Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Proroctwo o kryzysie w Kościele ks.Josepha Ratzingera ... Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:50, 19 Lut 2013 Powrót do góry

W związku z abdykacją papieża - o czym jest tu:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/rozne-wypowiedzi-dokumenty-komunikaty-papieza-i-nie-tylko,21/benedykt-xvi-podjal-decyzje-o-rezygnacji-z-urzedu,9187.html


... dziś można przeczytać takie informacje:


Proroctwo ks.Josepha Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI

Image

Proroctwo ks.Josepha Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI, przypomniał Vatican Insider:
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]



Polskie strony podają tłumaczenie fragmentów:

Proroctwo przyszłego papieża: Kościół czeka poważny wstrząs.

Kościół czeka poważny kryzys, który drastycznie ograniczy liczbę wiernych i jego wpływy. Odrodzony będzie niewielką, ale bardziej uduchowioną wspólnotą - brzmi proroctwo Josepha Ratzingera, dziś papieża Benedykta XVI, które przypomina Vatican Insider, prestiżowy portal związany z turyńskim dziennikiem "La Stampa".

Wizja przyszłości Kościoła zamykała cykl wypowiedzi, jakie ksiądz Ratzinger wygłosił w rozgłośni Hesji jeszcze w 1969 roku. W ostatnim odcinku, wyemitowanym na Boże Narodzenie, znany już wówczas teolog, mówił, że wspólnotę kościelną czeka poważny wstrząs, w wyniku którego Kościół odzyska bardziej duchowy wymiar, nie będzie flirtować - jak się wyraził prelegent - z żadną opcją polityczną; będzie ubogi i stanie się Kościołem najbiedniejszych.

W tym momencie, przestrzegał przyszły papież, ludzie uświadomią sobie, że ich egzystencja oznacza "nieopisaną samotność", a zdając sobie sprawę z utraty z pola widzenia Boga, odczują grozę własnej nędzy". Wtedy - i dopiero wtedy - "w małej owczarni wierzących odkryją coś zupełnie nowego: nadzieję dla siebie, odpowiedź, której zawsze szukali", prorokował ponad czterdzieści lat temu Joseph Ratzinger.

[link widoczny dla zalogowanych]




Włoskie media ujawniają proroctwo Ratzingera sprzed 40 lat

Po poważnym kryzysie, który ograniczy drastycznie liczbę wiernych i jego wpływy, Kościół katolicki odrodzi się jako niewielka, ale bardziej uduchowiona wspólnota. Proroctwo Josepha Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI, przypomniał Vatican Insider, prestiżowy portal, związany z turyńskim dziennikiem "La Stampa".

Wizja przyszłości Kościoła zamykała cykl pogadanek, jakie ksiądz Ratzinger wygłosił w rozgłośni Hesji w 1969. W ostatnim odcinku, wyemitowanym na Boże Narodzenie, znany już wówczas teolog, mówił, że wspólnotę kościelną czeka poważny wstrząs, w wyniku którego Kościół odzyska bardziej duchowy wymiar, nie będzie flirtować - jak się wyraził prelegent - z żadną opcją polityczną.

Zgodnie z tą wizją Kościół będzie ubogi i stanie się Kościołem najbiedniejszych. Przyszły papież przestrzegł też, że ludzie uświadomią sobie, że ich egzystencja oznacza "nieopisaną samotność", a zdając sobie sprawę z utraty z pola widzenia Boga odczują grozę własnej nędzy".

Jak podał Vatican Insider, Ratzinger miał stwierdzić też, że ludzie "w małej owczarni wierzących odkryją coś zupełnie nowego: nadzieję dla siebie, odpowiedź, której zawsze szukali".

Co ciekawe, historia przytoczona przez włoski portal nie jest pierwszą tego typu. Kilka dni temu pojawiły się też głosy, że Benedykt XVI zdecydował się abdykować, by uniemożliwić spełnienie się "strasznej przepowiedni".

