Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Co to są Msze gregoriańskie? Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 22008 Przeczytał: 478 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:53, 25 Maj 2009 Powrót do góry

Co to są Msze gregoriańskie?

Msze gregoriańskie wywodzą swoją nazwę od imienia papieża Grzegorza Wielkiego (540-604; papież od 590). Są związane z wydarzeniem, które miało miejsce z jego inspiracji. Grzegorz przed swoim wyborem na papieża był przełożonym założonego przez siebie w 575 roku klasztoru na wzgórzu Celio w Rzymie. W IV Księdze Dialogów Grzegorz stwierdza, że ofiara Mszy św. pomaga osobom potrzebującym oczyszczenia po śmierci (por. Patrologia Latina, 77, 416) i jako przykład podaje doświadczenie z życia swojego klasztoru. Po śmierci jednego z mnichów imieniem Justus, w jego celi znaleziono trzy złote monety, których posiadanie sprzeciwiało się regule życia zakonnego, przewidującej wspólne korzystanie z dóbr materialnych. Grzegorz, aby pomóc zmarłemu oczyścić się po śmierci z powyższego grzechu, polecił odprawienie za niego trzydziestu Mszy św. - każdego dnia jednej. Po trzydziestu dniach zmarły Justus ukazał się w nocy jednemu z braci, Kopiozjuszowi, mówiąc, że został uwolniony od wszelkiej kary. Kopiozjusz nic nie wiedział o odprawianych Mszach św. i gdy później ujawnił treść swojego widzenia, pozostali współbracia doszli do wniosku, że nastąpiło ono w trzydziestym dniu, kiedy odprawiano Msze św. za Justusa. Uznano to za znak, że Msze św. odniosły oczekiwany skutek (por. tamże, 420-421).

Pod wpływem autorytetu Grzegorza - także jako biskupa Rzymu - zwyczaj odprawiania trzydziestu Mszy św. za osobę zmarłą zyskiwał swoje miejsce w praktyce religijnej Wiecznego Miasta. W Europie rozprzestrzeniał się stopniowo, począwszy od VIII wieku, najpierw w klasztorach, potem także w innych kościołach.

Jeżeli chodzi o znaczenie Mszy gregoriańskich nie istnieje żadna oficjalna doktryna Kościoła związana z nimi. Powinny one być traktowane jako Msze św. za zmarłych. Zwyczaj ofiarowania Mszy św. za zmarłych jest tradycją przedgregoriańską, która została potwierdzona oficjalnie przez Sobór Trydencki jako najbardziej skuteczny sposób modlitwy za osoby, które potrzebują oczyszczenia po śmierci. Kościół jest przekonany o nieskończonej wartości Mszy św., wypływającej z zasług Chrystusa. Znaczenie to dotyczy nie tylko samych uczestników Mszy św., ale także osób lub spraw, w intencji których jest ona odprawiana przez kapłana. Zwyczaj odprawiania Mszy gregoriańskich znalazł swoje potwierdzenie przez Stolicę Apostolską dopiero w XIX wieku (istniały wątpliwości zgłaszane przez niektórych teologów zwłaszcza w XVI i XVII w.) i to wyłącznie jako pobożna praktyka wiernych, oparta na ich przeświadczeniu, które nie jest sprzeczne z nauką Kościoła. W wypadku Mszy gregoriańskich mamy więc do czynienia tylko z przekonaniem wiernych, które wskazywało zawsze na szczególną skuteczność powyższych Mszy św. Podobnie jak pozostałe intencje mszalne ofiarowane za osoby zmarłe, są one prośbą o uwolnienie zmarłego od konsekwencji grzechu. Sama liczba trzydzieści nie może być nigdy łączona z gwarancją wybawienia od pokuty po śmierci. Człowiek, zgodnie ze swoją naturą, poszukuje pewności dotyczącej losu zmarłych. Msze gregoriańskie nie mogą być jednak podstawą takiej gwarancji. Człowiek może zawsze prosić, ale tym, który wysłuchuje próśb jest Bóg. Ostateczną wartość podobnych Mszy św. zna tylko On.

Istnieją także szczegółowe regulacje kościelne dotyczące Mszy gregoriańskich. Określają one liczbę Mszy św. na trzydzieści odprawianych w trybie ciągłym. Wyjątkami od tej reguły mogą być nieprzewidziane przeszkody, takie jak np. choroba kapłana lub celebracja (pogrzeb, ślub), której odprawienie jest danego dnia konieczne. W takich wypadkach cykl Mszy gregoriańskich zachowuje wartość, jaką Kościół z nimi łączy. W wypadku podobnych przeszkód cały cykl przesuwa się o ilość dni, których brakuje do pełnej liczby trzydziestu (por. Deklaracja Kongregacji Soboru z 24.02.1967). Ponadto określa się jednoznacznie, że Msze gregoriańskie mogą być odprawiane za jednego tylko zmarłego, nigdy zaś zbiorowo za kilku zmarłych. Wskazuje się także, że nie jest konieczne, aby podobne Msze św. były odprawiane zawsze przez tego samego kapłana lub przy tym samym ołtarzu (kościele). Ważna jest ciągłość dni; same natomiast Msze św. mogą być sprawowane przez wielu księży i w wielu miejscach. I jeszcze jedno: dwie Msze gregoriańskie tego samego cyklu nie mogą zostać odprawione jednego dnia; muszą to być dni po sobie następujące.

