Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Ostrzeżenie z zaświatów ? Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Wakeford
Użytkownik


Dołączył: 17 Lut 2011
Posty: 228 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:15, 22 Lut 2011 Powrót do góry

Prosiłbym o kilka informacji na temat tekstu pt: OSTRZEŻENIE Z ZAŚWIATÓW autorstwa oo. Bonawentury Mayer`a- z jednej strony wydaje się conajmnej kontrowersyjny, z drugiej firmowany jest nazwiskiem ojca Arnolda Rentza - egzorcysty Annelise Michel.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:27, 22 Lut 2011 Powrót do góry

Wakeford napisał:
Prosiłbym o kilka informacji na temat tekstu pt: OSTRZEŻENIE Z ZAŚWIATÓW autorstwa oo. Bonawentury Mayer`a- z jednej strony wydaje się conajmnej kontrowersyjny, z drugiej firmowany jest nazwiskiem ojca Arnolda Rentza - egzorcysty Annelise Michel.

Nie jest to książka godna polecania i zainteresowania. Bzdury, promowane przez zwolenników fałszywych objawień. Nie warto tego czytać. Wiadomo jak powstała ta ksiazka i kto tam się wypowiada. Jest to dokumentacja wypowiedzi demonów przy egzorcyzmach, do jakich miało dojść w Szwajcarii w latach 70 XX wieku. Egzorcyści wbrew rytuałowi przepytywali demona na temat sytuacji Kościoła katolickiego po Vaticanum II. Skoro szatana nazywa się "kłamcą i ojcem kłamstwa", to dlaczego więc miałby mówić prawdę?, niewiele z tego wynika.

Jak pan miał czy ma tę książkę (ja ją mam w domu), to zapewne wie, że "demon" oczywiście krytykuje zmiany posoborowe i nawołuje do powrotu do Tradycji. Z ust demona padają pochwały pod adresem abp. Lefebvr'a i ruchu jaki wokół niego się tworzy. "Demony" mówią także na temat sobowtóra Pawła VI (vide: objawienia M.B. w Bayside - fałszywe zresztą). Aby uwiarygodnić te bzdury "demon" powołując się na życzenie Matki Bożej domaga się imprimatur na książkę. Abp. Lefebvr'e po otrzymaniu egzemplarza tej książki natychmiast odciął się od osób stojących za tymi rzekomymi egzorcyzmami uważając, że zostały one sfabrykowane, mimo tak pochlebnych wypowiedzi demona Judasza, jak np. ta:

"Econo zatriumfuje, że po długiej walce zatriumfuje, że Econo jest jedynie na prawej drodze. Mówiąc o tej “jedynej prawej drodze" mam na myśli nie to, żeby nie było innych, którzy by nią nie kroczyli, czy znajdowali się na niej, ale jest to jedynie prawa droga, którą idzie Ekono.

Tak my o tym myślimy. Nie ma wielu dróg, które są prawe, jest jednak wielu ludzi, którzy pomimo to są na prawej drodze. Ekono jednak idzie prawą drogą, a wielu ludzi, którzy Ekono nie znają, szukają prawdy i przez to znajdują się także na prawej drodze.
Arcybiskup L e f e b v r e będzie musiał wiele cierpieć, ale on j e s t d o b r y. "


I jak pan wspomniał, to te same osoby które stały za rzekomymi egzorcyzmami opisanymi w książce "Ostrzeżenie z zaświatów" byli zaangażowani w egzorcyzmy w Klinenbergu. (Anneliese Michel - Egzorcyzmy Emily Rose) I jak wspomniałam, pisze tam wiele o ciężkiej sytuacji w Kościele posoborowym, ale ... wiadomo, że doskonałe klamstwo musi zawierać 99% prawdy, bo inaczej, przysłowiowy pies z kulawą nogą by się nie dał na to nabrać. Jest to poprostu robienie wody z mózgu ludziom. A może i warto poczytać?. Ale z dużym dystansem. Niektórym np. pomogła wrócić czy skierować się w stronę Tradycji.