Według tabloidów, może chodzić o objawienia na japońskiej wyspie Honsiu, do których doszło w 1973 roku. Maryja miała zapowiedzieć wówczas, że "Bóg Ojciec ześle na ludzkość straszliwą karę", która nie będzie porównywalna z niczym, co widział czas.

Benedykta XVI wiąże się z tą historią, ponieważ sam badał ich autentyczność i uznał je za "niebudzące wątpliwości".

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 9:19, 22 Maj 2016, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:52, 19 Lut 2013 Powrót do góry

Kardynał Karol Wojtyła - gdy nie był papieżem Janem Pawłem II też powiedział prorocze słowa.

Kard. Karol Wojtyła, będąc w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej w 1976 r., wypowiedział znane już powszechnie stwierdzenia na temat sytuacji ideowej Kościoła i świata:

„Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżywała ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Prawdą a anty-Prawdą, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności; jest to czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską, ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów”.

Za:

W oczekiwaniu na czas oczyszczenia
(...)
Współczesne pole eksperymentów

Nie sięgając do odległej przeszłości, kiedy powszechne było niszczenie fizyczne Kościoła i jego prześladowanie w naszej ojczyźnie przez oba totalitaryzmy, będące dziełem tego samego „twórcy zła”, wystarczy przyjrzeć się czasom nam współczesnym, na przykład tzw. „obalaniu socjalizmu” w naszym kraju. Po proroczych słowach Ojca Świętego Jana Pawła II na Placu Zwycięstwa w Warszawie w 1979 roku, naród z entuzjazmem podjął próbę odzyskania należnej mu wolności. Okazało się jednak, że naczelną dewizą sił do końca ukrytych pod sztandarem „Solidarności” była zasada: ani katolicyzmu, ani patriotyzmu. Dezawuowanie tożsamości narodowej dzisiaj również jest lansowane przez te same siły w naszym kraju. Przejawia się to w ośmieszaniu wierności nadrzędnym wartościom i ideom: religii, narodu, tradycji, kultury i państwa. W miejsce cywilizacji łacińskiej i narodu wprowadza się planową ateizację, degradację oświaty i rodziny, nowy styl życia oraz sztuczne pojęcie Europejczyka i propagowanie epoki globalizmu kosmopolitycznego. Kard. Karol Wojtyła, będąc w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej w 1976 r., wypowiedział znane już powszechnie stwierdzenia na temat sytuacji ideowej Kościoła i świata: „Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżywała ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Prawdą a anty-Prawdą, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności; jest to czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską, ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów”.

Na uwagę również zasługuje totalitarny sekularyzm, który z kolei Ojciec Święty Benedykt XVI określa mianem „dyktatury relatywizmu”. Postępujące odsuwanie Boga transcendentnego z publicznej i prywatnej przestrzeni życia prowadzi do desakralizacji „ludzkiego wnętrza”. Działanie tych demonicznych sił doprowadziło do upowszechnienia stylu życia „jakby Boga nie było”. Wydawać by się mogło, że współczesne zło, nazywane „totalitaryzmem świeckości”, już odniosło swoje zwycięstwo, a wolnomyśliciele opanują świat i będzie można wkrótce ogłosić nowy, światowy rząd. Datę jego proklamacji zaplanowano w trzechsetną rocznicę powstania pierwszej loży masońskiej – w 2017 roku.
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 9:15, 22 Maj 2016, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:49, 22 Maj 2016 Powrót do góry

Cytat:
Kościół czeka poważny kryzys, który drastycznie ograniczy liczbę wiernych i jego wpływy. Odrodzony będzie niewielką, ale bardziej uduchowioną wspólnotą. (...)W tym momencie, ludzie uświadomią sobie, ze ich egzystencja oznacza "nieopisaną samotność", a zdając sobie sprawę z utraty z pola widzenia Boga, odczują grozę własnej nędzy". Wtedy – i dopiero wtedy – "w małej owczarni wierzących odkryją coś zupełnie nowego: nadzieję dla siebie, odpowiedź, której zawsze szukali"

