Forum Kościół Rzymskokatolicki Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Afganistan - sytuacja afgańskich chrześcijan Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
stefan
Moderator


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 1362 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:04, 07 Lut 2011 Powrót do góry

Musi zginąć, bo nie wyrzekł się Chrystusa

Image

45-letni Said Musa ma amputowaną jedną nogę. Padł ofiarą wybuchu miny przeciwpiechotnej. Specjalizuje się w rehabilitacji osób, które jak on stały się ofiarami wybuchów niewypałów. Aresztowano go osiem miesięcy temu po tym, gdy próbował się schronić w ambasadzie niemieckiej w Kabulu. Przedtem prezydent kraju Hamid Karzaj zapowiedział rozprawę z chrześcijanami.

Żonę i szóstkę dzieci aresztowanego wyrzucił z ich mieszkania właściciel domu. Uciekli za granicę. Podczas pobytu w więzieniu Musę odwiedził sędzia i złożył mu propozycję nie do odrzucenia - wróci do wiary muzułmańskiej lub czeka go śmierć przez powieszenie. Jednak podczas swojego pierwszego wywiadu prasowego udzielonego "The Sunday Times" Musa oświadczył, że nie zmieni swojego wyznania nawet, gdyby miał umrzeć. - Zabiją moje ciało, ale mój duch należy do Boga - oświadczył.

W ubiegłym tygodniu spotkałem się z fizjoterapeutą w areszcie w Kabulu, w otoczeniu klawiszy i ludzi bezpieki. Wszedł do pokoju dyrektora więzienia, kulejąc i opierając się na pozostałej mu nodze. Jest wychudzony i wymizerowany. Mówi w sposób nerwowy.

Musa nawrócił się na chrześcijaństwo w Kabulu dziewięć lat temu. Pewien wierny z Zachodu udzielił mu chrztu. Przyjaciele mówią, że wpływ na zmianę wiary miały dramatyczne doniesienia o zamachach bombowych w stolicy Pakistanu. Musa zaczął wątpić i zapytywać siebie, dlaczego muzułmanie zabijają niewinnych ludzi. - Biblia naucza, byśmy miłowali swoich nieprzyjaciół. Ona nauczyła mnie jednej zasady - jeśli ktoś cię uderzy w jeden policzek, nadstaw mu drugi - opowiada.

Cierpienia Saida Musy zaczęły się w maju br. Wtedy stacja telewizyjna Noorin TV wyemitowała reportaż na temat ochrzczonych w Kabulu Afgańczykach. Emisja materiału wywołała antychrześcijańskie demonstracje studentów. Palili wizerunki papieża. W stolicy Afganistanu żyje ponad tysiąc wyznawców Chrystusa.

Po obejrzeniu reportażu Karzaj zlecił ministrowi spraw wewnętrznych "podjęcie natychmiastowych poważnych działań mających zapobiec w przyszłości takim zdarzeniom".

Kilka tygodni później służby bezpieczeństwa rozpoczęły rozprawę z afgańskimi chrześcijanami. Gdy policja i tajne służby prowadziły zmasowaną akcję przeszukiwania domów, gdzie mogli skryć się miejscowi chrześcijanie, dziesiątki innych wyznawców tej religii uciekły z kraju. Musa: Nawet gdybym miał umrzeć, nie porzucę Chrystusa. Zabiją ciało, ale mój duch należy do Boga.

Aresztowano tylko dwie osoby. Musę, który od 15 lat pracował w klinice ortopedycznej w Kabulu, i mężczyznę o nazwisku Ahmed Szah Reza. Musa oskarża Rezę, że był "kretem" wielkiego ajatollaha Moseniego. Ten radykalny szyicki duchowny prowadzi w stolicy Afganistanu szkołę koraniczną. Rezę zwolniono z aresztu już po miesiącu na polecenie prokuratora generalnego, bo... wyrzekł się chrześcijaństwa.

W dniu aresztowania Musa odebrał telefon od znajomego, który ostrzegł, że poszukują go służby bezpieczeństwa. Zamierzał poszukać schronienia w ambasadzie Niemiec. Nim tam dotarł, zatrzymali go ubrani po cywilnemu policjanci i wrzucili na tylne siedzenie samochodu. Następnie przewieźli do aresztu Krajowego Zarządu Służby Bezpieczeństwa, gdzie przez 72 dni nieustannie go przesłuchiwano. - Bili mnie i torturowali pałkami. Mówili mi, bym z powrotem przyjął islam. Gdy odmówiłem, nazwali mnie brudnym odszczepieńcem. Usiłowali wydobyć ze mnie nazwiska innych chrześcijan Afgańczyków i cudzoziemców. Powiedziałem im, że nie znam nikogo innego. Zaczęli więc bić mnie ponownie.

Z aresztu Musę przewieziono do więzienia położonego na prowincjach Kabulu. Tutaj poddano go jeszcze gorszym torturom. Klawisze i więźniowie bili go pięściami i pałkami oraz kopali. Pluli mu w twarz i drwiąc, przezywali Jezusem Chrystusem. - Udawałem, że jestem głuchy i niemy. Co miałem robić? Starałem się nie słuchać tego, co mówią, gdy wyzywali mnie od brudasów i odszczepieńców. Jedyne, co mogłem, to modlić się za ich dusze. Sądzili, że jestem szalony - mówi Said Musa.
Mułłowie i sędzia zagrozili, że jeśli w ciągu trzech dni nie przyjmie z powrotem islamu, czeka go egzekucja. Gdy odmówił, nakazali strażom, by "wyciągnęli to brudne zwierzę" z celi i pobili.

Zdesperowany więzień pisał listy do grup obrony praw człowieka, ambasad krajów zachodnich i prezydenta USA. Błagał, by przeniesiono go do innego więzienia. "Współwięźniowie znęcają się nade mną i wyśmiewają z wiary w Pana Jezusa Chrystusa. Dopuszczają się wobec mnie nawet czynów nierządnych. Biją mnie kijami, pięściami i kopią" - pisał swoim kiepskim angielskim.

