Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 W Sejmie o procedurze sztucznego zapłodnienia in-vitro Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28782 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:58, 07 Kwi 2015 Powrót do góry

W Sejmie o procedurze sztucznego zapłodnienia. Posłowie rozpatrzą pięć projektów ustaw

Image

Na najbliższym posiedzeniu Sejm rozpatrzy w pierwszym czytaniu rządowy projekt ustawy „o leczeniu niepłodności”, który legalizuje przede wszystkim procedurę in vitro. W kontrze do projektu rządowego pod obrady wraca także projekt PIS „o zakazie zapłodnienia pozaustrojowego i manipulacji ludzką informacją genetyczną”. Krytyczne stanowisko wobec propozycji Rady Ministrów wyraziło Prezydium Konferencji Episkopatu Polski.

Zdaniem Episkopatu, rządowy projekt umożliwia stosowanie procedury in vitro bez podjęcia realnej próby leczenia prawdziwej przyczyny niepłodności. Episkopat wzywa natomiast rząd do opracowania i rozpoczęcia prawdziwego medycznie programu leczenia niepłodności, który byłby oparty na uczciwej i rzetelnej diagnostyce przyczyn oraz podejmowaniu prób ich likwidowania.

Biskupi wymieniają najbardziej bulwersujące rozwiązania projektu rządowego: jako normalny element procedury dopuszcza mrożenie i przechowywanie embrionów, a także umożliwia poczynanie dzieci po śmierci dawcy komórek rozrodczych i przewiduje niedopuszczalność przeniesienia zarodków do organizmu matki biologicznej, gdy dawca komórek rozrodczych wycofa zgodę.

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o leczeniu niepłodności i podjęła decyzję o skierowaniu go do prac legislacyjnych. Biskupi przypominają jednak, że „w procesie legislacyjnym nie można pomijać granic dla uczestnictwa w przyjęciu niemoralnego prawa”. Takie ograniczenie jest uzasadnione oceną etyczną opartą o uniwersalne wartości, które „w jednakowym stopniu dotyczą wszystkich ludzi, tak wierzących, jak i niewierzących”.

W kontrze do projektu rządowego pod obrady Sejmu wraca projekt PIS „o zakazie zapłodnienia pozaustrojowego i manipulacji ludzką informacją genetyczną”. W jego preambule zapisano, że „nienaruszalna godność człowieka przynależy mu w każdej fazie jego życia, a kultura zakorzeniona w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach znajduje wyraz w normach Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”.

Projekt jest odświeżoną wersją dokumentu z 2012 r. „o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego”. Zakazuje wszelkich ingerencji w ludzki genom powodujących jego dziedziczne zmiany. Ingerencja mająca na celu dokonanie zmiany w genomie ludzkim, która nie powoduje jego dziedzicznej zmiany, jest dopuszczalna wyłącznie w celach leczniczych dotyczących człowieka. Zakazane ma być tworzenie chimer i hybryd ludzko-zwierzęcych oraz klonowanie człowieka, a także praktyki eugeniczne.

Projekt ustawy już w art. 1 zakazuje zapłodnienia pozaustrojowego oraz manipulacji ludzką informacją genetyczną, zaś w art. 2 "chroni godność, życie i integralność genetyczną człowieka". W dalszej części dokument ustanawia zakaz m.in. realizowania działań powodujących śmierć embrionu ludzkiego, tworzenia embrionu ludzkiego poza organizmem kobiety, odpłatnego lub nieodpłatnego rozporządzania embrionem.

Projekt PiS ustanawia także Centralny Rejestr Biomedyczny, który gromadziłby informacje dotyczące embrionów, gamet oraz poważnych przypadków szkodliwości dla zdrowia związanych z użyciem gamet.

Zgodnie z dokumentem, ma także powstać Polska Rada Bioetyczna oraz Urząd Prezesa ds. Biomedycyny, jako organy koncesyjne i odpowiedzialne za kontrolę procedur biomedycznych. Sprawozdawcą projektu ustawy na sali obrad Sejmu będzie posel Jan Dziedziczak.

W porządku obrad znalazły się także dwa projekty SLD oraz jeden autorstwa Twojego Ruchu.

Posiedzenie Sejmu rozpocznie sie 8 kwietnia o godz. 11.00.

Źrodło: KAI

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 9:22, 03 Lis 2015, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28782 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:54, 10 Kwi 2015 Powrót do góry

Posłowie nie odrzucili potępionego przez Kościół projektu ustawy o in vitro

Image

Sejm skierował wczwartek wieczorem rządowy projekt prawa o sztucznym zapłodnienu - zwany fałszywie "ustawą o leczeniu niepłodności - do dalszych prac w komisji zdrowia.