Obserwując sytuację, to te słowa wydają się coraz bardziej aktualne i na czasie. Widać jak Tradycja jest spychana, jak księża nie mówią o Mszy tradycyjnej i nie chcą jej odprawiać, jak kult NSPJ poszedł w zapomnienie, etc ..., etc ... ale za to widzimy jak wszelkie ruchy charyzmatyczne są promowane, religia uczuć ... Warto się zastanowić nad tym co tu pisze w tym wątku
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 9:18, 22 Maj 2016 Powrót do góry

Nie tak dawna wypowiedź emerytowanego papieża Benedykta XVI, gdzie również mówi o kryzysie wiary w świecie katolickim po Soborze Watykańskim II, o Bożym Miłosierdziu, etc ...
(...)
http://www.traditia.fora.pl/papiez-benedykt-xvi-komunikaty-wypowiedzi-nauki-etc,21/benedykt-xvi-mowi-o-kryzysie-wiary-o-bozym-milosierdziu,14354.html
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:58, 22 Maj 2016 Powrót do góry

O kryzysie to później kolejno wszyscy papieże mówili, pewne fragmenty zacytowane są tu:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/zlomowisko,87/biblia-wyznacznik-prawdziwego-kosciola-bozego,9878.html#45127


Obecny kryzys jest kolejnym w dziejach Kościoła. Bp Schneider mówił: żyjemy w czasach IV największego kryzysu Kościoła


Obecny kryzys Kościoła wywodzi się bezpośrednio z Soboru Watykańskiego II i bierze swój początek w prymacie praktyki duszpasterskiej nad dogmatami.

Polecam bardzo ciekawy tekst: "Michael Davies: Arcybiskup Lefebvre a wolność religijna" bardzo wiele wyjaśniający:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/zmiany-po-svii-nom-novus-ordo-missae,6/michael-davies-arcybiskup-lefebvre-a-wolnosc-religijna,14574.html

Ta deklaracja jest jednym z najważniejszych dokumentów soboru. Bez niej nie byłoby ekumenicznej euforii jaka nastąpiła wraz Vaticanum II. Ruch ekumeniczny nie rozwinąłby się tak bardzo, gdyby Kościół wciąż utrzymywał, że państwo katolickie ma prawo zakazywać publicznego głoszenia herezji.



Prof. Roberto de Mattei ostatnio wygłosił ciekawe przemówienie (treść spisana): "De Mattei: obecny kryzys w kontekście dziejów Kościoła"

"(...)
Historia burz w Kościele jest historią prześladowań, którym ulegał, ale to także historia schizm i herezji, które od zarania osłabiały wewnętrzną jedność. A ataki z wewnątrz zawsze były bardziej niebezpieczne, niż ataki z zewnątrz. Najpoważniejsze z nich to kryzys ariański i wielka schizma zachodnia. W pierwszym przypadku lud katolicki nie wiedział, gdzie jest prawdziwa wiara – biskupi byli wszak podzieleni między arian, pół-arian, anty-arian, a i papieże nie wyrażali się dość jasno. To o tym okresie pisał święty Hieronim: „Świat cały wydał jęk zgrozy, stwierdzając, że jest ariański.”

W drugim przypadku, katolicy nie wiedzieli, kto był prawdziwym papieżem. Nikt nie zaprzeczał Prymatowi Piotrowemu, nie chodziło też o żadną herezję – ale było dwóch lub trzech papieży jednocześnie, a więc Kościół znalazł się w stanie podziału, określanego w języku teologicznym mianem schizmy.

Herezja modernizmu miała znacznie większy „potencjał kryzysowości”, niż dwa wymienione kryzysy, ale nie mogła rozwinąć się w całej swej zajadłości, gdyż na straży wiary stał Pius X. Modernizm zniknął nawet na kilka lat, by powrócić podczas Soboru Watykańskiego II. Sobór ten chciał być soborem duszpasterskim, ale ze względu na niejednoznaczny charakter jego tekstów, przyniósł katastrofalne skutki właśnie w sferze duszpasterskiej.