Właściciel domu, w którym mieszkał, gdy tylko dowiedział się o aresztowaniu, na bruk wyrzucił jego żonę, trzech synów i trzy córki. Sąsiedzi pluli na nich. Żonę nazywali kochanicą odszczepieńca. Po wielu trudnościach rodzina wyjechała za granicę.

- Gdy tylko dowiedzieli się o moim mężu, zaczęli traktować nas jak bydło - mówi żona Musy Guljan. Była wściekła, gdy mąż powiedział jej o swoim nawróceniu. Później jednak zmieniła zdanie. - Nazwałam go wtedy niewiernym. Przytulił mnie jednak, pocałował i rzekł, że wciąż żywi ogromny szacunek do islamu. Moja miłość do niego odżyła. Mój mąż to rozsądny człowiek. Świetnie wie, jak odróżnić dobro od zła. Mocno wierzy w Chrystusa. To jego wybór - dodaje.

W wyniku presji ambasady USA przeniesiono go do innego więzienia. Tu śpi na korytarzu tuż obok gabinetu szefa strażników więziennych. Wszystko po to, by uniknąć dalszych prób pobicia.
Nie doczekał się jeszcze procesu. Jednak obrońcy twierdzą, że nie ma w nim żadnych szans. Pięciu z nich odwiedziło go w więzieniu. I wszyscy zrezygnowali - albo od razu, albo w momencie, gdy zaczęto grozić im śmiercią. - Powiedziałem mu wprost, że jedyna droga odzyskania wolności polega na odrzuceniu przez niego wiary chrześcijańskiej. Zgodnie z prawem islamskim jeśli tego dokona, wybaczy się mu winy. Nie będzie egzekucji. Oczywiście odmówił. Zrzekłem się więc jego obrony. Nigdy nie wygrałbym tej sprawy - oświadczył adwokat Mostafa Mahmud.

Przyjaciele Musy oskarżyli organizacje praw człowieka - m.in. ONZ i Czerwony Krzyż - że nawet nie próbują wywierać nacisku na rząd, by uwolnił więźnia sumienia. - Palcem nie kiwnęli, by mu pomóc. Zachód siedzi z założonymi rękoma - mówi jeden z nich i zwraca uwagę, że Afganistan podpisał kilka aktów międzynarodowych w kwestii praw człowieka i swobód podstawowych.

Według afgańskiej Niezależnej Komisji Obrony Praw Człowieka sprawa jest niezwykle delikatna. - Armia radykalnych mułłów natychmiast przypadek ten zamieniłaby w orędzie do walki z czymś więcej niż wolność wyznania - mówi rzecznik dr Nader Nadery. Musa: Nawet gdybym miał umrzeć, nie porzucę Chrystusa. Zabiją ciało, ale mój duch należy do Boga.

Zachodni obrońcy praw człowieka z rozmysłem nie zabierają głosu w tej sprawie, bo obawiają się, że nagłaśnianie publicznie kampanii może tylko wywołać wściekłość afgańskiego rządu.

Said Musa nie jest jedynym przebywającym w więzieniu afgańskim chrześcijaninem. W październiku 2010 r. po przekazaniu przyjacielowi egzemplarza Nowego Testamentu aresztowano Szoaiba Asadullaha. Chrześcijanie mówią, że siłą karmi się go narkotykami i środkami odurzającymi, by w sądzie sprawiał wrażenie chorego psychicznie. W Afganistanie odszczepieństwo od islamu usprawiedliwia tylko niepoczytalność.

Said Musa pozostaje nieugięty - szybciej umrze, niż wyrzeknie się swojej nowej wiary. - Nie dbam, czy ukrzyżują mnie głową w dół. Mój duch pozostanie żywy. Lękam się tylko Boga. Tylko on może zesłać moją duszę do piekieł - twierdzi.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:19, 14 Lut 2011 Powrót do góry

Nawróconego z islamu chrześcijanina czeka egzekucja.

Image

Przetrzymywany od maja ubiegłego roku w afgańskim więzieniu chrześcijanin Musa Sayed może zostać stracony w ciągu najbliższych dni – podał portal „Christian Post”. 45-letniego ojca sześciorga dzieci, zatrzymanego za przyjęcie wiary chrześcijańskiej, przed powieszeniem może uratować jedynie ponowne przejście na islam – miał powiedzieć podczas procesu afgański sędzia.

Sayed, były pracownik Czerwonego Krzyża, oświadczył w rozmowie z dziennikiem "Sunday Times", że nie zamierza wyrzec się wiary w Chrystusa. „Moje ciało należy do nich, mogą z nim zrobić, co zechcą. Tylko Bóg może decydować, czy mój duch pójdzie do piekła” – powiedział.

Chrześcijanin afgański, który jest niepełnosprawny, skarży się, że więzieniu był torturowany i wykorzystywany seksualnie przez strażników i współwięźniów.

Ostatnio w jego obronie stanął sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen, który wezwał władze afgańskie do poszanowania praw człowieka wobec tych, którzy zmieniają religię.

[link widoczny dla zalogowanych]


To dopiero szatańskie działanie! tak traktować człowieka.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pią 18:13, 20 Sie 2021, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:01, 27 Lut 2011 Powrót do góry

A jednak nie smierć, jak podaje Radio Watykańskie:

Afganistan: chrześcijański neofita ocalony przed śmiercią dzięki internautom.

Image

W Afganistanie został wypuszczony na wolność jeden z dwóch chrześcijańskich neofitów, aresztowanych za porzucenie islamu. 46-letni Sayed Mussa, ojciec sześciorga dzieci, spędził w więzieniu dziewięć miesięcy. Za apostazję groziła mu kara śmierci. Do jego uwięzienia przyczyniła się afgańska telewizja, która potajemnie nagrała podziemne spotkania chrześcijan w Kabulu.

