Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Gniew - szósty z grzechów głownych Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:36, 06 Lip 2009 Powrót do góry

Gniew - szósty z grzechów głownych

"A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi" (Mt 5, 22).

Dlaczego Zbawiciel występuje tak surowo przeciw gniewowi? Ponieważ wada ta, jak uczy św. Bonawentura, czyni człowieka skłonnym do każdego grzechu. Po wtóre dlatego, że jak wskazuje św. Antoni, gniew zaślepia: "Spośród wszystkich namiętności gniew całkiem widocznie przeszkadza posługiwaniu się rozumem".

Oczywiście gniew też może być uzasadniony. Mianowicie wtedy, gdy jest on świętą gorliwością o sprawy Boże i zbawienie dusz, jak mamy tego przykłady w życiu Chrystusa, gdy biczem wypędza przekupniów ze świątyni (Mat 19, 45), lub, gdy św. Paweł występuje przeciw Koryntianom (1 Kor 4, 21). "Albowiem nie gniewa się na brata, kto oburza się na jego grzechy", mówi św. Augustyn.

Oczywiście i taki gniew nie powinien być obrażający, lecz musi być osłodzony łagodnością. Jest to więc całkiem co innego, występować w chwalebnej gorliwości przeciw złemu, a całkiem co innego, rozbijać jak wściekły tyran porcelanę, której już nikt nigdy nie potrafi naprawić.

Masz gorącą krew? Porywa cię do gniewu? W takim razie nie zawsze jesteś odpowiedzialny. Ale ciąży na tobie obowiązek czuwania, a w danej okoliczności panowania nad sobą. Gotuje się nieraz w tobie, zamilknij wtedy, prześpij noc jedną, a w następnym dniu z większym spokojem i z trzeźwiejszym umysłem zganisz, jeśli to będzie twoim obowiązkiem.

Modlisz się: "Nie karć mnie, Panie, w swym gniewie i nie karz w swej zapalczywości" (Ps 6, 2). Z tą samą pobłażliwością postępuj ze swoimi bliźnimi. A jeśli, jak porywczemu św. Franciszkowi Salezemu, nie uda ci się zawsze zachować spokoju i równowagi, to bądź przekonany, że wiele uzyskałeś, gdy po upadku upokarzasz się i tym, którzy ucierpieli przez twój gniew sprawisz jakieś miłe wynagrodzenie. Nie zapominaj też podnosić oczu na tego, który powiedział "Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem" (Mt 11, 29).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza net
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:42, 13 Lip 2019, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:38, 06 Lip 2009 Powrót do góry

Za jednym z : "Przewodników Katolickich" ks. Jacek Kasprzak pisał:

"Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi". Gniew zabija. Dlatego gniewający się podlega sądowi jak zabójca. Gniew zabija. Zabija najpierw tego, kto się gniewa, blokując mu możliwość otwarcia się na łaskę przebaczenia. Gniew jest jak kamień, który noszę w sercu. Po co nosić wciąż ten ciężar? Powiesz: to nie takie łatwe zapomnieć, przebaczyć. Przebaczyć, to nie zawsze zapomnieć. Przebaczyć to zaakceptować historię swojego życia taką, jaką ona jest. Przebaczyć to patrzeć na człowieka, który mi wyrządził krzywdę i nie czuć bólu. Przebaczyć, to znaczy być wolnym."

[link widoczny dla zalogowanych]

Wielu z nas żyje w niezgodzie, w nienawiści, w nieporozumieniu, a przy tym, co niedziela przyjmuje Jezusa w Komunii św. Przebaczenie stwarza w nas miejsce, do którego może wejść Pan Bóg. Jest ono zawsze wynikiem łaski i nie jesteśmy do niego zdolni bez Bożej pomocy.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:40, 13 Lip 2019, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:53, 13 Maj 2012 Powrót do góry

Nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je stosując karcenie i napominanie Pańskie. Ef 6,4.

Cóż to za cnota nie pić wina, a upijać się gniewem i nienawiścią? - Św. Hieronim.

Baczcie, by wam nikt nie mógł zarzucić, że działacie w gniewie. Niełatwo zachować spokój w karaniu, a przecież jest on konieczny, aby się nie wydawało, że działamy dla podkreślenia naszej władzy albo dania upustu gniewowi. - Św. Jan Bosko.