Obecny kryzys Kościoła wywodzi się bezpośrednio z Soboru Watykańskiego II i bierze swój początek w prymacie praktyki duszpasterskiej nad dogmatami.

Wszystkie poprzednie sobory były soborami duszpasterskimi. Ale na Soborze Watykańskim II, duszpasterstwo było nie tylko naturalnym wyjaśnieniem dogmatycznej treści soboru i koniecznością dostosowania jej do czasów współczesnych, ale zostało podniesione do rangi alternatywy wobec dogmatów. Efektem była rewolucja w języku i mentalności oraz transformacja duszpasterstwa w nową doktrynę. (...)"

http://www.traditia.fora.pl/kryzys-naduzycia-w-kk,20/de-mattei-obecny-kryzys-w-kontekscie-dziejow-kosciola,14570.html
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:46, 26 Maj 2016 Powrót do góry

Teresa napisał:
(...)

Proroctwo ks.Josepha Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI

Proroctwo ks.Josepha Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI, przypomniał Vatican Insider:
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]
(...)


Poniżej całość tłumaczenia tego artykułu, ale za stroną w j. francuskim.

[link widoczny dla zalogowanych]


Zapomniane proroctwo Ratzingera

Zmiana wymiaru Kościoła i znacznie mniej wiernych zmuszanych do rezygnacji z wielu miejsc kultu wybudowanych na przestrzeni wieków. Katolicy w mniejszości, niewielki wpływ na decyzje polityczne i społeczne. Upokorzony i zmuszony do "powrotu do korzeni". Ale też Kościół, który dzięki temu "ogromnemu wstrząsowi", odnajdzie się i odrodzi jako "uproszczony i bardziej uduchowiony."

Oto proroctwo o przyszłości chrześcijaństwa ogłoszone przez ponad 40 laty przez młodego bawarskiego teologa Józefa Ratzingera.

Odkrycie dziś tego proroctwa na nowo może pomóc znaleźć nowy klucz do odczytania rezygnacji Benedykta XVI, ponieważ stawia zaskakujący gest Ratzingera na orbicie jego odczytania historii.

Proroctwo zamykało serię wykładów/konferencji radiowych, które ówczesny profesor teologii wygłosił w 1969 roku, w decydującym momencie swojego życia i życia Kościoła. Burzliwe lata protestu studentów, lądowanie na Księżycu, ale również debaty na temat Soboru Watykańskiego II, który właśnie się zakończył.

Ratzinger, jeden z bohaterów Soboru opuścił burzliwy Uniwersytet Tübingen i schronił się w spokojniejszej uczelni w Ratyzbonie.
Jako teolog znalazł się w izolacji po zerwaniu ze swymi przyjaciółmi (!!) "postępowcami" Küngiem, Schillebeeckx'em i Rahnerem, a podzieliła ich interpretacja dziedzictwa Soboru. Wtedy właśnie umacniały się jego nowe przyjaźnie z teologami takimi jak: Hans Urs von Balthasar i Henri de Lubac, z którymi stworzy czasopismo "Communio", które szybko stanie się jedną z podstaw formacji młodych księży ''ratzingerowców'', dziś kardynałów, wszystkich wymienianych jako możliwych następców Benedykta XVI: Angelo Scola, Christoph Schönborn i Marc Ouellet.

W pięciu mało znanych pogadankach radiowych - ostatnio opublikowanych przez Ignatius Press w książce "Wiara i przyszłość" (również dostępna na Amazon, gdzie można przejrzeć kilka stron)

Image

[link widoczny dla zalogowanych]

- przyszły papież w tamtym skomplikowanym roku 1969 naszkicował swoją wizję przyszłości ludzkości i Kościoła. Zwłaszcza ta ostatnia "lekcja", odczytana na Boże Narodzenie do mikrofonów "Hessian Rundfunk", nabiera znaczenia przepowiedni (tytuł angielski brzmi: „Jak będzie wyglądał Kościół w 2000 roku?”).

