z których kręcono liny... Razem z uczniami idzie „drogą w Egipcie”, a więc przez tereny zamieszkałe, to znów odwiedza mnichów mieszkających w Terenutis; idzie aż do Aleksandrii po to tylko, żeby jakiemuś choremu starcowi przynieść ciastko, na które tamten miał ochotę, a którego nie można było kupić gdzieś bliżej. U Kasjana, który nie mógł go już znać, ale znalazł w Sketis bardzo jeszcze świeżą pamięć o nim, Makary wędruje do jakiejś nie nazwanej, ale niewątpliwie w Egipcie położonej miejscowości, gdzie nauczano błędów ariańskich, aby błyskotliwej dialektyce ich głosiciela przeciwstawić argument w postaci cudu; tę opowieść podawano na pustyni z ust do ust i znana jest z wielu relacji, chociaż na przykład Rufin umieszcza jej akcję w Sketis. Makary był już bliski śmierci, kiedy z jakiejś odległej osady mniszej przysłano prośbę, żeby przyszedł tam z nauką, bo bracia chcą go jeszcze raz zobaczyć, a łatwiej jemu jednemu przyjść do nich niż „całemu ludowi” do niego. Uznał tę rację i poszedł. Do końca też nie zgodził się zamieszkać w centrum osady, gdzie młodsi bracia mogliby go obsługiwać; twierdził, że sam zna drogę do wody i do piekarni.

Mnisi z upodobaniem powtarzali także historie o zwycięskich dialogach Makarego z szatanem i o jego nieustraszonym spokoju wobec wszelkich niezwykłych a groźnych zjawisk. Właśnie jemu w apoftegmatach przypisuje się takich historii najwięcej. Był niewątpliwie postacią barwną i nie pozbawioną pogodnego humoru. Zdarzyło mu się kiedyś skarcić swego imiennika, Makarego z Aleksandrii, za nierozważne osądzenie sprawy jakichś braci i zbyt pośpieszne wydanie wyroku; gdy tamten dramatycznie błagał go: Naznacz mi pokutę — „Egipcjanin” kazał mu przez trzy tygodnie jeść tylko raz na tydzień... wiedząc doskonale, że on tak właśnie robi zawsze.

Był mistrzem Pafnucego, Pojmena, Besariona, Mojżesza, Izajasza, Sisoesa... właściwie wszystkich głównych sketyjskich świętych. Nie zawsze oczywiście mistrzem jedynym, ale na pewno jednym z tych, do których przychodzili oni w młodości po radę i „słowo”. Jeden z apoftegmatów, opowiadający historię dwóch jego bezimiennych a wyjątkowo żarliwych uczniów, pokazuje, jak odbywała się taka formacja. Owi uczniowie zgłosili się do Makarego, a on dał im kilof, by sobie naciosali kamieni na chatę, pokazał drogę do mokradeł, skąd mieli przynieść materiał na dach, i nauczył ich powroźnictwa i koszykarstwa; zapewne powiedział im także, jak powinien być rozłożony czas mnicha. Potem wrócił do siebie i czekał, żeby zaczęli przychodzić do niego ze swoimi problemami, a skoro się nie doczekał, poszedł sprawdzić, co robią. Najwyraźniej wewnętrzna, duchowa część tej formacji przychodziła po zewnętrznej i nie była systematycznym przekazem, ale raczej odpowiadaniem na indywidualne problemy według indywidualnych potrzeb. Makary zresztą stosunkowo niewiele miał do przekazania słowem; o wiele więcej przykładem.

Jego dobroć była tak wielka i tak autentycznie promieniejąca, że zdarzało mu się życzliwym słowem nawrócić na chrześcijaństwo spotkanego przygodnie poganina. Bracia mawiali, że Makary stał się na ziemi jak Bóg, bo jak Bóg ochrania świat, tak on osłaniał winy ludzi, na które patrzył jakby nie widząc, i słuchał o nich jakby nie słysząc. Wybrał więc sobie do naśladowania spośród wszystkich cech Stwórcy miłosierdzie; nie on jeden, ale on właśnie szczególnie z tego zasłynął. Jego pokora (bez pokory miłosierdzie nie jest możliwe) była prosta, spokojna i autentyczna, nie do podważenia; ale też nigdy nie naśladował wyczynowej ascezy, którą chełpili się nieraz pomniejsi starcy. Wręcz przeciwnie, dbał o to starannie, żeby nawet standardowych, normalnych na pustyni wyrzeczeń nie praktykować na niczyim widoku, gdyż to by mogło być jakąś próbą przywłaszczenia sobie skrawka chwały, która cała należy się Bogu. Kiedyś po powrocie z dalekiej wędrówki zastał w swojej celi złodzieja, który pakował właśnie jego dobytek na swojego osła; Makary udał przechodnia i pomógł mu w załadunku. Niektórzy opowiadali wprawdzie, że to nie był osioł, tylko wielbłąd, mądrzejsze widocznie zwierzę, i że odmówił niesienia skradzionych rzeczy, tak że złodziej musiał je w końcu zostawić. Czy było tak, czy inaczej, ta historia pokazuje, że Makary nawet własnych narzędzi i sprzętów nie traktował jako swojej własności; cóż dopiero zasługi czy chwały.

Toteż nauczał zwykle krótko, nie narzucał się z naukami nieproszony, a najchętniej rozmawiał z tymi spośród braci, którzy traktowali go bez specjalnego szacunku albo wręcz z niego drwili. Na czołobitność w ogóle nie odpowiadał, ale rozjaśniał się natychmiast na zaczepkę w rodzaju: Abba, podobno jako poganiacz kradłeś saletrę z transportów i sprzedawałeś na boku? Na tę jego pokorę — zdaniem mnichów — skarżył się sam szatan, mówiąc, że dzieje mu się wielka krzywda, gdyż w ascezie na pewno Makarego przewyższa: nie jada w ogóle, gdy Makary jada, choć pości; i nie sypia w ogóle, gdy Makary sypia przynajmniej trochę. I właśnie tylko pokora Makarego jest tym, czego naśladować nie potrafi... Była to ważna lekcja, dla wielu na pustyni bardzo trudna, gdyż łatwiej im było dopracować się zewnętrznej, wymiernej i efektownej ascezy, niż walczyć ze swoją pychą; a tu nagle okazywało się, że w tej zewnętrznej ascezie szatan jest jeszcze lepszy... Makary byłby ostatni, który by ascezą gardził; przeciwnie, uczył, że trzeba uprawiać ją z całą konsekwencją i z gotowością spędzenia na niej choćby i stu lat, ale zarazem tak się niczym nie przejmować, jakby się miało umrzeć jutro. Ważna była wewnętrzna postawa duszy; wszelkie ćwiczenia zewnętrzne pełniły rolę tylko służebną.

Bracia mogli nieraz nie dorastać do takiej nauki, niemniej stać ich było na to, żeby ją cenić i żeby ją czerpać bardziej nawet z jego czynów niż z jego słów. Był najwyraźniej specjalistą od dobrego i przekonującego przykładu. Toteż większość jego apoftegmatów ma formę anegdot, nie zaś pouczeń: pełne są akcji, zaskakujących wydarzeń, dialogów, point. Tradycja pustyni przypisuje mu wprawdzie jeden list i kilka małych pism, Kasjan przytacza jakąś jego skomplikowaną przypowieść o zachłannym golibrodzie, który za dużo zarobił — ale większość tych tekstów jest wątpliwej autentyczności, a najważniejsze i najbardziej cenione nauki Makarego zostały dane przykładem.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 16:19, 03 Sty 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)