Forum Kościół Rzymskokatolicki Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Kard. Arinze o nadużyciach liturgicznych w Afryce Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31666 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:42, 29 Mar 2008 Powrót do góry

Kard. Arinze o nadużyciach liturgicznych w Afryce

"Przed pokusą postawy „wielebnego showmana” ostrzegł afrykańskich księży kard. Francis Arinze. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów podczas niedawnej wizyty w Kenii był gościem Katolickiego Uniwersytetu Wschodniej Afryki w Nairobi. Poruszył tam problem nadużyć liturgicznych zdarzających się na Czarnym Lądzie.

Zdaniem nigeryjskiego purpurata błędy wynikają z jednej strony z pragnienia poklasku i popularności, a z drugiej strony z nieznajomości głębokiej i starożytnej symboliki zawartej w tekstach i gestach liturgicznych. Kard. Arinze podkreślił przy tym, że reformy soborowe nie oznaczały zerwania ciągłości tradycji Kościoła, także w sferze kultu. „Kościół nie żyje w jakimś "muzeum watykańskim", jednak inkulturacja powinna odbywać się w zgodzie z chrześcijańskim przesłaniem i jednością całego Ludu Bożego” – stwierdził. Napiętnował przy tym wprowadzanie do liturgii różnych elementów będących owocem duszpasterskiej inwencji, a stojących w sprzeczności z duchem chrześcijańskiej modlitwy. Na przykład popularne w Afryce taneczne procesje z darami mają „wyrażać przy pomocy ciała usposobienie ducha”, a nie mogą przeradzać się w rodzaj „tańca liturgicznego”. Zdaniem prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wszelkie innowacje powinny być wprowadzane po starannym przemyśleniu w gronie biskupów i ekspertów oraz po zaaprobowaniu przez Stolicę Apostolską. Potrzebne jest także odpowiednie przygotowanie duchowieństwa i wiernych.

Za: Radio Watykańskie
[link widoczny dla zalogowanych]


Do tego bym jeszcze dodała, że pomału przyjdzie czas na inne rejony świata i będzie koniec z hop-siupami w czasie Mszy Św.

Kiedyś jedna osoba z Kanady mi napisała tak:

Cytat:
(...)Czy widziałaś jak wygląda Msza św. na Madagaskarze? Ci ludzie tańczą, klaszczą, śpiewają.
A Msze św. wśród Indian? Kaplan często musi zapalić fajkę pokoju. To są fakty i możesz je przyjąć za gorszące, albo po prostu spróbować je zrozumieć...


Co tu dodać wobec powyższej wypowiedzi samego purpurata? Oczywiście, że trudno, żeby na Madagaskarze sprawili sobie od razu organy i śpiewali chorał gregoriański. Niech sobie potańczą, chwaląc w ten sposób Pana Boga, a ksiądz, znając się na swoim fachu, odprawi im w odpowiednim czasie Mszę św., której wartość w odróżnieniu od ich tańców polega na tym, że będzie skuteczna dla nich niezależnie od ich zrozumienia. A kiedy przyjdzie na to czas, zrozumieją i Mszę św. Nie sądzę, żeby ksiądz musiał z Indianami palić fajkę pokoju w ramach np. mszalnego znaku pokoju - może na to za to znaleźć czas poza Mszą św. i nawet powinien, żeby go nie oskalpowali. Wink

Na szczęście arcybiskup Piotr Marini przestał być papieskim ceremoniarzem (Mistrzem Pontyfikalnych Celebracji Liturgicznych).


To abp Marini był odpowiedzialny za wkręcanie pokornego ś+p Jana Pawła II w rozmaite postępowe ekscesy liturgiczne, różne "namaszczenia" krowim łajnem, okadzania przez indiańskich szamanów, zmuszanie Ojca świętego do "podziwiania" tańców "liturgicznych" roznegliżowanych panienek, "procesyj z darami" uskutecznianych przez "tubylcze" kobiety nie znające biustonosza i innych tego typu dziwactw.
Miejmy nadzieję iż pomału kończy się epoka nadużyć liturgicznych rozpowszechnianych i firmowanych przez Stolicę Apostolską, w ramach ( jak wszelkie inne zło i nadużycia ) "posłuszeństwa"

