Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 "Pokój wam" - pokój owocem dzieła odkupienia. Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:33, 19 Kwi 2009 Powrót do góry

"Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam!" (J 20, 19).

Drogie sercu pozdrowienie! I więcej jeszcze jak pozdrowienie! Albowiem pokój był owocem dzieła odkupienia.
Szatan zniweczył pokój między Bogiem i ludzkością, wydarł go z serca człowieka i zabiegał, by za wszelką cenę utrzymać to rozdwojenie i poróżnienie między Ojcem i dziećmi. Wtedy przyszedł Bóg-Człowiek i swoim dziełem Odkupienia pojednał niebo z ziemią. Albowiem Chrystus "zwiastował pokój... przez Niego mamy przystęp do Ojca" [Ef 2, 17-18]. Chrystus, którego przepowiedział prorok jako księcia pokoju (Iz 9, 6). Chrystus, który powiedział: "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam" (J 14, 27).

O jednym nie wolno ci zapominać: po grzechu pierworodnym nie ma zupełnego pokoju na ziemi. Nigdzie nie znajdziesz pokoju niebiańskiego. Lecz pewien błogosławiony przedsmak pokoju możesz znaleźć. "Obfity pokój dla miłujących Twe Prawo" (Ps 119, 165).
Jeżeli więc możesz powiedzieć: "Panie, Boże mój, między mną a tobą nie zachodzi nic, co by nas dzieliło, nie ma grzechu ciężkiego!" to jesteś szczęśliwy, gdyż jesteś dzieckiem pokoju. - Następnie mówi Apostoł: "Nie szukajmy próżnej chwały, jedni drugich drażniąc i wzajemnie sobie zazdroszcząc" (Ga 5, 26). A więc nie szukaj własnego ja, inaczej zniknie pokój wewnętrzny.

Nie daj się ponosić powodzeniu, ani nie zniechęcaj się niepowodzeniem, lecz działaj jedynie dla Boga, bo inaczej nigdy nie zdobędziesz równowagi duchowej. Trzymaj się wreszcie z dala od tego, kto chce wpoić w swoich zwolenników separację od Boga, a tym samym wewnętrzny i zewnętrzny, czasowy i wieczny niepokój. Jego zasięg i wpływ rośnie gwałtownie. A nadto z dnia na dzień coraz bardziej przejawia się jego zaciekłość.

W Bolszewii pozdrawiają się oni szatańskim ukłonem: "Nie ma Boga!" A odpowiedź brzmi: "Nie było go i nie będzie!" Kto tam chce uzyskać pracę lub stanowisko musi nie wierzyć w duszę i Boga, albo przynajmniej ukrywać się z tą wiarą. Są tacy, którzy w szatańskiej zaciekłości tatuują na swym ciele te słowa: "Nie ma Boga!" Czy to nie przypomina słów Objawienia: "I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia" (Ap 13,16-17). Przerażające horoskopy dla Europy chrześcijańskiej. A ona zdaje się niczego nie zauważać. Lub nie chce niczego widzieć! Czy pojmujesz teraz niezwykłe zadania Akcji Katolickiej? "Starajmy się więc o to, co służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu" (Rz 14, 19).


Z Rozmyslań z Bogiem dla świeckich za msza.net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 17:38, 22 Kwi 2017, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:34, 19 Kwi 2009 Powrót do góry

"A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam!" (J 20, 21).

Jakże więc bardzo leżał na sercu Zbawicielowi pokój. Z pieśnią pokoju przyszedł na świat, pokój czyniących nazywa błogosławionymi, o pokój modli się do Ojca, z pozdrowieniem pokoju na ustach spędza ostatnie swe chwile na ziemi wśród swoich. Tak, "Bóg zwiastuje pokój przez Jezusa Chrystusa" (Dz 10, 36).

A jednak tyle jest niepokoju na ziemi, tyle wojen między narodami! Sam nawet Kościół musi stanąć do wojny.
Kościół? Ileż on razy modli się o pokój! W każdej Mszy św., w litanii do Wszystkich Świętych, we wspólnych modlitwach kościelnych i w przeróżnych innych okolicznościach. Ileż czyni wysiłków, by zaprowadzić pokój między narodami!