Sejm nie zgodził się na odrzucenie rządowego projektu ws. in vitro. Został on skierowany do dalszych prac. Przeciw temu wnioskowi głosowało 286 posłów, za - 150 posłów, 3 wstrzymało się od głosu.

Sejm skierował do dalszych prac w komisji także jeden z dwóch projektów SLD. Projekt autorstwa PiS został natomiast odrzucony w pierwszym czytaniu.

Odrzucony został także projekt ustawy SLD o świadomym rodzicielstwie, dotyczący m.in. aborcji i edukacji seksualnej.

Sprawozdanie komisji zdrowia i jej rekomendacje w sprawie obydwu przyjętych projektów ma powstac do 9 czerwca.

Rządowy projekt spotkał się ze zdecydowaną krytyką organizacji rodzinnych oraz części specjalistów z zakresu ginekologii i położnictwa. Zwracali oni uwagę przede wszystkim, że dokument nie jest wcale pożądaną od dawna propozycją uregulowania kwestii związanych z leczeniem niepłodności, a jedynie próbą legalizacji „przemysłu in vitro”, czyli już istniejących klinik sztucznego zapłodnienia, które od tej pory mają być dofinansowywane ze środków publicznych.

Takie stanowisko podzieliło Prezydium Episkopatu Polski, podkreślając: „za swój obowiązek uważamy przypomnienie, że przygotowywana przez rząd ustawa o tak zwanym leczeniu niepłodności – która niebawem trafi do Parlamentu – powinna wspomagać przede wszystkim rozwój klinik gwarantujących leczenie niepłodności, a nie koncentrować się na opcji sztucznie wspomaganej prokreacji”.

Biskupi przypomnieli też w oświadczeniu, że współczesne badania naukowe – wbrew temu, co twierdzą specjaliści związani z funkcjonowaniem klinik in vitro – wskazują na nieuniknione negatywne skutki medyczne dla dzieci, których konsekwencje indywidualne oraz populacyjne są poważne i nie do końca przewidywalne.

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28782 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:25, 14 Maj 2015 Powrót do góry

Podczas środowego posiedzenia sejmowej podkomisji do rozpatrzenia m.in. rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności Jarosław Gowin zgłosił własny projekt regulacji sztucznego zapłodnienia. Posłowie nie zgodzili się z wnioskiem PiS, by odroczyć posiedzenie do czasu uzyskania ekspertyz potwierdzających, że rządowy projekt rzeczywiście mówi o leczeniu niepłodności, a nie jest promocją metody in vitro.

Jarosław Gowin z własnym projektem ustawy o in vitro

Image

Na początku dyskusji przewodniczący podkomisji poseł Grzegorz Sztolcman (PO) zaproponował, by za projekt wiodący w toku prac uznać projekt rządowy, ponieważ "wydaje się projektem bardziej kompleksowo regulującym kwestie leczenia niepłodności".

W tej sytuacji Jarosław Gowin zgłosił poprawki do projektu rządowego. "W tych poprawkach uchyla się dotychczasowe tytuły, treść oraz uzasadnienie ustawy o leczeniu niepłodności i przedstawia się propozycje alternatywne" - poinformował Gowin, składając swoje propozycje na ręce przewodniczącego.

Obecny projekt Gowina jest zbliżony do jego propozycji sprzed sześciu lat, gdy na zlecenie kierownictwa klubu PO opracował propozycje ustawy bioetycznej, której częścią miały być regulacje dotyczące zapłodnienia in vitro.

Ówczesny projekt wprowadzał m.in. zakaz niszczenia i zamrażania ludzkich embrionów oraz klonowania ludzi, dopuszczał metodę in vitro tylko dla par małżeńskich oraz korzystanie z gamet tylko osób żyjących. Dopuszczał też tworzenie najwyżej dwóch embrionów i ograniczenia wiekowe dla kobiet poddającym się metodzie sztucznego zapłodnienia do 40 lat. Ustawa nie mówiła o refundowaniu metody in vitro. Ustanawiała za to Polską Radę Bioetyczną i Urząd ds. Biomedycyny. Zakładała też przepisy regulujące eksperymenty naukowe na ludziach oraz prawo do rezygnacji z uporczywej terapii.

Zgłoszenie przez Gowina własnego projektu spowodowało zamieszanie wśród członków komisji.

"Otrzymaliśmy przed chwilą alternatywny projekt ustawy" - stwierdziła Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO).