Za: Parafia św. Floriana w Krakowie
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 22008 Przeczytał: 478 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:45, 03 Mar 2011 Powrót do góry

Msze Gregoriańskie

Św. Grzegorz Wielki: Nie wydaje mi się, żeby należało pominąć milczeniem to, co wydarzyło się w moim klasztorze, o ile pamiętam, trzy lata temu. Mnich imieniem Justus, biegły w sztuce lekarskiej, usługiwał mi pilnie gdy byłem w klasztorze, i pielęgnował mnie w moich nieustannych chorobach. Pewnego dnia zachorował i był bliski śmierci. Pielęgnował go jego rodzony brat, Kopiosus, który jeszcze teraz w tym mieście zarabia na życie jako lekarz.

Wspomniany Justus, widząc że zbliża się jego koniec, zwierzył się swemu bratu, Kopiosusowi, że miał potajemnie schowane trzy złote monety. Nie można było tego ukryć przed braćmi, którzy starannie szukając przejrzeli wszystkie leki Justusa i znaleźli te trzy monety, ukryte w którymś lekarstwie.

Gdy mi o tym doniesiono, nie mogłem spokojnie znieść takiego zła u brata, który żył wspólnie z nami. Reguła bowiem naszego klasztoru zawsze głosiła, że wszyscy bracia mają żyć wspólnie i żadnemu nie pozwalała mieć nic na własność. W wielkim smutku zacząłem się zastanawiać, co mam uczynić dla oczyszczenia umierającego i jaki dać przykład żyjącym braciom.

Wezwałem Precjosa, przeora klasztoru, i powiedziałem mu: "Idź! Niech żaden z braci nie zbliża się do umierającego, niech on nie usłyszy od żadnego z nich słowa pociechy. Gdyby w chwili śmieci domagał się obecności braci, niech brat rodzony powie mu, że z powodu monet które schował w tajemnicy, wszyscy bracia są mu niechętni. A to po to, aby przynajmniej w chwili śmierci dusza jego zaznała gorzkiej skruchy i została oczyszczona z popełnionego grzechu. Gdy już umrze, niech nie będzie pochowany na cmentarzu braci. Wykopcie gdziekolwiek otwór w gnojowisku, wrzućcie go tam, a na niego rzućcie te trzy monety złote, które pozostawił. Wszyscy też zawołajcie: 'Pieniądze twoje niech idą z tobą na zatracenie'. Po czym przykryjcie go ziemią".

Chciałem jednocześnie osiągnąć dwa cele: pomóc umierającemu, i żyjącym braciom. Jemu - żeby gorycz umierania ułatwiła mu odpuszczenie grzechów; im natomiast - żeby to surowe potępienie uchroniło ich przed podobnym upadkiem.

Tak się stało. Gdy ten brat był bliski śmierci i z niepokojem chciał polecić się braciom, nikt nie raczył zbliżyć się do niego ani z nim rozmawiać. Jego rodzony brat wytłumaczył mu, dlaczego wszyscy mieli go w nienawiści. Justus zaczął gwałtownie rozpaczać z powodu popełnionego grzechu, i w tym smutku opuścił ciało. Został tak pochowany, jak powiedziałem. Wszyscy bracia, zaniepokojeni tym wyrokiem, zaczęli przynosić różne drobne i pozbawione jakiejkolwiek wartości przedmioty, których zgodnie z Regułą mogli używać. Bali się bowiem, że mogą mieć u siebie coś, za co mogliby być skarceni.

Po upływie trzydziestu dni od jego śmierci, zacząłem współczuć zmarłemu bratu; z wielkim bólem myślałem o jego udrękach i zastanawiałem się, jak mu pomóc. Wezwałem Precjosa, przeora klasztoru, i ze smutkiem powiedziałem mu: "Długo już nasz zmarły brat pozostaje w ogniu. Winni mu jesteśmy okazać trochę miłości i, o ile możemy, pomóc mu wyrwać się stamtąd. Postaraj się, aby począwszy od dziś przez dni trzydzieści składana była w jego intencji Ofiara. Niech nie będzie dnia, w którym nie ofiarowano by zbawczej Hostii w intencji odkupienia jego win". Precjosus odszedł i zrobił jak kazałem.

Zajęci różnymi sprawami, nie liczyliśmy dni. Lecz pewnej nocy ten zmarły brat ukazał się we śnie swemu bratu, Kopiosusowi, który go zapytał: "No i jak, bracie? Co z tobą?" Justus odpowiedział: "Aż dotąd było źle, ale teraz już jest dobrze, dziś bowiem zostałem dopuszczony do wspólnoty".