W tych w demonicznych wypowiedziach to chyba najbardziej prawdziwe są ich imiona i bluźnierstwa którymi miotają.
Zobacz profil autora
Wakeford
Użytkownik


Dołączył: 17 Lut 2011
Posty: 228 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:04, 22 Lut 2011 Powrót do góry

Dla mnie problem jest tu szerszy, po pierwsze nie można deprecjonawać ks . Rentza, gdyż całośc tego tekstu jest jedynie jakby reportażem, a poza tym za jedym zamachem kwestionuje się przypadek Annelise Michel. Z moich doświadczeń wnioskuję, że zasadniczo neguje się w ogóle istnienie czegoś takiego jak piekło, a przyjmuje się infantylną wizję zbawienia wszystkich ludzi. Ponieważ Kościół obecnie w ogóle porzucił kwestie eschtologiczne, a jeżeli występują sa to tematy 10 - rzędne (jak u JPII) - tak więc samo zarejstrowanie takich wywiadów z demonem może doprowadzić kogoś do realistycznego otrzeźwienia. Piszę "może" - bo sam takich przypadków nie znam. Tekst rzeczwyście załamuje się/traci powagę w momencie kwesti sobowtóra i Ekono. Mimo wszystko, co do istoty rzeczy, czy nie ma w tym prawdy? - pomijając, czy powiedział to demon, czy ktokolwiek inny?, sam fakt udzielania komuni na rekę, szafarze świeccy, wesoła biesiada zamiast Ofiary. U mnie w parafii w sobotę na prezbiterium wystąpi zespł rockowy, a potem, jak powiedział ksiądz "ustawi się krzyż i będzie adoracja"...
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:04, 22 Lut 2011 Powrót do góry

Wakeford napisał:
Dla mnie problem jest tu szerszy, po pierwsze nie można deprecjonawać ks . Rentza, gdyż całośc tego tekstu jest jedynie jakby reportażem, a poza tym za jedym zamachem kwestionuje się przypadek Annelise Michel.

Niech będzie reportażem. Napisałam, że Egzorcyści wbrew rytuałowi przepytywali demona na temat sytuacji Kościoła katolickiego po Vaticanum II. Skoro szatana nazywa się "kłamcą i ojcem kłamstwa", to dlaczego więc miałby mówić prawdę?. Nie należy łączyć tego z Annelise Michel.

Wakeford napisał:
Z moich doświadczeń wnioskuję, że zasadniczo neguje się w ogóle istnienie czegoś takiego jak piekło, a przyjmuje się infantylną wizję zbawienia wszystkich ludzi. Ponieważ Kościół obecnie w ogóle porzucił kwestie eschtologiczne, a jeżeli występują sa to tematy 10 - rzędne (jak u JPII) - tak więc samo zarejstrowanie takich wywiadów z demonem może doprowadzić kogoś do realistycznego otrzeźwienia.

Może, ale wcale nie musi, bo np. pójdzie dalej w urojony świat różnych pseudo-objawień i wizji. Nie powiedziała bym, że Kościół porzucił kwestie eschatologiczne. O tej diabelskiej dezorientacji, wszyscy ostatni papieże mówili:

Słynna wypowiedź papieża Pawła VI w homilii z 29 czerwca 1972:
„Odnosimy wrażenie, że przez jakąś szczelinę, wdarł się do Kościoła Bożego swąd (dym) szatana. Jest nim zwątpienie, niepewność, zakwestionowanie, niepokój, niezadowolenie, roztrząsanie. Brak zaufania do Kościoła. Natomiast darzy się zaufaniem pierwszego lepszego świeckiego “proroka" wypowiadającego się przy pomocy prasy lub przemawiającego w jakimkolwiek ruchu społecznym i żąda się od niego formułek dla prawdziwego życia! Nie myśli się przy tym, że my te formuły już posiadamy!”
(...)
Nauka staje się źródłem zamieszania, a nawet absurdalnych sprzeczności.


Ostatniego dnia roku 1993 w kościele św.Ignacego Loyoli w Rzymie, papież Jan Paweł II wygłosił homilię , wobec której nie mozna przejść obojetnie. "Antychryst jest wśród nas - zawołał Jan Paweł II. Początek nowego roku otwiera horyzonty, które choć nie pozbawione przebłysku światła, są mroczne i groźne, nie możemy przymykać oczu na to, co nas otacza. Musimy nazwać po imieniu złego. Nie możemy przeoczyć faktu, że wraz z kulturą miłości i życia na świecie rozpowszechnia się inna cywilizacja, cywilizacja śmierci, będąca bezpośrednim dziełem szatana i stanowiąca jeden z przejawów zbliżającej się Apokalipsy."

