Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Nauka KK o podatkach. Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
szczoti
Użytkownik


Dołączył: 03 Mar 2011
Posty: 20 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:09, 29 Mar 2011 Powrót do góry

Chciałbym popytać czy ktoś się orientuję o nauce kościoła właśnie w tym temacie ? Jeśli ktoś zna jakieś dokumenty papieskie, albo doktorów na temat nauki Kościoła o podatkach bardzo prosiłbym o nazwy...
Bóg zapłać z góry Smile pozdrawiam.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 181 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:49, 30 Mar 2011 Powrót do góry

W dwumiesięczniku [link widoczny dla zalogowanych] oprócz wielu ciekawych artykułów, na szczególną uwagę zasługuje cały blok poświecony moralnemu aspektowi podatków.

Cytat:
Dossier: Kiedy państwo staje się złodziejem?
Michał Wojciechowski - Siódme: Nie kradnij!
Piotr Toboła-Pertkiewicz - Ile wynosi "cesarskie"?
Ks. Tadeusz Ślipko - Etyczne aspekty obywatelskiego obowiązku płacenia podatków
Stanisław Michalkiewicz - Płacić czy nie płacić - oto jest pytanie!
Paweł Toboła-Pertkiewicz - Gdzie się podziały nasze pieniądze?
Sonda - Sprawiedliwy podatek czy kradzież w majestacie prawa?

Poniżej treść jednego z tych artykułów:

Piotr Toboła-Pertkiewicz - Ile wynosi "cesarskie"?

Dominujące we współczesnym świecie trendy filozoficzne i polityczne próbują zazwyczaj nie tylko zmarginalizować wpływ Kościoła na życie społeczne i państwowe, ale wręcz zakazać mu – w imię tak zwanego rozdziału – wypowiadania się na tematy związane z codziennym życiem obywateli oraz ich postawą wobec państwa. Jest to oczywiście niedopuszczalne, jako że Kościół, stróż moralności i zarazem miarodajny nauczyciel Prawdy, nie może wybrać sobie tylko niektórych aspektów życia swoich dzieci, co do których będzie wskazywał im właściwe drogi postępowania, pozostawiając inne bez rozeznania. Jedną z takich kwestii jest sprawa opodatkowania ludzkiej pracy i dochodów, na temat której wypowiedział się niejeden raz nie tylko Urząd Nauczycielski Kościoła, ale także samo Pismo Święte.

Uprawnienie władz publicznych do nakładania na obywateli zobowiązań wynika wprost z konieczności istnienia państwa, której Kościół nie neguje. Nie oznacza to jednak, że każda decyzja państwa i każde ustanowione przezeń prawo należy ex definitione uznać za moralne, a na ludziach ciąży obowiązek bezwzględnego, ślepego podporządkowania się im. Jest dokładnie na odwrót: prawa państwowe podlegają ocenie z punktu widzenia moralności, stąd mogą wystąpić sytuacje, w których odmowa ich wykonania będzie w tym świetle usprawiedliwiona i nie będzie stanowić grzechu oszustwa czy zaniechania.

Państwo – uczy św. Tomasz z Akwinu – nie jest bytem nadrzędnym, lecz tylko środkiem realizacji wspólnego dobra. Jest środkiem niezbędnym, ale w swoich działaniach ograniczonym. Świadczy o tym wielowiekowa tradycja nauczania katolickiego, dobitnie ostatnio wyrażonego przez Benedykta XVI w encyklice Deus caritas est, gdzie Ojciec Święty stwierdza wprost, iż państwo, które nie kierowałoby się sprawiedliwością, zredukowałoby się do wielkiej bandy złodziei. Nietrudno dowieść, że nadmiernych rozmiarów ucisk fiskalny, ograniczający już nie tylko możliwości człowieka jako przedsiębiorcy, to jest odbierający mu możliwości rozwoju swoich interesów, ale często wprost zagrażający podstawom egzystencji jego i jego rodziny, w żaden sposób nie może być uznany za sprawiedliwy.

Pismo Święte o podatkach

Wzmianki na temat traktowania obywateli (poddanych) przez państwo znajdujemy już w Starym Testamencie. Księga Kapłańska poucza: Jednakowo będziecie sądzić obcych i swoich (24, 22), czy: Nie będziesz stronniczy ha korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego (19, 15). Mało ma to wspólnego z obecną polityką, w której często stosuje się dyskryminację jednych kosztem drugich oraz szereg rozmaitych utrudnień. Co ciekawe, na kartach całego Pisma Świętego przewija się zazwyczaj jedna wysokość podatku, mianowicie dziesięcina, płacona dodatkowo na sposób „pogłówny”. Różnica w stosunku do czasów współczesnych, w których państwo odbiera obywatelowi w sposób bezpośredni i ukryty minimum połowę jego dochodów, jest uderzająca.

Wszyscy pamiętamy, iż Pana Jezusa zapytano o zasadność płacenia podatku cesarzowi, wszyscy też znamy Jego odpowiedź. Zazwyczaj jednak umyka nam spostrzeżenie, iż zapytano Go o „pogłówne”, to jest ryczałtową daninę w wysokości kilku dniówek pracy rocznie! Stąd wniosek profesora Wojciechowskiego, że przy podatkach tak umiarkowanych (a w zasadzie niskich, bo oscylujących wokół 10 procent dochodów), jakie istniały w czasach Zbawiciela, Jego odpowiedź z jednej strony można interpretować jako wezwanie do poddania się władzy i ustanawianym przez nią prawom, z drugiej jednak oczywiste jest, że musi to być władza legalna i sprawiedliwa. Jeśli zaś władza jest sprawiedliwa, to i podatki przez nią nakładane nie mogą być inne.