... było o tym tu:
http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia,12/arcybiskup-piotr-marini,198.html


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 13:40, 30 Maj 2018, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31666 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:14, 05 Paź 2020 Powrót do góry

1. Kardynał Francis Arinze o objawieniach
https://youtu.be/ZqUhsaqtf64

2. Kardynał Arinze o tańcu i muzyce w liturgii
https://youtu.be/xPHu41eOgpA

3. Kościół nigdy nie kazał usunąć balasek... którzy usuneli... wyrządzili wielką krzywdę (kard. Arinze)
https://youtu.be/cMJvo5AF5qo

4. Wywiad: Kard. Francis Arinze
https://youtu.be/BVgl8P7zhgk

5. Kardynał Arinze o przyjmowaniu Eucharystii
https://youtu.be/ZVBr-anomlo

6. Czy politykom głosującym za aborcją wolno przyjmować Komunię?
https://youtu.be/mlj4sO4pzh4

Francis Arinze (ur. 1 listopada 1932 w Eziowelle) – nigeryjski duchowny rzymskokatolicki, arcybiskup koadiutor Onitshy w latach 1965–1967, arcybiskup metropolita Onitshy w latach 1967–1985, kardynał diakon w latach 1985–1996, prefekt Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego w latach 1984–2002, kardynał prezbiter w latach 1996–2005, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w latach 2002–2008, kardynał biskup od 2005.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31666 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:37, 05 Paź 2020 Powrót do góry

Cytat:
2. Kardynał Arinze o tańcu i muzyce w liturgii
https://youtu.be/xPHu41eOgpA


Jeszcze w temacie muzyki fragmenty kard Ratzingera z "Ducha liturgii"

Książka kard. Josepha Ratzingera "Duch Liturgii"

[link widoczny dla zalogowanych] - [link widoczny dla zalogowanych] - [link widoczny dla zalogowanych] - [link widoczny dla zalogowanych] - [link widoczny dla zalogowanych]

Część Trzecia - Sztuka i liturgia
(fragmenty)