Gniew rodzi nienawiść, a z nienawiści rodzą się ból i lęk. - Św. Augustyn.

Zemstą prawdziwego katolika jest przebaczenie i modlitwa za osobę, która obraża. - Św. Jan Bosko.

Nie staraj się zemścić, ty, który tak bardzo potrzebujesz przebaczenia. - Św. Leon Wielki.

Gniew jest małą gałązką, nienawiść jest belką. Gałązka uprawiona i nawożona staje się belką. - Św. Augustyn.

Najpewniejszym sposobem na gniew jest opóźnianie jego wybuchu. - Św. Jan Bosko.

Kiedy gniew poniósł was przeciw komuś, zadośćuczyńcie mu jak najszybciej ten brak jakimś zewnętrznym aktem łagodności. - Św. Franciszek Salezy.

Gniew łamie się łagodnością, zazdrość - miłością, wyniosłość-pokorą. - Św. Ojciec Pio.

Przez gniew Boga można rozumieć także ślepotę umysłu, która ogarnia tych, którzy w ten sposób wykraczają przeciw prawu Bożemu. - Św. Augustyn.

Tam, gdzie panują podziały i gniew, tam Bóg nie mieszka. - Św. Ignacy Antiocheński.

Wielu jest takich, którzy oddają się gorliwie modlitwą i obowiązkom, nękają swe ciała licznymi postami i umartwieniami, lecz z powodu jednego tylko słowa, które zdaje się być krzywdą dla ich ciała, lub z powodu jakiejś rzeczy, której się ich pozbawia, wzburzają się i wpadają w gniew. Ci nie są ubodzy duchem. - Św. Franciszek z Asyżu.

Najpewniejszą ochroną przed gniewem jest opóźnienie jego wybuchu. - Św. Jan Bosko.

Nie ma nic głupszego niż człowiek żyjący w złości. - Św. Jan Chryzostom.

Jak ważną jest rzeczą by unikać zdenerwowania w chwilach prób i przeciwności tego życia. Zdenerwowaniu zawsze towarzyszy skłonność do zamykania serca, a przecież wtedy powinniśmy otwierać je w ufności dla Boga. - Św. Ojciec Pio.

Strzeż się w kłótnie zachodzić, bo niemiło się godzić. - Św. Jan Kanty.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:54, 18 Cze 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Boecjusz
Użytkownik


Dołączył: 18 Cze 2012
Posty: 4 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:08, 18 Cze 2012 Powrót do góry

Tym, którzy uważają, że gniew jest zawsze zły warto przypomnieć, że Pismo Święte wielokrotnie mówi o gniewie Bożym. Oczywiście trzeba pamiętać, że jest to pewna przenośnia, bo Bóg nie ma ciała i uczuć, ale pokazuje, że gniew jako pewna zdecydowana reakcja na zło i pragnienie przywrócenia sprawiedliwości jest czymś słusznym.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:25, 19 Cze 2012 Powrót do góry

Powyżej pisze:

Teresa napisał:

Wiadomo, że zwykły gniew jest grzechem, ale mało się mówi dziś o świętym gniewie i o tym, że szatana trzeba nienawidzić.


... i pod podanym linkiem można poczytać o co chodzi.


Boecjusz napisał:
Tym, którzy uważają, że gniew jest zawsze zły warto przypomnieć, że Pismo Święte wielokrotnie mówi o gniewie Bożym. Oczywiście trzeba pamiętać, że jest to pewna przenośnia, bo Bóg nie ma ciała i uczuć, (...)

Odnośnie gniewu Bożego, to idea gniewu Bożego nie jest czystym antropomorfizmem. Wprost grzechem byłoby pomyśleć, że Pan Bóg mógłby obojętnie patrzeć na zło. Zarazem, rzecz jasna, gniew Boży wolny jest nawet od cienia tych niedoskonałości, którym podlega gniew ludzki.


Ciekawie tłumaczy to o. Jacek Salij "Gniew Boży"
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


I jeszcze odnośnie tych uczuć, że Bóg ich nie ma, to w całej historii Pana Jezusa i On też miał uczucia, a szczególnie męki i zmartwychwstania. Przeciez w tej historii Bóg objawia się najpełniej. Nie jest to Bóg daleki, który beznamiętnie patrzy na cierpienie ludzi. Jest to Bóg, który wchodzi w historie człowieka.