Jego uwolnienie przypisuje się natomiast intensywnej kampanii medialnej, zwłaszcza w internecie, która skłoniła zachodnich dyplomatów do nacisków na władze w Kabulu. Brak jednoznacznych informacji na temat daty uwolnienia afgańskiego chrześcijanina. Niektóre źródła podają, że stało się to dopiero wczoraj, inne natomiast twierdzą, że Mussa wyszedł z więzienia już w poniedziałek i uczyniono to bez rozgłosu, aby mógł zbiec zagranicę.

W więzieniu pozostaje jeszcze przynajmniej jeden chrześcijański neofita Shoaib Assadullah Musawi. Został aresztowany w listopadzie ubiegłego roku za to, że dał swemu przyjacielowi Ewangelię. Jak podkreślają organizacje broniące praw człowieka, wolność religijna gwarantowana przez afgańską konstytucję jest fikcją. Zgodnie bowiem z tą samą ustawą zasadniczą sędziowie mogą według własnego uznania odwoływać się do prawa koranicznego, a to za konwersję na chrześcijaństwo czy bluźnierstwo względem Mahometa przewiduje karę śmierci.

Żródło: [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pią 18:15, 20 Sie 2021, w całości zmieniany 4 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:19, 02 Kwi 2013 Powrót do góry

W Afganistanie nie ma już ani jednego publicznie dostępnego kościoła. Za posiadanie Biblii grozi śmierć.

Wielkanoc bez kościoła

Najpierw wysokie szare mury, między którymi znajduje się seria punktów kontrolnych. Wszystkie strzeżone przez ochroniarzy uzbrojonych w karabiny maszynowe i nowoczesny sprzęt do wykrywania ładunków wybuchowych. Przejechać tamtędy można jedynie okazując specjalne dokumenty. Potem jeszcze wielka brama, także strzeżona przez uzbrojoną po zęby ochronę. Można ją przekroczyć tylko posiadając zaproszenie.

Dopiero wtedy wyłania się niewielki budynek, który od bunkra różni chyba jedynie to, że na jego szczycie jest krzyż. Gdy zajechały tam pancerne samochody terenowe, dyplomatów, którzy z nich w wielkim pośpiechu wysiadali ochroniarze w eleganckich garniturach traktowali tak, jakby za chwilę miał mieć miejsce zamach, a ich VIP znalazł się w najniebezpieczniejszym miejscu z możliwych.

To jedyne w Kabulu miejsce, gdzie odprawiana była wczoraj wielkanocna msza. Kaplica, przyklejona do włoskiej ambasady, powstała w 1919 r. Włochy były pierwszym krajem, który uznał niepodległość Afganistanu. Kiedy rząd w Kabulu zapytał, jak może się za to odwdzięczyć, Włosi poprosili o zgodę na zbudowanie kaplicy.

Na wczorajszej mszy nie widziałam ani jednego Afgańczyka, choć to jedyny w tym kraju kościół. Ostatni, jak był publicznie dostępny, zlikwidowano trzy lata temu. Mieścił się w wynajmowanym budynku w centrum miasta. Choć afgańscy chrześcijanie mieli prawo do wieczystego wynajmowania budynku, właściciel go zburzył, a w jego miejsce postawił sklep z elektroniką, dokument uznając za nieważny. Z resztą, gdyby kościół nadal tam istniał, pewnie i tak nikt nie miałby odwagi tam przyjść.

- Jesteśmy jak pierwsi chrześcijanie, którzy praktykowali religię narażając życie - mówi Afganka Atifa, pracująca dla jednej z organizacji pomocowych w Kabulu. Nie chciała brać dnia wolnego, by nie wzbudzać podejrzeń. Wielkanoc oznaczała dla niej modlitwę z rodzicami w domu, a potem uroczystą kolację. - Oficjalnie mamy wolność religijną, ale talibowie grożą chrześcijanom śmiercią i regularnie nas zabijają, gdy tylko kogoś takiego znajdą. Rząd za chrześcijaństwo wsadza do więzienia. Boimy się nawet trzymać w domu Biblię – mówi dziewczyna.

Afgańska konstytucja stanowi, że islam jest „religią państwową" i „żadne prawo nie może być sprzeczne z wiarą i nakazami świętej religii islamu". Gwarantuje jednak, że „wyznawcy innych religii mogą swobodnie wyznawać swoją wiarę i odprawiać rytuały w granicach określonych przez prawo". Ten ostatni przepis jest martwy. W ubiegłym roku głośno było o sprawie mężczyzny, któremu groziła kara śmierci za to, że przeszedł na chrześcijaństwo. Dzięki zabiegom dyplomatycznym kilku zachodnich państw, po siedmiu miesiącach wyszedł z wiezienia, ale musiał wyjechać z kraju.

W 2009 r. konspiracyjna grupa chrześcijan wydrukowała Biblię w językach pasztu i dari, którą przemycono na teren afgańskich koszar w Bagram. Gdy dowiedziało się o tym szefostwo bazy, Biblie zostały spalone. Rok wcześniej telewizja Noorin pokazała grupkę ludzi modlących się w języku dari. Wybuchł wielki skandal, a w Kabulu doszło do antychrześcijańskich manifestacji. Kilku deputowanych wzywało do publicznych egzekucji chrześcijan.

Wkrótce potem w prowincji Badakszan zatrzymano międzynarodową ekipę humanitarną. Dziesięć osób zabito, a jedną wypuszczono, by mogła opowiedzieć, co grozi za nawracanie muzułmanów. Niedługo potem władze zawiesiły działalność dwóch misji humanitarnych – norweskiej i amerykańskiej – choć obie zarzekały się, że nie próbują nawracać Afgańczyków. Później telewizja Noorin przyznała, że wymieniła obie organizacje jako zamieszane w krzewienie chrześcijaństwa dlatego, że miały słowo „chrześcijańskie" w nazwie.

