Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Miłość Pana Boga i bliźniego - rozważania Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 271 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 8:41, 28 Wrz 2009 Powrót do góry

"Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego" (Mt 22, 36.37).

Czyżby potrzeba było tego przykazania? Czy nie rozumie się samo przez się, iż trzeba stać przy tym i całą miłość skupić na tym, który jest samą dobrocią i miłością? "Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg", powiada Chrystus Pan (Łk 18, 19). A co czyni ten dobry Bóg dla nas ludzi?

Bóg nas prowadzi. - Znasz już tę pełną miłości naukę o Boskiej Opatrzności, o której tak często mówi Pismo św. Jego przewidujące oko wszystko przenika. "On nas będzie prowadził [na wieki wieków]" (Ps 48, 15). "Jednakowo o wszystkich się troszczy" [Mdr 6, 8].
Praktycznie wyraża się serdeczna troska Boga w tym, że postawił przy naszym boku Anioła Stróża, że daje nam Chleb pielgrzymów (Najśw. Sakrament), który nas w potrzebne siły wyposaża, że polecił nas swojej Matce. "Jak dobry jest Bóg!" (Ps 73, 1).

Oczywiście, to pełne miłości prowadzenie cię przez Boga jest w większej części zasłonięte przed twymi oczami. Twojej krótkowzroczności wydaje się nieraz działanie Boga jako chaotyczny bezład. Lecz przyjrzyj się jednak artystycznie utkanemu kobiercowi. Odwrotna jego strona wydaje ci się istną bezładną gmatwaniną. A jednak strona wierzchnia przedstawia wspaniały obraz, gdzie wszystko jest dokładnie obliczone i przecudnie uporządkowane. Tak i ty w większej części widzisz na ziemi tylko odwrotną stronę dywanu Bożej Opatrzności, dlatego też nie dostrzegasz planu, porządku i celu. Dopiero w wieczności będziesz bez przeszkód oglądał stronę prawą i z podziwem i miłością wyznasz: "Dobrze uczynił wszystko" (Mk 7, 37).

Dopiero wtenczas łaskawe kierownictwo Boga stanie ci we właściwym naświetleniu jego miłości ku nam, gdy sobie wyraźnie postawisz to pytanie: Dlaczego Bóg tak bardzo nas umiłował? Przecież niczego nie mógł się spodziewać ani od ciebie, ani ode mnie, ani też od nikogo innego. Zupełnie niczego! Przejmij się tym głęboko. To musi z nieprzepartą siłą rzucić cię w objęcia najlepszego Boga. To musi pobudzić cię do uwielbienia: "Jeden tylko jest Dobry [Bóg]" (Mt 19, 17).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 9:24, 12 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 271 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 8:47, 28 Wrz 2009 Powrót do góry

"Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem" (Mt 22, 37).

I Bóg także dlatego zasługuje na naszą miłość bez zastrzeżeń, że zsyła nam tysiące pociech. Bóg pociesza nas swoim ojcowskim stosunkiem do nas. Już w Starym Testamencie czytamy: "Panie, Tyś naszym Ojcem" (Iz 64, 7). Lecz właściwie dopiero w Nowym Testamencie bezustannie powtarza się zwrot: Bóg naszym ojcem. Dlatego też Chrystus każe chrześcijaninowi zaczynać modlitwę tymi słowy: "Ojcze nasz!" (Mt 6, 9). Dlatego Apostołowie stali się nauczycielami naszego synostwa bożego: "Zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy" (1 J 3, 1).

Bóg pociesza nas swoim dziełem odkupienia. Nie dokonał go człowiek, ani święty, ani nawet anioł. "Bóg sam przychodzi, by zbawić was" (Iz 35, 4). Lecz Odkupiciel nie zjawił się w roli potężnego króla, lecz jako dziecię biednych rodziców, jako robotnik, jako ofiara cierpienia. Żądała tego znowu delikatna miłość i na miłości oparty wzgląd na Boga i nas ludzi. Miłość, która dopiero pod kątem widzenia naszej niegodności i nędzy grzechowej, wychodzi w całej swej przedziwnej krasie. Tak jest, "Bóg jest miłością" (1 J 4, 16).

