Forum Kościół Rzymskokatolicki Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Sobór Watykański II: Kontynuacja czy zerwanie? Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31656 Przeczytał: 240 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:41, 14 Lis 2013 Powrót do góry

Wywiad z maja 2013 r. z abp Agostino Marchetto historykiem Soboru Watykańskiego, działającego poza interpretacjami głównego nurtu, choćby szkoły "bolońskiej"

Sobór Watykański II: Kontynuacja czy zerwanie?

Abp Marchetto o szukaniu poprawnej interpretacji Soboru Watykańskiego II.

Image

Abp Agostino Marchetto, emerytowany nuncjusz apostolski, pełnił też funkcję obserwatora Watykanu przy FAO, był sekretarzem Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżujących. W 2010 r. zrezygnował z tej funkcji, aby poświęcić się wyłącznie badaniu historii Soboru Watykańskiego II. Autor kilku książek na ten temat.

ks. Tomasz Jaklewicz: Minęło 50 lat od Soboru Watykańskiego II, ale wciąż trwa spór o jego interpretację. Jak można opisać strony tego sporu?

Abp Agostino Marchetto: Trzeba uwzględnić trzy poziomy. Pierwszym jest historia soboru. Moim zdaniem, nie została ona do dziś wiarygodnie opisana. Najbardziej rozpowszechnione jest opracowanie tzw. szkoły bolońskiej. Pięć tomów wydanych w kilku językach. To dzieło stworzyło de facto monopol na wiedzę historyczną o soborze. [Od red.: autorem jest prof. Giuseppe Alberigo, który akcentował tzw. ducha soboru i zerwanie Kościoła z przeszłością]. Od kilku lat pojawiają się nowe próby opracowania historii soboru w duchu tradycjonalistycznym. A zatem tu jest pierwsza trudność. Drugim poziomem jest to, co nazywamy hermeneutyką lub interpretacją soboru. Trzeba przypomnieć słynne już przemówienie bożonarodzeniowe papieża Benedykta XVI z 2005 r. do członków Kurii Rzymskiej.Papież powiedział, że pojawiły się dwie hermeneutyki, które się wzajemnie zwalczały. Pierwsza – hermeneutyka braku ciągłości i zerwania oraz druga – hermeneutyka reformy, czyli odnowienia przy zachowaniu ciągłości. Podstawą ciągłości jest Kościół, „który rośnie w czasie i rozwija się, pozostając jednak takim samym, jedynym podmiotem Ludu Bożego w drodze”.

Ale reforma z natury oznacza pewną zmianę.

Oczywiście. Papież Benedykt XVI podkreślał, że jeśli jest reforma, to musi być też jakaś zmiana. Widać tę nowość np. w soborowej deklaracji o wolności religijnej. Protestancki teolog Oscar Culmann mówił już przed soborem, że istnieje tzw. geniusz katolicyzmu, który jest istotny także dla protestantów. Polega on na wierności i ciągłej odnowie. Jeśli mówimy o rozwoju dogmatu, to nie mamy na myśli jakiegoś pęknięcia, ale ciągłość tradycji i ciągłość odnowy. Trzeci poziom sporu to recepcja soboru. Nie można jednak mówić o recepcji, jeśli brakuje jednomyślności co do hermeneutyki. Bo aby mówić o recepcji soboru, musimy umieć poprawnie interpretować sam sobór.

W seminarium uczono nas, że historia Kościoła dzieli się na tę przed i po Soborze Watykańskim II, trochę jak przed i po Chrystusie…

Historycznie można powiedzieć: „przed” i „po” soborze, ale nie można tej cezury traktować jako rewolucji, tak jakby narodził się jakiś nowy Kościół. To właśnie akcentował Benedykt XVI i to pozostaje sprawą fundamentalną. Tego samego zdania byli Jan XXIII, Paweł VI, Jan Paweł I i Jan Paweł II. To oznacza, że trzeba zaakceptować tę wizję. Jednak nie jest to stanowisko powszechne.

Jak zrozumieć decyzję Jana XXIII o zwołaniu soboru? Ogłaszając go, nie miał on jasnej wizji. Czy było to jakieś natchnienie Ducha Świętego, prorocka intuicja?

Już Pius XI poczynił konkretne ruchy w kierunku soboru. Sondował, badał teren, zlecił badania, szukał możliwości. Jednak nie zwołał soboru. Pius XII poszedł krok dalej: stworzył komisje, które opracowały dokumenty będące tworzywem tzw. schematów przygotowawczych na sobór. Kardynał Ernesto Ruffini już w dniu inauguracji pontyfikatu Jana XXIII mówił: „Ojcze święty, potrzebny jest sobór”. Podobnego zdania byli inni. Kiedy więc mówi się, że papież niespodziewanie zwołał sobór, to ja w to wierzę. Ale trzeba pamiętać, że było wiele wydarzeń w tle, które stały się inspiracją. Był pewien klimat, który sprzyjał takiej decyzji. Jan XIII znał dobrze prawosławie i znaczenie, jakie przypisuje ono soborom. Studiował też działalność św. Karola Boromeusza w jego rodzinnej diecezji Bergamo, która była wcielaniem w życie Soboru Trydenckiego. A zatem miał podstawy, aby myśleć o soborze. Według mnie, nie można dokładnie powiedzieć, czy Jan XXIII miał jasną wizję soboru. Kiedy się rozpoczynał, papież mówił, że uda się go zrealizować w jeden rok, ale potem stwierdził, że to za krótki czas. Ale prawdą jest, że Paweł VI nie zwołałby Soboru Watykańskiego II. Uczynił to Jan XXIII, który miałby duże trudności z zamknięciem soboru. Paweł VI zamknął go w sposób godny. Mówię o tym, by pokazać, że za tymi wydarzeniami stoi Boża Opatrzność. Jan XXIII na początku postrzegał sobór jako wydarzenie ekumeniczne.