Ratzinger był przekonany, że Kościół przeżywa epokę podobną do tego, co działo się po czasach Odrodzenia i Rewolucji Francuskiej. „Jesteśmy w wielkim punkcie zwrotnym - wyjaśniał - w ewolucji ludzkości. Chwili, wobec której przejście od Średniowiecza do czasów współczesnych wydaje się prawie bez znaczenia.”

Profesor Ratzinger porównywał ówczesny okres z czasami papieża Piusa VI, porwanego przez wojska Republiki Francuskiej i zmarłego w niewoli w 1799 roku. Kościół wydawał się wtedy stłamszony taką siłą, że można było odnieść wrażenie, iż wygaśnie na zawsze, jego własność konfiskowano, a zakony rozwiązywano.

W podobnym stanie jest dzisiejszy Kościół, według Ratzingera, pełen pokus, aby umniejszyć rolę kapłanów do "pracowników socjalnych", a ich działania zredukować do obecności politycznej.

"W związku z obecnym kryzysem - powiedział - wyłoni się Kościół, który wiele stracił. Stanie się mniejszy i w mniejszym lub większym stopniu będzie zmuszony wrócić do źródeł, zacząć od początku. Nie będzie mógł dłużej żyć w budynkach wybudowanych w czasach pomyślności. Wraz ze spadkiem wiernych, będzie tracił dużo przywilejów socjalnych.”

Ruszy od nowa siłą niewielkich grup, ruchów i mniejszości, które centrum doświadczenia ulokują wiarę. "To będzie Kościół bardziej uduchowiony, który nie będzie już rościł sobie pretensji politycznych, flirtując a to z lewicą, a to z prawicą. Zubożeje i będzie Kościołem ubogich ".

To, co przedstawiał Ratzinger było "długim procesem, jednak – po zakończeniu czasu ucisku i cierpienia, wyłoni się wielka siła Kościoła bardziej uduchowionego i uproszczonego". Wówczas ludzie odkryją, że żyją w świecie "nieopisanej samotności" i straciwszy z oczu Boga, przerażą się grozy swojej biedy”.

Wówczas, i tylko wówczas - konkludował Ratzinger – dojrzą to "małe stado wierzących jako coś zupełnie nowego: odkryją w nim nadzieję dla siebie, odpowiedź, której zawsze szukali potajemnie”

Tłumaczył: Azarias
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:10, 27 Maj 2016 Powrót do góry

KKK 675: Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wielu wierzących (Por. Łk 18, 8; Mt 24, 12). Prześladowanie, które towarzyszy jego pielgrzymce przez ziemię (Por. Łk 21,12; J 15,19-20). odsłoni "tajemnicę bezbożności" pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszustwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudomesjanizmu, w którym człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesjasza, który przyszedł w ciele (Por. 2 Tes 2, 4-12; 1 Tes 5, 2-3; 2 J 7; 1 J 2, 18. 22).

... i to jest to co obserwujemy obecnie od lat w Kościele. O kryzysach powyżej pisze i skąd wywodzi się bezpośrednio ostatni kryzys.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:52, 21 Cze 2016 Powrót do góry

O tym, co powyżej, czyli proroctwo ks.Josepha Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI za stroną:

[link widoczny dla zalogowanych]


Image

Wiara i przyszłość

Kiedy ksiądz Józef Ratzinger przewidywał przyszłość Kościoła

Wypowiadając się w 1969 roku w niemieckiej stacji radiowej
nie stwarzał pozorów, że zna przyszłość. Nie. Był na to stanowczo zbyt mądry. W istocie złagodził swoje wcześniejsze uwagi, takim zastrzeżeniem:

“Bądźmy ostrożni w prognozach. Nadal są prawdziwe słowa św. Augustyna: Człowiek jest otchłanią. Co powstanie z tej czeluści, nikt nie wie. I każdy, kto wierzy, że Kościół nie jest jedynie dziełem ludzi, ale sięga dalej, do nieskończonej głębi Boga, zawaha się wypowiadając swoje proroctwa, jako że naiwne pragnienie poznania z całą pewnością staje się jedynie świadectwem nieudolności„.