Jak przypomniała, prace nad obydwoma dyskutowanymi projektami (rządowym i SLD) są po pierwszym czytaniu, a dzisiejsze posiedzenie jest zebraniem jedynie sejmowej podkomisji. Według regulaminu Sejmu projekt ustawy powinien być natomiast zgłoszony do pierwszego czytania tak jak wszystkie poprzednie, z których część nie została skierowana do dalszych prac.

"Ten projekt ustawy mógł być zgłoszony do pierwszego czytania i wtedy byśmy to rozważali. Na pewno byłoby rzeczą niesłuszną, gdybyśmy w tej chwili ten projekt, o którym nic nie wiemy, jako podkomisja rozważali" - dodała.

Podobne zdanie wyraził przewodniczący komisji poseł Sztolcman, zwrócił się jednak do Biura Legislacyjnego Sejmu o jak najszybsze wyrażenie opinii w tej sprawie.

Czesław Hoc (PiS) zgłosił wniosek o odłożenie posiedzenia podkomisji do czasu pozyskania ekspertyz mających udowodnić, że projekt rządowy jest rzeczywiście ustawą wprowadzającą procedury dotyczące leczenia niepłodności, a nie tylko odnoszącą się do metody in vitro.

Według niego, tytuł rządowego projektu jest niezgodny z aktualną wiedzą medyczną, na którą powoływał się m.in. minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, gdy przedstawiał dokument w Sejmie.

Jak mówił Hoc, według brytyjskich opracowań (Human Fertilisation and Embryology Authority Register, 2013 r.), w wyniku procedury in vitro urodziło się w tym kraju 122 tys. dzieci, ale kosztem unicestwienia 4 mln zarodków. Rzeczywista skuteczność metody in vitro wyniosła według tych badań 3,21%.

"Nie możemy procedować nad leczeniem niepłodności, procedując jednocześnie nad czymś, co tą metodą nie jest" - argumentował poseł PiS.

Zdaniem ginekologa prof. Roberta Spaczyńskiego, eksperta rządowego, dane przedstawiane przez posła Hoca dotyczą metody in vitro sprzed ok. 30 lat, gdy była ona jeszcze w początkowej fazie stosowania. Obecnie jednak - stwierdził - skuteczność tej metody wynosi 30-40 proc.

Odnosząc się do wniosku posła Hoca, posłanka Śledzińska-Katarasińska stwierdziła, że jest jemu przeciwna.

"Nie jestem lekarzem, ale może i dobrze, dlatego że jestem posłem i mam uchwalać ustawy, a nie prowadzić medyczne seminaria. Bardzo proszę, po prostu przejdźmy do procedowania, do tego nas zobowiązała wysoka izba. Można tutaj sypać piasek w tryby, tylko że takie sypanie trwa już parę lat" - uznała.

Rafał Dorosiński, prawnik i ekspert Instytutu Ordo Iuris skrytykował rządowy projekt za słabe opisanie w nim rzeczywistych metod leczenia niepłodności. Jak wskazywał, poświęcono im zaledwie kilka artykułów, choć min. Arłukowicz mówił o "bardzo dokładnym" opisaniu w ustawie "całego procesu diagnozy w przypadku niepłodności" oraz "wszystkich metod leczenia stosowanych w tej chorobie".

Ostatecznie wniosek posła Hoca przepadł stosunkiem głosów 6 do 3. Komisja kontynuuje dyskusję nad poprawkami do projektu rządowego.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28782 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:48, 14 Maj 2015 Powrót do góry

W Sejmie trwają rozmowy ws. in vitro

Image

W Sejmie prowadzona jest debata nad projektami dot. metody sztucznego zapłodnienia in vitro. Podczas posiedzenia nadzwyczajnej podkomisji w tej sprawie rozpatrywany jest rządowy projekt o tzw. leczeniu niepłodności oraz propozycja SLD.

Zapisy rządowego projektu wzbudzają wiele kontrowersji. Poseł Czesław Hoc, członek nadzwyczajnej podkomisji, mówi, że ustawa nie tylko zabija godność przyrodzoną i nienaruszalną człowieka, ale także stwarza możliwości manipulacji genetycznej. Sama metoda in vitro, wbrew nazwie projektu PO, nie będzie leczyła niepłodności – dodaje poseł.

- Ten projekt ma buńczuczną i nieprawdziwą nazwę – „o leczeniu bezpłodności”. Przecież to nie jest leczenie niepłodności. Niedawno opublikowane badania brytyjskie, które świadczą, że przy 122 tys. urodzeń dzieci zniszczono 4 mln zarodków. Efektywność rzeczywista to 3,21 proc. Proszę sobie wyobrazić, czy może być metoda leczenia, gdzie jest 3 proc. skuteczności – np. na 100 przeszczepów wątroby 3 jest udane, a 97 pacjentów ginie. Przecież to nie jest żadna metoda leczenia. Po drugie, jaka to jest metoda leczenia skoro następne dziecko też nie może być poczęte drogą naturalną – zaznacza Czesław Hoc.

