Forum Nauka Kościoła Katolickiego Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Bp. Schneider: Pięć ran zadanych mistycznemu Ciału Chrystusa Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30874 Przeczytał: 108 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:33, 30 Lip 2012 Powrót do góry

Bp Athanasius Schneider – niezwykle ważne przemówienie!

Zostało opublikowane słowo wysokiej ważności:
Biskup Athanasius Schneider 15 stycznia 2012 r. mówi we Francji o Mszy Świętej trydenckiej oraz o tragicznych deformacjach współczesnych celebracji.


Pięć ran zadanych mistycznemu Ciału Chrystusa:

1. Zwrócenie kapłana w kierunku ludu.
2. Komunia udzielana na rękę.
3. Wyrugowanie ze Mszy Świętej modlitw na Offertorium a na ich miejsce wprowadzenie formuł na podobieństwo żydowskich modlitw szabatowych.
4. Niemal całkowite wyrugowanie języka łacińskiego.
5. Dopuszczenie kobiet do posługi lektora i akolity.

„Pięć ran na liturgicznym ciele Kościoła, które wymieniłem, woła o uleczenie. Reprezentują one zerwanie, które można by porównać do wygnania papieża do Awinionu. Przypadek ostrego pęknięcia w wyrażaniu życia Kościoła nie może być bagatelizowany – tak jak wówczas nieobecność papieża w Rzymie, tak dzisiaj znaczące zerwanie pomiędzy liturgią przed- i posoborową. Sytuacja ta woła o leczenie.

Z tego właśnie powodu potrzebujemy dziś nowych świętych, jednej lub kilku nowych Katarzyn ze Sieny. Potrzebujemy „vox populi fidelis” domagającego się usunięcia zerwania liturgicznego. Tragedia w tym wszystkim polega na tym, że podobnie do ówczesnej sytuacji wygnania do Awinionu, ogromna większość duchowieństwa, zwłaszcza na wyższych stanowiskach, wydaje się być zadowolona z tego zerwania”.

Biskup Schneider o tradycyjnej Mszy i Nowej Ewangelizacji
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 22:13, 30 Cze 2020, w całości zmieniany 4 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30874 Przeczytał: 108 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:36, 07 Wrz 2012 Powrót do góry

(...)
Pięć ran (nie licząc nowych modlitw w Offertorium) to te rzeczy, których forma zwyczajna nie przewiduje, ale które zostały do niej wprowadzone drogą godnej pożałowania praktyki.

Pierwszą i najbardziej oczywistą raną jest celebrowanie ofiary Mszy z kapłanem zwróconym twarzą w kierunku ludu, zwłaszcza podczas Modlitw Eucharystycznych i Konsekracji, najwyższych i najświętszych momentów czci, która należy się Bogu. Ta zewnętrzna forma odpowiada, przez samą swą naturę, temu w jaki sposób uczy się grupę ludzi lub spożywa wspólny posiłek. Jesteśmy w zamkniętym kole. I forma ta w żaden sposób nie odpowiada modlitwie, a już tym bardziej adoracji. Sobór Watykański II również nie życzył sobie tej formy w żaden sposób, nie była ona też zalecana przez Magisterium papieży po Soborze. Papież Benedykt XVI napisał we wstępie do pierwszego tomu swych dzieł wybranych: „Pomysł, że kapłan i ludzie podczas modlitwy powinni patrzeć na siebie nawzajem, zrodził się dopiero w czasach współczesnych i jest całkowicie obcy pierwotnemu chrześcijaństwu. W istocie, kapłan i lud nie zwracają się ze swą modlitwą do siebie nawzajem, lecz razem zwracają się do Pana. Z tego powodu patrzą w tym samym kierunku podczas modlitwy: w kierunku Wschodu, jako symbolu powrotu Pana, albo gdy jest to niemożliwe, w kierunku obrazu Chrystusa na apsydzie, w kierunku krzyża, albo po prostu w górę. ”

Ta forma celebracji, w której wszyscy patrzą w tym samym kierunku (conversio ad orientem, ad Crucem, ad Dominum) jest nawet wymieniona w rubrykach nowego rytu Mszy (patrz: Ordo Missae, 25 133-134). Tzw. celebracja „versus populum” w żadnym wypadku nie ma nic wspólnego z koncepcją Świętej Liturgii, tak jak jest to sformułowane w deklaracjach Sacrosanctum Concilium, 2 oraz 8.

