Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Cudowny Medalik -- cuda i łaski jakich doświadczyliśmy ... Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28774 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:47, 27 Lis 2008 Powrót do góry

Temat wydzielony stąd:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/swieta-maryjne,40/27-11-nmp-od-cudownego-medalika,243.html


-----------------------------------------***-------------------------------------

Cudowny Medalik -- cuda i łaski jakich doświadczyliśmy przez wstawiennictwo NMP od Cudownego Medalika

Teresa napisał:
27.11.NMP od Cudownego Medalika

W dniu 27 listopada 1830 r. siostra Katarzyna Laboure nowicjuszka Sióstr Miłosierdzia w Paryżu otrzymała misję od Matki Bożej - wybić medalik z wizerunkiem Niepokalanej.

Po chwili glob zniknął, a Matka Najświętsza wyciągnęła ręce, jakby chciała nimi objąć cały świat. Z Jej dłoni wychodziły wiązki promieni o niezwykłym blasku. Siostra usłyszała: "Promienie te są symbolem łask, które zlewam na osoby, które Mnie oto proszą. Postaraj się, by wybito Medalik na ten wzór. Osoby, które będą go nosiły, otrzymają wiele łask. Łaski szczególnie otrzymają ci, którzy nosić go będą z ufnością." Wokół Najświętszej Dziewicy utworzył się napis owalny, wypisany złotymi literami: O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy". Dalej usłyszała obietnicę:


"Osoby, które pobożnie odmówią tę krótką modlitwę, cieszyć się będą wyjątkową opieką Matki Bożej".

Może ktoś z odwiedzajacych może podzielić sie łaskami jakich doświadczył przez wstawiennictwo NMP Od Cudownego Medalika?


TAK! Dziś ja mogę, a nawet powinnam się podzielić swoim CUDEM! jakiego dziś doświadczyłam przez wstawiennictwo i opiekę Matki Bożej od Cudownego Medalika. Wczoraj wieczorem tu na forum, napisałam tylko tak krótko, żeby innym przypomnąć, że dziś 27.11, jest święto - wspomnienie NMP od Cudownego Medalika. A napisałam tak:

Cytat:
Jutro tj. 27.11. wspominamy NMP od Cudownego Medalika. O Maryjo, uproś potrzebne łaski.

"O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy".


Wieczorem jeszcze napisałam sms do córki też z krótką informacją że dziś jest to wspomnienie.

Cudowny Medalik noszę od dość dawna. Rozszerzam wiedzę o nim i polecam innym. Również ten Medalik przyjęły i noszą trzy moje córki, zięć i mąż. Nie wiem na ile każde z nich, oraz każdy inny kto nosi ten Medalik ma świadomość czym on właściwie jest. Chyba również i ja do końca nie miałam tej świadomości w jego "cudowność" tzn. opiekę Matki Bożęj. Poprostu wczoraj wieczorem, zaczęłam jakby wątpić, jakby mieć żal czy pretensje, do Matki Bożej czy Pana Boga, nie wiem nawet jakiego użyć tu słowa żeby właściwie określić, ale niech będzie tak, jak to już napisałam. Życie dziś jest bardzo trudne, pod każdym względem, tym bardziej jak są dzieci dorosłe, które nie idą w życiu właściwą drogą, czy szli dobrze a zaczynają zbaczać z tej właściwej drogi. Napomnienia są ignorowane, a nawet trzeba by matkę trochę poobrażać. Wówczas cierpienie matki jest bardzo duże, w sercu rodzi się bardzo wiele wątpliwości, a nawet przychodzi zwątpienie, że tak jakby ten Cudowny medalik to nie był taki Cudowny, skoro wcale mnie Matka Boża i tak nie chce wysłuchać, przecież widzi nasze postępowanie i tych za którymi proszę przez ten Cudowny Medalik. Nawet powiedziałam; Matko Najświętsza, chyba jedynym cudem jest to, że nie pozdejmowali tego Medalika i noszą dalej.