Rządowy projekt zakłada, że z procedury in vitro będą mogły korzystać małżeństwa oraz osoby we wspólnym pożyciu. Będzie tworzonych aż sześć zarodków, a w wyjątkowych sytuacjach nawet więcej. Z nich będą wybierane te najsilniejsze, a pozostałe mają być mrożone. Po 20 latach będą mogły być przekazywane innej kobiecie. Przeciwko zapisom rządowego projektu protestują m.in. organizacje pro-life, środowiska medyczne oraz Konferencja Episkopatu Polski.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28782 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:21, 29 Paź 2010
PRZENIESIONY
Wto 9:18, 03 Lis 2015
Powrót do góry

Dziś 2010-10-29

Sejm: całkowity zakaz metody in vitro odrzucony

Podczas dzisiejszego głosowania nad projektami ustawy bioetycznej regulującej kwestię zapłodnienia in vitro posłowie odrzucili jedynie projekt posłanki PiS Teresy Wargockiej, który zakazywał całkowicie tej metody sztucznej prokreacji. Pięć pozostałych projektów zostało skierowanych do dalszych prac w komisjach sejmowych.

Do laski marszałkowskiej zostało skierowanych sześć projektów: dwa autorstwa PiS, które zapłodnienia pozaustrojowego zakazują, jeden projekt Jarosława Gowina ograniczający je, oraz trzy lewicowe, w tym Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, dopuszczające największy zakres swobody w tworzeniu i zamrażaniu zarodków.

Posłowie PiS chcą całkowitego zakazu in vitro. Projekt Bolesława Piechy dopuszcza jednak możliwość tzw. adopcji zarodków, które zostaną wytworzone przed wejściem w życie nowych przepisów. Takiego rozwiązania nie przewidywała autorka odrzuconego w głosowaniu projektu PiS Teresa Wargocka. Według stworzonej przez nią ustawy stosowanie zapłodnienia in vitro pociągało za sobą karę pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Taka sama kara miała grozić za niszczenie ludzkich embrionów.

Projekt Gowina zakłada prawną ochronę embrionów ludzkich, zakaz handlu i nieodpłatnego przekazywania innym osobom zarodków i gamet. Zapłodnienie in vitro ma być dostępne wyłącznie dla małżeństw, a w szczególnych przypadkach także dla samotnych kobiet. Gowin proponuje, by istniała możliwość utworzenia tylko dwóch zarodków, które muszą być implantowane matce; wyklucza pobieranie komórek rozrodczych od osób trzecich.

Kidawa-Błońska nie wprowadza takiego limitu i umożliwia zamrażanie zarodków. Ponadto posłanka dopuszcza in vitro także dla osób niebędących małżeństwem, pod warunkiem, że są to pary heteroseksualne.

Dwa pozostałe lewicowe projekty zakładają m.in. dopuszczenie tworzenia wielu ludzkich zarodków i zamrażania ich oraz finansowanie zapłodnienia pozaustrojowego ze środków NFZ.

Kluby nie wymagały od swoich członków dyscypliny ws. głosowań nad projektami regulującymi kwestię zapłodnienia in vitro.

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

Za: [link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 8:39, 12 Wrz 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28782 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:35, 03 Lis 2015 Powrót do góry

Powyższy wpis z 2010 roku przeniosłam tu z wąątku o zakazie aborcji:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/w-sejmie-o-zakazie-aborcji,5108.html


--------------------------------***-------------------------------

Program finansowania in vitro przedłużony na kolejne trzy lata?

Image

Przedłużenie programu finansowania ze środków publicznych zabiegów in vitro na kolejne trzy lata zapowiedział ustępujący minister zdrowia, prof. Marian Zembala. Finansowanie procedury byłoby zapewnione do 2019 roku. Tymczasem 1 listopada weszła w życie ustawa o "leczeniu niepłodności", a niektóre jej zapisy zaskarżył rzecznik Praw Obywatelskich.

Finansowanie zabiegów in vitro ze środków publicznych rozpoczęło się 1 lipca 2013 r. Wedle Ministerstwa Zdrowia trzyletnim programem leczenia niepłodności miało zostać objętych około 15 tys. par., a każda z nich może skorzystać z dofinansowania trzech cykli leczniczych.

Tymczasem formalnie od 1 listopada, obowiązuje ustawa o leczeniu niepłodności. Wyklucza ona "możliwość zastosowania u biorczyni komórek rozrodczych albo zarodków w przypadku, kiedy jest ona kobietą samotną" – informował KAI rzecznik prasowy ministerstwa zdrowia Krzysztof Bąk.