Rabunek jak każdy inny

Św. Tomasz z Akwinu, choć wprost wypowiada się za koniecznością płacenia podatków (w komentarzu do Sentencji Piotra Lombarda), to jednak w tym samym akapicie, w którym przyznaje władcy to prawo, cytuje św. Augustyna na uzasadnienie możliwości sprzeciwu wobec niesprawiedliwości: Jeśli zaś jakiś książę lub diabeł karze albo zaleca coś, co sprzeciwia się Bogu, wtedy można się sprzeciwić. Stąd św. Augustyn, rozstrzygając, kiedy można przeciwstawić się władzy, rzecze:

„Jeśli jakaś władza rozkazuje czynić coś, czego czynić nie należy, to wtedy rozsądne jest, aby taką władzą wzgardzić, obawiając się władzy wyższej. (...) Czyż nie odmawia się wykonania tego, co rozsądza prokurator, jeśli nakazuje to wbrew prokonsulowi? I znowuż, jeśli jedno nakaże prokonsul, a drugie cesarz, to czyż będzie miał kto wątpliwości, kim wzgardzić, a komu powinien służyć?”

Dla chrześcijanina najwyższą jest władza Boga i otrzymanego odeń sumienia. Nie można przeto usprawiedliwiać okradania ludzi, gdyż stanowi to wprost pogwałcenie VII przykazania: Jeżeli książęta przemocą wymuszą coś, co im się nie należy, jest to rabunek jak każdy inny – przypomina Doktor Anielski. Nie ulega wątpliwości, niesłuszne obciążenie podatkowe społeczeństwa stanowi wystarczający i usprawiedliwiony powód okazania władzy sprzeciwu.

Do myśli św. Tomasza nawiąże po kilku wiekach hiszpańska szkoła ekonomii późnoscholastycznej (o wybitnie wolnorynkowych poglądach tej grupy pisze m.in. dr Alejandro A. Chafuen z Atlas Foundation w książce Wiara i wolność), a w czasach nam bliższych – konstytucja Gaudium et spes Soboru Watykańskiego II, która stwierdza:

Tam, gdzie władza państwowa, przekraczając swoje uprawnienia, uciska obywateli, niech ci nie odmawiają jej świadczeń, których obiektywnie domaga się dobro wspólne. Niech zaś wolno im będzie bronić praw swoich i współobywateli przed nadużyciami władzy, w granicach nakreślonych przez prawo naturalne i ewangeliczne (nr 74).

[link widoczny dla zalogowanych]

(Nawrócenie św. Mateusza (celnika) – autor: Niccolo Tornioli)

Prawa i powinności państw

W znanej, choć często błędnie interpretowanej encyklice [link widoczny dla zalogowanych] papież Leon XIII w sensie ogólnym uznaje wysokie podatki za zamach na własność, czyli postępowanie równoznaczne z kradzieżą. Własność stanowi zaś – jego zdaniem – przyrodzone prawo każdego człowieka oraz środek, z pomocą którego kształtuje on swoją przyszłość. Leon XIII krytykuje ograniczanie ilości podmiotów gospodarczych i stawianie barier dostępowi do rynku oraz domaga się upowszechnienia własności. Pisze też wprost: Państwo nie powinno obciążać poddanych nadmiernymi podatkami. Można zatem wysnuć z nauczania [link widoczny dla zalogowanych] wniosek, że wolno państwu wprowadzać podatki na różne społecznie uzasadnione cele, jednak nie mogą być one zbyt wysokie. Nie są one również nadużyciem, gdy w zamian za nie obywatele otrzymują proporcjonalne korzyści, stanowiące wynik realizacji pomocniczej funkcji państwa. Jeśli natomiast tak się nie dzieje, jeżeli dochody z podatków są marnowane i rozkradane przez pasożytniczą biurokrację, podatki takie zbliżają się do kradzieży.

Władza państwowa (...) nie może niszczyć prawa własności prywatnej, bo natura jest jego źródłem, nie wola ludzka; może tylko jego używanie ograniczać i do dobra ogółu dostosowywać. Działałaby więc niesprawiedliwie i niegodnie, gdyby z prywatnej własności ściągała w postaci podatków więcej, niż się należy.

Leon XIII,
Rerum novarum, nr 35


Taka sytuacja ma miejsce, gdy współczesne państwa wymuszają wygórowany okup w zamian za rzekomą lub z gruntu niepotrzebną opiekę, która często krzywdzi na przykład rodzinę. A przecież – jak pisze Dariusz Dańkowski SJ – etyka katolicka stoi na stanowisku, że rodzina to instytucja ustanowiona przez prawo naturalne do wychowywania młodego pokolenia. Rola państwa, zgodnie z zasadą pomocniczości, sprowadza się do użyczenia rodzinie pomocy niezbędnej do wypełnienia zadań wyznaczonych przez prawo naturalne. Wynika stąd zatem konieczność „prorodzinności” także w kwestiach podatkowych. Nie ulega zaś wątpliwości, że mniejszy ucisk fiskalny i pozostawienie większej ilości pieniędzy do swobodnej dyspozycji obywateli jest dla nich najkorzystniejsze. Nie do pomyślenia jest stawianie na równi rodziny naturalnej i instytucji państwowych – spostrzeżenie to dotyczy nie tylko rodziny, ale także przedsiębiorców: praca uczciwej instytucji prywatnej, nastawionej na zysk, ale jednocześnie wiedzącej, że zdobyć go można tylko rzetelną pracą i zapewnieniem sobie zaufania konsumentów jest o wiele wydajniejsza. Wielu przedsiębiorców stosuje się do zaproponowanej przez Kościół, chociażby w encyklikach Piusa XI, zasady pomocniczości i dostrzega oprócz zysku człowieczeństwo pracownika. Właściciele takich – prywatnych – firm coraz częściej inwestują w swoich pracowników, opłacając im różnego rodzaju kursy doskonalące ich umiejętności. Chęć zysku i wrodzona przedsiębiorczość generują z jednej strony rozwój osobowości człowieka, z drugiej zaś wsłuchanie się w naukę Kościoła gwarantuje, iż nie pozostanie on głuchy na rzeczywiste potrzeby bliźnich. Niestety i w tej dziedzinie państwo często zabija zarówno przedsiębiorczość, jak i dobroczynność poprzez windowanie zbyt wysokich kosztów pracy i własną pseudocharytatywną działalność.