Ojciec Giuseppe Moretti, 75-letni włoski ksiądz, który odprawiał wczorajszą mszę w kaplicy przy włoskiej ambasadzie jest w Afganistanie od 1977 r. Był tu w czasach wojny z Sowietami i za rządów talibów. - Przetrwałem tu wojnę domową. Codziennie słychać było strzały, ale i tak wolę tamte czasy od dzisiejszych. Teraz są zamachy bombowe, punkty kontrolne i gigantyczne betonowe ściany. Nie poznaję już tego kraju.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pią 18:16, 20 Sie 2021, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:24, 09 Sty 2014 Powrót do góry

Afganistan: bieda i analfabetyzm tworzą „dzieci-kamikadze”

Image

Rośnie liczba „dzieci-kamikadze” wykorzystywanych przez fundamentalistów do dokonywania samobójczych zamachów. Świadczy o tym ostatni przypadek dziesięcioletniej Afganki (na zdjęciu), która w prowincji Helmand oddała się w ręce żołnierzy, prosząc ich o pomoc i wyznając, że jej dorosły brat, talibski dowódca, namówił ją do samobójczego zamachu na wojskowy punkt kontrolny.

Simona Lanzoni, pracująca w Afganistanie z ramienia Fundacji Pangen wskazuje, że dzieci wykorzystywane są coraz częściej do przeprowadzania zamachów samobójczych także np. w Iraku.

„Niestety o losie wielu dzieci decyduje ogromna bieda i brak powszechnego dostępu do edukacji. Bardzo często dzieci powierza się szkołom religijnym, gdzie poddawane są swoistemu praniu mózgów i uczone ślepego posłuszeństwa obowiązującym regułom – podkreśla Lanzoni. - Wielu rodziców oddaje dzieci do szkół religijnych nie ze złej woli, ale dlatego, że tam przynajmniej mają zapewnione wyżywienie, którego często brakuje w domu. Przypadki dzieci-samobójców stają się coraz częstsze, bo maluchy nie wzbudzają podejrzeń. Jesteśmy świadkami tworzenia nowej strategii terroru, która jest naprawdę przerażająca. Wykorzystywane są przecież niewinne dzieci”.

W marcu ub. roku dwóch afgańskich chłopców zginęło, a sześciu zostało rannych, gdy w szkole podstawowej podczas lekcji, na której zaznajamiano uczniów z działaniem detonatorów, eksplodował ładunek wybuchowy umieszczony w specjalnej kamizelce. Dwa miesiące wcześniej zginęła rozerwana na strzępy ośmioletnia dziewczynka niosąca w torbie bombę, którą miała podłożyć na posterunku policji w prowincji Uruzgan, na południu Afganistanu.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 18:19, 19 Sie 2021, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:01, 20 Kwi 2015 Powrót do góry

Państwo Islamskie zabija już w Afganistanie. Zginęły 33 osoby

Image

Do tragicznego wydarzenia doszło w sobotę w pobliżu banku w miejscowości Dżalalabadzie. Zamachowiec związany z Państwem Islamskim zabił w Afganistanie co najmniej 33 osoby i zranił ponad 100 kolejnych.

Odpowiedzialność za zamach oficjalnie zadeklarowało Islamskie Państwo. Według oświadczenia tego ugrupowania zamachowcem-samobójcą miał być Abu Mohammad, a celem ataku pracownicy administracji rządowej odbierający wypłaty w baku.

Termin zamachu nie był przypadkowy – pierwszy dzień islamskiego tygodnia, w godzinach szczytu. Także miejsce jest znaczące – Dżalalabad to drugie co do wielkości miasto we wschodniej części Afganistanu. Atak potępili nawet… talibowie ustami swojego rzecznika Zabiullaha Mujahida.

Atak świadczy o poszerzaniu obszaru działalności Państwa Islamskiego o Afganistan. W marcu odkryto, że dżihadyści prowadzą w Afganistanie rekrutację.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 18:46, 19 Sie 2021, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:33, 11 Paź 2016 Powrót do góry

Katolicy w Afganistanie

Image

Na ulicy w Afganistanie

W Afganistanie, kraju całkowicie muzułmańskim, oprócz kapelanów wojskowych, którzy posługują przebywającym tam żołnierzom, przebywa także o. Giovanni Scalese, barnabita, który opiekuje się małą wspólnotą katolików. Należą oni do utworzonej 14 lat temu przez Jana Pawła II misji „sui iuris” i spotykają się w małej kaplicy na terenie ambasady Włoch.

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego o. Scalese mówił o trudnościach i nadziejach wynikających z faktu przebywania w kraju zamieszkiwanym niemal wyłącznie przez wyznawców islamu.

„Afganistan to kraj całkowicie muzułmański; jedynymi obecnymi katolikami są pracujący tam obcokrajowcy. Jakakolwiek forma prozelityzmu jest zabroniona, ale jesteśmy. Kiedy w każdy piątek przez pół godziny adorujemy Najświętszy Sakrament, myślę sobie: «Jesteśmy w Aganistanie, kraju muzułmańskim, ale Ty, Jezu w Najświętszym Sakrmanecie, jesteś tu obecny, jesteś. I Twoja obecność jest najważniejsza, my jesteśmy jedynie narzędziami, znakami Twojej obecności». Jest rzeczą oczywistą, że żyjemy tam w napięciu, że w każdej chwili może się coś wydarzyć i rzeczywiście często coś się dzieje, nawet bardzo poważnego. Ale muszę powiedzieć, że można się przyzwyczaić, nauczyć się żyć z niebezpieczeństwem. A potem myślę, że także w takich chwilach musimy żyć naszą wiarą. Wiara bowiem to nie coś abstrakcyjnego, intelektualnego: musimy być przekonani, że nie jesteśmy sami, ciągle jesteśmy chronieni. Kiedy któregoś razu rozmawiałem na temat bezpieczeństwa i ochrony z bratem luteraninem, bo jest tam także mała wspólnota luterańska, powiedział mi: «My także mamy eskortę, są to aniołowie stróżowie». Jeżeli wierzymy, nie jesteśmy sami, mamy pełną konieczną ochronę” – powiedział o. Scalese.