A jednak jego epoka, przepełniona egzystencjalnym lękiem, politycznym cynizmem i moralnym zdziczeniem, domagała się odpowiedzi. Kościół Katolicki, moralny system nawigacji na wzburzonych wodach swoich czasów, doświadczył także zmian w sobie samym, a zarówno ich zwolennicy, jak i przeciwnicy zapytywali: „Co stanie się z Kościołem w przyszłości?”

Dlatego, w 1969 roku, wypowiadając się dla niemieckiej stacji radiowej, ksiądz Józef Ratzinger przedstawił swoją głęboko przemyślaną odpowiedź. Oto podsumowanie:

„Przyszłość Kościoła może stanowić zagadnienie dla tych wszystkich, którzy tkwią korzeniami w wierze i według niej kształtują swoje życie. Nie stanowi ona zagadnienia dla tych, którzy żyją jedynie chwilą bieżącą, ani dla tych, którzy krytykując innych, sami siebie uznali za niezawodne urządzenia pomiarowe, ani też dla tych, którzy wybrali łatwiejszą drogę oddalając się ze ścieżki wiary, uznawszy ją za fałszywą lub przestarzałą, uciążliwą, nadto wymagającą, powodującą cierpienie i zmuszającą do poświęceń. Innymi słowy: Przyszłość Kościoła raz jeszcze, jak zawsze, będzie ukształtowana przez świętych. Przez ludzi, których myśli sięgają dalej niż slogany wypowiadane codziennie, którzy widzą więcej niż widzą inni, ponieważ ich życie obejmuje szerszą rzeczywistość. Bezinteresowność, która człowieka wyzwala, może być osiągnięta jedynie poprzez codzienne, wytrwałe, drobne wyrzeczenia. Przez tę codzienną pracę, która pozwala człowiekowi dostrzec jak bardzo zniewolony jest przez swój egoizm, poprzez to codzienną pracę i tylko poprzez nią, ludzkie oczy powoli się otwierają. Człowiek zdaje sobie sprawę jedynie do pewnego stopnia, jak wcześniej żył i cierpiał. Jeśli dziś w małym stopniu jesteśmy w stanie odczuwać obecność Boga, to dzieje się tak, ponieważ łatwo nam unikać samych siebie, oddalać się od głębi naszego bytu poprzez ucieczkę w tę czy inną przyjemność. Nasze własne wnętrze pozostaje dla nas zamknięte. Jeśli jest prawdą, że człowiek widzi tylko sercem, jakże ślepi jesteśmy!”

„Jak mają się te spostrzeżenia do naszego tematu? Otóż cała gadanina tych, którzy wieszczą Kościół bez Boga lub bez wiary, jest czcza. Nie potrzebujemy Kościoła, który ogranicza się do aktów kultu. Taki jest kompletnie zbędny. Sam by się zniszczył. To, co pozostanie, to Kościół Jezusa Chrystusa, Kościół, który wierzy w Boga, który stał się człowiekiem i obiecał nam życie po śmierci. Ksiądz, który jest jedynie pracownikiem socjalnym, może być zastąpiony przez psychoterapeutę lub innego specjalistę; ale ksiądz, który nie jest specjalistą, nie stoi z boku przyglądając się grze, dając instrukcje, ale w imieniu Boga oddaje się do dyspozycji człowieka, który jest przy nim w jego smutku i radości, nadziei i lęku, taki ksiądz z pewnością będzie potrzebny w przyszłości.”