Czyli Jan XIII miał pewną prorocką odwagę?

Jestem ostrożny w stwierdzaniu proroctw, mam wykształcenie prawnicze. (śmiech) Papież to papież. To nie tyle prorok, co kapłan, który oczywiście doświadcza asystencji Ducha Świętego.

Mówi się, że miał to być sobór duszpasterski. Czy tego typu spojrzenie nie jest zbyt daleko idącym uproszczeniem? Dokumenty soborowe mają jednak duży ciężar dogmatyczny.

Duszpasterskie nachylenie soboru było wolą Jana XXIII. W przemówieniu otwierającym sobór mówił o potrzebie „nowej szaty” dla przesłania Kościoła, która brałaby pod uwagę jego dzisiejszych odbiorców, pozostając jednak całkowicie wierna jego istocie. Abp Loris Francesco Capovilla [osobisty sekretarz papieża Jana XXIII – przyp. red.] wspominał, że papież powiedział, że „nasza flaga nie może zostać opuszczona ani trochę. Musi być zawsze na widoku. Sobór to nie wyprzedaż”. Nie wolno więc oddzielać działania duszpasterskiego od doktryny wiary. Nie wolno nazywać soboru jedynie pastoralnym, bo nie ogłosił żadnego dogmatu. Nie można postrzegać go jako zerwania z głównymi myślami soborów poprzednich. Niektórzy próbują to dzisiaj czynić.

Ale „postępowcy” podkreślają, że pierwsze projekty dokumentów soborowych zostały odrzucone. To miałoby wskazywać na zwycięstwo nowości i odejście od tradycyjnych ujęć.

Nie użyłbym tu słowa „odrzucone”. Nie wchodząc w szczegóły, prawdą jest, że większość ojców soborowych uważała, że przygotowane propozycje nie odpowiadają duszpasterskiemu charakterowi, jaki chciano im nadać. Zasadą naczelną była jednak wierność owym schematom tak dalece, jak to tylko było możliwe. Nawet w przypadku ich ponownego ułożenia brano pod uwagę te stare. Gérard Philips, teolog opracowujący nową wersję Konstytucji dogmatycznej o Kościele, przyznał, że w jego tekście znalazło się 60 proc. schematu początkowego. W punktach najtrudniejszych papież zobligował ojców soborowych do współpracy, aby dojść do kompromisu. Jak mówił kard. Frings, chodziło o stworzenie takiej formuły, w której wszyscy mogą się odnaleźć, która będzie wyrazem katolickości. Ważna jest zasada „i to, i to”. Spójnik „i” jest fundamentalny, nie jako słabość, lecz geniusz katolicki.

Po soborze progresiści, powołując się na tzw. ducha soboru, akcentowali jedynie tę jego część, która im odpowiadała, i powiadali, że trzeba iść dalej w tym duchu.

To, co podczas soboru zostało wspólnie wypracowane, było przez wielu potraktowane w sposób selektywny, każdy „grał na własną nutę”. Ale Benedykt XVI mocno podkreślał, że właściwy duch soboru wyłania się z jego dokumentów. Daję często przykład z ciałem i duszą. Dusza przynależy do konkretnego jednego ciała, nie wędruje sobie swobodnie. Podobnie jest z soborem. Nie można oddzielać jego ciała, czyli tekstów, od tego, co nazywamy jego duchem.

Jan XXIII marzył o Kościele w nowej szacie. Ale po soborze zamiast oczekiwanej wiosny Kościoła pojawiła się raczej zima – masowe odejścia od kapłaństwa, spadek powołań, pustoszejące kościoły itd. Niektórzy mówią, że kryzys Kościoła na Zachodzie to wina soboru.

Jeśli coś dzieje się po Soborze Watykańskim II, to nie oznacza to, że jest nim spowodowane. Jednak trzeba przyznać, że zafałszowana historia soboru i niewłaściwa jego hermeneutyka wpłynęły na mentalność ludzi, także członków Kościoła. Media akcentowały hermeneutykę zerwania. Nawet dzisiaj, 50 lat po soborze, znajdujemy teksty mówiące o rewolucji soboru. Wydarzenia 1968 roku także oddziaływały na Kościół. Dominująca filozofia relatywizmu spowodowała zasadniczą nieumiejętność przyjęcia Magisterium Kościoła. Tradycjonaliści i postępowcy przyjmują takie samo założenie, że sobór był zerwaniem z tradycją. Różnica jest w tym, że jedni twierdzą, że po soborze trzeba zrobić kolejny krok do przodu, a drudzy, że konieczny jest krok do tyłu, do czasów przedsoborowych.

Gdzie zatem leży ten klucz do soboru?

Klucz znajduje się w samym Kościele katolickim, w jego samoświadomości. W spojrzeniu z wiarą na Kościół. W tym spojrzeniu mieści się zarówno reforma (odnowienie, aggiornamento), jak i wierność tradycji Kościoła. Dokładnie te dwa aspekty uwzględnił Sobór Watykański II. Niezależnie od punktów zapalnych, różnych opinii, w głosowaniach nad dokumentami soborowymi panowała prawie jednomyślność. Osiągnięto konsensus, który nas obowiązuje.

Tłumaczenie ks. Rafał Skitek

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pią 23:16, 30 Lip 2021, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)