Mówiąc o dziełach miłosierdzia prowadzonych przez Kościół katolicki w Kabulu o. Scalese wskazał na obecność niewielkich wspólnot zakonnic. Są to Misjonarki Miłości św. Matki Teresy, Małe Siostry Jezusa i jeszcze jedna nieduża wspólnota międzynarodowa, które opiekują się niepełnosprawnymi dziećmi. Mogłoby się wydawać, że jest to obecność bezużyteczna, ale w tym miejscu nie ma nic bezużytecznego; to działalność o wyjątkowej wartości.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 18:21, 19 Sie 2021, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:10, 25 Paź 2016 Powrót do góry

Mała kaplica. To jedyne miejsce w Afganistanie, gdzie codziennie sprawowana jest Msza święta.

Image

[link widoczny dla zalogowanych]

W całym Afganistanie jest tylko jedno miejsce, w którym codziennie sprawowana jest Msza Święta. To jedyna katolicka kaplica w tym kraju, znajdująca się na terenie włoskiej ambasady.

Kaplica istnieje od 2002 roku. Została stworzona w ramach misji sui iuris Afganistanu. To dzieło misyjne poddane jest bezpośredniej kontroli papieża. Obecnie w ramach misji pracuje pięciu kapłanów, opiekując się dwustu wiernymi. Apostolski superior opiekujący się dziełem, o. Giovanni Scalese, udzielił wywiadu niemieckiemu portalowi Katholisch.de, mówiąc o życiu w tym kraju ogarniętym wojną i terrorem.

Jak mówi o. Scalese, do afgańskiej wspólnoty nie należą praktycznie żadni rodowici Afgańczycy. Jedyni stali mieszkańcy tego kraju przychodzący na mszę, to wysłani tu z Zachodu zakonnicy. Większość związanych z kaplicą świeckich należy do różnych organizacji międzynarodowych, jak choćby ONZ, przebywając w Afganistanie tylko tymczasowo.

Jak mówi kapłan, w Afganistanie są „bez wątpienia tysiące wierzących”, ale tylko garstka z nich praktykuje wiarę. Nawet ta wąska grupa praktykujących nieczęsto może przychodzić do kościoła. Jak tłumaczy o. Scalese, staje temu na przeszkodzie fakt, że niedziela to w tym kraju dzień pracujący; co więcej ze względów bezpieczeństwa często nie można opuszczać domu. W niedzielnej mszy w kabulskiej kaplicy bierze udział zwykle od 30 do 50 osób.

Sytuacja chrześcijan jest w Afganistanie szczególna. - Inaczej niż pozostałych krajach muzułmańskich, w Afganistanie nie ma chrześcijańskiej mniejszości. Jedyne mniejszości religijne to buddyści i sikhowie, którzy tworzą razem mniej niż procent ludności – mówi o. Scalese. Jak tłumaczy, w pierwszych wiekach Kościoła na teren Afganistanu dotarli nestorianie, ale po islamskich podbojach całkowicie zniknęli.

Duchowny uważa przy tym, że nie można uważać Afgańczyków za islamskich fundamentalistów. Tak naprawdę bardzo mocno różnią się od Arabów. Dla nich podstawą tożsamości nie jest bycie muzułmaninem, ale właśnie bycie Afgańczykiem. Afgańska kultura została z jednej strony ukształtowana przez Persję, z drugiej przez Indie. Dopiero później nałożył się na to islam.

O. Scalese przyznaje, że poza sprawowaniem niedzielnej mszy świętej duszpasterstwo praktycznie nie istnieje. Ze względów bezpieczeństwa wyjątkowo trudne jest swobodne poruszanie się po mieście i kraju. On sam opuszczając teren ambasady musi być zawsze eskortowany przez żołnierzy.

Poza kabulską kaplicą nie ma w Afganistanie wiele innego rodzaju działalności chrześcijańskiej. Istnieją jeszcze jakieś małe, odosobnione wspólnoty protestanckie. Jedyna jednak, z jaką kontakty utrzymuje włoska kaplica, to ewangelicka wspólnota z Niemiec, zazwyczaj uczestnicząca w niedzielnej mszy świętej sprawowanej w kaplicy. Ponadto żyje w kraju garstka zakonnic z różnych zgromadzeń, związanych jednak bezpośrednio z kaplicą. Odrębnie funkcjonują katoliccy kapłani przy oddziałach wojsk z różnych państw NATO.

W Roku Świętym drzwi do kabulskiej są Bramą Miłosierdzia. Jak podkreśla o. Scalese, dla wszystkich katolików związanych z tym miejscem to bardzo ważne i wielkie wydarzenie, pozwalające im pomimo tak trudnej sytuacji uczestniczyć w Roku Jubileuszowym.

- Gdy w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny odwiedził nas kazachski arcybiskup Tomasz Peta [ur. w Inowrocławiu – red.], był bardzo poruszony stojąc w progu drzwi. Życie miłosierdziem, bycie jego świadkiem w naszym codziennym życiu, jest wielkim zadaniem każdego z nas” – stwierdził kapłan.

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 18:24, 19 Sie 2021, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:12, 25 Paź 2016 Powrót do góry

Image

Kaplica w środku.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 18:36, 19 Sie 2021, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:44, 19 Sie 2021 Powrót do góry

A.D. 2021 rok


Image


Ks. Chris Tozzi:

Kaplica Matki Bożej Opatrzności Bożej w Kabulu jest połączona z Ambasadą Włoch i została założona przez św. Jana Pawła II w 2002 roku. Jedyny prawnie uznany kościół katolicki w Afganistanie potrzebuje naszych modlitw dzisiaj, podobnie jak mieszkańcy Afganistanu.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:01, 19 Sie 2021 Powrót do góry

Talibowie opanowali kraj, zdobyli stolicę i przejmują władzę. Wykorzystując wycofanie się międzynarodowych sił wojskowych pod dowództwem Stanów Zjednoczonych - błyskawicznie przejęli kontrolę, a prezydent Afganistanu uciekł za granicę. Ludzie nie mogą wyjechać z kraju. Zrozpaczeni chwytają się odlatującego samolotu, by uciec.