Dziś rano poszłam na Mszę św.na godz. 6:30 żeby jednak dziękować za wszystko i jednocześnie przeprosić Matkę Najświętszą za wszelkie zło moje i bliskich. Również dziś wypadała I rocznica śmierci mojego wujka i co dzień rano idę do jego żyjącej żony, a mojej cioci zrobić jej zastrzyk z insuliny, zrobić śniadanie etc. Tak było i dziś. Poszłam do cioci zrobiłam wszystko co należy i ciocia bardzo chciała jechać na cmentarz na grób wujka zapalić znicze. Spytałam z kim jedzie i dowiedziałam się że nie za bardzo ma z kim pojechać i ja powiedziałam że z nią pojadę. Pokazała mi kartkę ze spisanymi autobusami i miałyśmy pojechać o godz. 9:55. Na przystanku byłysmy już o 9:30 i okazało się że takiego autobusu nie ma, że dopiero będzie o 11:11. Za długo by było czekać na tym przystanku i powiedziałam cioci, że pójdę do znajomej ( dosłownie na drugą stronę ulicy, bo prowadzą swoje przedsiębiorstwo ) i spytam czy by nas nie podwiozła. Tak też zrobiłam, znajoma akurat się też wybierała gdzieś załatwiać swoje sprawy i powiedziała, że nie ma sprawy, że nas podwiezie.

Podjechała, ciocia wsiadła z tyłu do samochodu, a ja siedziałam z przodu obok kierowcy - znajomej. Ruszyłyśmy, ale......podróż nie trwała długo. Nie dojechałyśmy do cmentarza. Gdy dojeżdżalismy do krzyżówki, znajoma powinna się zatrzymać i dać pierszeństwo nadjeżdżającemu samochodowi z góry, ale tak jak później powiedziała nie zauważyła go i jechała prosto. Ja widziałam że ten samochód jedzie na nas, ale to są chwile i ten samochód uderzył w nasz samochód w drzwi z mojej strony, nas przekręcilo bokiem i jeszcze jeden samochód jechał z przeciwnej strony od cmentarza i też uderzył z drugiej strony w drzwi kierowcy naszego samochodu......szok!

Znajoma O Boże! ja też i głowa w tył czy ciocia żyje. Żyje! O Boże! i pierwsze myśli, O Matko Najświętsza, to był ten CUD! w co jeszcze wczoraj wieczorem wątpiłam, uratowałaś mi dziś życie i nie tylko mnie, ale z tych trzech samochodów wszystkim, w sumie siedmiu osobom! Nasz samochód ( znaczy znajomej w którym jechaliśmy ) to chyba do kasacji się tylko nadaje. Znajoma wyszła z samochodu, ja nie mogłam wyjść z mojej strony, ponieważ były drzwi zablokowane tym samochodem co uderzył z tej strony odemnie. Pomału wyszłam ( pan z drugiego samochodu pomógł mi wysiąść ) od strony kierowcy , pomału wysiadła ciocia, która chyba najbardziej została poszkodowana, bo oprócz stłuczenia ( jak każdy ) ma chyba złamany palec serdeczny - ten środkowy prawej ręki i na głowie siniaki, zadrapania. Po obiedzie będą zdjęcia RTG, to wszystko się wyjaśni.

Ja żyję! bez szkody na ciele ( chyba że coś dopiero wyjdzie, ale jak narazie nie odczuwam nic ), był to dla mnie bardziej wstrząs duchowy.
Na tym zakończę, ufajcie, nie ulegajcie zwątpieniu, nie obrażajmy Pana Boga tym, że prosimy a nie orzymujemy, bo to my mamy pełnić Jego Wolę, nie swoją. Poprostu jak bardzo trudno jest przyjąć cierpienia, upokorzenia jakich doznajemy i wówczas rodzi się zwątpienie, żal, bunt, a Niepokalana była i uchroniła.


"O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy"

Dziękuję Ci Mateńko kochana!