Jan XXIII wskazał na kartach encykliki [link widoczny dla zalogowanych], iż do obowiązków państwa należy stwarzanie obywatelom dogodnych warunków dla rozwoju ich przedsiębiorczości, likwidowanie barier, wspieranie i ochrona drobnej własności i inicjatywy, umożliwianie realizacji praw i wolności. Papież głosił również, że własność jest gwarantem wolności, a ta z kolei daje możliwość życia moralnego i miłosiernego, czym nawiązywał do wcześniejszych słów Piusa XI, który wbrew temu, co się często słyszy, nie tylko nie potępił kapitalizmu, ale uznał go za jedyny system mający podbudowę moralną.

Nadinterpretacja etatystów

W przypadku nauczania Jana Pawła II – podobnie jak to się dzieje z Leonem XIII – zwolennicy fiskalizmu i etatyzmu usiłują sytuować jego poglądy na kwestie ekonomiczne w okolicach własnych. Tymczasem wystarczy zapoznać się chociażby z książką ks. Roberta Sirico, założyciela Instytutu Actona, zatytułowaną Religia, wolność, przedsiębiorczość, by stwierdzić, że nic takiego zaszufladkowania nie usprawiedliwia. Oto co pisał on kilkanaście lat temu:

Papież z naciskiem mówi, że katolicyzm nie oferuje „trzeciej drogi”, czyli czegoś, co rzekomo lokować by się miało gdzieś między socjalizmem a kapitalizmem. Wielokrotnie zapraszał do Watykanu takich ludzi, jak: Gary Becker, Robert Rector, Michael Novak czy George Gilder. W Watykanie mówili oni mniej więcej to samo, co ja mówię, gdyż nasze poglądy są niemalże całkowicie zbieżne. Nie chcę przez to powiedzieć, że papież jest ekonomicznym liberałem. Twierdzę natomiast, że ceni on wolną ekonomię. Chce jednak być przy tym pewien, że jest ona silnie zakorzeniona w kulturze, wykracza poza samą siebie i że szanuje istotę ludzką.

Wystarczy zresztą sięgnąć do tekstów samego Jana Pawła II, na przykład do encykliki [link widoczny dla zalogowanych], gdzie możemy przeczytać, że

... interweniując bezpośrednio i pozbawiając społeczeństwo odpowiedzialności, państwo opiekuńcze powoduje stratę ludzkiej energii i przesadny wzrost publicznych struktur, w których – przy ogromnych kosztach – raczej dominuje logika biurokratyczna.

Dokładnie opisuje to sytuację, w której państwo przyjmuje na siebie zbyt wielką ilość zadań, a ponieważ nie ma innych pieniędzy niż pochodzące od obywateli, musi nakładać na nich wciąż nowe i coraz wyższe podatki. Jest to wreszcie opis państwa, w którym i my obecnie żyjemy, a które marnotrawi twórczą energię Polaków, zmuszając wielu z nich do sięgania po oszustwo. Kto weźmie na siebie ten grzech?

Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 2240 stwierdza wprost: Uległość wobec władzy i współodpowiedzialność za dobro wspólne wymagają z moralnego punktu widzenia płacenia podatków, korzystania z prawa wyborczego, obrony kraju. Nie należy jednakzapominać o kontekście, w jakim zapis ten został umieszczony, ani o warunkach, jakie dla jego pełnej, sprawiedliwej realizacji winny być spełnione. Najważniejszymi z nich są prawowitość władzy (pkt 2239) oraz prawość jej działań, katechizm wskazuje również obowiązki władz państwowych, a wśród nich: troskę o godność osoby ludzkiej i uwzględnianie potrzeb obywateli. Mają oni wszak prawo do oporu:

Obywatel jest zobowiązany w sumieniu do nieprzestrzegania zarządzeń władz cywilnych, gdy przepisy te są sprzeczne z wymaganiami ładu moralnego, z podstawowymi prawami osób i ze wskazaniami Ewangelii. Odmowa posłuszeństwa władzom cywilnym, gdy ich wymagania są sprzeczne z wymaganiami prawego sumienia, znajduje swoje uzasadnienie w rozróżnieniu między służbą Bogu a służbą wspólnocie politycznej (2242).

Kolejny punkt katechizmu, wart przypomnienia, bo mało znany, mówi wręcz o dopuszczeniu w określonych warunkach zbrojnej formy sprzeciwu wobec niesprawiedliwych działań państwa. Znajdujemy tu zatem powtórzenie nauki, mającej swe źródło w Ewangelii a wyrażonej przez św. Tomasza i papieży, że z obowiązku łożenia przez obywateli na dobro wspólne w żaden sposób nie wynika, iż jakiekolwiek państwo ma prawo do nadmiernego ich uciskania czy przeznaczania zdobytych w ten sposób środków na cele niegodziwe i przez większość ludności nieakceptowane, by wymienić chociażby aborcję.