Jeszcze ostatnio w wojnie światowej, gdzie jednak nie chciano słuchać jego matczynych rad. I w tylu innych okolicznościach, ilekroć uciekają się do niego jako sędziego polubownego. Uczy on przez swoich przedstawicieli Augustyna, Tomasza, Leona XIII, Piusa XI, że daleko lepiej jest wygrać wojnę pojednawczym słowem, niż mieczem, że ponad wszystko należy stawiać pokój Chrystusa w Królestwie Chrystusowym. Jest to całkowicie w duchu bożym, który mówi: "Jeśli podejdziesz pod miasto, by z nim prowadzić wojnę, najpierw ofiarujesz mu pokój" (Pwt 20, 10).

Lecz tenże Kościół nie wyklucza całkowicie możliwości wojny. On też wraz ze wszystkimi zdrowo myślącymi uznaje prawo wojny jako konieczny środek obrony lub jako ukaranie ciężkiego bezprawia jednego narodu względem drugiego. W tym założeniu, że chodzi o wojnę sprawiedliwą - o czym oczywiście niełatwo rozstrzygnąć - błogosławi on wyruszającym na bój oddziałom, święci ich sztandary i troszczy się o duchowe potrzeby żołnierzy.

Kościół nie rzuca się w skrajności: "Pokój za wszelką cenę!" Dlatego w 1929 r. pisał nuncjusz Pacelli do związku pacyfistów katolickich Niemiec te godne głębokiej rozwagi słowa: "Kościół odrzuca skrajny, fałszywy z punktu widzenia prawa naturalnego, a zatem przeciwny także duchowi chrystianizmu pacyfizm, który zresztą w ostatecznych następstwach dopomaga tylko do gwałtu silniejszemu". Oczywiście zdecydowanie przeciwstawia się także Kościół drugiej skrajności: "Dążyć do wojny!"

Nie, on dąży zawsze do złotego środka, siania pokoju między całymi narodami i poszczególnymi jednostkami! Woła on do ludzkości: "Nie ściągajcie na siebie gniewu bożego, bo inaczej ukarze was wojną." Albowiem Bóg powiada: "Jeżeli i wtedy nie poprawicie się i będziecie postępować Mnie na przekór, to i Ja postąpię wam na przekór i będę was karał siedmiokrotnie za wasze grzechy" (Kpł 26, 23-24).

Dlatego niech pierwszym zadaniem każdego pacyfisty będzie gorliwe wystąpienie przeciw grzechowi. O taką gorliwość staraj się i ty, także bądź pacyfistą. Krzyczysz: "Precz z wojną!" a równocześnie sam prowadzisz wieczną wojnę w swoim kręgu rodzinnym lub z sąsiedztwem! "Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój" (Ef 4, 3).


Z Rozmyslań z Bogiem dla świeckich za msza.net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 17:38, 22 Kwi 2017, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:41, 21 Kwi 2009 Powrót do góry

"A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok" (J 20, 20).

O godni pozazdroszczenia ci, którym dane było oglądać uwielbione Rany Pana! Lecz dlaczego chciał Zbawiciel zachować blizny ran? "One głoszą aniołom wspaniałość jego triumfu, apostołom prawdziwość jego zmartwychwstania, a kiedyś na sądzie ostatecznym będą opowiadać wszystkim wszystko, czego on dla nich dokonał i co wycierpiał".

Św. Bernard wskazuje jeszcze czwarty powód: "Dobry Wódz chce, by oblicza i oczy jego wiernych rycerzy kierowały się ku ranom, ażeby w ten sposób ich dusze podnosiły się i umacniały na chwile cierpień: patrząc na rany Chrystusa, nie będą odczuwać swoich własnych." Rany Jezusa uczą nas, jak cierpieć. One wołają do ciebie i do wszystkich: "Niepodobna uniknąć cierpienia tobie, grzesznikowi, skoro sama niewinność tyle musiała wycierpieć."
One wołają do ciebie: "W uciśnieniu zaufaj Panu!"


Tak jak nie chciał pozbawić się piętna ran, tak też i nie oddali ciebie, gdy będziesz potrafił mężnie znosić dla niego rany, cierpienia i prześladowanie. Dlatego powiada Apostoł: "Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości". Dlaczego? "Aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa" (2 Kor, 12, 9). Tak jakby chciał powiedzieć: "Wolę, Panie, żyć z tobą w przeciwnościach, niż bez ciebie w rozkoszach i weselu."

One wołają do ciebie: "Jeszcze chwila!" (J 16, 16). Tak, tylko chwilę w porównaniu z wiecznością, tylko sekundę trwa przykrość, którą znosisz dla Jezusa, by potem zamienić się w wieczne pieśni weselne, w błogosławione uwielbienie.