Siłą przejmują władzę w Afganistanie. Kim są talibowie i skąd się wzięli

Image

Po kilkutygodniowej ofensywie talibowie w Afganistanie w niedzielę wkroczyli do Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Wcześniej prezydent Afganistanu Aszraf Ghani opuścił miasto i wyjechał za granicę. Nie ma jednak oficjalnej informacji, gdzie się znajduje.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:02, 20 Sie 2021 Powrót do góry

Włoch ostatnim duchownym katolickim w Afganistanie?

Image

Prawdopodobnie ostatnim duchownym katolickim, który pozostał w Afganistanie, jest włoski zakonnik, przebywający na terenie ambasady swego kraju w znajdującym się w rękach talibów Kabulu. „Nadal tu jesteśmy, sytuacja nie pozwala mi na udzielenie wywiadu”, napisał w mailu o. Gianni Scalese, cytowany 16 sierpnia przez włoską gazetę „Corriere di Bologna”. Natomiast na portalu internetowym „12porte” archidiecezji Bolonia zakonnik wezwał do modlitwy za Afganistan i jego mieszkańców.

O. Gianni Scalese, który w tych dniach obchodzi 66. rocznicę urodzin, w listopadzie 2014 został mianowany przez papieża Franciszka przełożonym „misio sui iuris” w Afganistanie. W Kabulu pracował od stycznia 2015. Siedziba tej utworzonej w 2002 roku jednostce terytorialnej Kościoła katolickiego znajduje się na terenie ambasady Włoch. Wierni wokół niej skupieni to głównie obywatele zagraniczni, dyplomaci, pracownicy wojskowi oraz cywilni.

Szacuje się, że wśród 38 milionów mieszkańców tego kraju żyje zaledwie kilka tysięcy chrześcijan.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:05, 20 Sie 2021 Powrót do góry

Afganistan: ukryci chrześcijanie poważnie zagrożeni

Image

Przejęcie władzy nad Afganistanem przez talibów spowodowało całkowite wstrzymanie – i tak mocno ograniczonej – działalności charytatywnej Kościoła. Misjonarze pełniący posługę na rzecz najbardziej potrzebujących zostali uwięzieni w swoich domach i wspólnotach. Są całkowicie uzależnieni od porozumień pomiędzy organami ONZ a talibami.

Dotyczy to zarówno przedstawicieli „Jezuickiej Służby Uchodźcom”, działającej w Afganistanie na polu edukacyjnym i posiadającej szkoły w czterech różnych prowincjach, jak i stowarzyszenia „Dla dzieci Kabulu” założonego w 2004 roku, w odpowiedzi na apel Jana Pawła II. Dzięki sieci męskich i żeńskich zgromadzeń zakonnych 15 lat temu w stolicy powstała szkoła dla dzieci z upośledzeniem umysłowym.

Podczas gdy kanały dyplomatyczne pracują nad zapewnieniem bezpiecznej ewakuacji zakonników, najbardziej niepokojące jest pytanie o los osób, którymi się opiekowali: młodzieży, dziewcząt, osób niepełnosprawnych, wewnętrznych przesiedleńców.

Zagrożeni są wszyscy wyznawcy Chrystusa. Chodzi głównie o rodziny afgańskie, które ze względu na długą tradycję lub szczególne doświadczenia spotkały się z orędziem Ewangelii, ale przeżywają swoją wiarę w ukryciu, ponieważ niebezpieczeństwo jawnego jej wyznawania jest zbyt wielkie.

Wspólnota katolicka w Afganistanie ma ponad 100-letnią historię: w 1919 roku, w dowód wdzięczności dla Włoch za uznanie niepodległości Afganistanu pozwolono im urządzić w swoim przedstawicielstwie dyplomatycznym kaplicę dla zagranicznych katolików, jedyny kościół w Kabulu. Minęło jednak wiele lat, zanim mógł przybyć ksiądz: stało się to dopiero w 1931 r., kiedy Pius XI powierzył ją barnabitom, którzy od tego czasu na zmianę przebywają w Kabulu.

W 2002 roku, w klimacie nadziei tamtego okresu, Jan Paweł II podniósł tę obecność do rangi „missio sui iuris”, pierwszego kanonicznego kroku w kierunku ustanowienia Kościoła lokalnego. Ale trudności były nadal duże: rządy afgańskie zawsze tolerowały obecność Kościoła jedynie jako punktu odniesienia dla obcokrajowców, urzędników i żołnierzy katolickich, zabraniając wszelkiej działalności ewangelizacyjnej wśród Afgańczyków. Bardzo mała grupa księży i sióstr zakonnych mogła jednak działać jako pracownicy organizacji humanitarnych.

Kilka dni temu agencja Asia News opisała historię jednego z afgańskich uchodźców żyjącego we Włoszech, chrześcijanina, który stwierdził: „Przemoc wobec chrześcijan już się rozpoczęła. Ojciec rodziny, z którą utrzymuję kontakt, zaginął. Trwają starania, aby pomóc im skorzystać z korytarzy humanitarnych prowadzących do Włoch. Nie możemy zostawić ich samych”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:30, 20 Sie 2021 Powrót do góry

"Jeżeli ktoś już zupełnie nie stracił rozumu, to Afganistan jest sygnałem alarmowym. Jeżeli nie będziemy mieć dzieci, będziemy umierać, będziemy niszczyć chrześcijaństwo, a wpuszczać miliony migrantów, to czeka nas los Libanu, Syrii, Iraku i Afganistanu – za kilkadziesiąt lat Europa będzie jak Afganistan. Może część ludzi w końcu to teraz zrozumie "

Ks. prof. Oko ostrzega: Jeżeli dopuścimy do rozrostu islamu w Europie, to czeka nas los Afganistanu

Image

„Może wreszcie ludzie w Europie zrozumieją trochę czym jest islam, że jeżeli dopuścimy do rozrostu islamu w Europie, to czeka nas los Afganistanu” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl ks. prof. Dariusz Oko, filozof, znawca religii i kultury islamu.


wPolityce.pl: Po przejęciu władzy przez talibów w Afganistanie pojawiły się w przestrzeni publicznej deklaracje tychże talibów, że będą szanowane prawa kobiet. Czy z Księdza Profesora doświadczeń z islamem wynika, że rzeczywiście tak będzie? Czego należy się spodziewać? Jakie błędy popełniają już teraz kraje zachodnie w relacjach z talibami?