Drugą raną jest rozdawanie Komunii na rękę, co jest obecnie powszechne niemalże na całym świecie. Ta forma nie tylko nie jest wspomniana przez Sobór Watykański II, lecz także została wprowadzona przez wielu biskupów wbrew woli Stolicy Apostolskiej, a nawet wbrew głosowaniu biskupów w 1968 roku. Papież Paweł VI legitymizował ją dopiero później, niechętnie i pod pewnymi warunkami.

Papież Benedykt XVI od czasu Bożego Ciała w 2008 roku rozdaje Komunię wiernym klęczącym i tylko na język, zarówno w Rzymie jak i w różnych miejscach, które odwiedza. W ten sposób daje on całemu Kościołowi jasny przykład praktycznego Magisterium w dziedzinie liturgii. Jako że kwalifikowana większość biskupów odrzuciła rozdawanie Komunii na rękę jako coś szkodliwego już 3 lata po Soborze, jak wielka część samych ojców soborowych uczyniłaby to 3 lata wcześniej!

Trzecią raną są nowe modlitwy podczas Offertorium. Są one całkowicie nową twórczością i nigdy wcześniej nie były używane w Kościele. W mniejszym stopniu wyrażają one ofiarę Krzyża niż koncepcję uczty; w ten sposób przypominają raczej żydowskie modlitwy szabatowe. W ponadtysiącletniej tradycji Kościoła na Wschodzie i na Zachodzie, modlitwy offertoryjne zawsze były zorientowane przede wszystkim na tajemnicę ofiary Krzyża (patrz: Paul Tirot, Histoire des prières d’offertoire dans la liturgie romaine du VIIème au XVIème siècle [Rzym, 1985]). Nie ulega wątpliwości, że taka całkiem nowa twórczość sprzeciwia się Soborowi Watykańskiemu II, który stwierdza: „Innovationes ne fiant . . . novae formae ex formis iam exstantibus organice crescant” (Sacrosanctum Concilium, 23).

Kolejną raną jest całkowity zanik łaciny w ogromnej większości celebracji Eucharystycznych w formie zwyczajnej we wszystkich krajach katolickich. Jest to bezpośrednie i jawne sprzeciwienie się zaleceniom Soboru Watykańskiego II.

Ostatnią, piątą raną jest wypełnianie funkcji lektora i akolity przez kobiety, a także wykonywanie tych funkcji w ubraniu świeckim, wchodząc do prezbiterium podczas Mszy prosto z części przeznaczonej dla wiernych. Zwyczaj ten nigdy nie istniał w Kościele, a z pewnością nigdy nie był pożądany. Wprowadza on do celebracji katolickiej Mszy zewnętrzny charakter nieformalności, styl odpowiedni raczej dla świeckich zebrań. Drugi Sobór Nicejski, już roku 787, zabronił takich praktyk, formułując to w formie kanonu: „Jeżeli ktoś nie jest wyświęcony, nie wolno takiej osobie czytać z ambony podczas Świętej Liturgii.” (Kan. 14) Przepis ten był zawsze przestrzegany w Kościele. Jedynie subdiakoni i lektorzy mogli czytać podczas Mszy. Jeżeli brak jest lektorów lub akolitów, mogą to uczynić mężczyźni lub chłopcy w stroju liturgicznym, a nie kobiety, gdyż to płeć męska symbolicznie reprezentuje łączność ze święceniami niższymi z punktu widzenia niesakramentalnego wyboru lektorów czy akolitów.

(...)

Cały tekst również tu:
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 18:29, 24 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30874 Przeczytał: 108 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:47, 24 Paź 2016 Powrót do góry

Brutalne zerwanie z przeszłością. Pięć ran zadanych w epoce reformy liturgicznej i Kościół przyszłości

Image

Gdy czytałem wzruszające przemówienie biskupa Athanasiusa Schneidera o pięciu ranach, które zadano Mistycznemu Ciału w epoce reformy liturgicznej, uświadomiłem sobie, że nie znam mocniejszej diagnozy dotyczącej samej istoty kryzysu, z którym mamy do czynienia. Biskup pisze bowiem:

Istnieje wiele konkretnych aspektów przeważającej obecnie praktyki liturgicznej w zwykłej formie rytu, które stanowią prawdziwe zerwanie z niezmienną, tysiącletnią praktyką liturgiczną. Mam na myśli pięć praktyk liturgicznych, które wymienię tu w skrócie; można je nazwać pięcioma ranami liturgicznego i mistycznego Ciała Chrystusa. Są one ranami, ponieważ przyczyniły się do brutalnego zerwania z przeszłością, przestając akcentować ofiarniczy wymiar Mszy (który jest jej centralnym oraz istotnym elementem), a podkreślając pojęcie uczty. Wszystko to zmniejsza zewnętrzne znaki boskiej adoracji, ponieważ sprowadza niebiański i wieczny wymiar tajemnicy do o wiele niższego wymiaru.

