Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 "Nigdy was nie znałem" Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
JAREKK
Użytkownik


Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 17 Przeczytał: 1 temat


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:52, 24 Maj 2016 Powrót do góry

Mam pytanie odnosnie poniższego fragmentu Pisma Sw. Do kogo można go odnieść? Na pewno jest tu mowa o zaangażowanych religijnie osobach, mi kojarzy się ta grupa osób z charyzmatykami, bo u nich najczesciej się prorokuje i zdarzają się na "wieczorach mocy" uzdrowienia. Ale to moja subiektywna opinia, byc może spotkali się Państwo z jakimś opracowaniem tych wersetów przez osobę, która ma dobre rozeznanie duchowe.

Zastanawia mnie czy fragment ten odnosi się do osób:

1. które grają na dwa fronty, na zewnątrz prorokują, uzdrawiają a mimo to dopuszczają się z premedytacją jakichś grzechów

czy też

2. całej zbiorowosci osób, które zwiedzone wyznają jakiegoś innego Jezusa, a mimo to towarzyszą im jakies nadprzyrodzone znaki typu dar proroctwa, wypedzania złych duchów czy uzdrawiania


Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"

Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».
Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28964 Przeczytał: 272 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:19, 24 Maj 2016 Powrót do góry

JAREKK napisał:
(...)

Zastanawia mnie czy fragment ten odnosi się do osób:

1. które grają na dwa fronty, na zewnątrz prorokują, uzdrawiają a mimo to dopuszczają się z premedytacją jakichś grzechów

czy też

2. całej zbiorowosci osób, które zwiedzone wyznają jakiegoś innego Jezusa, a mimo to towarzyszą im jakies nadprzyrodzone znaki typu dar proroctwa, wypedzania złych duchów czy uzdrawiania

(...)


Proszę podać przypisy z Pisma św. po prostu skąd to konkretnie jest, żeby mieć wejrzenie na większy fragment.
Zobacz profil autora
JAREKK
Użytkownik


Dołączył: 11 Maj 2016
Posty: 17 Przeczytał: 1 temat


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:55, 24 Maj 2016 Powrót do góry

Fragment pochodzi z Ewangelii wg św. Mateusza, rozdział 7
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28964 Przeczytał: 272 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:16, 27 Maj 2016 Powrót do góry

Tak, jest to Ewangelia św. Mateusza 7,21-29.

Tylko życie według wiary stanowi o wszystkim, życie według nauki Chrystusa i jego Kościoła. Fundament budowli musi być dobry. Nie da się zbudować nic wielkiego na złym fundamencie. Nie da się w ogóle nic zbudować na złu. Zło bowiem jest brakiem dobra, czyli nicością, a nicość jako fundament oznacza po prostu brak fundamentu.

Słowo Boże definiuje dobro. Dlatego Pan Jezus mówi: "Kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony". Dobro ma bardzo konkretną postać - tę ukazaną przez Pana Jezusa. Należy pełnić wolę Ojca w niebie.


Komentarz o. Jacka Salija do tego fragmentu jest taki:

Pierwszym, który idealnie wypełniał wolę Ojca swego w niebie, był Pan Jezus. "Moim pokarmem jest pełnić wolę Tego, który Mnie posłał" (J 4,34). "Nie szukam własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał" (J 5,30). "Z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał" [J 6,38]. Niewątpliwie, nikt prawdziwiej niż Bóg nie chce naszego dobra, dlatego niemożliwe jest, żeby ktokolwiek stracił na poddaniu się Jego woli. Nasze opory przed całkowitym i bezwarunkowym zawierzeniem się Bogu płyną zawsze z tego, co w nas ciemne i grzeszne.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus przestrzega przed pustym i nieautentycznym zawierzeniem Bogu. Później Apostołowie tę Jego przestrogę podejmowali wielokrotnie. "Kto mówi: "Znam Go" - pisze Apostoł Jan - a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy" (1 J 2,4; por. 4,19n). Podobnie uczył Apostoł Paweł: "Twierdzą, że znają Boga, uczynkami zaś temu przeczą" (Tt 1,16). Również Apostoł Jakub: "Wprowadzajcie słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie" (Jk 1,22).