Kościół po stronie podatnika

Nie bez przyczyny Karol Marks pisał, iż jest tylko jeden sposób, by zabić kapitalizm – podatki, podatki i jeszcze raz podatki. Po dziś dzień owo „zalegalizowane” rabowanie współobywateli stanowi cechę wszystkich reżimów gardzących wolnością człowieka, które za wszelką cenę starają się oduczyć go inicjatywności i odpowiedzialności za swoje czyny. Kościół jest stróżem wolności, stąd, zabierając głos w kwestiach doczesnych, stara się tej wolności bronić, zwłaszcza w przypadku spraw dotykających wszystkich ludzi. Jedną z nich jest właśnie płacenie podatków – Kościół wyraźnie wskazuje, że nie tylko winny być one niewygórowane, ale też przeznaczane na cele, z których może wypływać wyłącznie dobro. Zatem także i w tej kwestii Kościół ostatecznie stoi po stronie człowieka. Po stronie podatnika.

Za: "Polonia Christiana" – nr 8/2009

Piotr Toboła–Pertkiewicz -- studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Grafik, tłumacz dzieł współczesnej myśli politycznej i religijnej oraz literatury pięknej. Sekretarz Zarządu Polsko–Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 181 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:58, 30 Mar 2011 Powrót do góry

Stanisław Michalkiewicz - Płacić czy nie płacić - oto jest pytanie!

Pytanie, czy płacić podatki, czy ich nie płacić, ma charakter retoryczny, ponieważ podatki są przymusowe. Nie tylko zresztą one; przymusowe są na przykład również tak zwane składki na ubezpieczenie społeczne, które jednak podatkami nie są, bo w przeciwieństwie do podatków są ekwiwalentne, co znaczy, że płacący składki na ubezpieczenie społeczne nabywa z tego tytułu konkretne roszczenie, podczas gdy płatnik podatku żadnych konkretnych roszczeń z tego tytułu nie nabywa.

Podatki powinniśmy płacić nie tylko dlatego, że są przymusowe, ale również dlatego, że ich istnienie uzasadnia konieczność utrzymywania państwa. Państwo jest monopolem na przemoc, ale właśnie dzięki temu przemoc staje się skanalizowana, co per saldo jest dla ludzi korzystne, bo w zasadzie korzystniej płacić trybut jednemu, niż nieustannie oganiać się przed wieloma. Co więcej, teoretycznie przemoc zmonopolizowana w państwie ma służyć zagwarantowaniu wolności i sprawiedliwości ludziom pozostającym w jego zasięgu – w tej sytuacji zatem płacenie podatków nabiera również uzasadnienia moralnego.

Uzasadnienie obowiązku płacenia podatków znajdujemy w Ewangelii, kiedy to Jezus, któremu okazano monetę z wizerunkiem cesarza, zaleca oddanie cesarzowi tego co cesarskie. Dalej jednak nakazuje, by to, co Boskie, oddać Bogu.

[link widoczny dla zalogowanych]

O ile pierwsza część zalecenia skierowana została do cesarskich poddanych, o tyle druga – zarówno do nich, jak i przede wszystkim – do cesarza. Cesarz bowiem odpowiada przed Bogiem, a zatem „winien jest” Bogu sprawiedliwe rządy. W kwestii nas tu interesującej oznacza to, że moralny obowiązek płacenia podatków nie jest bezwarunkowy, tzn. że obejmuje tylko podatki sprawiedliwe. Podatki niesprawiedliwe można słusznie uznać za ucisk, a nikt – także chrześcijanin – nie ma moralnego obowiązku poddawania się uciskowi. Wielka szkoda, że we współczesnej refleksji ekonomicznej Kościoła problem wyzysku człowieka przez państwo pozostaje w zasadzie zupełnie nieobecny.

Cztery zasady sprawiedliwego podatku

Adam Smith sformułował cztery zasady, jakim powinny odpowiadać podatki: zasada równości, pewności, dogodności i taniości. Zasada równości oznacza, że nikt, tj. żadna grupa społeczna osiągająca podobne dochody, nie korzysta w tym względzie z przywilejów, a zwłaszcza – nie jest z obowiązku podatkowego zwolniona. Zasada pewności oznacza, że wysokość podatku, a przynajmniej sposób jego wymierzania, jest z góry znany każdemu podatnikowi, a co najmniej – może on to poznać bez konieczności przeprowadzania skomplikowanych studiów. Zasada dogodności oznacza, że podatek powinien być pobierany w taki sposób, by podatnikowi było jak najwygodniej go zapłacić, przede wszystkim zaś – by miał z czego go zapłacić, a spełnienie obowiązku nie rujnowało źródła jego dochodów. Wreszcie zasada taniości oznacza, że koszty poboru podatków mają być możliwie jak najmniejsze. Adam Smith powiada, iż

każdy podatek powinien być tak pomyślany, aby suma, jaką zabiera z kieszeni ludności lub do tych kieszeni nie dopuszcza, w najmniejszym jak tylko można stopniu przekraczała kwotę, jaką podatek ten wnosi do skarbu państwa.

Znaczące liczby

Centrum im. Adama Smitha przeprowadziło w roku 2003 ankietę na temat podatków. 51,5 proc. ankietowanych uznało istniejące w Polsce podatki za zbyt wysokie, 44,1 proc. – za wysokie, 4 proc. zaś orzekło, że są w sam raz. Tylko 0,3 proc. ankietowanych uznało podatki za niskie, a 0,1 proc. – za zdecydowanie za niskie. Widać, że zdecydowana większość, bo aż ponad 95 proc. uważa istniejące w Polsce podatki za zbyt wysokie. Co charakterystyczne, wśród osób uważających, iż podatki są u nas zdecydowanie za niskie, dominują kobiety z wykształceniem średnim o dochodach w okolicach 1000 zł miesięcznie, mieszkające w średnich (50–200 tyś. mieszk.) miastach, a więc – według wszelkiego prawdopodobieństwa – niższy personel biurowy.