Dalej idąc, Jan Paweł II w encyklice "Veritatis Splendor" (nn.4), zwracając się do wszystkich biskupów i teologów, nawiązał do podważania przez wielu z nich fundamentalnych prawd wiary wewnątrz Kościoła: „Istnieje rozdźwięk między tradycyjnym nauczaniem Kościoła Świętego, a pewnymi poglądami teologicznymi rozpowszechnionymi także w seminariach i na Wydziałach Teologicznych, na temat zagadnień o ogromnym znaczeniu Kościoła Świętego i dla zgodnego z wiarą życia chrześcijan, a także dla relacji międzyludzkich.”
Papież w tej encyklice przedstawił obecną sytuację wewnątrz Kościoła w kontekście podważania i fałszowania jego doktryny „jako prawdziwy kryzys”.

Idąc dalej te słynne słowa obecnego już Papieża Benedykta XVI (wówczas Kardynała), które wyglosil podczas Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum, a było to 25.03.2005.

" Panie, tak często Twój Kościół wydaje się nam tonącym okrętem, łodzią, która ze wszystkich stron nabiera wody. Także na Twoich łanach widzimy więcej kąkolu niż zboża. Przeraża nas brud szaty i oblicza Twego Koscioła. Ale to my sami Go zbrukaliśmy! To właśnie my zdradzamy Cię za każdym razem, po wszystkich wielkich słowach i szumnych gestach. Zmiłuj się nad Twoim Kościołem: także w jego wnętrzu, Adam upada ciągle na nowo. Naszym upadkiem powalamy Cię na ziemię. A szatan ze śmiechem szydzi, mając nadzieję, że nie dasz już rady podnieść się z tego upadku.Liczy,że powalony upadkiem upadkiem Twego Kościoła, pozostaniesz na ziemi pokonany. Ty jednak powstanesz. Powstałes i zmartwychwstałeś i możesz dzwignąć także nas. Zbawiaj i uświęcaj nas wszystkich. "

W 2006 roku Tygodnik Powszechny przypomniał takie słowa:

"Kard. Joseph Ratzinger zwykł mawiać, że posoborowy Kościół przypomina plac, na którym każdy budował, gdzie i co chciał."

I ostatnia wypowiedź papieża Benedykta XVI z listu do kapłanów z 2009 roku, są to bardzo mocne i pełne troski o stan wiary, słowa papieskie często przemilczane! bo było tylko skupianie się na "lefebrystach", a mianowicie są to te słowa Papieża:

"Dzisiaj, gdy na rozległych obszarach Ziemi grozi wierze, że zgaśnie jak płomień, który nie jest już podsycany... Prawdziwym problemem w obecnej chwili dziejowej jest to, że Bóg znika z horyzontu ludzi".


Wakeford napisał:
Piszę "może" - bo sam takich przypadków nie znam. Tekst rzeczwyście załamuje się/traci powagę w momencie kwesti sobowtóra

No właśnie i o czym to świadczy?

Wakeford napisał:
i Ekono.

Tu można odebrać różnie. Biorąc za prawdziwe słowa demona, to z jednej strony pochwała Tradycji, a z drugiej kłamstwo dla modernisty.

Wakeford napisał:
Mimo wszystko, co do istoty rzeczy, czy nie ma w tym prawdy? - pomijając, czy powiedział to demon, czy ktokolwiek inny?,

Napisałam, że doskonałe klamstwo musi zawierać 99% prawdy, bo inaczej, przysłowiowy pies z kulawą nogą by się nie dał na to nabrać. Tak samo jest z wszystkimi pseudo-objawieniami. Katolik ma wierzyć nie demonom, tylko nieomylnemu Magisterium Kościoła.

Wakeford napisał:
sam fakt udzielania komuni na rekę, szafarze świeccy,

Tu tyle w tym temacie pisze, wystarczy wejść w wątek "Kryzys....Nadużycia ...... w KK" są podane dokumenty Kościoła, jest wiele napisane.

Wakeford napisał:
wesoła biesiada zamiast Ofiary.

Z takim określeniem to nie należy tak szafować, bo ważność Mszy polega na ważności przeistoczenia chleba w Ciało i wina w Krew Chrystusa. Następnie kapłan z właściwą intencją i dalszymi kryteriami dla ważności Mszy św. są właściwa materia i forma.

Wakeford napisał:
U mnie w parafii w sobotę na prezbiterium wystąpi zespł rockowy, a potem, jak powiedział ksiądz "ustawi się krzyż i będzie adoracja"...