Dźwigaj więc krzyż ochoczo. Nie wzdrygaj się nigdy przed cierpieniem. Także uczeń powinien cierpieć i znosić wszystko wraz z Mistrzem. A potem, jak dla Mistrza, tak też dla uczniów nadejdzie chwila triumfu, która się nigdy nie skończy! "A nadzieja nasza co do was jest silna, bo wiemy, że jak cierpień jesteście współuczestnikami, tak i naszej pociechy" (2 Kor 1, 7).


Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza.net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 17:40, 22 Kwi 2017, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:59, 22 Kwi 2009 Powrót do góry

"A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam" (J 20, 21).

Wiele mówiące słowo. Doniosłe posłannictwo. Tak dalece doniosłe, że św. Jan Chryzostom powiada: "Podniósł ich umysły i udzielił im mocy tak przez te zdarzenia, jak też z powagi Ojca i ze swego pełnomocnictwa". Tak jest, Chrystus zaczął od czynów. Zanim rozesłał Apostołów na cały świat, pokazał im ręce i bok. Chciał im przez to powiedzieć: "Czyńcie, co ja uczyniłem! Spalajcie się w ofierze posłuszeństwa! Jeśli zajdzie tego potrzeba aż do znoszenia ran, a nawet do śmierci!" I poszły za tym głosem Mistrza setki tysięcy kapłanów. Spłonęli w ogniu służby Bogu i pracy wokół dusz, stargali przedwcześnie siły, stali się męczennikami.

Rozważ wielkość Posyłającego. Sam Jezus, przedwieczny Syn Boga, mówi do każdego katolickiego kapłana: "Ja cię posyłam!" Mówi to przy święceniach kapłańskich. Kapłan może, jak Mojżesz wystąpić przed lud i uroczyście oświadczyć: "JESTEM posłał mnie do was" (Wj 3, 14).
Zastanów się wreszcie nad władzą w jaką wyposaża Pan swoich kapłanów. Daje im pełnomocnictwo najwyższe, jakie można sobie wyobrazić: "Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam" (J 20, 21). Jest to więc powaga, autorytet boży samego Ojca przedwiecznego. Nie można wyobrazić sobie czegoś wyższego.

Zastanów się nad tym, a niemożliwe, abyś nie odczuł szacunku dla katolickiego kapłana. Za nim stoi Chrystus, stoi sam Ojciec przedwieczny. Pomijaj wielkodusznie te słabości ludzkie, od których także kapłan nie jest wolny, za to okiem wiary dopatruj się w nim Chrystusa i szanuj go. Nie pozwól, aby go oczerniano i lżono. Bądź pewny, że sam Zbawiciel szczególnie nagradza takie postępowanie. "Z całej swej duszy czcij Pana i szanuj Jego kapłanów! Z całej siły miłuj Tego, co cię stworzył, i nie porzucaj sług Jego ołtarza! " (Syr 7, 29-30).


Z Rozmyśań z Bogiem dla świeckich msza.net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 17:40, 22 Kwi 2017, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:08, 05 Maj 2011 Powrót do góry

"Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój!" [J 20, 28].

O, co za cierpliwość i wyrozumiałość Pana! Przecież Tomasz znał przepowiednię zmartwychwstania Jezusa, słyszał od Apostołów dokładne sprawozdania, widzi wokoło siebie powszechną radość z niesłychanego zdarzenia. A jednak nie wierzy! Owszem nawet chce - chciałoby się prawie o zuchwalstwie pomyśleć - stawiać Zbawicielowi warunki: "Jeżeli nie zobaczę, nie uwierzę" (J 20, 25).

A Pan? Traktuje to wszystko z jakąś nieskończoną wyrozumiałością. Współczuje z apostołem. Nie strofuje go. Przychodzi do niego ze słowem pokoju. Rzeczywiście staje do jego dyspozycji, a potem łagodnie i z miłością upomina go: "Nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!" (J 20, 27). Z tą samą pobłażliwością znosi Pan ustawicznie i to daleko więcej jeszcze, co zdaje ci się wprost nie do pojęcia: zatwardziałość żydów, ataki niewiernych, podłości bezbożników, schizmy i herezje i tyle, tyle innej nędzy i grzechów.