Czy Bóg ma uczucia
[link widoczny dla zalogowanych]


Pytanie i odpowiedź wyczytane na zapytaj.wiara.pl

Czy Pan Bóg ma uczucia? Czasami używa się wyrażeń typu: Panu Bogu będzie smutno, Pan Bóg cierpi gdy tak postępujesz itp. Ale czy tak naprawdę Pan Bóg czuje, czy można mówić o uczuciowości Pana Boga? Uczucia nie są przecież nawet u człowieka najwyższym czynnikiem, są takie trochę chwilowe, nieracjonalne i chyba nie powinniśmy się zbytnio nimi kierować?

Nie potrafimy mówiąc o Bogu wyzwolić się z naszego języka. Więc czasem w odniesieniu do Boga posługujemy się pewnymi antropomorfizmami. Trzeba być tego świadomym i pamiętać, że kiedy mówimy o działaniu Boga to mamy do czynienia raczej z pewną analogią do człowieka niż z dokładnym opisem tego działania. Np. ze stwierdzenia "Bóg widzi czyny człowieka" nie można wyciągać wniosku, że Bóg ma oczy. Chodzi o to, że Bóg wie, co ten człowiek robi. Podobnie gdy mowa jest o tym , że Bóg ulepił człowieka, przechadzał się itd. Podobnie należy traktować wypowiedzi o uczuciach Boga. Opisujemy je na sposób ludzki. Ale powinniśmy pamiętać, że nie musi oddawać to zupełnie adekwatnie tego, co może się z Bogiem w danej chwili dziać...


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 11:59, 18 Cze 2016, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:43, 18 Cze 2016 Powrót do góry

Nie zatrzymujmy nieprzyjaźni względem kogokolwiek w naszych sercach, bo gdy w sercu zbierze się dużo nienawiści, ono niszczeje. – św. Augustyn.


Wiadomo, że zwykły gniew jest grzechem, ale mało się mówi dziś o świętym gniewie i o tym, że szatana trzeba nienawidzić.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:40, 18 Cze 2016 Powrót do góry

Z Ewangelii Mt 5,43-48

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego bliźniego», a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak, będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.



Komentarz za stroną radio eM

Trudne to wezwanie. Kochać nieprzyjaciół. Modlić się za nich. Jeśli tym nieprzyjacielem jest ktoś, kto mi nic specjalnie złego nie zrobił, ale po prostu go nie lubię – nie ma problemu. Niestety, na tym wielu z nas się zatrzymuje. Znosi tych, których nie lubi. I uważa, że to już jest wypełnienie Jezusowego nakazu miłości nieprzyjaciół. A przecież nie o to tak naprawdę chodzi.
Chodzi o to by kochać i modlić się za ludzi ludzi, którzy faktycznie zaleźli mi za skórkę. Także takich, którzy krzywdząc mnie głośno się dziwią, o co mam pretensje. Albo – jeszcze gorzej – takich, co śmiejąc mi się w twarz patrzą czy na serio potraktuję wskazanie Mistrza. To boli znacznie bardziej. W tych wypadkach zastosować się do nauk Jezusa znacznie trudniej.

Jak się obronić przed gniewem, który w takich razach rośnie w sercu? Stanąć przy Jezusie. Pamiętać, że On przeżył to samo. Doświadczył ludzkiej złości jak mało kto. A mimo to nie dał się owładnąć chęci odwetu. Cierpliwie zniósł wszystko. Aż do śmierci. Trzeba solidarnie pójść za Nim tą samą drogą. Bo jeśli nie, to cóż szczególnego robię? Niewiele bym się różnił od dobrego muzułmanina czy ateisty. Ja, uczeń Chrystusa, muszę więcej.

Jest jeszcze jeden problem. Co zrobić, gdy tym, który krzywdzi jest człowiek stojący blisko Boga? Taki pobożny chrześcijanin, który – jak się wydaje – zawsze ma Boga po swojej stronie? W takich razach metoda stanięcia przy Jezusie, pójścia Jego drogą słabo działa. Jak iść za kimś, kto jest po stronie mojego krzywdziciela?

Wtedy trzeba próbować uwierzyć, że wiedzący wszystko Bóg dobrze zna i tę sprawę. I pozostaje modlić się słowami psalmu, który i Jezus powtarzał na krzyżu… Boże mój Boże, czemuś mnie opuścił…
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)