No i nie jest to odosobniony przypadek. Proszę się tak nie gorszyć:
http://www.traditia.fora.pl/kryzys-naduzycia-w-kk,20/do-czego-sluzy-prezbiterium,1281.html
Należy Panu Bogu wynagradzać.
Zobacz profil autora
Wakeford
Użytkownik


Dołączył: 17 Lut 2011
Posty: 228 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:31, 23 Lut 2011 Powrót do góry

Cytat:
Z takim określeniem to nie należy tak szafować, bo ważność Mszy polega na ważności przeistoczenia chleba w Ciało i wina w Krew Chrystusa. Następnie kapłan z właściwą intencją i dalszymi kryteriami dla ważności Mszy św. są właściwa materia i forma.

muszę przyznać, że gdy miałem jakieś zastrzeżenia co nowej mszy wtedy zawsze argumentowano, że właśnie: przeistoczenie jest to samo co w starej, a cała reszta to kwestia bieżącej kultury.

Cytat:
Może, ale wcale nie musi, bo np. pójdzie dalej w urojony świat różnych pseudo-objawień i wizji. Nie powiedziała bym, że Kościół porzucił kwestie eschatologiczne. O tej diabelskiej dezorientacji, wszyscy ostatni papieże mówili

nie zaprzeczam, że takie wypowiedzi były, ale też nie był to tematy 1-o czy nawet 3- rzędne. Można by porównać np. u JPII ile czasu poświęcił na witanie się z reporterami, przekomarzanie się z tłumem, aktorskie pozy, a ile na poruszanie owych kwestii eschatologicznych. Inna kwestia, na ile media zrobiły z JP II potulnego dziadka mroza, bo rozumiem że raczej w tym kierunku szła by Pani argumentacja, że po prostu medialnie tematy te były przemilczane, podobnie jak jego nauczanie etyczne, małżeńskie itp.


Ostatnio zmieniony przez Wakeford dnia Śro 10:39, 23 Lut 2011, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:51, 23 Lut 2011 Powrót do góry

Wakeford napisał:
Cytat:
Z takim określeniem to nie należy tak szafować, bo ważność Mszy polega na ważności przeistoczenia chleba w Ciało i wina w Krew Chrystusa. Następnie kapłan z właściwą intencją i dalszymi kryteriami dla ważności Mszy św. są właściwa materia i forma.

muszę przyznać, że gdy miałem jakieś zastrzeżenia co nowej mszy wtedy zawsze argumentowano, że właśnie: przeistoczenie jest to samo co w starej, a cała reszta to kwestia bieżącej kultury.

Proszę pana, o zastrzeżeniach odnośnie nowej mszy NOM można wiele przeczytać. Co do NOMu, to sytuacja wygląda tak:
- aspekt sakramentalny: NOM jest bez wątpienia Mszą Świętą, przeistoczenie zachodzi, łaska ex opere operato - (łac. ''na podstawie dokonanej czynności'') Obiektywna owocność i skuteczność sakramentów, która jest niezależna od postawy lub zasług przyjmującego, czy szafarza jest udzielana. Papież nie mógł promulgować nieważnego rytu, byłoby to zaprzeczeniem jego misji i obietnicy Chrystusowej danej Piotrowi.
- aspekt rytualny: ryt Novus Ordo jest niewątpliwie kaleki, źle wyrażający katolickie dogmaty eucharystyczne a w pewnych aspektach nie wyrażający ich wcale, bez wątpienia gorszy od KRR, co twierdzi wiele osobistości i autorytetów w słowach mniej lub bardziej łagodnych. M.in. pisze o tym tu:
http://www.traditia.fora.pl/zmiany-po-svii-nom-novus-ordo-missae,6/novus-ordo-missae-nom,21.html

Wakeford napisał:
Cytat:
Może, ale wcale nie musi, bo np. pójdzie dalej w urojony świat różnych pseudo-objawień i wizji. Nie powiedziała bym, że Kościół porzucił kwestie eschatologiczne. O tej diabelskiej dezorientacji, wszyscy ostatni papieże mówili

nie zaprzeczam, że takie wypowiedzi były, ale też nie były to tematy 1-o czy nawet 3- rzędne. Można by porównać np. u JPII ile czasu poświęcił na witanie się z reporterami, przekomarzanie się z tłumem, aktorskie pozy, a ile na poruszanie owych kwestii eschatologicznych. Inna kwestia, na ile media zrobiły z JP II potulnego dziadka mroza, bo rozumiem że raczej w tym kierunku szła by Pani argumentacja, że po prostu medialnie tematy te były przemilczane, podobnie jak jego nauczanie etyczne, małżeńskie itp.