Wprawdzie aż 49,3 proc. ankietowanych opowiedziało się za progresją podatkową, co wskazuje, że socjalizm zapuścił u nas korzenie znacznie głębiej, niż sądzą optymiści, ale już 38,6 proc. opowiada się za najniższą stawką w granicach 6–10 proc., a 34,3 proc. respondentów – za stawką jeszcze niższą, tzn. od 1 do 5 procent. Generalnie, zdecydowana większość uznałaby stawkę 10–procentową za usprawiedliwioną. Te oczekiwania wychodzą naprzeciw postulatowi Adama Smitha, by podatki nie wpływały hamująco na pracowitość ludzi oraz nie naruszały źródeł ich dochodu.

Podatek złodziejski

Przykładem podatku, który naruszałby nie tyle może źródła dochodu, co wręcz dorobek większości ludzi w Polsce, byłby projektowany tzw. podatek katastralny, czyli podatek od nieruchomości. Proponowana stawka tego podatku w wysokości 2 procent ma charakter wywłaszczeniowy. Przykładowo, 50–metrowe mieszkanie, czyli tzw. M–3 w Warszawie kosztuje na rynku około 500 tys. zł.
2 procent od tej wartości to 10 tys. zł. Konieczność opłacania podatku w takiej wysokości byłaby dla właścicieli M–3, którymi w większości są ludzie niezamożni (w tym liczni emeryci), całkowicie niewykonalna. W tej sytuacji wprowadzenie takiego podatku pogrążyłoby ogromną większość jego płatników w stanie zadłużenia wobec państwa, które w rezultacie przejęłoby te nieruchomości za długi.
Oto najjaskrawszy przykład sytuacji, gdy państwo staje się złodziejem, chociaż można by podać również wiele sytuacji innych, jak chociażby słynny „plan Paulsona” w Stanach Zjednoczonych. Fakt, że tak zuchwała kradzież dokonuje się z domniemanym przyzwoleniem okradzionych, nie zmienia przecież jej charakteru, a tylko ilustruje siłę współczesnej propagandy.

Za: "Polonia Christiana" -- nr 8/2009

Stanisław Michalkiewicz -- prawnik, wykładowca na wyższych uczelniach, eseista, publicysta, autor książek o tematyce społeczno–politycznej. Były sędzia Trybunału Stanu. Współzałożyciel i były prezes Unii Polityki Realnej.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 181 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:05, 30 Mar 2011 Powrót do góry

Ks. Tadeusz Ślipko -- Etyczne aspekty obywatelskiego obowiązku płacenia podatków

Problem podatków jest szczegółowym zagadnieniem, które mieści się w granicach obszerniejszej kategorii obowiązków obywateli względem scalającej ich wspólnoty państwowej. Z tego też względu za punkt wyjścia do naświetlenia podanego w tytule zagadnienia trzeba obrać przypomnienie, czym z etycznego punktu widzenia jest państwo, przede wszystkim zaś – jaki jest cel jego istnienia.

W świetle chrześcijańskiej etyki – podkreślam: etyki – a więc dyscypliny filozoficznej ustalającej nie tylko najogólniejsze zasady, ale również szczegółowe normy zachowania człowieka, zarówno w życiu indywidualnym, jak też społecznym – odpowiedź na powyższe pytanie w uproszczonym nieco sformułowaniu brzmi następująco: państwo jest nadrzędną organizacją zbiorowego życia ludzkiego, realizującą podstawowe kategorie dóbr niezbędnych dla osobowego życia i rozwoju jego obywateli. Z tego określenia dadzą się wysnuć dwie przesłanki niezbędne dla naszego tematu. Po pierwsze, państwo ma prawo do ściągania z obywateli podatków jako ekonomicznego środka niezbędnego dla realizacji tego celu. Po drugie – prawo to zawiera w swej treści postulat jego uzgodnienia z postulatem uszanowania ekonomicznej kondycji człowieka, w tym wypadku obywatela, pod kątem zabezpieczenia mu koniecznych warunków dla jego osobowego życia i rozwoju.

A zatem – ujmując rzecz od strony obywateli – zgodzić się wypada z tezą, że ciąży na nich moralny obowiązek płacenia podatków. Niemniej jednak, obowiązek ten nie przekreśla ich prawa do posiadania odpowiedniego zasobu dóbr materialnych niezbędnych dla ich życia i rozwoju. Tego zaś rodzaju prawo rzutuje na moralną stronę państwowej polityki finansowej. Jeżeli zatem w ustabilizowanych warunkach państwo nakłada podatki, których wysokość przekracza przeciętną finansową wydolność podległych mu podmiotów gospodarczych, wówczas, dotknięci tymi działaniami członkowie społeczeństwa mają prawo do zastosowania pokojowych proporcjonalnych środków obrony, jak na przykład utajnianie części posiadanych finansowych zasobów bądź też dochodów.

Oczywiście, uznając w świetle ogólnych teoretycznych rozważań zasadę dopuszczalności wskazanych środków ekonomicznej obrony obywateli przed etatystycznymi przerostami finansowej polityki państwa, trzeba równocześnie ustalenia te dopełnić sformułowaniem postulatu niezbędnego w kontekście tych rozważań.