Kopiosus szybko zawiadomił o tym braci w klasztorze. Bracia zaś dokładnie przeliczyli dni; był to właśnie dzień, w którym po raz trzydziesty została za niego złożona Ofiara. Kopiosus nie wiedział, co bracia uczynili dla zmarłego, a oni nie wiedzieli, jakie on miał widzenie. Gdy Kopiosus dowiedział się co bracia zrobili, a oni dowiedzieli się o jego śnie, sama zgodność w czasie snu i Ofiary wykazała wyraźnie, że zmarły brat dzięki zbawczej Hostii uniknął dalszej męki. (Dialogi, IV 57)

Taki jest początek tzw. Mszy Gregoriańskich, odprawianych przez trzydzieści dni pod rząd. Uzasadnienie biblijne stanowi Pwt 34,8 - Izraelici przez 30 dni opłakiwali śmierć Mojżesza.

Św. Grzegorz Wielki: Trzeba jednak wiedzieć, że te święte Ofiary pomagają tylko tym zmarłym, którzy za życia zasłużyli na to by ich wspomogły dobre czyny, jakie inni tu spełniają dla nich.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę że dla każdego jest o wiele pewniejszą rzeczą, jeśli sam póki żyje pełni dobre uczynki, niż miałby po śmierci oczekiwać ich od innych dla siebie. Większym szczęściem jest wyjść wolnym, niż w więzach błagać o wolność. Powinniśmy więc całym sercem gardzić czasem obecnym choćby dlatego, że widzimy jego przemijanie. Codziennie składać Bogu ofiarę łez i codziennie ofiarowywać Hostię Jego Ciała i Krwi.

Ta Ofiara bowiem w sposób szczególny zbawia duszę od wiecznej śmierci, gdyż odnawia dla nas misterium śmierci Syna Jednorodzonego, który choć powstawszy z martwych już więcej nie umiera i śmierć nad Nim nie ma władzy, to jednak żyjąc sam w sobie w sposób nieśmiertelny i nie podlegający zepsuciu, zostaje na nowo w tym misterium świętej Ofiary za nas ofiarowany. Jego Ciało jest przyjmowane, Jego Ciało jest rozdzielane dla zbawienia ludzi, Jego Krew zaś rozlana nie na ręce niewiernych, lecz w usta wiernych.

Pomyślmy więc czym dla nas jest ta Ofiara, która odtwarza zawsze mękę Jednorodzonego Syna poniesioną dla naszego zbawienia. Kto z wierzących mógłby wątpić, że w chwili tej Ofiary na głos kapłana otwierają się niebiosa, że w tym misterium są obecne chóry aniołów, to co najwyższe łączy się z tym co najniższe, ziemia jednoczy się z niebem, niewidzialne i widzialne stają się jednym.

Trzeba jednak abyśmy składając Najświętszą Ofiarę, sami siebie ze skruchą serca ofiarowali Bogu, ponieważ celebrując misteria Męki Pańskiej powinniśmy naśladować to, w czym bierzemy udział. Wtedy będzie to prawdziwa Hostia za nas dla Boga, gdy nas samych uczyni ona hostią.

Należy starać się, także po czasie przeznaczonym na modlitwę, na ile za łaską Bożą możemy utrzymać duszę w powadze i gorliwości, aby nie osłabiły nas rozproszone myśli, nie ogarnęła nas próżna wesołość i dusza przez roztargnienie nie straciła tego, co zyskała dzięki skrusze. Dlatego Anna zasłużyła aby otrzymać to o co prosiła, że gdy przestała płakać trwała w tej samej gorliwości. To o niej jest napisane: Twarz jej nie zmieniała już wyrazu. [1Sm 1,18] Ponieważ nie zapomniała o tym że prosiła, nie została pozbawiona daru, o który błagała.

Trzeba też wiedzieć że tylko ten ma prawo ubiegać się o przebaczenie swego grzechu, kto przedtem przebaczył swemu winowajcy. Dar bowiem nie może być przyjęty, jeśli z duszy nie została usunięta niezgoda. Mówi to Prawda: Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Z tego widać, że jeśli dzięki Ofierze każda wina może być wybaczona, to niezgoda jest winą tak ciężką, że dar za nią nawet nie może być przyjęty. Powinniśmy więc w myśli iść do bliźniego, choćby był bardzo od nas daleko, w sercu upaść przed nim, pokorą i życzliwością go uspokoić. Wówczas Stwórca nasz, widząc dobrą wolę naszej duszy, uwolni nas od grzechu, ponieważ przyjmie naszą za niego ofiarę.

Póki więc mamy czas aby uzyskać przebaczenie, póki Sędzia okazuje cierpliwość, póki Ten, kto sądzi nasze grzechy, oczekuje naszego nawrócenia, niech nasze łzy zmiękczą nasze twarde serce, kształtujmy w sobie uczucia życzliwości i dobroci wobec bliźnich. I śmiało mogę powiedzieć, że nie będziemy potrzebowali po śmierci zbawczej Hostii, jeśli przed śmiercią sami będziemy hostią dla Boga. (Dialogi, IV 59-62)

http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=191.0
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)