Jaka szkoda, że my tak mało uświadamiamy sobie tę miłość Boga i Odkupiciela naszego! Jaka szkoda, że mimo tej miłości w stosunkach naszych względem Boga i Zbawiciela tyle jeszcze służalczości! Gdy pewien kapłan rozmawiał z Teresą Neumann, stygmatyczką z Konnersreuth, tak mu powiedziała: "Ludzie wyobrażają sobie Zbawiciela jako zbyt skomplikowanego i surowego. Zbawiciel zawsze jest dobry, gdy ludzie są dobrzy i nie odpychają go. Jeżeli mają naprawdę dobrą wolę, to względem Zbawiciela powinni być jako dzieci". Następnie ciągnęła dalej: "Dlatego tylko świat dzisiejszy tak jest bezbożny i z taką nieufnością odnosi się do Kościoła, ponieważ oszołomiony duchem gwałtownego postępu stracił ducha wiary w rzeczach religijnych."

Więcej dziecięcej prostoty względem najlepszego Ojca niebieskiego, względem Zbawiciela i Odkupiciela! "Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze!" (Rz 8, 15).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 9:25, 12 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 271 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 7:43, 29 Wrz 2009 Powrót do góry

"Będziesz miłował Pana Boga swego... To jest największe i pierwsze przykazanie" [Mt 22, 37.38].

Ofiaruj Bogu całą swą miłość, gdyż on darzy ciebie i wszystkich tak przeobfitą miłością. Bóg bezustannie zlewa na nas łaski: "Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce" (J 1, 16). Wszyscy bez wyjątku mają do dyspozycji róg obfitości bożej łaski. Aż po ostatnie tchnienie! I to w takim bogactwie, że na sądzie każdemu Bóg będzie musiał powiedzieć: "Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?" (Iz 5, 4). A któż może sobie rościć prawo do tych łask?

Bóg obsypuje nas radościami w wieczności. Miliony dzieci, które umierają w niewinności otrzymanej chrzcie św., za nic wchodzą w posiadanie nieopisanego szczęścia niebieskiego. Miliony dzieci, które umierają bez chrztu św., otrzymują znowu za nic szczęście, wprawdzie niewyobrażalnie niższe aniżeli szczęście niebieskie, ale takie, wobec którego nic nie są warte wszystkie uciechy świata. A dorośli, wszystko jedno, czy o dziewiątej, dziesiątej, czy też jedenastej przyszli godzinie, czy spłonęli jako ofiara służby bożej, czy też dusze ich były łotrowskie - iluż już z nich weseli się weselem Pana, a ilu jeszcze czeka ta radość - w każdej sekundzie, dzień w dzień?

A co to za radości! Objawienie maluje wesele niebieskie jako "królowanie na bożym tronie" (Ap 3, 21). Św. Jan uczy: "Będziemy do Boga podobni" (1 J 3, 2). A Grzegorz Wielki pisze: "Który język wypowie, jaki umysł pojmie wielkość rozkoszy górnej ojczyzny? Zaliczać się do chórów anielskich, stać z tak uprzywilejowanymi duchami w chwale Boga, Stwórcy, oglądać Światłość bez granic, być wolnym od lęku śmierci, i weselić się posiadaną nieśmiertelnością". A przecież dobry i hojny Bóg niczego nie może spodziewać się od ciebie ani ode mnie!

Zatem nie wahaj się. Uznaj słuszność pierwszego i najważniejszego przykazania. Powtarzaj w uniesieniu w serdecznej miłości wzajemnej: Bóg sam i nic prócz niego! Nie odpłacaj za tyle miłości niewdzięcznością i grzechem: "My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował" (1 J 4, 19).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 9:25, 12 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 271 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:07, 30 Wrz 2009 Powrót do góry

"Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" (Mt 22, 39).

To postawienie na równi miłości Boga i bliźniego ma niezwykłe znaczenie. Prawdziwa miłość Boga to prawdziwa miłość bliźniego! Prawdziwa miłość bliźniego to prawdziwa miłość Boga! "Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo" [Rz 13, 8]. Gdzie nie ma miłości bliźniego, tam nie ma mowy o miłości Boga. "Kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi" (1 J 4, 20). Ostatecznie więc wszystko powinno się sprowadzać do praktycznej miłości bliźniego. Wszystko!

Toteż nie powinieneś o bliźnim nic złego myśleć: "Miłość nie pamięta złego" (1 Kor 13, 5). Wprawdzie wolno ci krytycznie patrzeć i mówić: "To, co ten lub ci czynią, nie jest w porządku, jest przewrotne". Możesz sobie wyrobić zdanie. Nie wolno ci jednak potępiać, ani myśleć: "To, co ten lub ci czynią, czynią również ze złego zamiaru". Wyrokowanie o wewnętrznym usposobieniu należy tylko do Boga. "Nie będzie sądził z pozorów" (Iz 11, 3).