Idzie o to, aby wskazana różnica interesów państwa z jednej strony, obywateli zaś z drugiej, nie przerodziła się w utajoną kuźnię wewnątrzpaństwowego konfliktu bądź też wyobcowania ze wspólnoty obywateli grup podatkowo przeciążonych ze szkodą dla ogólnego dobra państwa. Sam bowiem obowiązek płacenia podatków i ewentualnie innych jeszcze form obywatelskich działań na rzecz państwowych interesów nie budzi w obywatelach negatywnych antypaństwowych nastawień. Natomiast poczucie „krzywdy podatkowej” stanowić może łatwopalny materiał dla wewnątrzspołecznej awersji dotkniętych ta krzywdą kręgów obywatelskich. Etyczne napiętnowanie tego rodzaju patologicznych przerostów jest zatem nie tylko aktem negatywnej oceny moralnej, ale ponadto – twórczym działaniem obywatelskim.

Za: "Polonia Christiana" – nr 8/2009

Ks. Tadeusz Ślipko – filozof, teolog i etyk. Autor kilkunastu książek oraz ponad 160 rozpraw, artykułów i recenzji. Był dziekanem na Wydziale Filozoficznym Towarzystwa Jezusowego w Krakowie oraz na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 181 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:18, 30 Mar 2011 Powrót do góry

Michał Wojciechowski - Siódme: Nie kradnij!

Ilekroć banda złodziei uchwyci władzę, potrafią oni zagrabić całe państwa, nie obawiając się wcale represji prawa, ponieważ czują się silniejsi odprawa.
Są to jednostki o skłonnościach oligarchicznych, spragnione tyranii i panowania, a dokonując potwornych kradzieży, osłaniają je dostojną nazwą majestatu legalnej władzy i rządu, które są w istocie dziełem rabunku.


Gdyby nie lekko archaiczny język, można by uznać powyższe zdania za fragment aktualnego felietonu. Tymczasem jest to urywek z komentarza do Dekalogu, autorstwa Filona z Aleksandrii, filozofa żydowskiego z l wieku po Chrystusie. Tak skomentował on przykazanie Nie kradnij!. Z nowszych czasów przypominają się słowa piosenki Jacka Kleyffa: Gwatemala nie dostrzega, że elita władzy kradnie.

W tych i innych wypowiedziach, a także w potocznej opinii panującej w naszej własnej „Gwatemali”, kryje się jednak pewna nieścisłość. Kradzież ze strony władzy kojarzy się z nadużyciami jednostkowymi: z łapówkarstwem, ustawianiem przetargów, synekurami, manipulowaniem prawodawstwem. Tymczasem, choć korupcja ma w Polsce duży zasięg, nie w niej leży istota problemu.

Lew ryczący, zgłodniały niedźwiedź

Państwo jako instytucja skłonne jest bowiem wyzyskiwać i gnębić obywateli, a wynikła stąd kasa przyciąga do koryta złodziei i łapówkarzy. l znowu obserwację tę można wywieść ze starożytności. Miarodajności przydaje jej potwierdzenie biblijne. Oto Izraelici zapragnęli powołania króla i stworzenia państwa. Chodziło im o to, by mieć wodza i sędziego, ale prorok Samuel ostrzegł ich tak [1 Księga Samuela 8,11–18]:

Oto jest prawo króla mającego nad wami panować: Synów waszych będzie on brał do swego rydwanu i swych koni, aby biegali przed jego rydwanem, l uczyni ich tysiącznikami, pięćdziesiątnikami, robotnikami na roli swojej i żniwiarzami. Przygotowywać też będą broń wojenną i zaprzęgi do rydwanów. […] Zabierze również najlepsze wasze ziemie uprawne, winnice i sady oliwkowe, a podaruje je swoim sługom. Zasiewy wasze i winnice obciąży dziesięciną i oddają swoim dworzanom i sługom. Weźmie wam również waszych niewolników, niewolnice, waszych najlepszych młodzieńców i osły wasze, i zatrudni pracą dla siebie. Nałoży dziesięcinę na trzodę waszą, wy zaś będziecie jego sługami.

Wyliczenie świadczeń wobec władzy ma charakter wyraźnie satyryczny i brzmi nader aktualnie. Powszechnym zjawiskiem w dziejach świata jest bowiem nadmierne opodatkowanie w wielu uciążliwych formach. Powszechne jest też bogacenie się rządzących i ich popleczników kosztem poddanych. Formy są oczywiście historycznie zmienne, dziś mielibyśmy na tej liście PIT, CIT, VAT, akcyzę, podatek od nieruchomości, pobór do wojska itd. W każdym jednak razie nadmierne podatki chciwa biurokracja to cechy współczesnych państw.

Mamy i dalsze teksty biblijne na temat wyzysku przez władzę. Na przykład: Lwem ryczącym, zgłodniałym niedźwiedziem jest władca występny nad biednym ludem. Książę ubogi w rozsądek bogaty jest w zdzierstwo, kto zysków nieprawych nie znosi, dni swe przedłuża (Księga Przysłów 28, 15–16 – wyzysk podatkowy to rozbój i głupota). Złoto bowiem zgubiło wielu i serca królów uwiodło (Mądrość Syracha 8, 2). Król umacnia kraj sprawiedliwością, niszczy je ten, kto podatkami uciska (Księga Przysłów 29,4).

[link widoczny dla zalogowanych]

Większość rządów dąży do obejmowania „opieką” państwa coraz nowszych obszarów życia. W Europie pozostało już niewiele „zielonych wysp”. Polska wydaje więcej (w stosunku do dochodów) niż znacznie bogatsze: Irlandia czy Hiszpania.