Według bp. Schneidera tymi pięcioma „ranami” są, po pierwsze, „celebracja ofiary Mszy, w której kapłan odprawia z twarzą skierowaną w stronę wiernych, zwłaszcza podczas Modlitwy eucharystycznej i konsekracji, najbardziej podniosłego i najświętszego momentu kultu należnego Bogu”; po drugie „komunia na rękę”; po trzecie „nowe modlitwy ofertorium”; po czwarte, „całkowity zanik łaciny w absolutnej większości celebracji eucharystycznych zwyczajnej formy w krajach katolickich”, po piąte, „wykonywanie liturgicznych posług lektora i akolity przez kobiety oraz wykonywanie tych posług w stroju świeckim wraz z wchodzeniem do prezbiterium podczas Mszy świętej z przestrzeni zarezerwowanej dla wiernych”. Jeśli kard. Ratzinger miał słuszność w ocenie, że „kryzys Kościoła, jaki obecnie przeżywamy, zależy w dużej części od rozkładu liturgii”, to bp Schneider, jak sądzę, treściwie zdiagnozował tę śmiertelną chorobę, jednocześnie wskazując jasno lekarstwo: nieograniczony i jednoznaczny powrót do Świętej Tradycji.

Gdy rozmyślałem nad przemówieniem bp. Schneidera, przyszedł mi do głowy zabieg mnemotechniczny, pozwalający łatwo zapamiętać pięć zidentyfikowanych ran: (1) obwarowany okrąg; (2) pyszna postawa; (3) opuszczone ofertorium; (4) masowa mowa; (5) płynne prezbiterium. Ostatnie sprawiło mi nieco trudności, ponieważ bp Schneider wrzuca różne rzeczy do jednej kategorii. Można by również mówić o „wychodzących wiernych”, podkreślając, że świeccy przechodzą do prezbiterium ze zgromadzenia, albo o „koedukacyjnym kapłaństwie”, ze względu na nowość angażowania kobiet do ról tradycyjnie i słusznie przypisanych wyłącznie męskiemu duchowieństwu.

W tym rozdziale zajmę się czterema z pięciu ran tak trafnie wskazanych przez Ekscelencję, pomijając „opuszczone ofertorium”, ponieważ chcę skupić się na problemach, które mają źródło w złych praktykach i naruszeniu rubryk. Stawką w debacie wokół każdej z tych ran jest coś o wiele poważniejszego niż osobiste gusta duchowe czy estetyczne. Nasz Pan Jezus Chrystus miał tylko jedną misję na tym świecie, którą przekazał swojemu Kościołowi: zbawić dusze na chwałę Bożą, uczynić ludzi dziedzicami Jego boskości i szczęścia. Diabeł też ma tylko jedną misję: skusić jak najwięcej dusz, aby miały udział w jego potępieniu, ponieważ nieszczęścia chodzą parami. Obaj pragną dusz: Jezus, ponieważ nas kocha; Szatan, ponieważ nas nienawidzi.

Posoborowe zmiany liturgiczne wykreowały osobliwą teorię i praktykę liturgiczną, które wprowadziły toksyny herezji i bluźnierstwa do krwiobiegu katolickiego świata. Im bardziej ta osobliwa teoria podbija umysły a praktyka staje się normą, tym mniejsza skuteczność w uświęcaniu dusz i przekształcaniu świata dla Chrystusa Króla. Wszystkie zmiany wspomniane przez biskupa Schneidera zdradzają udział złych aniołów znacznie przewyższających inteligencją i mocą swoich ziemskich popleczników; wszystkie te zmiany przynoszą korzyść, jeśli można tak powiedzieć, imperium diabła. Nic więc dziwnego, że Szatan robi wszystko, co może, by przeszkodzić reformie, którą rozpoczął Benedykt XVI.