Przypomina się tu przypowieść o dwóch synach wysłanych do winnicy (Mt 21,29-31). Z aprobatą mówił Pan Jezus tylko o tym synu, który wprawdzie zaczął od buntu, ale później naprawdę pełnił wolę swego ojca".

o. Jacek Salij




[link widoczny dla zalogowanych] Bp Kazimierz Romaniuk, O. Augustyn Jankowski OSB, Ks. Lech Stachowiak; Wyd. PALLOTTINUM do tego fragmentu Ewangelii jest taki :

Mat 7:21 Wzmianka o tych, co mówią „Panie, Panie” – to aluzja do ludzi, którzy zjawiają się jako wilki w owczym odzieniu. W całym pouczeniu zaś chodzi o pseudowierzących, którzy posiadają wszystkie pozory wierzących, a w rzeczywistości nie są ludźmi wiary, gdyż to, co czynią, jest niezgodne z wolą Bożą. Tak więc człowieka Bożego poznaje się nie po słowach, tylko po czynach będących wypełnieniem woli Ojca Niebieskiego. Została tu napiętnowana obłuda, jeden z grzechów najbardziej odrażających. Nawiązuje do niej Chrystus zresztą wiele razy. Obłudnikami nazwał tych, którzy przyszli zapytać, czy godzi się płacić podatek, czy nie [Mt 22:18]. Obłudnikiem jest człowiek, który, gdy pości, ma zasmucone oblicze (Mt 6:16), lub ten, który daje jałmużnę, ale po to tylko, żeby ludzie widzieli i podziwiali jego miłosierdzie (Mt 6:2). Obłudnikami wreszcie byli wszyscy Izraelici, bowiem czcili Boga tylko wargami, a serca ich były zajęte innymi sprawami [Mt 15:8].

Mat 7:22–23 Jeżeli człowiek nie podda się całkowicie woli Bożej, to nawet najwspanialsze jego czyny nie zapewnią mu zbawienia. Dotyczy to również charyzmatyków: mimo iż dokonują – za sprawą imienia Jezusowego – wielkich cudów (por. Mk 9:38–40; Łk 10:17), nie zda im się to na nic, jeżeli nie będą pełnić na co dzień i we wszystkim woli Bożej. I choć w dzień sądu będą się na owe cudowne dzieła powoływać, nie dostąpią zbawienia. Ich odrzucenie będzie świadczyć o tym, że z posiadanej od Boga mocy źle korzystali.
Jeśli każdy grzech jest obłudą, to na szczególne potępienie zasługuje obłuda nieszczerego przyjaciela. Kiedy Jahwe wydał wyrok na węża, to największe dobrodziejstwo wyświadczył ludzkości tym, że zdemaskował niecne zamiary czarta, który udawał przyjaciela pierwszych ludzi.

Mat 7:24–25 Wśród ludzi, do których Jezus przemawia, jest wielu takich, co chętnie słuchają słowa Bożego. Nie wszyscy jednak zapewniają słowu Bożemu trwałą przyszłość. Ci, co mają silną wolę, co niewzruszenie trwają przy Chrystusie, nigdy już nie pozwolą sobie wydrzeć słowa Bożego i dzięki temu nawet największe zawieruchy życiowe nie będą w stanie wyrządzić im jakiejkolwiek szkody. Są podobni do ludzi mądrych, którzy wznoszą swą budowlę na niewzruszonych fundamentach.