Zjawiska takie występują powszechnie i dzisiaj, państwa okradają bowiem obywateli. Założeniem wszelkiego socjalizmu jest zabór majątku i dochodów obywateli przez państwo i dysponowanie nimi. Dziś zasadniczą formą tej kradzieży stało wysokie opodatkowanie. Dodatki są rzeczą słuszną, gdy służą koniecznym celom państwa, jak zapewnienie potrzebnego wszystkim bezpieczeństwa i ładu prawego. W tym przypadku wystarczy wymagać, by wysokość podatków była uzasadniona, ich podział sprawiedliwy, a sposób ściągania – prosty. Można też podatki usprawiedliwić, gdy w zamian za nie obywatel otrzymuje świadczenia w należytej jakości i ilości. Gdyby na przykład stosować system bonu (czeku) oświatowego, wypłacanego rodzicom, koszty administracyjne byłyby małe, a istniałaby równość w dostępie do szkoły.

Jasne jest jednak, że obecnie tę połowę, czy nawet więcej, środków całego kraju, jaką dysponuje sektor publiczny, wydaje się marnotrawnie. Wynika to ze złych praw, z ogromnych kosztów utrzymania kasty biurokratycznej, z jej nieudolności i z nadużyć. Efekt jest nieproporcjonalny do kosztów. Od strony ekonomicznej jest to złe wykorzystanie zasobów, a od strony moralnej – kradzież i wyzysk.

Oszustwo podatków pośrednich

Obywatele państw zwanych propagandowo „opiekuńczymi” myślą, że coś od nich ekstra dostają. W rzeczywistości za pieniądze oddawane w podatkach i składkach mogliby sami sobie kupić to samo, i jeszcze im by sporo zostało. Na takim systemie korzystają tylko otrzymujący specjalną pomoc od państwa: przedwcześni emeryci, fałszywi renciści, nieopłacalne gałęzie przemysłu i rozmaici naciągacze.

Istotnym sposobem okradania obywateli jest powodowanie inflacji, czyli psucie pieniądza. Inflacja powoduje spadek wartości oszczędności, głównym zaś jej źródłem jest zbytnia emisja pieniądza, wynikająca z deficytu budżetowego i z tolerowania walorów bez pokrycia z sektora bankowego. Kradną więc państwa i po części banki oraz kredytobiorcy.

Przypomnijmy tu obecny kryzys w USA, który powstał na podobnym tle. Państwo nakazywało pożyczanie bez odpowiednich zabezpieczeń, powołując się na prawo osób biedniejszych do pożyczki. Zaniżało też stopy procentowe, a więc pozbawiało dochodu z pożyczania. Jednocześnie tolerowało przedstawianie nieściągalnych pożyczek jako aktywów i obracanie nimi. Gdy odpowiednie papiery okazały się bezwartościowe, amerykańskie władze postanowiły poratować nieuczciwe banki i ich klientów, zabierając gigantyczne sumy podatnikom i pompując je w bankrutów. Kryzys wynika więc nie z wolnorynkowego kapitalizmu, lecz z jego braku! Proponowanie socjalizmu i interwencjonizmu jako recepty nań to zupełny absurd.

Wróćmy jednak do Polski. W krajach komunistycznych państwo kradło wprost, konfiskując majątek: fabryki, domy, ziemię. W części krajów je zwrócono, w Polsce nie. Komuniści zrabowali, a obecne rządy, jak paserzy, obracają tym majątkiem i tolerują jego rozdrapywanie. Tymczasem nawet dzisiaj możliwy byłby zwrot takiego zabranego majątku w naturze, choćby w formie zastępczej. Zamiast tego proponuje się niewielką rekompensatę pieniężną. Znaczy to, że władza zatrzyma pochodzący z kradzieży majątek, a przy tym okradnie ogół obywateli, zmuszając ich do zrzutki na odszkodowanie.

Szczególne znaczenie i ogromny zasięg ma okradanie przez system emerytalny, który polega na tym, że w zamian za wysokie podatki i składki służące finansowaniu emerytur i innych świadczeń, obiecuje się pracującym, że w dalekiej przyszłości inny rząd im z kolei zapłaci. Ponieważ dużą część pieniędzy zabierają inflacja, biurokracja i wsparcie dla wybranych, dlatego nikt, kto pracuje do osiągnięcia wieku emerytalnego, nie dostanie tyle, ile wpłacił w ciągu całego życia. Dużo lepiej by wypadł na oszczędzaniu w banku albo na zakupieniu złota. Dalszy zgubny skutek wysokich podatków i składek to zniechęcanie do posiadania dzieci i w konsekwencji kryzys demograficzny. Przyszłych emerytur nie będzie miał kto płacić.

Władza wmawia nam, że oszczędzamy na swoje emerytury. W niektórych krajach tak jest, ale nie w Polsce. Pieniądze z pierwszego filara są wydawane, a z drugiego – wchłaniane przez prywatne instytucje emerytalne, które je w części przejmują, w części trwonią przez złe inwestycje, a najczęściej „inwestują” w obligacje państwowe, co oznacza, że przyszli podatnicy zapłacą te sumy z procentem.

Nie wszyscy kradną tak samo

Czy da się z tym cokolwiek zrobić? Wiele razy słyszałem zdanie, że biurokracja jest wszędzie, że tak być musi, że jest z niej pewien pożytek. Mówili to zwłaszcza urzędnicy i politycy. Przypomina się bajka Ezopowa: jeż proponuje lisowi, że go oczyści z kleszczy, a lis na to, że nie warto, bo przyjdą nowe, jeszcze nie napite. Portretuje ona argumentację skorumpowanych biurokratów: inni też będą was okradać.

Tymczasem tak być nie musi, bo istnieją i istniały kraje z małym obciążeniem fiskalnym. Rekord to zapewne USA końca XIX wieku, kiedy wydatki władzy wynosiły 7 procent produktu narodowego (wydatki federalne i stanowe, bez samorządów). Kilkanaście procent wynosiło opodatkowanie we wczesnym cesarstwie rzymskim. Obecnie, mimo zbrojeń, tego typu krajami są Tajwan i Singapur.