Peter Kwasniewski [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Słowo Boga i słowotok człowieka
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 21:52, 30 Cze 2020, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30874 Przeczytał: 108 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:01, 24 Paź 2016 Powrót do góry

Aby Tradycja liturgiczna mogła wracać z banicji
Bp Athanasius Schneider

Image

[link widoczny dla zalogowanych]

„Najbardziej boski i przenajświętszy Sakrament, okryty symbolicznymi zasłonami, które spowijają Jego tajem nice, ukazuje nam w swojej całej wyrazistości i napełnia oczy naszych umysłów jednoczącym i nie skrywającym się przed nami światłem”. Sakrament ten, Eucharystia, „z racji miłości do ludzi ukazuje się w świętej różnorodności symboli i ukrywa się pod powłoką całego bogactwa hierarchicznych przedstawień”[1]. Te słowa autora dzieła Hierarchia kościelna pochodzącego z V w. odzwierciedlają starożytne i niezmienne (perennial) pojmowanie liturgii, jakim posługiwał się Kościół już od czasu Ojców, oraz prawdziwego ducha, w jakim Kościół zawsze sprawował liturgię. Rozważając te słowa Pseudo-Dionizego, papież Benedykt XVI przedstawił Kościołowi naszych czasów programowe nauczanie na temat znaczenia liturgii i sposobu jej sprawowania: „Liturgia nie jest czymś przez nas skonstruowanym, czymś wymyślonym, by przez jakiś czas doznawać przeżyć religijnych. [...] Mówienie o Bogu jest zawsze – wyraża to słowem greckim – hymnèin, śpiewem dla Boga, wielką pieśnią stworzeń, której odzwierciedleniem i urzeczywistnieniem jest wielbienie liturgiczne” (Audiencja generalna, 14 maja 2008 r.).

W swojej książce Kryzys i odrodzenie. Tradycyjna liturgia łacińska a odnowa Kościoła Peter Kwasniewski szkicuje realistyczny portret praktyki liturgicznej, która zadomowiła się w większości parafii i kościołów świata katolickiego po II soborze watykańskim. Autor wykazuje się solidną znajomością tematu i opiera się na potwierdzonych faktach oraz doświadczeniu. Czytelnik od razu zostaje skonfrontowany z problemem zerwania między liturgicznym duchem Ojców, to jest duchem Tradycji, a duchemi praktyką życia liturgicznego Kościoła naszych czasów.

Istotę tego niemal światowego kryzysu liturgii można wyrazić jednym wersem Pisma świętego: opuścili Go i odwrócili twarz od przybytku Pańskiego, a tyłem do niego się obrócili (2 Krn 29,6). Jak należy to rozumieć? Otóż w praktyce liturgicznej doszło do tragicznego przesunięcia akcentów: nasz wcielony Bóg – w Przenajświętszym Sakramencie oraz w znaku krzyża na ołtarzu – został od sunięty na bok, wygnany, jeśli tak można powiedzieć, na margines, a na Jego miejsce weszło zgromadzenie, zbierające się w zamkniętym kręgu wokół kapłana. Te antropocentryczne liturgie po raz kolejny potwierdziły starożytną mądrość: “Pokaż mi jak sprawujesz liturgię, a powiem ci, w co wierzysz”.

Peter Kwasniewski dociekliwie i w sposób dobrze udokumentowany przedstawia diagnozę obiektywnych defektów posoborowej reformy liturgicznej. Opierając się na sprawdzonym fundamencie rytów i tradycji liturgicznych, które przetrwały próbę czasu, autor przekonująco ukazuje, że nie tylko ewidentne nadużycia, lecz również same założenia reformy liturgicznej stanowią zerwanie ze starożytnym i trwałym pojmowaniem liturgii w Kościele. Wśród norm stanowiących zerwanie można wymienić: głośną recytację Kanonu, a przez to utratę atmosfery ciszy; wyłączne użycie języków narodowych, a w konsekwencji praktyczne odrzucenie łaciny jako języka sakralnego; odrzucenie porządku niedzielnych czytań mszalnych, który był w użyciu przez ponad piętnaście stuleci, i zastąpienie go przez całkowicie obcy rytowi rzymskie mu trzyletni cykl czytań, a w ten sposób wprowadzenie nadmiernej złożoności czytań mszalnych; celebrację versus populum; radykalne zmiany w kalendarzu (na przykład odrzucenie siedemdziesiątnicy, oktawy Zesłania Ducha świętego oraz praktyczny zanik dni krzyżowych); wprowadzenie powszechnej i nieuregulowanej praktyki koncelebry (włączając w to koncelebry podczas wydarzeń masowych, które stwarzają okoliczności pozwalające wątpić w ich sakramentalną ważność); pozwolenie na wprowadzenie do liturgii świeckich melodii wykonywanych na instrumentach, których dotąd nie używano; wprowadzenie nowych ról liturgicznych dla świeckich poza ministranturą, takich jak lektorat czy nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej, a w ten sposób włączenie do samego porządku (ordo) mszalnego „bezładu” wprowadzenie lektorek i ministrantek.