Jednak brak możliwości skorzystania przez samotne kobiety z wcześniej zamrożonych ich zarodków zaskarżył w czwartek do Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich. Zdaniem Adama Bodnara taka sytuacja narusza zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasadę ochrony praw nabytych, które wynikają z Konstytucji RP.

RPO uważa, że nowa regulacja "niejako zaskoczyła kobiety, które były już w trakcie procedury in vitro i miały uzasadnione prawo oczekiwać, że będą mogły wykorzystać wytworzony zarodek".

W myśl ustawy kobiety formalnie nie pozostające w związku z żadnym mężczyzną, ale posiadające w klinikach in vitro zamrożone komórki jajowe i zarodki, znajdą się w skomplikowanej sytuacji. W świetle ustawy bowiem wykorzystanie zamrożonych komórek będzie możliwe tylko wtedy, jeśli będą miały partnera, który zgodzi się na procedurę dawstwa.

W ustawie ustalono bowiem różnicę między dawstwem partnerskim (osób w związku małżeńskim lub we wspólnym pożyciu) nasienia, zarodków lub komórek rozrodczych i dawstwem innym niż partnerskie, polegającym na otrzymaniu komórek rozrodczych bądź zarodka od innych osób.

Istniejąca do tej pory luka prawna istniejąca w odniesieniu do zasad przystępowania do in vitro, obecnie, w myśl nowej ustawy – przestaje istnieć. Kobiety samotne, które będą chciały wykorzystać swoje zamrożone komórki, obecnie będą musiały oddać zarodki do adopcji, która według zapisów ustawy będzie alternatywą dla dwóch dopuszczalnych rodzajów dawstwa.

Istnieje jednak obawa, że pojawi się praktyka omijania przepisów. Kobiety będą odbierały zarodki i przenosiły je do klinik w krajach, gdzie podobne regulacje prawne nie istnieją.

To jednak nie koniec kontrowersji związanych z ustawą o leczeniu niepłodności.

Sytuacja prawna dziecka urodzonego w wyniku zapłodnienia in vitro przy zastosowaniu procedury dawstwa innego niż partnerskie będzie dużo mniej korzystna niż dziecka poczętego w inny sposób, w tym w procedurze dawstwa partnerskiego - przestrzegają dr Tymoteusz Zych i Karina Walinowicz, analitycy Instytutu na rzecz Kultury Prawnej "Ordo Iuris".

Z dawstwem innym niż partnerskie mamy do czynienia w sytuacjach, w których co najmniej jedna z komórek rozrodczych pochodzi od anonimowego dawcy. "W ustawie przewidziano, że dawstwo inne niż partnerskie komórek rozrodczych oraz dawstwo zarodka jest dawstwem anonimowym" - informuje rzecznik MZ Krzysztof Bąk.

Zasadniczym problemem jest zasada anonimowości dawcy nasienia, której wprowadzenie spowoduje, że w świetle prawa dzieci te będą narażone na nierówne traktowane oraz słabszą ochronę ich interesów, w tym praw, których gwarancje zawarte zostały w dokumentach międzynarodowych.

Dzieci poczęte w procedurze dawstwa anonimowego będą pozbawione prawa do poznania tożsamości własnych rodziców, które zgodnie z obowiązującym prawem jest na gruncie Konstytucji RP konsekwencją prawa do poznania własnej osoby, które z kolei gwarantowane jest przede wszystkim przez przepisy art. 30 (godność człowieka), art. 47 (ochrona życia prywatnego oraz prawo do decydowania o swoim życiu osobistym) oraz art. 72 (ochrona praw dziecka).

Zarazem konsekwentne orzecznictwo polskich sądów potwierdza, że najpełniejsza realizacja zasady dobra dziecka dokonywać się może poprzez zapewnienie możliwości jego wychowania w rodzinie, przede wszystkim w rodzinie naturalnej, a więc poprzez pieczę rodzicielską sprawowaną przez osoby związane z dzieckiem więzią biologiczną.

Zgodnie z art. 38 ustawy o leczeniu niepłodności, po osiągnięciu pełnoletniości dziecko będzie mogło poznać jedynie rok i miejsce urodzenia dawcy oraz informacje na temat stanu jego zdrowia, czyli wyniki badań lekarskich i laboratoryjnych, którym był poddany przed pobraniem komórek rozrodczych.

Dane dotyczące stanu zdrowia będzie mógł także poznać prawny przedstawiciel osoby zainteresowanej (dziecka) po złożeniu odpowiedniego wniosku, w którym uzasadni, że jest to konieczne "do uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia" lub ze względu na stan zdrowia tego dziecka.