Ks. prof. Dariusz Oko: Dla mnie było oczywiste, że to się tak skończy. Radziłbym wszystkim, którzy wypowiadają się na temat islamu, żeby przeczytali Koran i nie gadali bzdur. Trzeba wiedzieć, czym jest islam. Mahomet, w drugim okresie w Medynie żył zabijając ludzi – jednego dnia potrafił zamordować 800 Żydów. To był mały Holokaust. Zabijał tysiące ludzi – tak szerzył swoją wiarę. Niewolił, gwałcił kobiety. Robił haremy ze wspomnianych kobiet czy zmuszał do prostytucji. W Koranie jest napisane, że to jest dobre, że tak trzeba robić. Muzułmanie tak robią 1400 lat. Taki jest islam. Ktoś, kto gorliwie wyznaje islam, kto według niego żyje, będzie tak postępował. Talibowie to jest islam w czystej postaci. To jest islam niezmiękczony niewiarą, niekonsekwencją muzułmanów. To są przecież elementarne rzeczy.

Jak bardzo ludzie żyją w niewiedzy, ogłupieni przez lewacką ideologię, widać najlepiej po tym, że oczekiwali w Afganistanie czegoś innego. Tymczasem to się musiało tak skończyć. Mówiłem o tym od dawna i tak się skończyło. Ludzie wypowiadają się na temat islamu, nie mając elementarnej wiedzy na ten temat. Opierają się na jakichś lewackich ideologiach. Czysty islam jest obecnie w Afganistanie. Tak naucza Koran, tak żył Mahomet. Jeżeli pozwolimy muzułmanom działać w Europie, to tak samo będzie w Europie. To jest oczywiste.

Na ile grozi nam masowa migracja z tamtych rejonów, właśnie do Europy? Czym to będzie skutkować?

Ona już się dokonuje, bo uciekają ludzie, którzy współpracowali z Europejczykami. Dlaczego talibom nie można wierzyć? Trzeba pamiętać, że muzułmanie stosują podwójną moralność, tzw. takijję, to znaczy muzułmanom można okłamywać niemuzułmanów, jak chcą. Jeżeli można ich mordować, gwałcić, rabować, tym bardziej można ich okłamywać. Dlatego wierzyć muzułmanom, to podobnie jak wierzyć komunistom. Jak ktoś powie, że „islam jest pokojowy, bo mi muzułmanin tak powiedział” to podobnie jak powiedzieć, że „komunizm jest dobry, bo mi komunista tak powiedział”. Nie można wierzyć gorliwym muzułmanom, bo oni z definicji będą nas okłamywać, z założenia. Dlatego taktycznie mogą się powstrzymywać od przemocy, ale wiadomo, że prawa kobiet nie będą szanowane, bo nie mogą być szanowane ze względu na fundamentalne prawa religijne. Kobieta, która chciałaby wyjść za niemuzułmanina i odejść od wiary, ma być zabita przez własną rodzinę. Podobnie mężczyzna. Takie jest prawo szariatu, taki jest Koran – jeżeli odchodzisz od wiary, masz być zabity przez własnego ojca, własnych braci. I to będzie się dokonywało w Afganistanie. To przecież elementarz islamu i o tym trzeba pamiętać. Trzeba oczekiwać najgorszych rzeczy, a fala ucieczek będzie, bo ludzie, którzy nie są z talibami, nie są tak konsekwentnymi muzułmanami, będą uciekać. Ale muzułmanie pewnie nie pozwolą na to za bardzo, więc ta fala może nie być zbyt duża. Natomiast może wreszcie ludzie w Europie zrozumieją trochę, czym jest islam, że jeżeli dopuścimy do rozrostu islamu w Europie, to czeka nas los Afganistanu. We Francji już jest 10 proc. muzułmanów – tamtejsi wojskowi mówią, że to pełzająca wojna domowa. A co będzie, jak ich liczba wzrośnie do 30 proc.? To już zupełnie podporządkują sobie państwo.

Na ile w Księdza Profesora ocenie przejęcie władzy przez talibów – kolejne przejęcie władzy przez radykalny islam w tamtym regionie – wpłynie na radykalizację tych muzułmanów, którzy są obecnie we Francji, w Niemczech czy innych krajach Europy Zachodniej?

Na ile, to nie wiemy, bo tego nie można zmierzyć linijką, ale na pewno wpłynie. Poczują się bardziej pewni siebie. Będą dumni, że wygrali. Badania statystyczne pokazują, że muzułmanie nas często okłamują. Mówią, że się nie solidaryzują, ale badania pokazują, że znaczna część solidaryzuje się z działaniami talibów i cieszy się, tak jak cieszyli się po zamachu na World Trade Center. Poczują się jeszcze pewniej. Jeszcze bardziej będą pewni, że Europa prędzej czy później wpadnie w ich ręce.

Z jednej strony Europa nie ma dzieci – umieramy. Z drugiej strony wpuszcza się milionami muzułmanów do Europy. Zauważmy, że nie ma państwa islamskiego, gdzie byłoby szanowane prawo chrześcijan. Wszędzie są łamane podstawowe prawa człowieka, w tym prawo do wyznania. Jeżeli ludzie chcą porzucić islam, są mordowani – takie jest prawo islamu. Chrześcijanie czy Żydzi są traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Żydzi nie mogą mieszkać w kraju muzułmańskim, uciekają, bo by ich zabili. Może część ludzi w końcu to zrozumie. Jeżeli tak dalej będziemy wpuszczać muzułmanów, to Europę czeka los Afganistanu, czy Libanu.