„W historii liturgii jest wzrost i postęp, nie ma za to żadnych zerwań. To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe”. Te słowa Benedykta XVI z Listu do biskupów z okazji publikacji listu apostolskiego motu proprio Summorum pontificum powinny być wzięte na poważnie oraz inspirować wszystkich odpowiedzialnych za kształt liturgii w dzisiejszym Kościele do podjęcia działań na rzecz polepszenia dotyczących jej norm. Bez zastosowania konkretnych środków prawnych na rzecz polepszenia rytu i jego celebracji, powszechny dziś brak kompetencji, będący wynikiem wyparcia tradycji, będzie się jeszcze bardziej utrwalał. Anarchia i amnezja w kwestiach liturgicznych nie powinny mieć żadnych praw w Kościele. Młode pokolenia mają prawo znać zwyczaje oraz modlitwy liturgiczne swoich przodków i świętych minionych tysiącleci.

„Securus iudicat orbis terrarum” – „Osąd całego świata jest pewny”, stwierdził kiedyś św. Augustyn, zwracając się do sekty donatystów (Contra epistolam Parmeniani 3,24),którzy uznali współczesne sobie praktyki za kryterium prawdy. Choć niektóre z wymienionych wyżej praktyk zostały usankcjonowane przez reformę liturgiczną, to nie można uznać ich za zgodne z bezpiecznym osądem orbis terrarum dwóch tysiącleci katolickiego życia; są raczej zjawiskami danego czasu i miejsca, odzwierciedlając słabość przemijającej chwili.

Kiedy spojrzymy w szerszym kontekście historycznym, bieżąca praktyka liturgiczna Kościoła sama znajduje się, jeśli można tak powiedzieć, na wygnaniu, ponieważ usunięto z niej ważne i niezmienne cechy służby Bożej przekazanej nam przez Ojców i świętych. Wśród takich „wygnanych” elementów liturgicznych znajdują się przede wszystkim (by wymienić tylko najważniejsze): celebracja ad orientem vel ad Deum, język sakralny, muzyka sakralna, cisza i kontemplacja, hierarchiczne uporządkowanie wnętrza świątyni wraz z lektorium oraz balaskami komunijnymi. Można by zatem określić aktualną praktykę liturgiczną jako stan „niewoli awiniońskiej”. We współczesnym Kościele niezmiernie potrzeba więc osób, które przepełnione głęboką i niezachwianą wiarą oraz nabożną miłością do uwielbienia Boga w świętej liturgii byłyby zdolne do odważnego przedstawiania ugruntowanych i konkretnych postulatów, tak aby Tradycja liturgiczna mogła choć stopniowo wracać z banicji.

Jednym z takich głosów wzywających do tego powrotu z domu niewoli jest książka Petera Kwasniewskiego. Jakże wielka była radość pośród maluczkich zesłanych na skraj czy peryferia Kościoła, gdy 5 czerwca tego roku, podczas konferencji Sacra Liturgia w Londynie, kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego, sformułował konkretne propozycje prawdziwej odnowy liturgii zgodne ze starożytnym i niezmiennym zmysłem Kościoła praz prawdziwymi intencjami Ojców II soboru watykańskiego. Najważniejszą i najbardziej klarowną z nich było, aby kapłan i wierni podczas modlitw mszalnych, począwszy od Confiteor, zwracali się w jednym kierunku, patrząc na krzyż w absydzie lub na ołtarzu albo na tabernakulum – aby zwracali się ku Bogu. Propozycja kard. Saraha zjawiła się jak promyk słońca na niebie liturgicznego życia naszych czasów. Niestety, natychmiast zjawiła się również ciemna chmura, aby promień ten zakryć: komunikat biura prasowego Stolicy Apostolskiej z 11 czerwca. Chmury jednak przechodzą, słońce zaś zawsze świeci i niech to daje nam nadzieję.