Krytyka ustawy ze strony Episkopatu

W "Głosie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w kontekście przygotowywanej [wówczas] ustawy o leczeniu niepłodności" z 4 marca br. biskupi zaznaczyli, że rozumieją potrzebę ustawowego uregulowania kwestii zapłodnienia pozaustrojowego, gdyż obecny brak jakichkolwiek rozwiązań pozwala na całkiem dowolne postępowanie z ludzkim materiałem genetycznym i powoływanymi do życia embrionami.

Biskupi uznali za konieczne stworzenie przede wszystkim narodowego programu prawdziwego leczenia niepłodności. Współczesna medycyna wskazuje bowiem jasno, że usunięcie medycznych lub psychologicznych przyczyn niepłodności daje znacznie większe szanse na urodzenie zdrowego dziecka niż procedury sztucznie wspomaganego rozrodu, które - jak podkreślili - nie leczą niepłodności. Przypomnieli zatem, że rządowy projekt ustawy "o leczeniu niepłodności" powinien wspomagać przede wszystkim rozwój klinik gwarantujących leczenie niepłodności, a nie koncentrować się na opcji sztucznie wspomaganej prokreacji. Podobnie, musi zawierać ograniczenie, które zagwarantuje, by dzieci – dla ich dobra – nie były powoływane w procedurze in vitro poza relacją małżeńską, w parach nieformalnych. Wskazali też na konieczność ochrony godności osoby ludzkiej jako podmiotu, zarówno z moralnego, jak i prawnego punktu widzenia.

Po szybkim przyjęciu projektu ustawy przez Radę Ministrów i przesłaniu go do Sejmu, 31 marca br. został ogłoszony kolejny "Apel Prezydium KEP ws. rozpoczęcia prac nad projektem ustawy o medycznym wspomaganiu prokreacji". Episkopat ponownie wezwał rząd do opracowania i rozpoczęcia prawdziwego medycznie programu leczenia niepłodności, opartego na uczciwej i rzetelnej diagnostyce przyczyn oraz podejmowaniu prób ich likwidowania.

Członkowie Prezydium Episkopatu przypomnieli, że nie jest możliwy kompromis w sprawach moralnych, natomiast "w sprawach politycznych kompromisy są istotą tworzenia regulacji w demokratycznym państwie prawa". Ich zdaniem jednak przyjętego przez rząd projektu ustawy nie można przyjąć nawet w imię "kompromisu politycznego", gdyż jest on projektem skrajnym, odrzucającym podmiotowość życia ludzkiego na etapie embrionalnym, gdzie "zarodek ludzki jest traktowany na równi z grupą komórek lub tkanką, a ponadto zakłada on:

- stosowanie procedury in vitro bez podjęcia realnej próby leczenia niepłodności,
- eugeniczną selekcję zarodków,
- umożliwia klonowanie człowieka,
- mrożenie i przechowywanie embrionów,
- umożliwia poczynanie dzieci po śmierci dawcy komórek rozrodczych,
- pozostawia embrion ludzki poza jakimikolwiek relacjami osobowymi, nie ma on faktycznie rodziców, którzy sprawują nad nim pieczę i na których ciąża wobec niego jakiekolwiek obowiązki.

Z tych wszystkich przyczyn zdaniem biskupów, projekt ten nie może być traktowany w kategoriach poprawy istniejącego stanu rzeczy, ale zasługuje na stanowczy sprzeciw. Dlatego też wykluczyli "jakikolwiek udział katolików w pracach służących jego przyjęciu".

Przy okazji - co godne jest uwagi - biskupi jasno sformułowali "niezbędne minimum", które poseł katolik mógłby poprzeć w głosowaniu nad ewentualna ustawą o in vitro. A są to:

- uznanie człowieczej godności ludzkiego embrionu, poprzez gwarancję jego rozwoju w organizmie biologicznej matki,
- gwarancja stabilności związku mężczyzny i kobiety będących dawcami komórek rozrodczych,
- wykluczenie mrożenia embrionów,
- zakaz selekcji embrionów,
- zakaz klonowania embrionów, tworzenia himer i hybryd,
- zakaz prowadzenia eksperymentów medycznych na embrionach.