Jak widać, taka sytuacja charakteryzuje kraje silne ekonomicznie i praworządne, nieinterweniujące w gospodarkę i niepodejmujące większych zadań socjalnych. Ale nawet w przypadku państw „opiekuńczych” występują znaczne różnice.

Wydatki władzy oscylują między jedną trzecią a dwoma trzecimi. W Europie najniższe podatki miała w momencie wchodzenia do UE Hiszpania (spadek po Franco), najwyższe nakłada socjaldemokratyczna i tradycyjnie niechętna wolności Szwecja.

Co dalej?

Zahamowanie wzrostu krajów rozwiniętych przez ostatnie kilkadziesiąt lat oraz obecny kryzys wskazują, że poskromienie biurokratycznych rządów jest konieczne. Inaczej cała cywilizacja europejska może się załamać i zniknąć, ulegając Azji gospodarczo i demograficznie, a potem i militarnie. Nie jest to perspektywa bliska, ale realna.

Nie da się bez końca wydawać więcej, niż się zarabia, przerzucając spłatę długów na następne, coraz mniej liczne pokolenia. Nie da się też bez końca mniej pracować, żądając większych świadczeń.
Przypomnijmy zdanie Margaret Thatcher:

Problem z socjalizmem polega na tym, że w końcu zabraknie wam cudzych pieniędzy.

Jedynym ratunkiem jest więc walka z pazernym układem biurokratycznym. O tyle trudna, że należą do niego w Europie główne partie: i rządzące, i opozycyjne. Z drugiej jednak strony, skoro większa część obywateli na tym systemie traci, mogą oni zrozumieć konieczność walki z nim. Większość ludzi uznaje też przykazanie Nie kradnij!, dlatego odrzucą oni ustrój biurokratyczny jako oparty na kradzieży, jeśli tylko zedrzeć z niego maskę troski o obywatela. Potrzebny jest tu wyraźny głos Kościoła jako obrońcy Dekalogu w życiu społecznym.

Za: "Polonia Christiana" – nr 8/2009

Michał Wojciechowski – świecki profesor teologii na uniwersytecie w Olsztynie, ekspert Centrum im. Adama Smitha, przewodniczący rady programowej fundacji PAFERE. W roku 2008 opublikował książki: Moralna wyższość wolnej gospodarki oraz Biblia o państwie.
Zobacz profil autora
szczoti
Użytkownik


Dołączył: 03 Mar 2011
Posty: 20 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:22, 30 Mar 2011 Powrót do góry

Dziękuję Pani Tereso... tego mi było trzeba - po południu zabieram się do lektury.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 181 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:43, 30 Mar 2011 Powrót do góry

Ciekawy artykuł pana Jana Bodakowskiego, nie o samych podatkach, ale w ogóle o katolickiej nauce społecznej.

Cytat:
Podatki

Wysokie są sprzeczne z nauczaniem Kościoła katolickiego. Są amoralne. Kościół nakazuje płacić tylko niskie podatki. Nie jest grzechem unikanie płacenia wysokich podatków. Leon XIII w „Rerum Novarum” napisał że (str. 36) „Państwo nie powinno obciążać poddanych nadmiernymi podatkami”, które są zbrodnią sprzeczną z naturą.

Dziś wielu polityków i kapłanów prowadzi lewicową agitacje powołując się na autorytet katolickiej nauki społecznej. Jest to przejawem albo głupoty albo całkowitej demoralizacji. Nie można być katolikiem i socjalistą. Nie można być katolikiem i zwolennikiem ustroju wielokrotnie potępionego przez Kościół który dziś urzeczywistnia UE. Kto jest socjalistą, kto popiera nowy Babilon UE ten służy diabłu.

Na szczęście dotychczasowe nauczanie Kościoła pozwala oddzielić ziarna od plew. Dziś nauczanie społeczne Kościoła, w świecie przesiąkniętym odorem kłamstwa, jest jak powiew świeżego powietrza.

Katolicka Nauka Społeczna w walce z socjalizmem.

Dziś katolicy stanęli w obliczu wielkiego wyzwania. Katolicy, by zachować wierność Bogu, muszą bronić prawdy i zdrowego rozsądku, przed wrogami Świętej Wiary i Kościoła. Wrogowie ci, dziś rozpowszechnią swe plugawe kłamstwa, przewrotnie głosząc, że propagują treści katolickie. Co gorsze są wśród nich osoby duchowne, które wbrew swemu powołaniu głoszą herezje. Herezje te, w nauczaniu społecznym objawiają się promowaniem socjalizmu, wielokroć potępianego przez Kościół. Na szczęście dotychczasowe nauczanie Kościoła pozwala oddzielić ziarna od plew. Dziś nauczanie społeczne Kościoła, w świecie przesiąkniętym odorem kłamstwa, jest jak powiew świeżego powietrza.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]


Nazistowskie podatki były niższe niż współczesne podatki.

Wysokie podatki niszczą jednostki, rodziny, społeczeństwo i państwo. Zbrodniczy fiskalizm dzisiejszych państw najlepiej widać gdy porówna się wysokość podatków współcześnie z podatkami z jednym z najbardziej zbrodniczych reżimów. Narodowo socjalistyczne Niemcy miały niższe podatki niż wybierane przez nas władze. Naziści mniej fiskalni uciskali podatników niż nasze własne państwo (nie wolno oczywiście zapominać o zbrodniach ludobójstwa dokonywanych na naszym narodzie przez Niemców). Doskonałą ilustracją tego procesu jest dokument który otrzymałem od Pana Marcina Gałązki z Antykwariatu Kwadryga.

[link widoczny dla zalogowanych]

Jan Bodakowski
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pią 20:44, 01 Maj 2015, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)