Oby głos Petera Kwasniewskiego z jego konkretnymi propozycjami zawartymi w tym tomie został usłyszany przez wielu katolików, a przede wszystkim przez pasterzy Kościoła. Oby rozpalili się odnowioną wiarą i nabożną miłością dla sprawowania niewypowiadalnych misteriów naszego Zbawienia w zgodzie z niezmiennym i stałym „zmysłem Kościoła” – „perennis, ecclesiasticus et catholicus sensus Ecclesiae” (por. św. Wincenty z Lerynu, Commonitorium 2,4)[2]

Astana, 21 lipca 2016 r.
+ Athanasius Schneider,

pomocniczy biskup Astany,
przewodniczący Komisji Liturgicznej
Konferencji Episkopatu Kazachstanu

[1] Por. Pseudo-Dionizy Areopagita, Hierarchia kościelna, III, III, 2–3, [w:] Pisma teologiczne II, przeł. M. Dzielska, Kraków 1999, s. 138–139 (angielski przekład zamiast „hierarchicznych przedstawień” proponuje wyrażenie sensible ceremonies – „poznawalnych zmysłowo ceremonii” – przyp. tłum.).
[2] Tłumaczenie z autoryzowanego przekładu angielskiego (przyp. tłum.).

----------------------------------------------------------------------------------------------

Image

BP ATHANASIUS SCHNEIDER
(1961) urodził się w Kirgistanie, w deportowanej rodzinie niemieckiej. W 2006 roku został biskupem pomocniczym w Karagandzie, a od 2011 pełni tę funkcję w Astanie. Jego sierpniowa wizyta w Polsce połączona była z promocją jego najnowszej książki Corpus Christi. Komunia święta i odnowa Kościoła.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 22:03, 30 Cze 2020, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30874 Przeczytał: 108 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:55, 11 Lis 2016 Powrót do góry

Niemoralne aktorzenie. Teatralność i dezorientacja w liturgii posoborowej


Tytuł tego artykułu wskazuje na dwa aspekty nowej formy Mszy. Słowo „teatralność” odnosi się do obecnej w nowym rycie tendencji, aby kłaść nacisk na kapłana jako mówcę i performera z dużą tolerancją dla improwizowanych wypowiedzi i dowolnej postawy ciała, w przeciwieństwie do nacisku, jaki kładzie ryt trydencki, aby kapłan był „żywym narzędziem” wypełniającym określoną hieratyczną funkcję przy ołtarzu przez odmawianie zdefiniowanych przez Kościół świętych formuł oraz skrupulatne przestrzeganie szczegółowych rubryk pełnych odziedziczonego sensu.

Z kolei „dezorientacja” wskazuje przede wszystkim na Mszę, która odwróciła się od wschodu i skierowała do ludu, a tym samym na zachód. Skoro zaś dla wszystkich Ojców i Doktorów Kościoła wschód symbolizuje Chrystusa, Gwiazdę Poranną, która wschodzi, zstępując na nasz świat, i odbiera w nim cześć, podczas gdy zachód symbolizuje ciemność i tych, którzy ukochali ciemność, uciekając od Bożego światła, to odwrócenie się kapłana plecami do tego kosmicznego symbolu Chrystusa i Jego ponownego przyjścia, a zwrócenie się przodem do ludu, jest kodem mówiącym o antropocentryzmie, kulcie wewnętrznej mocy człowieka oraz podporządkowaniu niezmiennego źródła boskiej doskonałości nieustannie zmieniającemu się ludzkiemu „doświadczeniu”. Święty Tomasz idzie w tej kwestii za św. Augustynem: „Nazwano Ciebie Wschodem (czyli Chrystusem), a Ty zwróciłeś się ku Zachodowi (mianowicie ku śmiertelnemu i omylnemu człowiekowi)”. Tymczasem oświeceniowy encyklopedysta, Diderot, powie już coś zupełnie przeciwnego: „Człowiek jest jedynym celem, od którego trzeba zacząć i do którego wszystko musi powrócić”.