Mat 7:26–27 Lecz pośród słuchaczy Chrystusa są także ludzie słabi: ci przyjmują co prawda słowo Boże, ale nie osadzają go dość mocno w swych duszach. Ich najlepsze chęci ulegają zniszczeniu podczas pierwszej burzy życiowej. Postępowanie takich ludzi przypomina budowlę wzniesioną na piasku. Nic nie pozostanie z takiej budowli, gdy przyjdzie deszcz i zerwie się wichura. Wezbrane potoki, deszcz i wichury – to być może symbole doczesnych trudności życiowych; nade wszystko jednak są to obrazy przyszłego sądu. Zburzonych wtedy budowli nikt i nic nie będzie już w stanie naprawić. „Upadek ich będzie wielki”. Obraz podwójnego budowania kończy Kazanie Jezusa na górze. Z pewnością to kazanie miał Mateusz na myśli, gdy mówił o zdziwieniu tłumów spowodowanym nauką Jezusa. Sam Chrystus powiedział przecież, że przynosi nowe przykazanie. Być może, iż podziw i przerażenie zarazem budziły obrazy przyszłego sądu, przestrogi przed karą wieczną, źle pojęta zapowiedź rzekomo bliskiego końca świata.

Mat 7:28–29 Jednakże powodem zdziwienia było przede wszystkim to, że Jezus uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie tak jak ich uczeni w Piśmie. Tak więc nauczając Jezus przedstawiał się równocześnie jako najwyższy Prawodawca: nie ograniczał się do samego wyjaśniania Pisma, a jeśli nawet to czynił, to w sposób absolutnie autorytatywny, wiążący.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28964 Przeczytał: 272 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:36, 27 Maj 2016 Powrót do góry

I jeszcze ciekawa wypowiedź osoby, która w nurcie ewangelizacji charyzmatycznej była prawie 30 lat:

"Wczorajszej niedzieli (ostatniej przed Wielkim Postem) było takie czytanie, które zawsze przejmuje mnie bojaźnią. Jezus w Ewangelii św. Mateusza mówi: "Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!" Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale.". (Mt 7,21-24)

Z tym słowem wiąże się taka przestroga, którą otrzymałem od spowiednika na początku lat 90-tych, kiedy mi powiedział: "Pamiętaj Jacku, że w piekle obok komunistów będzie najwięcej charyzmatyków". No więc staram się o tym pamiętać i… od 14 lat mniej więcej unikam charyzmatyków Smile

Ale serio – myślę, że Boże prowadzenie jest w znacznym stopniu uwarunkowane (np. co człowiek zasiewa – to potem zbiera). To jedno – drugie (w kontekście tego ostrzeżenia Jezusa): istotą rozpoznania nas przez Jezusa jest nie tyle działanie w Jego Imię (nieznośna skłonność właśnie charyzmatyków), co rozpoznanie siebie w Jezusie Chrystusie – czyli owo budowanie na skale, słuchanie Jego głosu. Rozpoznanie to zakłada moje osobiste uświęcenie, czyli poznanie moich ograniczeń i grzechów. Potrzebą moją jest nie tyle działanie, co raczej moje umniejszanie (mego egocentryzmu i potrzeby bycia na pierwszym miejscu), aby Chrystus mógł we mnie wzrastać. A do tego ukierunkowanie dość dużą przeszkodą zdaje się być aktywizm, zwłaszcza taki wyraz aktywności chrześcijańskiej polegającej na poruszaniu się jakby "dziecka we mgle".

Kolejna wytyczna dla mnie – Bóg z natury swej jest przede wszystkim transcendentny – czyli UKRYWA SIĘ, jest nieropoznawany, jest Tajemnicą. Co więcej – w moim przekonaniu bezpośredniość poznania Boga tak chętnie głoszona przez charyzmatyków (np. ogłaszanie, że Duch Boży jest obecny, albo ogłaszanie uzdrowienia itd.) – jest w 99% złudzeniem optycznym. Bezpośrednie epifanie Boże to doprawdy rzadkie zjawisko (w ostatnich wiekach to dzieci w Fatimie, św. Faustyna, o. Pio – może jeszcze kilkanaście przypadków). Więc potrzeba sporego dystansu do badania proroctw i znaków charyzmatycznych. One są powszechne jako znaki Bożej miłości poprzez dary niezasłużone, ale w moim przekonaniu niezmiernie często tzw. obecność duchowa jest fałszowana dzisiaj.