Prosze pana, najwyraźniej ma pan syndrom Jana Pawła II. Tu jest wiele uwag krytycznych napisane, także nie widzę powodu, żeby to po raz n-ty powtarzać. Był papieżem nadmiernie przywiązanym do ekumenizmu. Jan Paweł II to chyba najbardziej zmanipulowany przez otoczenie (głównie Kurię Rzymską) papież XX wieku. Purpuraci wiedzieli dobrze, że pokorny kardynał, mający za sobą koszmarne przeżycia czasów wojny, powojnia i komunizmu - się na wszystko zgadza, nikogo nie skrzywdzi, z każdym porozmawia, wszędzie pojedzie i cynicznie to wykorzystywali.

Proszę zwrócić uwagę, jak wiele osób obecnie "boli" to, że Benedykt XVI zmiast jeździć po świecie i tracić cenny czas na masowe wielogodzinne codzienne audiencje w pałacu apostolskim - osobiście przegląda teczki każdego kadydata na biskupa, osobiście odwołuje ambasadorów przy Stolicy Apostolskiej, których życie prywatne bierze rozbrat z Wiarą katolicką (np. rozwodników czy konkubentów) i ma czelność wydawać swojemu ceremoniarzoi zarządzenia co do wyglądu kolejnej liurgii...

Ja osobiście różnie myślałam i nadal myślę, czy jako papież nic nie mógł już zrobić dla Kościoła? czy to już tak bardzo daleko i głęboko wszystko poszło? Dla mnie najrozsądniejsza odpowiedź, to posłużyć się słowami Św. Wincentego z Lerynu.

"Jeśli kiedykolwiek jakiś nauczyciel kościelny od wiary zboczy, to dzieje się to z dopustu Bożego dla doświadczenia nas, czy miłujemy Boga z całego serca i z całej duszy naszej, czy też nie."

Teraz będzie beatyfikacja. No cóż? Jako katoliczka przyjmuję tę decyzję Ojca Świętego do wiadomości i tyle. Nie mnie jest dyskutować z tą decyzją Ojca Świętego. W kulcie publicznym Jana Pawła II nie będę musiała brać udziału, tak do tej pory czyniłam i dalej z tej możliwości skorzystam. Papież prosił o modlitwę za niego, a nie o jego kult. A tego - in spe - (łać. dosł. 'w nadziei') w przyszłości; spodziewany) Błogosławionego, będę się starała pamiętać, głównie za jego nauczanie etyczne, stanowczy sprzeciw wobec ordynacji kobiet i „Ecclesia de Eucharistia”. O całowaniu przezeń Koranu - księgi kłamstwa i ekscesach liturgicznych na które pozwalał księdzu Piero Mariniemu (można tu o tym też poczytać), o tym co możemy obejrzeć tu: [link widoczny dla zalogowanych] postaram się nie pamiętać, a gdyby jakiś inny katolik na podstawie tych zdarzeń usiłował dowodzić, że Islam jest równie dobry co religia katolicka i z Mszy wolno robić cyrk, to wówczas spróbuję go przekonać, że Jan Paweł II został beatyfikowany pomimo tych faktów, a nie dzięki nim.

Beatyfikacja to jeszcze nie kanonizacja. O różnicach można poczytać tu:
http://www.traditia.fora.pl/kosciol-ogolnie-i-na-swiecie,2/coraz-blizej-beatyfikacji-s-p-jana-pawla-ii,5551.html
Zobacz profil autora
Wakeford
Użytkownik


Dołączył: 17 Lut 2011
Posty: 228 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:57, 23 Lut 2011 Powrót do góry

Cytat:
"Jeśli kiedykolwiek jakiś nauczyciel kościelny od wiary zboczy, to dzieje się to z dopustu Bożego dla doświadczenia nas, czy miłujemy Boga z całego serca i z całej duszy naszej, czy też nie."

Nic bardziej oczywistego. Napiszę tylko krótko, gdyby te tłumy, które teraz wyją "santo subito" wiedziały choć w kilku procentach, jaka jest prawdziwa nauka Magisterium w, dajmy na to, kwestiach moralnych, nic nie chciałyby by mieć wspólnego z Kościołem Katolickim.
To co stało sie po Vat II też tłumaczę sobie jako czas próby sumień, ten czas świetnie ujął Nicolas Gomez Davila:
"Kiedy Kościółowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują".
Zobacz profil autora
tosia
Użytkownik


Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 256 Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 21:05, 23 Lut 2011 Powrót do góry

Wakeford napisał:
"Kiedy Kościółowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują".