„Idźmy o krok dalej. W wyniku dzisiejszego kryzysu Kościoła pojawi się Kościół jutrzejszy, który wiele straci. Będzie mniejszy i raz jeszcze będzie zmuszony zaczynać w pewnym sensie od początku. Nie będzie w stanie w pełni wykorzystywać wielu majętności zbudowanych w lepszych czasach. Gdy liczba jego zwolenników zmaleje, straci niektóre przywileje. Uczestnictwo w tej wspólnocie będzie kwestią wolnej decyzji. Będąc małą społecznością w większym stopniu będzie zależny od inicjatywy i zaangażowania poszczególnych osób. Bez wątpienia odkryje nowe formy posługiwania i zmiany w działaniu hierarchii kościelnej. Mimo wszystkich tych zmian Kościół raz jeszcze odnajdzie swoją istotę: wiarę w Trójcę Świętą, w Jezusa Chrystusa, Wcielonego Boga, w obecność Ducha Świętego aż do końca świata. W wierze i modlitwie rozpozna sakramenty jako drogę do Boga, a nie przedmiot liturgicznych gestów.”

„Kościół stanie się bardziej duchowy, niezależny od politycznych mandatów. Przyznawanie się do Kościoła stanie się trudne, gdyż proces oczyszczania jest wymagający. Ten proces sprawi, że stanie się Kościołem ubogim, Kościołem pokornych. Będzie on bardzo żmudny zarówno dla sekciarzy o ciasnej umysłowości, jak i dla tych, który wysokie mniemanie o sobie będzie ukrócone. Proces ten będzie długi i wyczerpujący, jak długa była droga od fałszywego postępu na progu Rewolucji Francuskiej – gdy biskupi uchodzili za błyskotliwych, kiedy czynili sobie zabawę z dogmatów lub też sugerowali, że nawet istnienie Boga nie jest pewne – aż do dziewiętnastowiecznej odnowy. Ale kiedy to oczyszczenie się dokona, wielka moc wypłynie z bardziej uduchowionego, prostego Kościoła. Ludzie w tym całkowicie uporządkowanym świecie odczuwają niewypowiedziana samotność. Jeśli stracą z oczu Boga, odczują cały horror swojego ubóstwa. Wówczas odkryją tę niewielka garstkę wierzących jako coś kompletnie nowego. Odkryją nadzieję przeznaczoną dla nic, odpowiedź, której sekretnie szukali od dawna.”

„Wydaje mi się też, że nadchodzą ciężkie czasy dla Kościoła. Realnie kryzys dopiero się zaczyna. Musimy liczyć się z przerażającymi katastrofami. Ale mam całkowitą pewność co do tego, co ukaże się na końcu: Kościół wiary. Nie będzie już prawdopodobnie dominującą siłą społeczną, jak miało to miejsce jeszcze niedawno, ale będzie cieszyć się świeżością, rozkwitem, będzie domem dla człowieka, w którym znajdzie on życie i nadzieję sięgającą poza śmierć.”


Kościół katolicki przetrwa bez względu na wiernych i niekoniecznie dzięki nim. Mimo to mamy swoją pracę do wykonania. Musimy modlić się i ćwiczyć w wyrzeczeniu, bezinteresowności, zaufaniu, życiu sakramentalnym i stawiać Chrystusa na pierwszym miejscu.



Te i inne rozważania Josepha Ratzingera dostępne są obecnie w książce pt. „Wiara i przyszłość”, autor: Benedykt XVI, wyd. Salwator, Kraków 2007

Za: [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:59, 17 Gru 2016 Powrót do góry

Jeszcze jedna wypowiedź, tym razem Pawła VI.

"Było to w roku 1977, niespełna rok przed jego śmiercią. Podczas prywatnej rozmowy z francuskim filozofem Janem Guittonem, opublikowanej w książce pt. Paweł VI nieznany, Papież powiedział: Kiedy uważnie przypatruję się Kościołowi, to uderza mnie fakt, że pewna myśl niekatolicka wydaje się mieć w nim przewagę. A jeśli się zdarzy, iż owa niekatolicka myśl wewnątrz Kościoła katolickiego stanie się jutro najsilniejsza, to jednak nigdy nie będzie ona reprezentować myśli katolickiej. Musi ostać się mała gromadka, nawet jeśli będzie to bardzo mała gromadka."

Cytat z artykułu: bp Bernard Fellay: Spojrzenie na Rzym. Zawsze Wierni, nr 21/1998. Dostępny do czytania jest tu:

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)