A ty? Ty zawsze mówisz sobie, że musiałeś ostro wystąpić. I dziwisz się potem, że nie znajdujesz drogi do serc swoich dzieci i przełożonych. Trafnie tu zauważa jedna z rozsądnych matek naszych czasów: "W przeciwieństwie do niezbyt nawet jeszcze odległej przeszłości, dzisiaj autorytetu samymi nakazami i zakazami nie da się utrzymać. Nasze dzieci są już na to zbyt świadome. O wszystkim decyduje przykład życia." Jeżeli jesteś surowy względem swoich poddanych, to wychowujesz sobie tymczasowo obłudników, którzy potem będą cię przeklinać. Staraj się więc, jak Zbawiciel, zrozumieć współczesne nastawienie duchowe młodzieży, a pozyskasz ją wraz ze Zbawicielem dużo łatwiej miłością i własnym przykładem, niż jednostronnym akcentowaniem autorytetu!

Pamiętaj wreszcie o głęboko wzruszającym wyznaniu św. Tomasza: "Pan mój i Bóg mój!" Powtarzaj to sobie często i z głębi serca. Powtarzaj zwłaszcza wtedy, gdy kapłan po konsekracji podnosi Najświętszą Hostię. Nie patrz wtedy na ziemię, lecz jak pragnął św. Pius X i nawet osobnym odpustem obdarzył, prosto z głęboką wiarą i ufnością spoglądaj Zbawicielowi w oczy i mów mu z serca: "Pan mój i Bóg mój!" [J 20, 28].


Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza net

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 15:38, 22 Sie 2018, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:56, 06 Maj 2011 Powrót do góry

"Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli" (J 20, 29).

Wiara Tomasza była bardzo niedoskonała. Dlatego mówi Pan, iż lepsza wiara tych, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Ta wiara, którą ma na myśli Apostoł, gdy pisze: "Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie" [1 P 1, 8]. Tylko taka wiara podoba się Bogu. Oczywiście, żąda on niemałej rzeczy: pokornego, prostego, dziecięcego poddania rozumu pod Bożą powagę. Poddania się, które domaga się od pysznego człowieka niemałej ofiary. "Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy" (Hbr 11, 1).

Im pokorniej poddasz się takiej wierze, tym obficiej zaczerpniesz z błogosławieństwa Zbawicielowego: "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Taka wiara rzuciła świat do stóp Boga i ustawicznie jeszcze pracuje nad pozyskiwaniem mu dusz. Taka wiara jest szkółką cnót, szkołą bohaterów ducha, świętych i męczenników. "Święci przez wiarę pokonali królestwa" (Hbr 11, 33). W tej wierze jest już cząstka szczęścia, gdyż ona poucza o Bogu i jego sprawach, o wieczności i rozkoszach niebieskich. Ta wiara była i jest warunkiem miłości. Bez jutrzenki wiary nie może być mowy o ciepłym i rozgrzewającym słońcu miłości. Wiara ta jest źródłem radości według słów Apostoła tu na ziemi i tam w wieczności: "Wierząc radować się będziecie radością niewymowną i pełną chwały" [1 P 1, 8].

Nie wdawaj się tylko w niepotrzebne dociekania. Nie chciej wszystkiego dotknąć ręką i wszystkiego dowodzić. Nie porywaj się ze swoim gramem rozumu na zgłębienie Boga i spraw bożych.

Znikomy wobec wszechpotężnego Boga padnij na kolana przed nim i wierz w to, co ci objawił. Słuchaj, co mówi sławny badacz Pasteur. Pytano go z pewnym zdziwieniem, jak on tak myślący człowiek, i po tylu głębokich refleksjach może jeszcze wierzyć. On zaś odparł: "Właśnie dlatego, że dużo myślałem i studiowałem jestem wierzący, jak Bretończyk; a gdybym był więcej jeszcze myślał i studiował, to wierzyłbym, jak Bretonka". "Jeśli się nie staniecie jak dzieci..." (Mt 18, 3).


Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 17:42, 22 Kwi 2017, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:44, 22 Kwi 2017 Powrót do góry

Teresa napisał:

"Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam!" (J 20, 19).

Drogie sercu pozdrowienie! I więcej jeszcze jak pozdrowienie! Albowiem pokój był owocem dzieła odkupienia.


„Pokój Wam!”. To niezwykłe pozdrowienie Zmartwychwstałego nakładało się na lęki i obawy Apostołów po doświadczeniach Wielkiego Piątku. Bez cienia pretensji Pan Jezus kieruje przesłanie pokoju do najbliższych przyjaciół, których przerosło doświadczenie Krzyża.
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)