Z tych i paru innych względów jestem raczej skupiony na obowiązkach mego stanu – czyli w pierwszej kolejności doprowadzaniu moich dzieci do żywej wiary. Jakiś czas temu uczestniczyłem w sesji u ojców jezuitów w Gdyni (jakieś 7 lat temu). I miałem wtedy męską rozmowę z o. Czesławem, który w ostrych i jednoznacznych słowach powiedział mi, abym nie ściemniał i bez względu na koszty tzw. społeczne – stawał w prawdzie do końca i na każdym istotnym polu. To usilne dążenie ma dać mi – jak wierzę – uniknięcie pułapek duchowych śliczności, aktywizmu i wszelkich dróg na skróty. Oczywiście – wielu pułapek nie da się ot tak po prostu uniknąć, trzeba nieraz wejść na ślepe ścieżki (aby się przekonać, że człowiek błądzi ze swej natury) i nieraz stanąć przed jakąś ścianą. Tylko wtedy warto się nawrócić (a nie przebijać głową muru), czyli wycofać się z błędu, albo zerwać z niebożymi historiami – gdyż "wszystko inne uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa".

Chodzi o to, abym to nie tylko ja poznał Jezusa (to też jest istotne w kontekście poznania Jego mentalności, Jego metody czynienia uczniów, Jego relacji z Ojcem), ale może przede wszystkim, aby to On rozpoznawał mnie i mówił na mój temat: "dobrze sługo dobry i wierny". Jeszcze raz powtarzam – to nie jest kwestia mojej aktywności i robienia czegoś. Jak będę wierny Bogu to i tak – nawet niewiele robiąc dla Jezusa (czy Kościoła) – i tak będę znakiem sprzeciwu – tak jak Jezus. Moim zdaniem na tym polega moje uczniostwo i droga życiowa.

Może się zrodzić przypuszczenie, że nie chcę być aktywny, ale to nie jest tak. Chcę być aktywny i wyczuwam pole tej aktywności, ale niechże o tym Pan decyduje – a nie moje ego (wspierane charyzmatycznymi przepowiedniami). To kwestia motywacji – obserwuję ze smutkiem aktywizm, albo też sublimacje wynikające z ducha nieczystości, albo chęć robienia kariery – jako istotne elementy motywujące do działania chrześcijańskiego. Wtedy jedynie używa się Boga dla swoich celów. Przykro mi – Bóg nie staje za tymi rozwiązaniami i (no właśnie) można zostać bardzo zaskoczonym przez Pana (niemile zaskoczonym). W tym fragmencie Ewangelii pojawia się argumentacja dotycząca intencji tych działaczy i aktywistów: "Jak to, Panie Jezu, czyż nie prorokowaliśmy w Twoje imię, czyż nie uzdrawialiśmy mocą twego imienia? Mieliśmy takie dobre intencje dla budowania Twego Królestwa".

Niestety – dobre intencje nie są dobrą i wystarczającą argumentacją, bo Jezus odpowiada: "odejdźcie ode Mnie wszyscy czyniący nieprawość, nie znam was". Czyli – są to działania podejmowane w imię Jezusa z takimi dobrymi intencjami, jednak nie zostaliśmy do nich uprawnieni. Przede wszystkim – nie zostaliśmy do nich powołani i posłani. Możemy nawet być w złudzeniu, że zostaliśmy posłani (np. na mocy tzw. proroctw namaszczonych chrześcijan). A jesteśmy jedynie uzurpatorami przywłaszczającymi sobie występowanie w imię Jezusa. No więc warto badać te historie, aby nie zostać zaskoczonym… w dniu ostatecznym.

Jacek Schmidt

[link widoczny dla zalogowanych]


Ciekawy artykuł tego samego autora co powyższych słów jest podany tu:

"Jeszcze o ruchu oazowym" - Jacek Schmidt
(...)
http://www.traditia.fora.pl/wyklady-i-kazania-ksiezy-bractwa-sw-piusa-x,79/ruchy-charyzmatyczne-kon-trojanski-w-kosciele-katolickim,8556.html#39173


I na koniec jeszcze jeden komentarz do tej Ewangelii tu:
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)