Kiedy jednak Sejm 25 czerwca przyjął ustawę o leczeniu niepłodności, Prezydium Episkopatu jeszcze tego samego dnia w swym oświadczeniu wyraziło "wielki smutek i rozczarowanie". Biskupi przypomnieli też, że posłowie, którzy głosowali za, pozostają w niezgodzie także z nauczaniem papieża Franciszka, który kilka tygodni wcześniej apelował do lekarzy, by wyrażali stanowczy sprzeciw sumienia przy aborcji, in vitro i eutanazji, stawiając niejako na jednej płaszczyźnie te działania. Przy okazji biskupi stanowiący Prezydium Episkopatu wyrazili nadzieję na poprawienie proponowanej ustawy w Senacie. Ufają, że do "sumień parlamentarzystów dotrze głos nie tylko Papieża, Konferencji Episkopatu, ale także bardzo licznych organizacji rodzinnych, ruchów i obrońców życia jak i specjalistów z zakresu ginekologii i położnictwa".

Następnym krokiem ze strony Kościoła był osobisty list przewodniczącego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego do prezydenta Bronisława Komorowskiego, z apelem o nieskładnie podpisu pod ustawą bądź skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego. W liście, przekazanym prezydentowi 17 lipca, arcybiskup argumentuje, że ustawa pozostaje w sprzeczności z Konstytucją. Przypomina też, że "trzecią strona", o której zapomina się w debacie o in vitro, są dzieci nienarodzone, którym - poprzez procedurę zamrażania i niszczenia - "odbiera się prawo do rozwoju, narodzi i godnego życia". A obowiązkiem Kościoła jest właśnie obrona tej "trzeciej strony", którą "próbuje się społecznie wykluczyć i zmarginalizować".

22 lipca br. prezydent Komorowski złożył jednak swój podpis pod ustawą, kwestionując i odsyłając do Trybunału tylko jeden marginalny jej przepis dotyczący pobierania komórek rozrodczych od dawcy, który jest niezdolny do świadomego wyrażenia zgody.

W wysłanym tego samego dnia liście do Przewodniczącego Episkopatu tłumaczył, że zadaniem prezydenta jako głowy państwa jest "troszczyć się o wszystkich obywateli, bez względu na ich światopogląd czy wyznanie, godzić skrajne stanowiska i dbać o wypracowywany w Sejmie konsensus". Uzasadnienie to trudno uznać za zgodne z rzeczywistością, gdyż przyjęta przez Parlament ustawa nie była kompromisem pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami procedury in vitro, lecz narzuceniem tym drugim stanowiska skrajnie liberalnego i permisywistycznego. Prezydent odwołał się też do autonomii państwa i Kościoła.

Komorowski przyznał też, że nie chce być "prezydentem ludzkich sumień" i określił się jako człowiek odpowiedzialny za to, by kształtować prawo tak, aby w stopniu maksymalnie możliwym uwzględniało jak najszerszy obszar ludzkich wrażliwości”. Dodał, że jest zwolennikiem kompromisu politycznego „w tych wszystkich trudnych kwestiach, które ludzi dzielą”.

W swej odpowiedzi abp Gądecki precyzyjnie wykazał liczne niekonsekwencje w myśleniu prezydenta Komorowskiego i powierzchowność jego argumentacji. Przypomniał m. in., że konstytucyjnej zasadzie "autonomii" Kościoła i państwa towarzyszy również zagwarantowana w ustawie zasadniczej możliwość współdziałania Kościoła i państwa dla dobra człowieka i z tego właśnie powodu Kościół angażuje się w tę sprawę. Wskazał też, że poszukiwaniu kompromisu musi towarzyszyć nie tylko realizowanie woli większości, ale również "poszanowanie istotnych wartości ludzkich i moralnych" i tylko w ten sposób można realizować dobro wspólne. Przypomniał też - formułowany wcześniej przez Episkopat - katalog argumentów przeciwko in vitro, które mają charakter bynajmniej nie tylko teologiczny, ale antropologiczny, medyczny i etyczny. Dlatego - konkludował - że gdyby w kwestii ustawy dotyczącej in vitro katolicy zgodzili się na tego rodzaju kompromis, sprzeniewierzyliby się Ewangelii i "nauczaniu o godności człowieka".

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28782 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:57, 01 Gru 2015 Powrót do góry

Od połowy 2016 koniec refundacji in vitro

Program refundacji procedury in vitro będzie kontynuowany do połowy przyszłego roku, potem już nie - zapowiedział we wtorek na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia minister Konstanty Radziwiłł.

Image

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł (drugi z lewej) oraz wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas (pierwszy z lewej) podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia w Sejmie.

Program Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego, powszechnie zwany rządowym programem in vitro, ruszył 1 lipca 2013 r. i był przewidziany do 30 czerwca 2016 r.

Program został przedłużony przez poprzednią ekipę rządzącą w ostatnich dniach urzędowania - od 1 lipca 2016 r. do 31 grudnia 2019 r.; przeznaczono na ten cel ok. 304 mln zł. Przedłużenie programu było krytykowane przez PiS.