Badania nad nową liturgią prowadzone przez czołowych teologów takich jak Aidan Nichols, Lauren Pristas czy Jonathan Robinson, opierających się z kolei na pracy wcześniejszych krytyków takich jak Klaus Gamber, potwierdziły głęboki i wszechobecny wpływ teorii oświeceniowych na członków i współpracowników Consilium, którzy tworzyli zespół opracowujący nowe księgi liturgiczne. Nie jest zaskoczeniem, że liturgia osadzona w tym oświeceniowym kontekście, który podkreśla udział ludu, a jednocześnie zachęca kapłana, by stał się przewodniczącym czy prezydentem tej „republiki”, i w którym uprawia się charakterystyczny kult gwiazd. Nie brak też odniesienia do polityki, która w nowożytności nie jest już polem moralnego działania, lecz raczej niemoralnego aktorzenia. Przewodniczący czy prezydent znajduje się w centrum uwagi i działając, i reagując, musi to brać pod uwagę; jak nigdy przedtem jest tym, który rządzi – świętym politykierem. Według kard. Ratzingera postulat kapłaństwa kobiet krzykliwie propagowany przez feministki mógł pojawić się dopiero po pomniejszeniu posługi kapłańskiej i sprowadzeniu jej do bycia wehikułem władzy we wspólnocie. Gdyby kapłan chciał panować nad zgromadzeniem, powinien trzymać się jak najdalej od usus antiquior z jego trzeźwym pięknem, klasyczną powściągliwością i ascetyczną uwagą skierowaną na niewidoczne i niesłyszane detale.

Liturgia trydencka podkreśla niegodność kapłana i nieustannie prosi o to, by zarówno on, jak wszyscy pozostali stali się godnymi dzięki odwołaniu do działania Bożego miłosierdzia. Kapłan z pewnością może być próżny czy egoistyczny, co będzie wpływało na całą jego posługę, zwłaszcza tę poza sprawowaniem funkcji liturgicznych; jednak klasyczny porządek Mszy nieustannie sprzeciwia się skłonnościom upadłej natury, wymagając od kapłana ciągłego zapierania się siebie w posłuszeństwie prawu liturgii, niemalże zmuszając go, aby wszedł w jej własny rytm i melodię jej języka – tak potężny jest jej ceremoniał. Potrzeba naprawdę dużego zepsucia, aby ksiądz chciał ignorować, bawił się albo psuł stare ordo Missae. Proszę o tym pomyśleć: mimo że w tradycyjnym rycie sam kapłan jest bogato odziany, wyróżniony jako konsekrowany pośrednik, o którego nadrzędnym statusie nikt nie powątpiewa, to bije się w pierś, nisko kłania, prosi o łaskę, by godnie sprawować ofiarę, oczyszcza się i przygotowuje przez całą liturgię aż do momentu Przeistoczenia, gdy Jezus mówi in propria persona, ty samym jest, jakby liturgia mówiła: „Ty, ludzki kapłanie, pomimo wszystkich swoich modlitw, pozostajesz niegodny; Ja, Słowo Wcielone, Wieczny i Najwyższy Kapłan muszę teraz wkroczyć i działać zamiast ciebie, składając siebie w ofierze Ojcu”. W swojej podniosłej ciszy stara liturgia niemal wykrzykuje to, że kapłan niesie na swoich ramionach brzemię, jak Chrystus niósł ciężar krzyża. Jakiż świecki mógłby wstać i powiedzieć: „Daj mnie to wielkie brzemię, to moje prawo, niesprawiedliwe, że zatrzymujesz je dla siebie”?

W nowej formie Mszy sprawa wygląda zupełnie inaczej. Po pierwsze uznaje się za pewnik, że każdy w pełni nadaje się do wypełniania wszelkich zadań we wszystkich okolicznościach, że każdy jest „ekspertem”, skoro poza nielicznymi i przelotnymi wzmiankami („agnoscamus peccata nostra, ut apti simus ad sacra mysteria celebranda […]; „Domine, non sum dignus” odmawiane tylko raz) prawie nie wspomina się o grzechu i pokucie. Mszał mógłby być (a czasami jest) czytany przez kogokolwiek; rubryki, które miały być „uproszczone”, w rzeczywistości są nieadekwatne i niepewne, tworząc liczne okazje dla celebransa, by mógł eksponować siebie, okraszać Mszę osobistymi uwagami; liturgiczne szaty, sprzęty oraz architektura tylko za tym podążają w swoistym crescendo banału.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 22:10, 30 Cze 2020, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)