Przeżywamy dzisiaj nie tylko kryzys Sztuki Sakralnej, lecz także, w wymiarze wcześniej nieznanym, kryzys sztuki w ogóle. Kryzys sztuki jest z kolei symptomem kryzysu człowieczeństwa, które właśnie w chwili największego nasilenia podboju świata przez element materialny, popadło w swoistą ślepotę w odniesieniu do pytań wykraczających poza materialność; jest to ślepota, którą nazwać można ślepotą ducha. Na szereg pytań: jak powinniśmy żyć, jak możemy pokonać umieranie, czy nasze istnienie ma cel, a jeśli tak, to jaki - na te wszystkie pytania nie ma już żadnych wspólnych odpowiedzi. Pozytywizm, sformułowany w imię naukowej powagi, zawęża horyzont do tego, co da się udowodnić, co można dowieść w eksperymencie, i czyni świat nieprzezroczystym. Wprawdzie w świecie tym jest jeszcze miejsce na matematykę, ale Logos, warunek wstępny tej matematyki i jej stosowalności, już się tutaj nie pojawia. W ten sposób nasz świat obrazów nie przekracza tego, co ujawnia się zmysłowo, a natłok obrazów, które nas otaczają, oznacza równocześnie koniec obrazu: prócz tego, co można sfotografować, nie widać już nic. W takiej sytuacji nie tylko sztuka ikony, Sztuka Sakralna polegająca na spojrzeniu sięgającym poza materię, staje się niemożliwa, lecz także sztuka w ogóle, która w impresjonizmie i ekspresjonizmie dotarła do granic możliwości postrzegania zmysłowego, staje się - dosłownie - bezprzedmiotowa. Staje się eksperymentowaniem ze stworzonymi przez człowieka światami, pustą "kreatywnością", która nie dostrzega już Creator Spiritus - stwórczego Ducha. Próbuje ona zająć Jego miejsce, produkując już tylko to, co przygodne i puste, uświadamiając człowiekowi absurdalność jego twórczości.
(...)
Nie każdy rodzaj muzyki może wejść do liturgii chrześcijańskiej. Liturgia daje nam w tym względzie niezbędne kryterium - kryterium tym jest Logos. To, czy za jakimś charyzmatem stoi Duch Święty czy też demon, rozpoznać można dzięki temu, że - jak mówi św. Paweł - tylko pod natchnieniem Ducha Świętego możemy mówić "Panem jest Jezus" (1 Kor 12,3). Duch Święty prowadzi nas do Logosu, prowadzi nas do muzyki, która znajduje się w znaku sursum corda - podniesienia serca. Zintegrowanie człowieka skierowane w górę, a nie rozpuszczenie się w bezkształtnym odurzeniu lub czystej zmysłowości, jest miarą muzyki zgodnej z Logosem, rodzajem logike latreia - rozumnej, odpowiadającej Logosowi adoracji - o której mówiliśmy w pierwszej części tej książki.
(...)
Także taniec nie jest formą wyrażania liturgii chrześcijańskiej. Około III wieku kręgi gnostycko-doketyckie próbowały wprowadzić go do liturgii. Ukrzyżowanie traktowano tam jako pozór: ciało, którego nigdy tak naprawdę nie przyjął, Chrystus opuścił przed męką. I w ten oto sposób, skoro Krzyż był tylko pozorem, miejsce liturgii Krzyża mógł zająć taniec. W różnych religiach tańce kultyczne mają rozmaite cele - zaklinanie, magia naśladowcza, mistyczna ekstaza; wewnętrznemu celowi liturgii "ofiary słownej" nie odpowiada żadna z tych postaci. Zatem absolutny nonsens stanowią próby "uatrakcyjniania" liturgii pantomimą, i to wykonywaną w miarę możliwości przez profesjonalne zespoły, co kończy się często (w tej perspektywie całkiem słusznie) aplauzem zgromadzonych. Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki. Atrakcyjność taka nie trwa długo; na rynku ofert spędzania wolnego czasu, gdzie rozmaite formy religijności coraz częściej funkcjonują jako rodzaj podniety, konkurencja jest nie do pokonania. Sam doświadczyłem sytuacji, w której akt pokuty zastąpiony został przedstawieniem tanecznym, co oczywiście nagrodzono brawami; czy można się jeszcze bardziej oddalić od tego, czym rzeczywiście jest pokuta? Liturgia może przyciągać ludzi tylko wówczas, gdy nie spogląda na samą siebie, lecz na Boga, gdy pozwala Mu wejść w siebie i działać. Wówczas rzeczywiście wydarza się coś jedynego w swoim rodzaju, poza konkurencją, a ludzie czują, że jest to coś więcej niż tylko sposób spędzania wolnego czasu.
(...)
Matematyka wszechświata nie istnieje po prostu sama z siebie i nie może zostać wyjaśniona za pomocą hipotezy boskości ciał niebieskich. Posiada ona głębszą zasadę, stwórczego Ducha; wynika z Logosu, który zawiera w sobie niejako pierwowzory porządku świata, który te pierwowzory przez Ducha włącza w materię. Stąd też z perspektywy Jego stwórczej funkcji określano Logos mianem ars Dei, sztuki Boga (ars = techne!). Sam Logos jest wielkim Artystą, w którym pierwotnie zawarte są wszystkie dzieła sztuki - piękno wszechświata. Zgodnie z tym wspólny śpiew z całym wszechświatem oznacza pójście śladem Logosu i zbliżenie się do Niego. Każda prawdziwie ludzka sztuka jest zbliżaniem się do tego jednego "Artysty", do Chrystusa, do stwórczego Ducha. Myśl o muzyce kosmicznej, wspólny śpiew z aniołami, ponownie sprowadza się do związku sztuki z Logosem, jakkolwiek jest ona pogłębiona i poszerzona o elementy kosmiczne, które ze swej strony nadają sztuce liturgicznej zarówno miarę, jak i rozmach. Czysto subiektywna "kreatywność" nigdy nie mogłaby osiągnąć owego napięcia, które istnieje pomiędzy kosmosem a jego posłaniem o pięknie. Przyjęcie miarę kosmosu oznacza zatem nie tyle ograniczenie wolności, ile poszerzenie jej horyzontu.

Za: [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)