Radziwiłł, który przedstawiał komisji plany swojego resortu, odpowiadając na pytania posłów, poinformował, że program będzie trwał do połowy przyszłego roku, później już nie.

Para może przystąpić do programu, jeśli lekarz zdiagnozował u niej bezwzględną przyczynę niepłodności lub ma ona udokumentowane nieskuteczne leczenie przez co najmniej 12 miesięcy. Kobieta w dniu zgłoszenia do programu nie może mieć ukończonego 40. roku życia. Nie ma ograniczeń wiekowych dla mężczyzn.

Podczas posiedzenia komisji minister pytany był też m.in. o klauzulę sumienia. W październiku Trybunał Konstytucyjny, rozpatrując wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej (której Radziwiłł był w przeszłości prezesem, a przed objęciem funkcji ministra - sekretarzem), uznał ze niezgodny z konstytucją m.in. obowiązek wskazywania przez lekarza powołującego się na klauzulę sumienia innego lekarza, który wykona dane świadczenie. Po opublikowaniu wyroku zakwestionowane przepisy straciły moc.

Zdaniem Radziwiłła nie oznacza to jednak konieczności zmieniania uregulowań w tym zakresie. "Klauzula sumienia to nie jest kwestia poglądów ministra zdrowia, tylko TK uznał, że to jest fundamentalne prawo każdego obywatela, także lekarza. I cóż ja więcej mogę do tego dodać. To jest wyrok TK i on nie wymaga żadnej aktywności ze strony ministra zdrowia, żeby to potwierdzić w jakiś sposób" - powiedział minister.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28782 Przeczytał: 190 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:42, 02 Lip 2016 Powrót do góry

Rządowy program in vitro zakończony. To była niemoralna i kosztowna pułapka zastawiona na bezpłodne pary

Image

Skończył się rządowy program refundacji in vitro. Od tej pory każdy, kto chce skorzystać w z tej procedury, będzie musiał finansować ją z własnych środków.

Cieszę się, że doczekaliśmy się tego dnia. W ostatnich miesiącach o programie nie mówiło się dużo. Dziś Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że w sumie wykonano 37,6 tys. transferów zarodka, a to przełożyło się na 11,8 tys. ciąż. Jednak dzieci urodziło się tylko 5 tys.! Pokazuje to, jak mała jest skuteczność tej metody.

Przejdźmy do kosztów. Zaplanowano, że w latach 2013-2016 program kosztować będzie 247 mln zł! Ile zapłaciliśmy więc za jedno dziecko, które urodziło się tą mało skuteczną metodą? Matematykę zostawiam Czytelnikom… Widać, że skutki są takie, że nie ma się czym pochwalić.

W kwestii in vitro sprawy ekonomiczne są drugorzędne. Ważniejsza jest moralność. Gdy urodziło się 5 tys. osób, liczbę tę trzeba pomnożyć razy 20, bo mniej więcej tyle osób musiało stracić życie bądź zostać zamrożonym. Wiele dzieciom nie dano się urodzić ani umrzeć. Składowane w klinikach in vitro czekają, jakie ktoś wymyśli rozwiązanie tej sytuacji.

Rządowy program in vitro jest ciężką skazą na historii naszego Narodu; przez 3 lata jego trwania za publiczne pieniądze uśmiercano i zamrażano dzieci, a nazywano to szczytnym celem. In vitro jest ukrytą aborcją i niestety na jedno urodzone dziecko przypada około 20 „wyprodukowanych”, którym nigdy nie będzie dane przyjść na świat.

Ministrowie zdrowia Bartosz Arłukowicz i prof. Marian Zembala oraz premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz mają na sumieniu każde z tych dzieci. Osoby te na siłę forsowały program, ulegając lobby in vitro. Instytut Globalizacji podawał, że rynek in vitro w Polsce jest wart około 20 mld zł.

Wizyty u lekarzy kosztują. Są też koszty badań, procedury, leków.

Problemem jest również to, że dzieci poczęte w procedurze in vitro mają problemy ze zdrowiem. Częściej chorują czy obarczone są wadami genetycznymi.

Gdyby rządowy program in vitro okazał się sukcesem, od rana do wieczora trąbiono by, jak wielki jest to sukces. Temat ten nie schodziłby z pierwszej strony „Gazety Wyborczej” i innych mediów uporczywie przekonujących o rzekomych dobrodziejstwach procedury. Ta cisza mówi dużo. Jest też dowodem na to, co Kościół i organizacje pro-life mówią od dawna – in vitro jest pułapką zastawioną na bezpłodne pary.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)