(edit--aktualizacja linku i tematu wątku po oddzieleniu)


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 10:47, 21 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28774 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:20, 27 Lis 2010 Powrót do góry

Dziś dwa lata od tego zdarzenia. Przed oczami stanął mi obraz jakby to było wczoraj. Przeczytałam to i ... może dziś bym inaczej to napisala? Ale ... tak wówczas napisałam, po trzech godzinach od wypadku i niech tak zostanie. Samochód w którym jechałam poszedł do kasacji bo nie nadawał się do niczego. Ile to się też zmieniło od tamtej pory? - Bardzo dużo! Przeszło już rok, jak ta ciocia z którą jechałam zmarła (marzec 2009), przeszło rok jak moja córka nagle zmarła (kwiecień 2009), a oba te zdarzenia miały miejsce nie całe pięć miesięcy po moim wypadku i cudownym ocaleniu.

"O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy".

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

(proszę kliknąć - to powiększy się do czytania)

Mój pomysł i praca finalna (jak ja to mówię w szkole Maryi), to skan nr. 2 z obrazkiem Niepokalanej i przyklejonym taśmą bezbarwną Cudownym Medalikiem i wszystko włożone do przeźroczystej koszulki foliowej. Zrobiłam tego 21 sztuk i jutro to rozdam, propagując i zaznamiając innych z Cudownym Medalikiem. Pokazuję to, nie po to żeby się przechwalać , ale po to żeby zachęcić innych do mówienia i propagowania Cudownego Medalika. A sposób i forma zależy tylko od nas!

O św. Katarzynie Labouré jest krótko i ciekawie tu:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/swieci-i-blogoslawieni,64/sw-katarzyna-labour,5281.html

Cudowny Medalik i nawrócenie Alfonsa Ratisbonne
(...)
http://www.traditia.fora.pl/swieta-maryjne,40/cudowny-medalik-i-nawrocenie-alfonsa-ratisbonne,5283.html


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 10:52, 21 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
formerpentecostal
Użytkownik


Dołączył: 31 Sie 2012
Posty: 87 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:43, 16 Kwi 2013 Powrót do góry

Cytat:
O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy"


Tak, ta modlitwa pojawila sie w mojej glowie, jeszcze wtedy gdy bylem protestantem. W 1994 czy 95 roku wystapilem z Kosciola i wstapilem do sekty zielonoswiatkowcow. Kilka dni temu zdecydowalem sie "odkrecic" to wszystko i wrocic. W tym celu udalem sie do proboszcza. Wszystko jest na dobrej drodze, dzieci powierzam opiece i wstawiennictwu Maryi. W dniu, w ktorym rozmawialem z ksiedzem, corka znalazla na ulicy Cudowny Medalik, a jak sie okazuje wiaze sie on z ta modlitwa.


Ostatnio zmieniony przez formerpentecostal dnia Wto 17:44, 16 Kwi 2013, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28774 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:36, 27 Lis 2014 Powrót do góry

formerpentecostal napisał:
Cytat:
"O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy"


tak, ta modlitwa pojawila sie w mojej glowie, jeszcze wtedy gdy bylem protestantem. W 1994 czy 95 roku wystapilem z Kosciola i wstapilem do sekty zielonoswiatkowcow. Kilka dni temu zdecydowalem sie "odkrecic" to wszystko i wrocic. W tym celu udalem sie do proboszcza. Wszystko jest na dobrej drodze, dzieci powierzam opiece i wstawiennictwu Maryi. W dniu, w ktorym rozmawialem z ksiedzem, corka znalazla na ulicy Cudowny Medalik, a jak sie okazuje wiaze sie on z ta modlitwa.

Panie Tomku, dziś myślałam o sobie, bo mija dziś sześć lat, gdy dostąpiłam cudu ocalenia życia w tym strasznym wypadku, ale też o Panu bo i Pan doświadczył przemiany i podjął właściwą decyzję. Dziś dokładnie 182 lata temu, 27 listopada 1830 roku Niepokalana objawiła Cudowny Medalik nowicjuszce, Katarzynie Laboure.

Pamiętajmy, że broń tę przyniosła nam Maryja, o której – jak głosi modlitwa św. Bernarda - nigdy nie słyszano, aby opuściła tego, kto się do Niej ucieka i Ją o przyczynę prosi...

http://www.traditia.fora.pl/swieta-maryjne,40/27-listopada-nmp-od-cudownego-medalika,243.html#58770


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 10:53, 21 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)