Ja się z tym nie zgadzam. Ludzie praktykowali to, czego nauczał Kościół. Dzisiejszy świat jest konsekwencja posoborowia, a nie jego przyczyną. Dla mnie takim znakiem widzialnym była rewolucja seksualna właśnie zaraz po SWII.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:50, 23 Lut 2011 Powrót do góry

tosia napisał:
Wakeford napisał:
"Kiedy Kościółowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują".

Ja się z tym nie zgadzam. Ludzie praktykowali to, czego nauczał Kościół. Dzisiejszy świat jest konsekwencja posoborowia, a nie jego przyczyną. Dla mnie takim znakiem widzialnym była rewolucja seksualna właśnie zaraz po SWII.

"tosiu" rewolucja seksualna nie rozpoczęła sie zaraz po Soborze, tylko jeszcze przed. SVII został otwarty 11 października 1962, a zakończony 8 grudnia 1965. Jak czytałam o tej zachodniej rewolucji kulturowej, to wyczytałam z wywiadu Pani Marguerite A. Peeters - autorki książki "Globalizacja zachodniej rewolucji kulturalnej"
Cytat:
(...) Z opisu przedstawionego w Pani książce można wysnuć wniosek, że zachodnia rewolucja kulturowa jest w rzeczywistości gloryfikacją egoizmu jednostki, nawet kosztem społeczeństwa. To chciała Pani również przekazać?

- Rozwój tej rewolucji, który obserwujemy, nie eksplodował z niczego. Historyczny proces zachodniej rewolucji kulturalnej jest długi i skomplikowany. Ale wydaje się, że osiągnął punkt krytyczny w latach 60., gdy wybuchła rewolucja seksualna. Jej korzenie są moim zdaniem teologiczne (chodzi szczególnie o XVIII-wieczny deizm i naturalizm, gdy Zachód przestał uważać Boga za Ojca, a zaczął traktować jak "budowniczego" wszechświata). Odrzucenie Boga przez zachodnią kulturę stało się bardziej widoczne po deklaracji Nietschego o "śmierci Boga". Wiek XX pokazał z kolei, że to przyspieszenie sekularyzacji szło ręka w rękę z antropologiczną dekonstrukcją: stępiało wrażliwość na ludzkie tragedie - szybką śmierć ojca, matki, współmałżonka, dziecka... byle tylko zmienić nas wszystkich w "równych obywateli", cieszących się prawem do robienia tego, co chcemy, bez względu na Boże plany. Rewolucja kulturalna stała się nawet czymś więcej niż zwykłym triumfem Dionizosa. Przekształciła się w apostazję Zachodu, która z konieczności ma wielorakie, społeczne i kulturalne, konsekwencje. Ta sytuacja przypomina nam scenę i słowa z Księgi Rodzaju: "będziecie jako bogowie" [decydując o tym, co jest dobre, a co złe - red.]. Powinniśmy czytać historię w świetle Bożego Objawienia!
(...)
http://www.traditia.fora.pl/historia,41/globalizacja-zachodniej-rewolucji-kulturalnej,4975.html


I to później dalej tak sobie biegło jak tajfun i można powiedzieć, że zbiegło to się z SVII i dalej po Soborze.

Teraz trochę z innej strony i w innym temacie. Przeczytałam dziś na NRL Wywiad z ks. bp. Luigi Negri o reformie reformy
[link widoczny dla zalogowanych]

I co mnie tak bardzo wprost zszokowało to taka wypowiedź ks. bp:

"(...)
W czasach, kiedy po raz pierwszy wchodziła w życie reforma Soboru Watykańskiego II, jedna z najwyższych osobistości watykańskich, nie powiem Panu kto, ale to, co napisała jest prawdą, ponieważ czytałem to własnymi oczyma, stwierdziła, że wreszcie celebracja Mszy stała się zdrową salą gimnastyczną, na której gromadzi się wspólnota katolicka. Zamiast być pamiątką obecności Chrystusa, który umiera i zmartwychwstaje, który tworzy nowy lud, który podtrzymuje ten nowy lud w swojej misji, msza staje się zdrową salą gimnastyczną, na której gromadzi się wspólnota katolicka.

- Czy może mi ksiądz biskup przynajmniej powiedzieć, czy był to ktoś o stopień wyżej niż arcybiskup Bugnini?

- O wiele stopni wyżej niż arcybiskup Bugnini.

(...)


I co? A kim był abp. Bugnini to zapewne wiesz. I ... jak my mało wiemy i wszystkiego i tak się nie dowiemy.
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)