Nie powinieneś nigdy mówić źle o bliźnim. Powiada bowiem Chrystus Pan: "Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro" (Łk 6, 45). Pokaż zatem, że jesteś dobry. Nie bądź jak drapieżny ptak, który ciągle chciałby wpijać swe szpony w nędze i słabości bliźniego. Uniewinniaj go, gdzie tylko możesz i mów sobie spokojnie: "Ten i ta na pewno w tym nie mieli złego zamiaru." A już niech cię Bóg zachowa, byś miał zaliczać się do tych, którzy pod płaszczykiem cnoty i pobożności wyzyskują każdą sposobność, by odbyć sąd nad bliźnim, a w ten sposób dyskredytują prawdziwą pobożność, a nawet Komunię św. I gdy sobie tak ulżą, podnoszą jeszcze z pobożną minką oczy ku górze i powiadają: "Ale ja nic złego nie chciałem powiedzieć!"

Naprawdę jest pożałowania godne to, co musiał napiętnować o. Fr. Muckermann TJ.: "My katolicy wcale nie chorujemy na nadmierną wdzięczność względem swoich własnych ludzi. Przeciwnie, często wygląda tak nawet, jak gdybyśmy czekali tylko, kiedy potknie się ktoś i popełni błąd, by potem wspólnymi siłami napaść na niego".
Idź przez życie z prawdziwą miłością bliźniego w sercu, a trafisz kiedyś łatwo do górnej krainy. Albowiem napisano: "Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa" (Rz 13, 10).

Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich msza net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 9:27, 12 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 271 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 7:35, 01 Paź 2009 Powrót do góry

"Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" (Mt 22, 39).

Słyszałeś już o miłości bliźniego w słowie i usposobieniu. Teraz idzie o rzecz podstawową, istotną: Okaż miłość czynem! Apostoł wzywa gminę rzymską: "Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne - dla jego dobra, dla zbudowania" (Rz 15, 2). A uczeń umiłowany pisze: "Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!" [1 J 3, 18]. Zaś św. Franciszek Salezy tak mówi: "Miłość przynagla nas do tego, byśmy śpieszyli bliźniemu z pomocą - mniejsza o to, czy jest on zdrowy czy chory, bogaty czy ubogi, młody czy stary".

A więc okazujmy miłość czynem! Raz wspomoże ona cierpiącego nędzę, innym razem biedną wdowę. Tu przejawi się w staraniu o opuszczonego chorego, tam o głodne i zaniedbane dzieci. Kiedy indziej przyodzieje ubogie dzieci do pierwszej Komunii św., potem znów pospieszy do zrujnowanych majątkowo i wstydzących się żebrać, których dziś aż jest nazbyt wielu. To znów modli się i podejmuje ofiary o nawrócenie błądzącego lub wreszcie przestrzega i napomina przed przewrotnymi drogami i stowarzyszeniami. Miłość czynu przemawia ze św. Pawłem: "Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby pozyskać Żydów. Dla tych, co są pod Prawem, byłem jak ten, który jest pod Prawem - choć w rzeczywistości nie byłem pod Prawem - by pozyskać tych, co pozostawali pod Prawem. Dla nie podlegających Prawu byłem jak nie podlegający Prawu - nie będąc zresztą wolnym od prawa Bożego, lecz podlegając prawu Chrystusowemu - by pozyskać tych, którzy nie są pod Prawem. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych" (1 Kor 9, 19-22).

Przede wszystkim miłością czynną trzeba zjednywać sobie najbliższe otoczenie i domowników. Precz ze wszelką tyranią i duchem koszarowym!
Miłość tego rodzaju jest już zapłatą samą dla siebie. Ilekroć osusza łzy, goi rany, nasyca głodnych, okrywa nagich, podąża z radą i pomocą, słowem ilekroć może uszczęśliwić innych, weseli się sama szczęściem głębokim, wewnętrznym. A nadto czeka ją nagroda wieczna: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo... Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 34.40).

Z Rozmyslań z Bogiem dla świeckich msza net


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 9:27, 12 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 271 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:30, 10 Sie 2016 Powrót do góry

Miłość Pana Boga z prostotą dziecięcą - rozważania:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/katechizm-nauka-katolicka,15/milosc-pana-boga-z-prostota-dziecieca-rozwazania,4662.html#19210
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)