Liban był krajem, gdzie była jakaś równowaga między chrześcijanami a muzułmanami, ale kiedy większość zdobyli tam muzułmanie, to wojna domowa i koniec – kraj umierający, upadły. Liban, który kiedyś był kwitnący, gdzie byli chrześcijanie. Czy Syria, czy Irak – resztki chrześcijan są mordowane i wypędzone z tych krajów. W Afganistanie już w ogóle nie ma mowy, żeby żył chrześcijanin. I to jest zapowiedź tego, co nas czeka. Jeżeli ktoś już zupełnie nie stracił rozumu, to Afganistan jest sygnałem alarmowym. Jeżeli nie będziemy mieć dzieci, będziemy umierać, będziemy niszczyć chrześcijaństwo, a wpuszczać miliony migrantów, to czeka nas los Libanu, Syrii, Iraku i Afganistanu – za kilkadziesiąt lat Europa będzie jak Afganistan. Może część ludzi w końcu to teraz zrozumie.

Tym bardziej, że ta ludność muzułmańska, która jest na zachodzie Europy traktuje chociażby te świadczenia socjalne, które otrzymuje, jako podatek od niewiernych, dżizję, co świadczy o intencjach i podejściu do ich pobytu na naszym kontynencie.

Tak. Oni to tak traktują i zasadniczo się nie integrują z Europejczykami. Widziałem to, kiedy wiele lat spędziłem na Zachodzie – tworzą paralelne społeczeństwo. Oni nie chcą się integrować, oni chcą nas zdominować. To doskonale widać w Niemczech, Austrii, we Francji, w Szwecji, Anglii. Oni się nie integrują ze społeczeństwem – zakładają swoje dzielnice, w których dominują, rządzą, do których boi się wejść policja, a cóż dopiero inni.

To trzeba uświadamiać ludziom – jeżeli nie zmienimy tych trendów, jeżeli dalej będzie niszczone chrześcijaństwo, popierany islam, nie będziemy mieć dzieci, Europę czeka los Iraku, Libanu, Syrii i Afganistanu. Jeżeli nie zmądrzejemy, nie nawrócimy się, to taka jest nasza perspektywa. To trzeba dzisiaj sobie uświadamiać i jasno mówić. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, niech pozna trzy rzeczy: życiorys Mahometa – prawdziwy, jaki był – po drugie niech przeczyta cały Koran, albo przynajmniej zasadnicze z niego wypisy, a po trzecie niech pozna historię krajów muzułmańskich, ich wojen, podbojów (islam szerzy się zbrojnie) i po czwarte, niech popatrzy, co się dzieje dzisiaj w krajach muzułmańskich, jak są gwałcone podstawowe prawa człowieka, kobiet, chrześcijanin. Jak się tych rzeczy nie pozna, to nie powinno się mówić o islamie, bo się powtarza jakieś ideologiczne kłamstwa lewicy.

Dziękuję za rozmowę.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31657 Przeczytał: 256 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:36, 21 Sie 2021 Powrót do góry

13 października 2017 r., w setną rocznicę ostatniego objawienia Matki Boskiej w Fatimie, wspólnota chrześcijańska w Afganistanie chciała poświęcić się Niepokalanemu Sercu Maryi i jednocześnie poświęcić kraj, w którym na chodzić na palcach, żyć i działać. Może wydawać się dziwne, że poświęciliśmy całkowicie islamski kraj Matce Bożej, ale Maryja jest matką wszystkich, nawet muzułmanów, którzy między innymi przynoszą Jej wielki szacunek. A jeśli jest matką wszystkich, Dziewica z pewnością będzie tkać układy pokojowe wśród swoich dzieci, nawet afgańskich ”. Taką perspektywę nadziei Agencji Fides z okazji Świąt Bożego Narodzenia przekazał ks. Giovanni Scalese, ksiądz odpowiedzialny za misję sui iuris w Afganistanie.

[link widoczny dla zalogowanych]

Afganistan został poświęcony Niepokalanemu Sercu Maryi w 2017 roku, kapłan, który dokonał konsekracji wyjaśnił dlaczego

Afganistan przeżywa trudne czasy, ale powierzono go opiece Niepokalanego Serca Maryi

Image

Chociaż żaden Afgańczyk nie jest oficjalnie zarejestrowany jako katolik w Afganistanie, we włoskiej ambasadzie w stolicy Kabulu znajduje się katolicka kaplica pod wezwaniem Matki Bożej Opatrzności Bożej, do której cudzoziemcy przebywający w Kabulu mogą uczęszczać na Mszę św.

Ta kaplica jest również jedynym budynkiem chrześcijańskim w kraju, w którym 99,7 procent ludności to muzułmanie.

W 2017 r. o. Giovanni Scalese, który pełni funkcję kapelana w kaplicy, zorganizował ceremonię poświęcenia Matce Bożej Fatimskiej i Jej Niepokalanemu Serca i całego Afganistanu, a koncelebrował ją kapelan bazy NATO.

Zrobił to, ponieważ, jak powiedział, sytuacja w kraju stopniowo się pogarszała, więc ojciec Scalese schronił się w Matce Bożej jako „ostatnie schronienie”.

(...)

Po eskalacji sytuacji w Afganistanie w ostatnich tygodniach ks. Scalese wezwał do modlitwy za torturowany kraj. „Żyjemy w dniach wielkiego niepokoju, czekając na to, co się wydarzy” – powiedział Radiu Watykańskiemu w ubiegłą sobotę. „Moim apelem do słuchaczy Radia Watykańskiego jest modlitwa… Módlcie się, módlcie się, módlcie się za Afganistan! Dziękuję Wam!"

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)